Andrzej Kopa i Archiwu-miX

/ 11 zdjęć
Zdjęcia i foto: Andrzej Kopa i Archiwu-miX Koncerty i muzyka sochaczew
+6

Archiwu-miX to kolejna, piąta już płyta Andrzeja Kopy. Sochaczewski muzyk tym razem sięgnął po swoje stare nagrania, piosenki z początku lat 90. minionego wieku. Znajdziemy tu covery, ale i autorskie utwory A. Kopy. Jak zawsze, nasz bohater jest i instrumentalistą, i wokalistą, autorem projektu okładki i producentem płyty. - Tych piosenek kiedyś się wstydziłem. Może z wiekiem stałem się mniej krytyczny, może doszedłem do wniosku, że przecież wiele takiej nie-stuprocentowej sztuki mamy na co dzień, że nawet każe nam się słuchać gorszych nagrań, a może po prostu postanowiłem i trochę powspominać, i utrwalić wszystko, co kiedyś tworzyłem. Niech i to po mnie pozostanie – mówi o swojej nowej – starej płycie Andrzej Kopa. Nieco żartobliwy tytuł oddaje to, co zawiera krążek. To jedne z pierwszych nagrań Andrzeja Kopy, powstałe na początku lat 90. Na odwrocie Archiwu-miX o tych utworach autor napisał: „Zrealizowane w domowym zaciszu, na kompletnym luzie, tak trochę sobie a muzom, stanowią dzisiaj swoistą pamiątkę zawierającą nutkę nostalgii związanej z upływającym czasem”. Są tu covery (piosenki Krajewskiego, Klenczona, Poznakowskiego), są też piosenki samego Kopy, między innymi kompozycja „Twoje osiemnaste urodziny”, którą autor dokładnie na tę okoliczność napisał dla swojej córki. – Wszystko odświeżyłem, obrobiłem cyfrowo i wrzuciłem na płytę. Andrzej Kopa przyzwyczaił nas już do tego, że wszystko robi sam. Tak jest również tym razem. To on śpiewa, gra na gitarze klasycznej, pianinie, harmonijce ustnej, to on zrealizował dźwięk, opracował graficznie okładkę płyty, która oddawać ma jej charakter i jako taka stanowi kolaż fotograficznych i bardzo muzycznych wydarzeń w jego życiu, niekiedy od czasu już nieco pożółkłych, ale dzięki temu bardzo klimatycznych. Piosenki przeplatają, jak to mówi autor, klasyczne chwile, instrumentalne oddechy, które z jednej strony oddzielają, a z drugiej wiążą w całość muzyczną zawartość płyty. To już piąta płyta sochaczewianina. Pierwsza była „Bezludna wyspa”, w pełni autorski krążek, wydany w 2004 roku. Następnie Andrzej Kopa nagrał „Orkiestrę gitarową”, koncert przygotowany pod jego kierunkiem, a zagrany wspólnie z gitarzystami – uczniami naszego bohatera, ze Społecznego Ogniska Muzycznego przy ZNP w Sochaczewie. W 2006 roku ukazał się w sochaczewskim środowisku muzycznym krążek „Andrzej Kopa Duo”, gdzie obok tytułowego gitarzysty wystąpił Cezary Krzykowski. Płytę promował koncert w pubie Club 77, o którym Szymon Maciejewski napisał: „Muzycy spełnili pokładane w nich nadzieje! Pan Andrzej – znany do tej pory przede wszystkim jako muzyk poruszający się w stylistyce muzyki pop - zaprezentował zupełnie inne oblicze artystyczne. Okazało się, że jest nie tylko wytrawnym instrumentalistą, ale również doświadczonym performerem. Należy na wstępie zaznaczyć, że wykonywane utwory cechował duży rozrzut stylistyczny, gdyż obok ‘rasowych’ instrumentalnych utworów bluesowych usłyszeliśmy sporo ever greenów utrzymanych w nieco innej stylistyce”. Dwa lata później Kopa wydał kolejną płytę „Piosenki, które znacie”. Zapytany o gusta muzyczne, podkreśla, że płytą jego życia jest składanka zespołu The Platters: - Słucham jej zawsze, kiedy mam gorszy dzień. Co jakiś czas potrzebuję jej po prostu. I zawsze mnie odpręża. Uwielbia też The Beatles – razem i osobno, Elvisa Presleya, Seweryna Krajewskiego, Czesława Niemena. Raczej nie słucha głośnej muzyki. Pop, rock, to jego muzyczny język. Lubi też bluesa: - Muzyka bluesowa słuchaczowi sprawia po prostu przyjemność, frajdę, ale dla muzyka jest czymś więcej. To sposób na rozładowanie własnych emocji. Myślę, że potrafię grać bluesa, pokazałem to na płycie Duo. Ale w tym gatunku skłaniam się raczej do melodyki, taka jest moja wrażliwość. Nie możemy pominąć też faktu, że Andrzej Kopa jest gitarowym popularyzatorem muzyki poważnej – znajdziemy jej sporo na jego płytach. Jest absolwentem PSM II stopnia w Sochaczewie w klasie gitary, ale też w dużej mierze samoukiem. – Szkoła nie nauczyła mnie na przykład sztuki improwizacji. Oczywiście, aby dobrze improwizować, trzeba dużo wiedzieć, wiedzę tę przynajmniej w części można wynieść ze szkoły. A jednak muszę stwierdzić, że improwizowania nauczyłem się sam. Nie chciałbym, by zabrzmiało to jak przechwałka, ale sam odkryłem skalę bluesową, w czasach, kiedy studiowałem sztukę gry na gitarze, nie było dostępnych dziś broszur, samouczków, najróżniejszych materiałów edukacyjnych, które na przykład pozwalają szybko poznać tajniki bluesa. Kiedyś kupiłem taki samouczek z ciekawości. I znalazłem tam informację o skali pentatonicznej. Okazało się, że wcześniej sam do niej doszedłem. Nie przesadzimy, jeśli powiemy, że Andrzej Kopa żyje muzyką. To ona jest jego sensem, chlebem, celem. Pracuje jako pedagog, ucząc dzieci w Klubie Nauczyciela gry na gitarze. Najważniejsze jest jednak, to, co robi „po godzinach”. Zatem tworzenie. Z podziwu godną wytrwałością i pasją pracuje nad kolejnymi płytami. Gdyby mógł, gdyby miał pieniądze, zajmowałby się tylko tym: pisaniem piosenek, ich aranżacją, wykonaniem i nagraniem. – Ewentualnie mógłbym jeszcze posprzątać w domu, bo lubię porządek – mówi ze śmiechem. Tak naprawdę jest. Porwany potrzebą tworzenia, Andrzej Kopa przygotowuje kolejny w pełni autorski krążek - „Tęcza”, jego teksty, jego muzyka i cała reszta. – Ta płyta może się naprawdę udać. Wokale już ponagrywałem, teraz pracuję nad solówkami gitarowymi. Będzie na niej dużo popowo-rockowego grania, przeplatanego fragmentami muzyki poważnej. Zatem – czekamy na „Tęczę”. figa

 



0
Oceń
(0 głosów)

 

Opinie i komentarze użytkowników (0)

skomentuj ten artykuł

e-Sochaczew.pl poleca filmy