Czarny wtorek w Sochaczewie

 

Wydawało się, że w tym roku długotrwałe deszcze oszczędziły Sochaczew, tymczasem wystarczyło jedno wtorkowe popołudnie, aby miasto popłynęło.

 

Najcięższa sytuacja była w Chodakowie. Woda wdarła się na teren posesji przy ulicach Wyszogrodzkiej i Smolnej. Na Kolejowej doszło do osunięcia skarpy nad Bzurą. W niektórych miejscach zniknęło kilka metrów podwórek. Podobnie sytuacja wygląda przy Wyszogrodzkiej 95. Jako krytyczny eksperci oceniają stan skarpy na cmentarzu parafialnym przy Traugutta, która także się osunęła. Chyba nikt z mieszkańców nie przypuszczał, że wtorkowa ulewa, może mieć  tak tragiczne konsekwencje.

- Kiedy wróciłam do domu woda na podwórku sięgała kilkudziesięciu centymetrów i przelewała się do budynku - powiedziała nam w środę rano Marta Brzezińska z ul. Wyszogrodzkiej. - Sytuacja nadal jest trudna. Woda nieustanne płynie. Nawet nie próbowaliśmy oszacować skali zniszczeń.

 

Metr wody

Zalane zostały domy, ulice, działki, garaże. Na ul. Kolejowej spływająca z góry woda oraz płynąca dołem wysoka jak nigdy (442 cm) Bzura podmyła nadrzeczną skarpę. Ziemia runęła do rzeki. Osuwiska powstały zaledwie w odległości kilku metrów od stojących tam domów. Przy ul. Wyszogrodzkiej napływająca woda zaczęła tworzyć pod nasypem kolejowym ogromne jeziora. Na skrzyżowaniu ze Smolną strażacy zaczęli przepompowywać ją na drugą stronę torów kolejki wąskotorowej. Wał się utrzymał. Niestety, wcześniej na wysokości hurtowni budowlanej przy Wyszogrodzkiej wał pękł i ogromne masy wody zaczęły wdzierać się na posesje. W efekcie poziom wody w niektórych miejscach sięgał nawet metra.

Około godz. 19 z pomocą mieszkańcom ruszyli burmistrzowie, pracownicy ratusza, Zakładu Wodociągów i Kanalizacji oraz Zakładu Gospodarki Mieszkaniowej. Służby miejskie wspólnie z mieszkańcami i strażakami wzdłuż zagrożonych budynków zaczęły układać worki z piaskiem. Tylko w tym dniu strażacy podjęli około 60 (do piątku ponad 150) interwencji. m.in. na ulicach  Żytniej, Okrężnej, Działkowej, Chodakowskiej, Różanej, Chodkiewicza i wielu innych. Zalane zostało również centrum miasta - od ul. 1 Maja po ul. Staszica.

- W akcję zaangażowana została piętnastoosobowa kadra KP PSP w Sochaczewie oraz 33 jednostki OSP. Na każdą z nich przypadają średnio cztery osoby. Przyjechała do nas także jedna  jednostka z Warszawy - relacjonuje rzecznik prasowy KP PSP w Sochaczewie mł. bryg.  Mirosław Gorzki. - Wszystkie samochody wyposażone były w pompy, którymi usuwano wodę.

Tak intensywnych opadów nie było najprawdopodobniej od kilkudziesięciu lat. Dobitnie obrazują to dane ZWiK. Sieć kanalizacji sanitarnej przyjęła we wtorek nie jak zwykle około  3,8 tys. m sześciennych ścieków, a 33 tys. zwiększona objętość to efekt napływu wody do studzienek kanalizacji w ulicach przez ledwie kilkucentymetrowej wielkości oczka odpowietrzające w deklach tych studzienek.

 

Sztab kryzysowy

W środę o godz. 11 po raz pierwszy w ratuszu zebrał się zwołany przez burmistrza Miejski Zespół Zarządzania Kryzysowego.

- Prace zabezpieczające w okolicach ulic Wyszogrodzkiej, Smolnej i Kolejowej trwały niemal całą noc. W sumie od wtorku do piątku zużyliśmy około siedmiu tysięcy worków i 250 ton piachu. W akcję ratunkową, a potem zabezpieczająca włączeni byli niemal wszyscy pracownicy ZGM, którzy sypali i układali worki relacjonuje rzecznik prasowy ratusza Robert Małolepszy.

- Już w środę na zaproszenie miasta do Sochaczewa przyjechał dr Kazimierz Mosiej, były pracownik naukowy SGGW, specjalista w dziedzinie ochrony przeciwpowodziowej, który jako pierwszy dokonał oceny stabilność skarp podmytych przez ostatnie ulewne deszcze. O całej sytuacji burmistrz Osiecki osobiście powiadomił wojewodę mazowieckiego. W piątek w Sochaczewie zjawił się po raz pierwszy dyrektor Wydziału Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego Urzędu Wojewódzkiego Krzysztofa Dąbrowski. W poniedziałek pojawił się znów m.in. z geologiem wojewódzkim i sztabem geologów z Instytutu Geologii z dr Dariuszem Grabowskim na czele, który jest krajowym koordynatorem Systemu Osłony Przeciwosuwiskowej dodaje Robert Małolepszy.

Na zaproszenie burmistrza od poniedziałku miastu doradza jeden z najwybitniejszych polskich geologów, geotechników i specjalistów od osuwisk prof. dr hab. inż. Lech Wysokiński, który ma na koncie m.in. projekty zabezpieczania skarpy wiślanej w Płocku, a obecnie jest konsultantem przy budowie warszawskiego metra w najbardziej niebezpiecznych rejonach.

 

6 czerwca po południu odbyło się pierwsze spotkanie Piotra Osieckiego z mieszkańcami ulic Smolnej i Krzywej, właścicielami domów i działek najbardziej dotkniętych w czasie środowej ulewy. Rozmawiano o przyczynach zalania kilku posesji oraz o krokach, jakie należy podjąć, by do podobnych zdarzeń nie dochodziło w przyszłości.

Konkretne działania 

Jak podkreślali mieszkańcy, przez lata na ich osiedlu nie było żadnego problemu z wodą deszczową, jej nadmiar spływał rowami do przepustów pod ulicą Wyszogrodzką i trafiał do Bzury. Na dawnych polach uprawnych przez lata budowano kolejne domy, altanki i garaże. Zdarzało się, że niekiedy nowi właściciele działek świadomie lub nieświadomie usuwali urządzenia melioracyjne. Rowy zasypywano, a wystarczy, że na odcinku kilometra jedna osoba zablokuje spływ wody i dochodzi do podtopień. Mieszkańcy sugerowali, by odbudować dawny układ rowów, przejrzeć działka po działce, gdzie są, a gdzie zniknęły.

Piotr  Osiecki zadeklarował, że ratusz w porozumieniu z płockim oddziałem Wojewódzkiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych niezwłocznie zabierze się za odtworzenie dawnego systemu odprowadzającego nadmiar wody z osiedla. Jest jednak jeden warunek wszyscy właściciele działek, przez teren których biegły dawniej rowy melioracyjne, muszą się zgodzić na ich odtworzenie.

Z kolei mieszkańcy ul. Wyszogrodzkiej zwrócili uwagę na przebiegającą przez jeden z kolektorów burzowych rurę kanalizacji sanitarnej, która mogła zmniejszyć średnicę przepływu wody w czasie nawałnicy.

- Badamy tę sprawę. Jeśli okaże się, że rura została wprowadzona do studzienki niezgodnie z projektem, burmistrz wyciągnie konsekwencje wobec  winnych. To dopiero początek naszych zakrojonych na bardzo szeroką skalę działań, mających na celu nie tylko usunięcie skutków zalania, ale też zdiagnozowanie przyczyn i doprowadzenie do  ich usunięcia. W poniedziałek burmistrz powołał dwa zespoły ds. szacowania strat wynikłych po nawałnicy i ds. inwentaryzacji wszelkich urządzeń wodnych i melioracyjnych. Prace komisji rozpoczęły się  tego samego dnia dodaje Robert Małolepszy.

Agnieszka Poryszewska, jw

 

Z ostatniej chwili:

Ewakuacja zarządzona

Burmistrz Piotr Osiecki, w piątek po południu, mając na uwadze bezpieczeństwo mieszkańców,  podjął decyzję o ewakuacji mieszkańców ośmiu budynków przy ul. Kolejowej. Na cmentarzu parafialnym pojawiła się groźba ekshumacji.

 

Wszystkie posesje znajdują się na brzegu skarpy nad Bzurą, która osunęła się we wtorkowy wieczór po nawałnicy jaka przeszła nad Sochaczewem. O sytuacji został powiadomiony Wojewoda Mazowiecki. Odbyły się też posiedzenie Miejskiego Zespołu Zarządzania Kryzysowego, poświęcone trudnej sytuacji w rejonie cmentarza parafialnego przy ul. Traugutta, posesji przy ul. Kolejowej oraz przy ul. Wyszogrodzkiej. 
W spotkaniu wziął udział m.in. dyrektor Wydziału Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego Urzędu Wojewódzkiego Krzysztof Dąbrowski, Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego, przedstawiciele starosty, straży pożarnej, Rejonowego Zarządu Gospodarki Wodnej, Wojewódzkiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych, policji oraz wszystkich miejskich służb i wydziałów odpowiedzialnych za sytuacje kryzysowe. Po raz kolejny pojawił się w Sochaczewie dr Kazimierz Mosiej, specjalista od spraw hydrogeologii, oraz inż. Grzegorz Dzik, który zajmuje się zabezpieczaniem miejsc zagrożonych osuwiskami. Od poniedziałku do zespołu dołączył prof. dr hab. Inż. Lech Wysokiński.

Po inspekcji zagrożonych rejonów, na podstawie opinii członków zespołu burmistrz zdecydował o wydaniu zarządzania w sprawie ewakuacji.

- Nie możemy ryzykować. Stan skarpy przy ul. Kolejowej musi zostać zbadany przez geologów. W poniedziałek mieliśmy wizytę wojewódzkiej komisji, w składzie której byli m.in. geolodzy z Instytutu Geologii oraz geolog wojewódzki   powiedział nam burmistrz, który osobiście wręczał mieszkańcom zarządzenia.

Pomimo, że ratusz mógł zapewnić schronienie wszystkim, którzy będą tego potrzebowali, a terenu pilnować miała firma ochroniarska, mieszkańcy nie zdecydowali się na skorzystanie z propozycji władz.

- Nie zostawiamy ich samym sobie. Na miejscu kilka razy dziennie pojawiają się nasi pracownicy oraz ja sam z moimi zastępcami - zapewnia burmistrz.

- Jedno na dziś już mogę powiedzieć przyczyn osunięcia było kilka wysoki stan Bzury, ogromny opad deszczu. Mogę jednak zapewnić, że budowa kanalizacji sanitarnej nie miała z tymi osunięciami nic wspólnego, o czym mówią mieszkańcy zagrożonych domów powiedział nam po poniedziałkowej wizji lokalnej na osuwiskach prof. Lech Wysokiński, jeden z najwybitniejszych polskich geologów, specjalistów od osuwisk.

W rejonie cmentarza parafialnego nastąpiło wygrodzenie części zagrożonej. Teren zostanie zamknięty aż do uzyskania wyników choćby wstępnej ekspertyzy geologicznej. Sytuacja jest na tyle poważna, że pojawiła się realna groźba przenosin części grobów położonych przy samej skarpie, co wiąże się oczywiście z koniecznością ekshumacji.

Agnieszka Poryszewska 


 



0
Oceń
(0 głosów)

 

Opinie i komentarze użytkowników (0)

skomentuj ten artykuł

e-Sochaczew.pl poleca filmy