Amenra, Boris, Arrm

/ 4 zdjęć

Amenra, Boris, Arrm

24.02.2018, Warszawa, Progresja


Arrm

Pod koniec lutego w Progresji odbył się jeden z koncertów trasy Amenra&Boris European Tour 2018. W Warszawie zespoły supportował polski Arrm. Muzycy zaprezentowali nieśpieszne, melancholijne, gitarowe dźwięki z ciekawymi elementami klawiszowymi, które brzmiały jakby zagrał na nich sam Czesław Niemen. Muzyka nasuwała skojarzenie z amerykańskim Earth. Czterech muzyków pokazało się z bardzo dobrej strony wprowadzając klimat tajemniczości i dając przedsmak tego, co miało nastąpić za chwilę – występu Boris.

Boris

Japoński zespół posiadający w swoim dorobku tak różnorodne gatunkowo płyty (drone, pop, rock, metal), że ciężko było domyślić się jaki przygotują set na wieczór. Zagrali niemalże cały materiał z ostatniego studyjnego albumu „Dear”. Mocny, energetyzujący występ, okraszony feerią świateł zmieniających kolory i natężenie. Troje muzyków w ogromnym skupieniu dało popis różnorodności muzycznej (gitarzystka w jednym z utworów zagrała na przesterowanym akordeonie). Pełne zaangażowanie i radość twórców z występu w Polsce udzielała się publiczności. Performance mistyczny, klimatyczny, w którym emocje były stopniowane, gdzie z każdą minutą wciągał słuchacza coraz bardziej. Chciało się trwać w widowisku bez końca. Świetny, bardzo charakterystyczny koncert, potwierdza znakomitą formę muzyków. Z niecierpliwością będziemy czekać na następną ucztę muzyczną zaserwowaną przez Boris.

Amenra

Belgijski zespół przyjechał do Warszawy, aby promować ostatni album „Mass VI”. Nad sceną górowała czarno-biała wizualizacja, która świetnie uzupełniała muzykę. Amenra stworzyła klimatyczną konwencję, mocne i wciągające utwory, choć mogło wydawać się, że brzmiały dość schematycznie i powtarzalnie po tak różnorodnym występie Boris. Na początku wprowadzający czysty gitarowy motyw, po którym następowało wejście pozostałych instrumentów, ściana gitar wywoływała dreszcze na ciele, dochodził wokal, robiło się mocniej i tak w większości utworów.  Czuć było kontakt zespołu z publicznością, mimo że wokalista śpiewał przez cały czas odwrócony do widzów tyłem. Zdejmował co jakiś czas górne części garderoby, by odsłonić wytatuowane plecy. Wokalista jest praktykującym członkiem suspension (podwieszania ciała na hakach umieszczonych pod skórą). Czasami na koncertach decyduje się na tego typu performance, jednak w Warszawie nie miało to miejsca. Podsumowując, uważam imprezę za udaną. Wydarzenie było różnorodne stylistycznie, co mnie osobiście bardzo odpowiada. Pozostaje czekać na kolejne tego typu wydarzenie.

Tekst:Arek


Zdjęcia: Mika

 

0
Oceń
(0 głosów)

 

Opinie i komentarze użytkowników (0)

skomentuj ten artykuł

e-Sochaczew.pl poleca filmy