Dom Dziecka w Chodakowie - po spotkaniu z mieszkańcami [wideo]

/ 3 komentarzy

Chwila spotkania mieszańców Chodakowa z przedstawicielami władz miała być momentem w którym rozwieją się wszelkie wątpliwości. Dzieci z Giżyc obserwujące całą debatę odetchną z ulgą, mieszkańcy Chodakowa po uzyskaniu wszelkich odpowiedzi otworzą ramiona w geście przyjęcia nowych sąsiadów. I tak też się stało. Częściowo. 


Przemierzając ulice Chodakowa skąpane w popołudniowym słońcu nie miałam pojęcia, że kroi się coś nie bardzo przyjemnego w ostatecznym odbiorze. Ba, przypomniała mi się wypowiedź mieszkańców Chodakowa dotycząca spokoju jaki panuje w tej części miasta, z którą to w sympatyczne popołudnie nie sposób było się nie zgodzić. Że samo spotkanie będzie chwilą łez wzruszenia, słowa nieśmiało wypowiedzianego przepraszamy, a na końcu wszyscy padną sobie w ramiona co będzie gestem nowego, wspólnego bytu. Cóż. Tak się jednak nie stało. Ale nadzieja na pozostawienie choćby krzty pozytywnego zdania po spotkaniu w chodakowskim SCK-u jest. 


Przechodząc do konkretów z tej bajkowej scenerii należy wymienić kilka faktów. Otóż starosta Jolanta Gonta wraz z burmistrzem Piotrem Osieckim przedstawili plany jakie dotyczą przeprowadzki 14 dzieci z giżyckiego domu dziecka do domu przy ulicy Matejki. Kamila Gołaszewska - Kotlarz, dyrektor placówki omówiła zasady na jakich będzie działać Dom Dziecka w chodakowskiej nieruchomości, a dyrektor PCPR Katarzyna Kajak szczegółowo podała wytyczne dla funkcjonowania placówek dla 14 dzieci i w tym ważnego aspektu atmosfery domowego ogniska. Dodatkowo brak porozumienia władz w temacie szkoły w Giżycach, której to losy w przyszłości są dość wątpliwe mają niemały wpływ na podejmowane działania.


I to według moich skromnych oczekiwań miało wyczerpać porządek spotkania. Niestety. Dwie i pół godziny później większość osób tkwiła w tych samych miejscach z coraz większą ochotą na krzyk ucieczki, głównie od tego co usłyszeli. 


Zatem:

Mieszkańcy, którzy podpisali skargę https://e-sochaczew.pl/n/dom-dziecka-mieszkancy/66003 nadal w dużej części podtrzymują swoje zdanie. Dotyczy ona obaw o: 

- przystosowanie domu w Chodakowie dla potrzeb 14 dzieci (choćby brak dużej oddzielnej jadalni)

- braku konsultacji z mieszkańcami przed podjęciem decyzji przez powiat o zakupie nieruchomości przy Matejki, 

- braku odpowiedniej liczby miejsc parkingowych przy posesji

- obniżenia wartości nieruchomości z powodu utworzenia Domu Dziecka jako sąsiedztwa.


Spotkanie to również wiele głosów od mieszkańców, którzy są dalecy od poparcia złożonej skargi. Ogromna część osób spotkania w tym wolontariusze pracujący na co dzień w Giżycach, radni, pani dyrektor szkoły w Giżycach, opiekunowie, również mieszkańcy ulicy Matejki to osoby, które szczerze okazują wdzięczność za możliwość spotkania z wyjątkowymi podopiecznymi Domu Dziecka w Giżycach. 


Nie sposób przejść obojętnie obok wypowiedzi samych mieszkańców Giżyc, którzy stali się częścią rzeczywistości Domu Dziecka. Dla nich to miejsce było "od zawsze" i dziś nadal chcieliby być częścią życia dzieciaków z Domu Dziecka. 


Wreszcie, najważniejsze. Zdanie wychowanki giżyckiej placówki, która poruszyła serca wszystkich obecnych. Lata spędzone w Giżycach ukształtowały jej życie, dały szansę na wejście w dorosłość z bezpieczeństwem jakie zaznała w placówce. Każde jej słowo było naznaczone uczuciem jakiego nie znamy. My, wszyscy z domów, jakie by one nie były. Małe, duże, luksusowe, szare czy wypełnione po brzegi zainteresowaniem najbliższych. Pałace znamy z wycieczek, kolonie spędzaliśmy w ośrodkach. A tak wygląda rzeczywistość dzieci z dużych placówek opiekuńczych. Zresztą, raz jeszcze warto przeczytać. Placówka opiekuńcza. 


A w Chodakowie ma być dom. Z ogrodem, w którym być może nie zmieści się boisko tak jak w przy pałacu w Giżycach, placem zabaw czy basen dla kilkunastu osób. Ale ilu z nas ma taki dom? Ilu z nas ma dwa prywatne miejsca parkingowe, oddzielną jadalnię i każde dziecko w oddzielnym pokoju? Dom, być może z brakiem jacuzzi na poddaszu, być może z za małym placem zabaw i piłką za często trafiającą do ogrodu sąsiadów, ale miejsce, które będzie namiastką tego co większość z nas ma na co dzień. 


W swoich 40 metrowych mieszkaniach gromadzimy całe życie. Stoją szafy wypchane po brzegi, a nie ma miejsca na dodatkowy mebel, jemy śniadania przy kuchennych szafkach, w łazience mieści się jedna osoba, a rowery upychamy przy suficie w mikro piwnicach. Za dużo dżemów chowany w balkonowej szafce, która zajęła całą powierzchnię przestrzeni otwartej - wypoczynkowej. Znacie to? 


Przez wiele lat jeden pokój siostry i brata nie był tragedią na miarę zainteresowania organów opieki. Każdy chciałby mieć boisko, pokój w dużym zabytkowym pałacu i ogromną stołówkę. Rzecz w tym, że Ci, którzy to mają chcą mieć dom z walką o poranne wejście do łazienki, czy kawałkiem ściany na plakaty we wspólnym pokoju. W domu. 


Chciałabym wierzyć, że mieszkańcy nadal będący na nie dla umieszczenia Domu Dziecka przy Matejki, z różnych powódek, nie do końca zrozumieli przekaz. Ale niestety, zrozumieli aż nadto. Bo piłka będzie lądować na ich podwórkach. Razy 14. 


Jednym z najważniejszych szczegółów jaki można poruszyć jest brak debaty jaką miało być w rzeczywistości. O obawach jakie mają mieszkańcy przed nowymi sąsiadami. Wiele razy powtórzono, że nikt nie ma nic przeciwko dzieciom. Tylko, że ta obawa nie powinna przejawiać się w przejęciu wielkością jadalni w domu przy Matejki. Należy rozróżnić obawy radnych powiatowych, którzy podczas sesji poruszali temat placówki od zwykłej obawy mieszkańca jako sąsiada. I warto zadać pytanie czy warto nadal być na nie?


Dziękuję za wypowiedź Doroty Bednarskiej. Można zapoznać się z nią w załączonym materiale wideo. 


Czy nie powinniśmy zastanowić się jaki przekaz dostają nasze dzieci z którymi w szkolnej ławce być może usiądą dzieciaki z domu przy Matejki? Wychowanka Domu Dziecka mówiła o szacunku i mowie nienawiści z jaką należy walczyć i o drugim człowieku, któremu należy czynić to co dobre i dla siebie samego, o tym, że są to wartości, które wynoszą z domu jako jego wychowankowie. Czy aby na pewno umiemy to samo przekazać swoim, tym, które są pod naszym dachem?

 



 

0min     1259x    Udostępnij film


Zaznacz i skopiuj poniższy kod:

 



0
Oceń
(0 głosów)

 

Opinie i komentarze użytkowników (3)

patryk-konickipatryk-konicki
+1
Piękna manipulacja z państwa strony jeżeli chodzi o materiał wideo,oczywiście przedstawiona tylko jedna strona a ludzi którzy wypowiadali się wcześniej nie pokazano a też mieli kilka argumentów i pytań ma które nie potrafiliście odpowiedzieć, lub odpowiadaliście wymijająco ba! Nawet moja wypowiedź była pocięta a narracja całej rozmowy polegała na tym że są biedne dzieci z domu dziecka i okrutni mieszkańcy Chodakowa.Prawda jest taka że pomiędzy kolorem czarnym a białym jest setki odcieni szarości.Czemu na wideo nie ma nic o tym że Dom dziecka w Giżyckach jest nieodłączną częścią tamtejszego społeczeństwa? Czemu nie ma nic o tym że dzieci z pałacyku gdzie mogą komfortowo żyć zostaną przeniesione do domu jednorodzinnego,fakt ładnego i dobrze wyposażonego lecz to nadal duży dom jednorodzinny.Myślę że dzieci potrzebują tam też trochę prywatności a wy chcecie im dać za to piękny ogród z nowoczesnym systemem zraszania i podlewaniu roślin dzięki któremu dbanie o rośliny jest łatwiejsze (tak to nie żart bo to był jeden z argumentów) no i nie zapomnijmy o manipulacji i w tym temacie, przedstawiono nam prezentacje tego domu gdzie zdjęcia były robione z filtrem "rybie oko".Czemu na wideo nie jest wspomniany fakt że na rozlokowanie dzieci i załatwienie im nowych domów Starosta i Burmistrz mieli aż 9 lat a koniec końców zrobiono to co zrobiono - bez żadnej konsultacji z mieszkańcami po partyzancku.Wszyscy zostali postawieni przed faktem dokonanym.Wmieszanie w tą sprawę opinii publicznej też jest na rękę rządzącym ponieważ jak wiadomo mają do oni najwięcej do powiedzenia chociaż sprawa ich nie dotyczy.Wypowiadanie się burmistrza ma temat cen nieruchomości to coś śmiesznego ponieważ podszedł do tematu na "chłopski rozum" .Padł też argument że dzieci się izolują od świata i ludzi ale jak to ? To ludzie w Giżycach są gorsi od ludzi z Chodakowa ? A no tak jeszcze argument że mają kiepski dojazd wszędzie no ale umówmy się - w Sochaczewie jak o w okolicznych wsiach transport publiczny i autobusy istnieją teoretycznie i to jest problem wszystkich ludzi tam mieszkających.Jako że i tak nic już nie można zmienić,pałacyk prawdopodobnie zostanie sprzedany i zamieniony w jakiś pensjonat nie chce mi się już marnować na tą sprawę czasu.Szkoda tylko że osoby odpowiedzialne za ten cały galimatias zamiast manipulować informacjami nie powiedzieli kolokwialnie "daliśmy dupy" tylko Ciągle wmawiali że robili co w ich mocy a nie robili.Zawsze łatwiej postawić sprawę w sposób taki że są Ci źli bo to się klika robiąc zasłonę dymną aby odwrócić wzrok mieszkańców od ich opieszalstwa
(2020-07-02 16:23)
patryk-konickipatryk-konicki
0
Ps: Ciężko sformułować jakiekolwiek zdanie gdy jednocześnie trajkotają obok 3 panie z każdej strony :)
(2020-07-02 16:29)
Milo1960Milo1960
0
A może bez emocji od strony formalnej. Jak przez 9 lat starostwo robiło wszystko to na pewno dostało decyzjęburmistrza na przenosiny na Matejki, opublikować ją i koniec dyskusji, bo znaczy, że lokum odpowiednie. Jak nie dostało choć powinno, to kupno było przedwczesne. (2020-07-02 21:58)

skomentuj ten artykuł