Już po raz piąty w ostatnią sobotę oglądać mogliśmy w Tułowicach widowisko ukazujące fragment I wojny światowej, czyli zacięte walki toczące się w latach 1914-15 w rejonie Sochaczewa.
Sochaczew i jego okolice były terenem długotrwałych i bardzo ciężkich walk tego okresu. Organizatorzy rekonstrukcji starali się więc oddać charakter tej 8-miesięcznej pozycyjnej bitwy, zwłaszcza że to właśnie Tułowice były ówczesnym zapleczem rosyjskich wojsk.
- Dzięki uprzejmości Maćka Brażuka, który udostępnił nam swoje pole mówi jeden z organizatorów Jakub Wojewoda mogliśmy w Tułowicach wykonać okopy i stworzyć militarny skansen z tamtych czasów. Po każdej stronie linii frontu w ciągu trzech dni naszej ciężkiej pracy powstało około 60 metrów okopów, odpowiednio wystylizowanych na bitwę z I wojny światowej. Trzeba było je umacniać, szalować i na koniec rozmieszczać ładunki wybuchowe, co już robili zawodowi pirotechnicy. A dzień przed bitwą obfite opady deszczu zalały nam okopy, z których trzeba było wylewać wodę.
Okopy udało się osuszyć, a przybywający późnym popołudniem widzowie zobaczyli zbierające się armie jak na pikniku. Przechadzający się żołnierze różnych formacji, a zwłaszcza ich oficerowie w towarzystwie wykwintnie ubranych dam, chroniących się przed słońcem pod parasolkami tworzyły atmosferę jak z epoki, nie zapowiadającą, że za chwilę rozegra się tu krwawy bój.
W tym roku scenariusz przewidywał widowisko wieczorne, które rozpoczęło się w sobotę, 22 czerwca o godz. 19.00. Jego głównym motywem była rekonstrukcja pierwszego niemieckiego chlorowego ataku gazowego, który miał miejsce na ziemiach polskich. Toteż nad polami unosił się żółty dym o charakterystycznym zapachu, który wcale nie wyglądał jak symulowany świecami dymnymi. Bitwie towarzyszyły potężne eksplozje, strzały z karabinów i armaty, czyli potworny huk, przenoszący widzów na prawdziwe pole bitwy, zwłaszcza, że wyrywana wybuchami ziemia co chwilę lądowała na głowach obserwatorów. Trup się ścielił gęsto, za sprawą wprowadzanych w tamtym okresie do uzbrojenia wielu armii ciężkich karabinów maszynowych.
Ale jeszcze zanim bitwa się zaczęła, zwiedzać można było okopy, zobaczyć broń i zgromadzony do widowiska sprzęt, porozmawiać z rekonstruktorami. Inną atrakcją była promocja książki Bzura Rawka 1914 1915 Wielka Wojna na terenie powiatu sochaczewskiego autorstwa Jakuba Wojewody i Pawła Rozdżestwieńskiego, którą widzowie mogli na miejscu kupić, a obecnie jest ona do nabycia w Muzeum Ziemi Sochaczewskiej.
W tym roku w bitwie udział wzięło ponad 100 rekonstruktorów z całej środkowo-wschodniej Europy: z Litwy, Białorusi, Ukrainy, Słowacji, Czech, Niemiec i oczywiście Polski, w tym nasza Muzealna Grupa Rekonstrukcji Historycznej. Była to zatem międzynarodowa bitwa, podobnie jak w latach 1914-15, kiedy na naszych ziemiach walczyli żołnierze z wielu krajów, nie zawsze w swoich narodowych mundurach.
W Tułowicach zobaczyliśmy bitwę między oddziałami niemieckimi a rosyjskimi, widowisko zorganizowane z okazji 40-lecia istnienia sochaczewskiego muzeum, a także zbliżającego się 100-lecia I wojny światowej. Zaś organizatorami całości było Muzeum Ziemi Sochaczewskiej i Pola Bitwy nad Bzurą wraz z portalem Do broni a także władze gminy Brochów i tamtejsze PTTK.
Małgorzata Pałuba
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze