Szczątki lotników i samolot radziecki w Kamionie – relacja świadka – video

/ 3 komentarzy

Dotarliśmy do być może ostatniego świadka tej tragedii. W chwili zestrzelenia radzieckiego samolotu pan Józef Jeznach miał 10 lat. Dziś tamte wydarzenia przeżywa od nowa.

 

To odkrycie spowodowała susza. Niski stan Bzury wydobył na światło dzienne wrak samolotu radzieckiego zestrzelonego w styczniu 1945 roku. 27 sierpnia 2015 r. w miejscowości Kamion, gmina Młodzieszyn, wydobyto pierwsze fragmenty latającej maszyny i – ku poruszeniu wszystkich – szczątki dwóch lotników (pilota i strzelca). Znaleziskiem zajęli się zespół poszukiwawczy ze Stowarzyszenia Eksploracyjnego na Recz Ratowania Zabytków „Sakwa” z Poznania oraz grupa eksploratorów z Łodzi. Konserwator Zabytków wydał zgodę na przekazanie wraku samolotu do Muzeum Wisły w Wyszogrodzie. O szczątkach radzieckich lotników zawiadomiono Ambasadę Rosji w Polsce, by doprowadzić do godnego pochowania żołnierzy na cmentarzu wojennym.

 

O spoczywaniu samolotu w obszarze tego starorzecza Muzeum Ziemi Sochaczewskiej i Pola Bitwy nad Bzurą wiedziało od lat. - To samolot Pe-2, zestrzelony został prawdopodobnie przez 542 Volksgrenadier Division, która w styczniu 1945 roku przeprawiała się przez Wisłę. Załoga liczyła 3 osoby. Samoloty atakowały przeprawę i niemieckich uciekinierów na północ od Wyszogrodu. Zestrzelono wtedy dwie maszyny. Opisywany tu samolot została wiele lat temu zidentyfikowany przez Macieja Wojewodę podczas prac związanych z wydobyciem broni wrześniowej w tym rejonie. Na przeszkodzie wydobycia tego samolotu stała zawsze jednak konieczność pozyskania środków na okesonowanie wraku, wypompowanie wody i bezinwazyjne wydobycie samolotu, a do tego brak fizycznej możliwości zabezpieczenia i zakonserwowania tak dużego obiektu, który bez fachowego zabezpieczenia ulegnie degradacji. W muzeum są wydobyte przez nas szczątki Me-109 z Puszczy Kampinoskiej. Zapraszam do obejrzenia. Sama konserwacja tych elementów trwała 3 lata – komentuje Paweł Rozdżestwieński, dyrektor sochaczewskiego muzeum.

 

Znalezisko wywołuje duże emocje, przeżywają to zwłaszcza mieszkańcy Kamiona, szczególnie tacy, jak nasz bohater Józef Jeznach, który był naocznym świadkiem zestrzelenia samolotu, jak i ci, którzy znają tę historię z opowieści. Nic dziwnego, że w sobotę 29 sierpnia, kiedy przystąpiono do poszukiwań pozostałych części samolotu, zwłaszcza skrzydeł, wokół tego fragmentu starorzecza Bzury zebrało się sporo obserwatorów. Ani oni, ani przedstawiciele mediów, w tym TVN i TVP, nie mogli jednak podejść do znaleziska. Sprawa bowiem wywołuje też sporo kontrowersji. Wątpliwości wzbudza technika wydobycia wraku (użyto zwykłej koparki). Nie wiemy też, dlaczego maszyna trafiła do wyszogrodzkiego muzeum, a nie do naszej placówki, skoro wrak znajdował się na terenie powiatu sochaczewskiego. 


Skupmy się jednak na wartej utrwalenia historii, zapraszamy do obejrzenia materiału video i relacji Józefa Jeznacha oraz sołtysa wsi Kamion Dariusza Sączewy.

 


 

 

 

5min     8064x    Udostępnij film


Zaznacz i skopiuj poniższy kod:

 



5
Oceń
(3 głosów)

 

Opinie i komentarze użytkowników (3)

kacperskyykacperskyy
0
redakcje prosze po raz kolejny o trafniejsze dobieranie tytulow ktore beda odzwierciedlac tresc. nie bierzecie przykladu z krajowych szmatlawcow ktore tytuly konstruuja w ten sposob aby przyciagnac internautow aby klikneli w artykul i wyswietlitli 10 reklam...

SWIADEK TRAGEDII W ILOWIE .... tytul o tym ze znaleziono samolot zestrzelony 50 lat temu... to jak nazwiecie katastrofe samolotu we wspolczesnych czasach w ktorej ginie 450 osob???

albo KATASTROFA NA PRZEJEZDZIE.. okazalo sie z osobowka wjechala pod pociag zginely dwie osoby.... jak nazwiecie zatem zdarzenie w szczekocinach? tez katastrofa???

jestem przeciwnikiem takich praktych. dla mnie jest to nierzetelne dziennikarstwo i degradacja znaczenia pewnych slow, ktorych - uwazam - sila powinna pozostac taka jak a jest.

wynikiem takich praktyk smierc 500 osob nie zrobi na nikim wrazenia. (2015-09-02 08:23)
Obywatel85Obywatel85
0
Tak na wstępie panowie z Sakwy na wczesnym etapie wydobycia wcale nie chcieli słuchać znajomego ,,prezesa,, który chciał ściągnąć dodatkowy sprzęt i radził aby odzcielić wykop od bajorka z tyłu [ fachowej nazwy niestety nie pamiętam ]
W każdym razie akcja tych specjalistów wyglądała mniej więcej tak: podczepiamy linki i wyrywamy mimo zassania wraku przez muł.
Co się działo dalej wiadomo......rwanie rozrywanie i sterta złomu na ciężarówce.
Koparka natomiast też swoje zrobiła przy wyrywaniu dwóch największych fragmentów.

Ludzie generalnie sami nie dowierzali na tą ,,prowizorkę,, panów specjalistów ja sam z tego co widziałem mogę powiedzieć że wyglądało to tak : szybko szybko byle jak bo ktoś przyjedzie i nam zabierze :)

Na szczęście nakręciłem kilka filmów po ok 5-10 min każdy gdzie ładnie widać jak ci profesjonaliści rozrywają to co można było wyciągnąć na spokojnie.
Filmować i robić zdjęcia zabraniali ale ludzie i tak to robili ;) (2015-09-02 10:22)
użytkownik13927użytkownik13927
0
Panowie z sakwy twierdzą, że profesjonalne wydobycie kosztuje 2x czy 4x więcej i że albo oni albo nikt, więc może skoro jest wybór w stylu: albo szybko spieprzyć, albo zostawić w spokoju to jak dla mnie opcja nr 2 wydaje się warta zastanowienia. Gdyby tu chodziło o jakiś sprzęt w stylu karabin, działo etc. to ok, ale mamy do czynienia ze szczątkami ludzkimi rozrywanymi przez koparkę - ja się pytam gdzie jest prokurator? (2015-09-03 21:53)

skomentuj ten artykuł