Zaloguj się do konta

Będziemy rozwijać SBO

Urząd Miasta w Sochaczewie
2014-10-08
Sprawy urzędowo-administracyjne

O sukcesie Budżetu Obywatelskiego, procedurze wyboru wniosków, zbliżającej się kampanii wyborczej, mijającej kadencji rozmawiamy z burmistrzem miasta Sochaczew, Piotrem Osieckim.

 

Druga edycja Sochaczewskiego Budżetu Obywatelskiego wchodzi w decydującą fazę. Od 29 września do 15 października trwa głosowanie mieszkańców na wybrane projekty. Jak zachęci Pan do wzięcia udziału w tej edycji SBO?

  Mam nadzieję, iż sukces poprzedniej edycji, wykonane już projekty, podziałają na wyobraźnię. Mieszkańcy poczuli, że naprawdę mogą zmieniać rzeczywistość wokół siebie i to będzie najlepsza zachęta do głosowania. Nasze działania promocyjne mają za zadanie pomóc podjąć właściwą decyzję.

Wybierać można spośród 31 propozycji. Pomysłów było więcej, ponad 40. Dlaczego nie wszystkie trafiły na listę do głosowania?

Procedura wyboru wniosków do głosowania jest przejrzysta i demokratyczna. Niczego w niej nie zmieniliśmy. To oczywiste, że nie każdy pomysł może być poddany pod głosowanie. Podstawowe ograniczenie to oczywiście budżet, w jakim musi zamknąć się zadanie czyli 1,1 mln złotych. Poza tym musi to być zadanie realne do wykonania w rok, nie może wychodzić poza zakres działania samorządu, wreszcie jeśli jest to inwestycja, musi być zrealizowana na terenie należącym do miasta. Komisja, która to wszystko oceniała, miała szeroki skład byli w niej radni ze wszystkich klubów, przedstawiciele Rady Działalności Pożytku Publicznego, Rady Sportu, Powiatowej Izby Gospodarczej. Urzędnicy pełnili rolę wyłącznie doradczą.

Niedawno oddano do użytku boiska wielofunkcyjne przy Zespole Szkół w Chodakowie. Społeczność tej szkoły złożyła kolejny wniosek sądzi Pan, że znów mogą wygrać?

Na pewno społeczność Chodakowa pokazała, że potrafi się zmobilizować. Boiska, które wybudowaliśmy to jest zwycięstwo całej dzielnicy. Na pewno znów będą się mocno mobilizować. Ale wiem, że inne środowiska także bardzo mocno pracują na rzecz swoich wniosków. Zachęcam wszystkich, by szukali poparcia, namawiali sąsiadów i znajomych do głosowania. Ja mam wielką satysfakcję, że nam udało się znaleźć w budżecie miasta dodatkowe pieniądze, gdy okazało się, że warunki hydrologiczne powodują konieczność wykonania odwodnienia pod boiskami, a to podrożyło inwestycję i to znacząco, ponad pierwotny limit.

Pojawiły się zarzuty, że zwiększenie kosztów wykonania boisk przekreśla zasady Budżetu Obywatelskiego. Inwestycja w sumie kosztowała niemal dwa razy więcej niż na początku planowano i na jaką kwotę był wyceniony wniosek poddany pod głosowanie.

Wstępne szacunki, na podstawie których wniosek został dopuszczony do głosowania, nie zakładały ani odwodnienia, ani wielu innych prac, które potem zdecydowaliśmy się dołożyć, choćby ogrodzenia, które ma długość kilkuset metrów, by kompleks wyglądał, tak jak dziś wygląda. Mieliśmy wybór, albo nie zrealizować pomysłu, na który głosowało ponad dwa tysiące osób, albo dołożyć pieniądze. Wybraliśmy drugą opcję i chyba nikt tego nie żałuje. Sądzę, że te zarzuty kierowali wyłącznie ci, którym sukces Budżetu Obywatelskiego był bardzo nie na rękę.

Byli w ogóle tacy?

Tak, moi przeciwnicy rozpętali przecież wokół tej inwestycji bardzo nieprzychylną kampanię wmawiano mieszkańcom, że niszczymy zieleń, że nie powinniśmy dokładać pieniędzy do budowy boisk.  Wyobrażam sobie, jak przykro musiało być tym, którzy głosowali na ten projekt. Nie ugięliśmy się jednak.  Dzięki temu dziś boiska cieszą oko. Już pierwszego dnia na bieżni pojawili się biegacze. Proszę przejść się po południu pasażem Wacława Duplickiego. Dziesiątki matek z wózkami, rowerzystów, roześmianych dzieciaków, które teraz tam się spotykają, są dla nas największą nagrodą.

Na otwarciu boisk w Chodakowie pojawił się jeden z pańskich kontrkandydatów w zbliżających się wyborach na burmistrza. Robił sobie zdjęcia, kręcił film. Jak Pan oceni to zachowanie?

Mamy wolność i demokrację. Każdy może robić i mówić co chce. Każdy sukces samorządu ma wielu ojców. Tych prawdziwych, ale też takich, którzy nie zrobili nic, ale teraz będą wypinać piersi do orderów. Nie zdziwię się, gdy niebawem przeczytam, że wszystko, co dobre w mieście, działo się przez ostatnie cztery lata, to zasługa innych. W niektórych mediach co najmniej od dwóch lat trwa nieustanna nagonka na moją osobę. Mieszkańcom opowiadane są niestworzone historie. Jestem obrażany, odsądzany od czci i wiary. To cena, jaką płaci się za działalność publiczną. Przykro mi tylko, że to dotyka również moich bliskich.

W ostatnich tygodniach do wielu domów trafił list poprzedniego burmistrza. Pisze w nim, że w mieście dzieje się źle

Wybory. To chyba wystarczy za cały komentarz do tej ulotki. Mało w niej prawdziwych zdań, mnóstwo manipulacji. Smutne jest to, że pan Czubacki, który przez osiem lat był burmistrzem miasta, zaczyna swoją kampanię od szerzenia nieprawdy. I to w liście skierowanym do mieszkańców.

Co ma Pan na myśli?

Choćby sprawa obligacji. To nieprawda, że obciążyliśmy budżet miasta 27 milionami złotych. Jest dokładnie odwrotnie i obecny radny miejski Bogumił Czubacki powinien o tym dobrze wiedzieć.

Proszę to wyjaśnić.

Powtarzałem to już kilka razy. Z tych dokładnie 26 767 000 złotych aż 23 403 019 poszło na spłatę wcześniej zaciągniętych długów. Także tych zaciąganych w czasach, gdy burmistrzem był Bogumił Czubacki. Tylko 3 363 981 złotych przeznaczyliśmy na finansowanie inwestycji. Obligacje są tańsze, łatwiejsze w obsłudze, możemy je spłacać elastycznie. Dzięki emisji będziemy mogli sięgnąć po środki unijne w nowej perspektywie. Jeśli były burmistrz tego nie rozumie,  nie wystawia sobie najlepszego świadectwa.

Często jest Pan atakowany także za ceny wody i ścieków.

Za ceny wody i ścieków w całości odpowiadają moi poprzednicy. Projekt kanalizacyjny, który spowodował wzrost stawek, to pomysł z poprzedniej kadencji. Nam nie pozostało nic innego, jak go wykonać. Na szczęście zrobiliśmy to o połowę taniej. Udało nam się też znacząco obniżyć ceny. Mój poprzednik zakładał, że cena wody i ścieków w Sochaczewie będzie wynosić 23 zł za metr sześcienny. Przypomnę, że kosztuje 13 zł.

Czy to prawda, że miasto zaprzestało pozyskiwać środki zewnętrzne?

Kolejna nieprawda. W tej kadencji tylko na tzw. projekty miękkie czyli programy, dzięki którym m.in. nasze dzieci mają dodatkowe zajęcia w szkole, osoby uboższe mogą dostać komputer, a już niebawem w całym mieście dostępna będzie bezprzewodowa sieć internetowa, pozyskaliśmy ponad 12 mln. W sumie przez cztery lata w Sochaczewie wydano na inwestycje ok. 158 mln złotych. Środki własne stanowiły ok. 84 miliony złotych, środki pozyskane 74 mln. Dziwię się, że pan Czubacki nie pamięta, za czym głosował podczas sesji Rady Miasta w ostatnich czterech latach.

To jest kryzys, czy go nie ma. No bo jeśli stać nas było na wydanie 160 mln złotych

Kryzys jest i my to naprawdę odczuliśmy. Wiele samorządów zamykało szkoły, redukowało zatrudnienie, ograniczało działalność. U nas nic takiego nie miało miejsca. I to jest nasz wielki sukces. Musieliśmy jednak mocno zaciskać pasa, by przeprowadzić inwestycje, czy utrzymać zatrudnienie. Trzeba pamiętać, że w jednostkach podległych samorządowi Sochaczewa pracuje ponad tysiąc osób. To są szkoły, przedszkola, ośrodki pomocy społecznej, domy kultury, nasze spółki czy zakłady jak ZWiK, PEC, MOSiR, ZUP czy ZGK.

Z czego jest Pan najbardziej zadowolony?

Na pewno najtrudniejszą inwestycją była budowa kanalizacji. W rok zbudowaliśmy prawie 100 km sieci, rozkopaliśmy prawie pół miasta. Nie brakowało opinii, że sparaliżujemy życie Sochaczewa. Nic takiego nie nastąpiło. Inwestycja była trudna i niewdzięczna. Bo te 100 km sieci i 100 mln złotych, jakie na to wydaliśmy, zniknęło pod ziemią.

Która inwestycja była w takim razie najłatwiejsza?

Każda inwestycja niesie za sobą jakieś ryzyko. Choćby rewitalizacja wzgórza i słynne już kłopoty z zaprawą. Budowa sali gimnastycznej przy SP 4 przebiega bez problemów, ale proszę mi wierzyć, to nie była łatwa inwestycja. Bardzo się cieszę ze żłobka. To szczególnie mi bliska inwestycja. Polityka prorodzinna to dziś sprawa najwyższej wagi. Bez żadnej przesady, to od niej zależy przyszłość Polski. Kramnice już są miejscem kultowym, podobnie jak wzgórze zamkowe. Parking przy PKP ułatwi życie dojeżdżającym. Plac Obrońców Sochaczewa odmienił centrum miasta.

Zmieniło się też centrum Chodakowa.

Rzeczywiście zespół boisk przy szkole i sąsiadujący przez płot pasaż Duplickiego zupełnie odmieniły wygląd centrum tej zapomnianej przez lata dzielnicy. Z kolei boisko wielofunkcyjne przy SP 2 to początek zmian na Boryszewie. Tam również chcemy wybudować boisko do piłki nożnej ze sztuczną bieżnią wokół.

Sprawy społeczne chyba też były dla Pana bardzo ważne?

Mam nadzieję, że to się dało zauważyć. Sochaczewskie Karty: Rodziny, Seniora cieszą się ogromną popularnością. Jesteśmy jednym z pierwszych, jeśli nie pierwszym samorządem w kraju, który wprowadził własne ulgi w ramach Karty Weterana. Bardzo się cieszę, że udało nam się wprowadzić stypendia naukowe i sportowe dla dzieci. Jak się okazało, można to zrobić. Budżet wytrzymał.

Sporo kontrowersji było, gdy wprowadzaliście reformę finansowania sportu.

Ja nie nazwałbym tego kontrowersjami. Wprowadziliśmy przejrzystość i kontrolę nad wydatkowaniem publicznych pieniędzy. Dzięki temu z środków korzysta teraz nie jeden klub, a kilkanaście. Choćby Bzura Chodaków, która przez lata dostawała od miasta pomoc na poziomie kilku tysięcy złotych rocznie. Dziś jest to ponad 100 tysięcy. Podobnie było z tenisem stołowym, czy judo. Orkan podzielił się na dwie sekcje, ale obie działają bardzo prężnie zarówno Rugby Club, jak i piłkarze.

Miasto bardzo mocno zaangażowało się we współpracę z organizacjami pozarządowymi. 

Rzeczywiście. Wspieramy je finansowo, organizacyjnie, logistycznie. Oddaliśmy do dyspozycji za darmo obiekty miejskie. Rocznie na pomoc organizacjom pozarządowym przeznaczamy ponad 1,1 mln złotych. Wydaje mi się, że to dzięki zmianie podejścia do aktywności mieszkańców mamy dzisiaj tę eksplozję imprez, inicjatyw. Ciągle powstają nowe stowarzyszenia, kluby. Sochaczewskie Lato, Sochaczewska Jesień Kulturalna, rajdy rowerowe, rekonstrukcja Bitwy nad Bzurą, Spotkania z Chopinem i wiele innych imprez to efekt współpracy ratusza z organizacjami pozarządowymi.

Sporo pieniędzy miasto zaczęło wydawać na działania prozdrowotne.

Rzeczywiście. Warto zauważyć choćby nienotowaną dotąd pomoc finansową dla szpitala, sięgającą miliona złotych. Bardzo duże, idące w setki tysięcy, były wydatki na bezpieczeństwo i programy zdrowotne. Tylko z bezpłatnych badań i szczepień skorzystało ponad cztery tysiące osób. W ostatnich dniach wydaliśmy seniorom 500 szczepionek przeciw grypie. Nigdy wcześniej nie było takiej skali.

Tak jak nigdy wcześniej nie było takiej skali utwardzania miejskich dróg

Dokładnie. W ramach programu Drogi zamiast błota utwardziliśmy najpierw tłuczniem, a teraz pokrywamy asfaltem  niemal 150 ulic o łącznej długości ok. 40 km. Przez te cztery lata udało nam się przełamać barierę niemożności. W poprzednich kadencjach utwardzano kilka ulic rocznie, teraz 20-40.

Jak jednym zdaniem podsumowałby Pan tę kadencję?

Sochaczewianie pokazali przez ostatnie cztery lata na jak wiele ich stać, gdy poda im się dłoń. Jestem przekonany że drzemią w nich jeszcze wielkie, nieodkryte pokłady pozytywnej energii. Wystarczy im pomóc. I to chciałbym dalej robić, jako burmistrz miasta.

"Ziemia Sochaczewska" 

Czytaj więcej






e-Sochaczew Top 5

Ludzie Sochaczewa6

Twórczość Bartłomieja Kurzei-,,Co Ci w duszy gra"

Czarna kronika1

Pociąg śmiertelne potrącił człowieka - ruch pociągów do Sochaczewa wstrzymany

Radni i rady samorządowe

Ponad 50 milionów długu miasta? - radni o finansach

EdukacjaDziś3

Być gościnią, być ministrą... - jak żeńskie końcówki kreują rzeczywistość?

Sprawy urzędowo-administracyjne

Sochaczewski Punkt Informacji Turystycznej - coraz więcej chętnych