W ubiegły piątek w Sarnowie doszło do tragicznego w skutkach wypadku drogowego. W wyniku zderzenia
motocykla z pojazdem osobowym zginął 26-letni mieszkaniec gminy Młodzieszyn
kierujący jednośladem. Policjanci ustalają przyczyny i okoliczności tego
zdarzenia, jednocześnie apelując do niechronionych uczestników ruchu drogowego
o zachowanie szczególnej ostrożności na drodze.
W piątek (28.03), około 18:30 doszło do tragicznego w skutkach wypadku drogowego. Wstępnie ustalono, że kierująca pojazdem Seat Leon nie zachowała ostrożności podczas wyprzedzania pojazdu i doprowadziła do zderzenia z kierującym motocyklem marki Kawasaki. 26-letni mieszkaniec gminy Młodzieszyn, mimo podjętej reanimacji zmarł. Policjanci zabezpieczyli miejsce zdarzenia, wykonywali czynności pod nadzorem prokuratora. Trwa ustalanie przyczyn i okoliczności tego tragicznego zdarzenia.
Policjanci jednocześnie apelują w szczególności do niechronionych użytkowników ruchu drogowego o zachowanie ostrożności na drodze.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Zawsze będziemy CIĘ mieli w pamięci wspaniały kolego-NA ZAWSZE...
fairo nie widzisz co jest napisane? TO NIE BYŁA JEGO WINA! Wszyscy już oceniają jego miarą innych narwańców,którzy faktycznie wariują na motorach. Niesprawiedliwie go oceniacie nie znając sytuacji. Szkoda chłopaka. Do tej pory ciężko się pogodzić z tym,że go już nie ma... Jak macie pisać głupoty to lepiej dajcie sobie spokój.
Współczuję. Nie znałem Człowieka, zaś o zdarzeniu przeczytałem powyżej. Napiszę więc ogólnie:Podziwiam i szanuję ludzi owładniętych pasją. Pasja czasem jest niewdzięczna. Nie znoszę zaś szaleńców na ścigaczach. To nie są motocykliści. Wiozą śmierć na tylnym siedzisku. Dla siebie lub dla innych.I wcale nie są dobrymi dawcami organów. W szpitalu Dzieciątka Jezus dowiedziałem się, że motocykliści po wypadku mają rozległe urazy wielonarządowe. Niewiele (prócz serca), albo i nic się do przeszczepu nie nadaje.
sezon motocyklowy jak widac w pełni rozpoczęty.oby tak dalej dawcy organów.
28 marca 2 lata temu zginął mój przyjaciel , tylko jemu wyjechał imbecyl cieżarówką w Teresinie. Śmierć stawia nas w obliczu bezsilności, która nas obezwładnia i zabiera w nieznane. A kiedy pojawia się kradnąc ukochaną osobę, przeszywa serce bólem i odznacza w nim swoje piętno, które przypomina nam stale, jacy jesteśmy wobec niej bezsilni...
Zawsze będziemy CIĘ mieli w pamięci wspaniały kolego-NA ZAWSZE...
fairo nie widzisz co jest napisane? TO NIE BYŁA JEGO WINA! Wszyscy już oceniają jego miarą innych narwańców,którzy faktycznie wariują na motorach. Niesprawiedliwie go oceniacie nie znając sytuacji. Szkoda chłopaka. Do tej pory ciężko się pogodzić z tym,że go już nie ma... Jak macie pisać głupoty to lepiej dajcie sobie spokój.
Współczuję. Nie znałem Człowieka, zaś o zdarzeniu przeczytałem powyżej. Napiszę więc ogólnie:Podziwiam i szanuję ludzi owładniętych pasją. Pasja czasem jest niewdzięczna. Nie znoszę zaś szaleńców na ścigaczach. To nie są motocykliści. Wiozą śmierć na tylnym siedzisku. Dla siebie lub dla innych.I wcale nie są dobrymi dawcami organów. W szpitalu Dzieciątka Jezus dowiedziałem się, że motocykliści po wypadku mają rozległe urazy wielonarządowe. Niewiele (prócz serca), albo i nic się do przeszczepu nie nadaje.