Dom Dziecka w Chodakowie - jest zaproszenie na spotkanie z mieszkańcami

/ 9 komentarzy
Zdjęcia i foto: Dom Dziecka w Chodakowie - jest zaproszenie na spotkanie z mieszkańcami  Sprawy urzędowo-administracyjne sochaczew

Powstanie Domu Dziecka w Chodakowie wzbudza wiele emocji. Władze miasta zapraszają wszystkich zainteresowanych mieszkańców na spotkanie, które wyjaśni na czym polega działanie placówki oraz rozwieje wszelkie wątpliwości. 


Mieszkańcy, którzy podpisali skargę, która trafiła do Zarządu Powiatu, przede wszystkim, wskazywali na brak konsultacji. Władze powiatu zdecydowały, iż spotkanie będzie najlepszym sposobem, aby odpowiedzieć na pytania mieszkańców związane z powstaniem placówki na ulicy Matejki w Sochaczewie. 


Jak informuje strona powiatowa - Starosta sochaczewski Jolanta Gonta i burmistrz Sochaczewa Piotr Osiecki zapraszają mieszkańców powiatu sochaczewskiego, szczególnie dzielnicy Chodakowa, na spotkanie dotyczące przekształcenia Placówki Opiekuńczo-Wychowawczej w Giżycach, potocznie zwanej Domem Dziecka. Spotkanie odbędzie się w środę, 1 lipca br., o godz. 18.00 w kinoteatrze w Chodakowie przy ul. Chopina 101. Serdecznie zapraszamy. 


 



0
Oceń
(0 głosów)

 

Opinie i komentarze użytkowników (9)

wbienkowbienko
0
Musztarda po obiedzie? :) :) :) (2020-06-24 15:51)
jerzyk2205jerzyk2205
0
Dzisiaj odbyła się konferencja prasowa w Starostwie, na której do publicznej wiadmości przekazano, że m.in. Powiat sochaczewski otrzyma 3.844.491 zł na inwestycje samorządowe. Co prawda jeszcze ta ustawa nie przeszła przez Senat, ale symboliczny czek na te pieniądze został już dzisiaj pokazany. Pojawią się zatem pieniądze, których Zarządowi Powiatu brakowało do sfinalizowania "Budowy nowej siedziby Placówki Opiekuńczo-Wychowawczej w Giżycach". Przetarg można powtórzyć! Przygotowania do niego trwały ponad rok! Wszystko jest gotowe, poniesiono niemałe koszty kilkudziesięciu tysięcy złotych i wydzielono teren pod budowę 2 budynków, wykonano kompletną dokumentację projektową (branżowe projekty budowlane i wykonawcze) wraz z kosztorysami, przedmiarami robót, ze STWiOR (specyfikacja techniczna wykonania i odbioru robót) i planem BIOZ (bezpieczeństwa i ochrony zdrowia) dla zadania pod nazwą: "Budowa nowych budynków Placówki Opiekuńczo - Wychowawczej w Giżycach”. Teraz pojawiły się ekstra pieniądze. Nie ma zatem przeszkód do zrealizowania powiatowych planów w trosce o dobro dzieci i zaprzestania niepotrzebnego konfliktowania mieszkańców miasta. Czy władze miasta i powiatu chcą przekonywać mieszkańców Chodakowa, że 14 dzieci będzie mieć lepsze warunki w zaadaptowanym budynku o pow. ok. 200 m2, niż w specjalnie zaprojektowanym i wybudowanym dla nich budynku o powierzchni ok. 520 m2 w Giżycach (x2 budynki po 520 m2) - środowisku, gdzie Placówka funkcjonuje od 70 lat? Czy dobro dzieci nie jest dla władz powiatu priorytetem? (2020-06-24 17:35)
jerzyk2205jerzyk2205
0
Jeśli ktoś nie wierzy jak dalece zaawansowane było przygotowanie powiatu do realizacji zadania inwestycyjnego: "Budowa nowych budynków Placówki Opiekuńczo - Wychowawczej w Giżycach” niech zapozna się z dokumentami pod zamieszczonym linkiem: http://www.sochaczew-powiat.bip.org.pl/?tree=przetarg&id=392 (2020-06-24 17:40)
jerzyk2205jerzyk2205
0
Chodzi o dwa przetargi z załączoną dokumentacją:



1. Wykonanie kompletnej dokumentacji projektowej (branżowych projektów budowlanych i wykonawczych) wraz z kosztorysami, przedmiarami robót, ze STWiOR i planem BIOZ dla zadania pod nazwą: Budowa nowych budynków Placówki Opiekuńczo-Wychowawczej w Giżycach – ZP.272.PU. 14.2019 – zapytanie ofertowe – publikacja z dnia 22 sierpnia 2019 roku,



2. Budowa nowej siedziby Placówki Opiekuńczo-Wychowawczej w Giżycach – ZP.272.04.2020 – przetarg nieograniczony – publikacja dnia 3 kwietnia 2020 roku. (2020-06-24 18:00)
dony82629902dony82629902
-3
#jerzyk jesteś monotematyczny - ewidentnie zagrywasz politycznie, to co napisałeś w swoim komentarzu to nie jest trosca o dobro dzieci. dla Ciebie istotna jest polityka, ktora uprawiasz od lat i przez to konsekwentnie dażysz do tego, żeby dzieci zostały w 70 letniej placówce znajdującej się w budynku, który został wybudowany w 1875r w Giżycach, gdze jedyną atrakcją jest Stacja Paliw i Sklep spożywczy. czy nie uważasz, że zmiana dla dzieci głównie lokalizacyjna - wyprowadzka do miasta - gdzie jest dostęp do edukacji, kultury, sportu oraz realcji miedzyludzkich czy też szerg innych możliwości nie bedzie lepsza dla dzieci? czy zwróciłeś uwagę jak często żona w Twoim domu przestawia meble? oczywiście oprócz Twojego fotela, w który zapewne pierdzisz od lat.. (2020-06-24 19:06)
pinkapinka
0
Panie Jerzy, tu nie ma konfliktowania mieszkańców, zostali wprowadzenie w błąd i teraz już myślę że większa część przyjmie dzieci z otwartymi ramionami, właśnie w Chodakowie (2020-06-24 21:15)
jerzyk2205jerzyk2205
0
Powtórzę pytanie, bo ono jest kluczowe w sprawie, a nie reakcja mieszkańców na fatalne działania władz powiatowych:

Czy władze miasta i powiatu chcą przekonywać mieszkańców Chodakowa, że 14 dzieci będzie mieć lepsze warunki w zaadaptowanym budynku o pow. ok. 200 m2, niż w specjalnie zaprojektowanym i wybudowanym dla nich budynku o powierzchni ok. 520 m2 w Giżycach?

Dzieci mają funkcjonować w możliwie najlepszych warunkach. Dlaczego Placówka nie może pozostać w pałacu? Przecież dużo pieniędzy zostało już zainwestowane w ten obiekt przez powiat !!! (2020-06-25 17:30)
jerzyk2205jerzyk2205
0
Jakoś chętnych do udzielenia odpowiedzi na powyższe pytania nie widzę!!!

Powtórzę więc: "Dlaczego dzieci nie mogą pozostać w pałacu w Giżycach?"

I zadam kolejne: Co dalej z pałacem? Czy powiat chce go przekazać gminie Iłów? (2020-06-26 23:21)
jerzyk2205jerzyk2205
0
Wczoraj, jako jeden z wielu radnych powiatowych otrzymałem ten list do wiadomości. Bardzo dziękuję mieszkańcom Giżyc za pokazanie problemu, którego nie dostrzegają władze powiatowe, wspierane przez ludzi, którym nie odmawiam dobrych intencji, ale niestety nie dostrzegają oni wszystkich aspektów decyzji podejmowanych przez Zarząd Powiatu. Artykuł utwierdza mnie w przekonaniu, że dezaprobata tych pochopnych powiatowych rozstrzygnięć jest racjonalna i uzasadniona.



Dom Dziecka oczami mieszkańców Giżyc

"Szanowni Państwo!



W ostatnim tygodniu wylewa się fala hejtu na część mieszkańców Chodakowa, którzy wyrazili swoje niezadowolenie z powodu niepoinformowania ich przez władze powiatu o planowanej w ich miejscu zamieszkania inwestycji w postaci zakupu budynku z przeznaczeniem na placówkę oświatowo – wychowawczą (dom dziecka). W sumie nie dziwi nas ten hejt. Gdybyśmy posiadali wiedzę jedynie o tym piśmie, też byśmy sobie o tych mieszkańcach pomyśleli źle. Faktem jest, że w obecnych czasach sąsiad musi prosić sąsiada o wyrażenie zgody na różne działania, więc rzeczywiście najpierw okoliczni mieszkańcy powinni zostać zapoznani z planami. Winni wyrazić własne zdanie a nie najpierw podpisano umowę na zakup posiadłości i postawiono ich przed faktem dokonanym.



Ale sprawa mieszkańców Chodakowa niestety przyćmiła znacznie większy problem. A to zamieszanie wokół mieszkańców jest zarządowi powiatu bardzo na rękę, bo obecnie zarząd to są ci dobrzy, a Chodakowianie źli. A nie do końca tak jest.

O tym, w jakiej formie mają wyglądać nowe domy dziecka wiadomo od kilku lat (ustawa z 2011 r.). Powiat miał mnóstwo czasu na przygotowanie się do przepisów.

Od 1951 roku siedzibą domu dziecka jest pałac w Giżycach. Pałac wraz z otaczającym go terenem, w tym parkiem, to obszar ponad 7 ha. Obok samego pałacu znajduje się parterowy budynek, w którym od wielu już lat, również mieszkają dzieci, ale także pracownicy domu.

Zapewne większość z Państwa nie miała okazji być gościem ani pałacu ani małego budynku ani nawet terenu wokół. Więc nakreślimy Państwu odrobinę z tego miejsca. Sam pałac jest budynkiem trzykondygnacyjnym. Piwnica to pomieszczenia typowo gospodarcze, w których znajduje się obszerna kuchnia z zapleczem magazynowym, prasowalnia, kotłownia z dużym magazynem węgla. Pierwszy poziom to duży hol, stołówka ze zmywalnią i windą do pomieszczeń kuchennych, gabinet dyrektora, inne pomieszczenia socjalne, pokoje specjalistów. Piętro to pokoje dla mieszkańców, kuchnie dla każdej grupy dzieci, sala sportowa, świetlice. Po kapitalnym remoncie pałacu w 1985 r. pokoje dzieci są z łazienkami.

W jednym z komentarzy pod artykułem hejtującym Chodakowian padło stwierdzenie, że w pałacu jest atmosfera jak z thrillera psychologicznego a budynki parterowe reprezentują warunki kolonijne. Każdemu życzymy, by w takim „thrillerze” mieszkał.

Zarówno sam pałac, jak i mały dom są w bardzo dobrym stanie. Mały budynek został całkiem niedawno wyremontowany i jak najbardziej spełnia wymogi ustawodawcy. Może stanowić zupełnie oddzielny, autonomiczny dom dziecka wg nowych zasad – pokoje, kuchnia, itp. Remont tego budynku parterowego sfinansował jeden z hipermarketów znajdujący się na terenie powiatu sochaczewskiego, starostwo wydało pieniądze na ocieplenie tego budynku, wymianę okien i centralnego ogrzewania. Sfinansować i dowiedzieć się za parę lat, że nasz wkład przepadł – na pewno dla tej firmy to miłe uczucie.

Na terenie pałacu jest tak dużo miejsca, że umieścilibyśmy śmiało ze 4 dodatkowe budynki, nawet bez straty drzewostanu. Więc dlaczego od 10 lat nic takiego tam się nie dzieje? Gdyż pałac jest wg nas szykowany na sprzedaż. Wszystko na to wskazuje.

Pierwsze przymiarki do sprzedaży pojawiły się kilkanaście lat temu, ale wówczas ostatecznie na spotkaniu przedstawicieli powiatu, gminy, sołectwa, lokalnej społeczności, ówczesny starosta publicznie wycofał się z pomysłu sprzedaży pałacu ku ogromnej uciesze dzieci a także mieszkańców Giżyc i okolicznych miejscowości.

Ostatnie zamysły o sprzedaży miały miejsce kilka lat temu. Wtedy do władz starostwa dotarła informacja o spadkobiercach. Prawdopodobnie poszperano w przepisach i odkryto, że ponoć już im się nie należy. No może i nie, ale pozwolimy sobie poświęcić spadkobiercom kolejny akapit.

Otóż ci szlachetni ludzie pojawili się przed wieloma laty (wczesne lata 90) w Giżycach, by nawiedzić miejsca pochówku swoich przodków. Zadeklarowali, że póki w tym miejscu znajduje się dom dziecka, to oni go pozostawiają dzieciom i nie będą dochodzić roszczeń. Byli bardzo zadowoleni, że pałac jest dobrze utrzymany. Niestety nie ma to jakiegoś zapisu, ale spadkobiercy danego słowa dotrzymali. Społeczeństwo dostało od spadkobierców dar, wymuszony zresztą ustawą o nacjonalizacji majątków ziemskich, ale na zasadzie warunku. Tymczasem władze powiatu planują dla pieniędzy tę umowę złamać. W innych krajach umowa słowna jest warta wiele – słowo to słowo, tymczasem w naszym państwie, słowo jest ważne póki nie ma większej korzyści. Jak można tak postąpić z tak szlachetnym darem tych ludzi? Dla pieniędzy? Pieniądze ponad wszystko?

W jakimś kolejnym komentarzu jesteście Państwo oburzeni, że ktoś z rady powiatu użył sformułowania „wybieg”, mając na myśli teren wokół domu w Chodakowie. Słowo jest wprawdzie wyrwane z kontekstu, ale faktycznie padło. Padło w celach… prześmiewczych. Podpisujemy się pod tym szyderstwem. Faktycznie biorąc pod uwagę teren, jaki znajduje się wokół szykowanego pod dom dziecka domu a teren jakim dom dziecka dysponuje obecnie, takie skojarzenie jest jak najbardziej na miejscu. Teraz mają ogromny teren, piękne drzewa, park z tyłu ze stawami, plac zabaw, dużą altanę, boisko. Gdyby powstały tam kolejne budynki, miejsca na zabawę i odpoczynek na pewno nie zabrakłoby. A w Chodakowie? W porównaniu z tym to taki… właśnie wybieg… spacerniak…

W Giżycach budynki najbliższych sąsiadów są oddalone od pałacu znacznie, przez co ewentualny hałas bawiących się dzieci nikomu nie przeszkadza. Mieszkańcy osiedli miejskich bardziej niż wiejskich muszą się liczyć z sąsiadami, którym może coś przeszkadzać. Przyszli sąsiedzi muszą zdawać sobie sprawę, że mieszkanie obok dorastającej młodzieży wiąże się z puszczaną głośno muzyką, kłótniami, niecenzuralnymi sformułowaniami. Jest to cecha większości dorastającej młodzieży. Nie będzie to etap przejściowy lecz nawracający, gdyż na miejsce dzieci opuszczających placówkę pojawią się nowe, z nowymi nawykami.

Giżyce… właśnie… Dom dziecka jest tu od 70 lat. Większość mieszkańców urodziła się, gdy ten dom już istniał. To są nasze dzieci – giżyckie i jest im u nas dobrze. Są u siebie i czują się jak u siebie.



Wychowankowie miło wspominają spędzony tu czas, utrzymują kontakt z wychowawcami i rówieśnikami z tzw. terenu, odwiedzają miejscowość. Wiedzą, że mają gdzie wracać i że przyjmiemy ich z radością. Likwidacja obecnej placówki spowoduje utratę „domu rodzinnego”, jakim był dla już pełnoletnich i usamodzielnionych wychowanków dom dziecka.

W czasie podlegania pod Płock nasza palcówka mogła pochwalić się najmniejszym odsetkiem ucieczek, co świadczyło o ich pełnej akceptacji i dobrych relacjach w domu.

Nie przypominamy sobie spotkania z naszymi koleżankami, kolegami czy wychowankami, podczas którego nie wyczuwałoby się takiej pozytywnej więzi łączącej ich – mieszkańców bidula – z nami, z terenu. Czasem ktoś z nas po latach zapomni imię czy nazwisko, ale wspólnych chwil nie zapominamy.

Warto w tym miejscu nadmienić, że na terenie przyległym do pałacu znajduje się jeszcze jeden budynek, piętrowy, w którym kiedyś zamieszkiwali pracownicy placówki. Zanim został sprzedany w 2006 r. prywatnym osobom, poprzednia dyrektor placówki zgłaszała propozycję zagospodarowania tego budynku na potrzeby reorganizacji placówki. Plany te nigdy nie zostały zaakceptowane przez ówczesne władze, chcące podrzucić przysłowiowe kukułcze jajo następcom.

Opuśćmy na chwilę Giżyce. Udajmy się do Chodakowa. Gdzieś w prasie możemy znaleźć koszt zakupu tego budynku plus działki obok. Ale jeszcze czeka nas zapewne chociaż drobny remont…Plus podobno budowa kolejnego budynku na sąsiedniej działce…

Powiedzmy, że do budowy nowego dojdzie za parę lat, to i tak na dzień dobry to wydatek rzędu miliona złotych. Za milion złotych stanąłby zapewne piękny nowy budynek na jednej z wyodrębnionych dzięki konserwatorowi działek, przy obecnie funkcjonującym domu dziecka w Giżycach. Mielibyśmy 3 domy dla 14 dzieci każde.

No ale po co? Kupmy ten wciśnięty na siłę pomiędzy inne budynki dom z działeczką, wydajmy pieniądze na budowę nowego domu po sąsiedzku a pałac sprzedajmy. Dobrze wyglądający na zewnątrz, dobrze urządzony w środku, budynek obok świeżo po remoncie, mnóstwo terenu wokół, park, stawy… Po co nam to? Mieszkańcom, dzieciom…? Po co? Niech służy prywatnej osobie. Niech sobie zrobi tam jakiś pensjonat albo coś podobnego. Pokoje z łazienkami już są, kuchnia duża, dobrze wyposażona już jest. Niewielkim nakładem otworzy biznes. A dzieciaki niech się gnieżdżą w tym chodakowskim budynku i niech biegają wokół niego w kółko.

W czasach, gdy Giżyce należały do województwa płockiego, mieszkańcami naszego domu były dzieci z Płocka, Kutna czy Sierpca. Ich domy rodzinne były daleko. Obecnie przebywają w nim w większości dzieci z naszego powiatu. Ponieważ mamy porównanie, to naszym zdaniem opcja rodziny mieszkającej daleko była dla nich zdrowsza. Proszę się nie łudzić – odwiedziny rodzin piękne są w teorii.

Co to znaczyć może dla obecnych podopiecznych? A no to, że wśród obecnych wychowanków są dzieci pochodzące z okolic Chodakowa. One wrócą do swojego środowiska, z którego zostały zabrane zapewne nie bez przyczyny. A co to ma do rzeczy? Rozmawialiśmy z wieloma pedagogami. Nie było osoby, której by ten fakt nie zaniepokoił. Osoby mające pojęcie o dzieciach z domów dziecka nie zachwycają się „przepięknym” zakupem w Chodakowie. Są zdegustowane a wręcz przerażone.

Po wysłuchaniu wywiadu z dnia 24.06.2020 r. w Radio Sochaczew zastanawiamy się, skąd panie rozmówczynie brały takie wyidealizowane pomysły.

Podkreślały panie, że mieszkanie w mieście jest wygodniejsze pod wieloma względami. Owszem, ale bez przesady. Mieszkanie na wsi ma również wiele korzyści. Jesteśmy dumni z bycia mieszańcami wsi. Na przełomie lat te same argumenty zmieniły bieguny – to, co było za przeniesieniem szkoły specjalnej do Erminowa, teraz jest przeciw utrzymaniu domu dziecka w Giżycach. To w końcu wieś i ubocze są dobre czy złe?

Mówiły panie o tym, jakie same dobre rzeczy czekają dzieci w Chodakowie. Będzie blisko do parku linowego (ile razy w ciągu roku można tę samą trasę przechodzić?), do parku (mają swój własny obecnie), rowerem będą mogły jeździć na zakupy do Sonaty (który wychowawca zaryzykuje puszczenie dziecka na taki samodzielny wyjazd, jeśli w grę wchodzą ogromne kłopoty z racji ucieczki wychowanka czy wypadku).

Wspomniały panie o tym, że niemożliwe jest osiągnięcie efektu rodziny w giżyckim pałacu – piękne słowa, naród kupi. Dzieci mieszkają w pokojach 2,3,4 – osobowych w systemie rodzinkowym, polegającym na nierozdzielaniu rodzeństw. Każde rodzeństwo ma do dyspozycji własny pokój z łazienką i odpowiednim wyposażeniem. Czy to nie składowa efektu rodziny? Najważniejsza jest (podobnie jak w każdej rodzinie) więź emocjonalna, poczucie bezpieczeństwa i wspólnoty.

Słyszymy dalej w wywiadzie, że pałac nie spełniał kryteriów nowej ustawy. No cóż… jedyne kryterium to takie, że ma być 14 dzieci, budynki mają być na oddzielnych działkach. Nic więcej. Widocznie powiat ma swoje dodatkowe kryteria. (art. 106 ustawy z dnia 9 czerwca 2011 r. o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej oraz §18 Rozporządzenia Ministra Pracy i Polityki Społecznej z dnia 22 grudnia 2011 r. w sprawie instytucjonalnej pieczy zastępczej)

W 2019 r. konserwator zabytków zgodził się na podział gruntów celem pobudowania na oddzielnych działkach (w myśl ustawy) dwóch nowych domów. Przeprowadzony w maju br. przetarg okazał się zbyt kosztowny (5 mln za dwa budynki… Czyżby klamki ze złota były planowane?). Poszły na to zapewne jakieś niemałe pieniądze (wydzielenie działek, sporządzenie planów, zgody konserwatora) a sam proponowany koszt budowy jest dosyć intrygujący. Wszelkie zapewnienia o budowie domu legły w gruzach. Nie poczyniono żadnych dodatkowych działań, jak kolejny przetarg czy próby pozyskania brakujących środków. Wiemy, że na potrzeby dzieci z domów dziecka otwartych jest wiele osób i środowisk czy prywatni sponsorzy, których hojność jest nam znana.

Zapewne konserwator zgodziłby się, aby wyodrębnić działkę, na której znajduje się mały dom, aby spełnić ustawodawczy wymóg – każdy dom na oddzielnej działce.

Nie ma kryteriów wg których pałac nie mógłby nadal pełnić swej zacnej funkcji. Musiałoby tam mieszkać 14 dzieci – koniec kryteriów. Więc to żadne kryteria, to zwyczajnie kwestia finansowa. Za drogo dla powiatu trzymać dzieci tutaj. Proszę w żadne inne kryteria nie wierzyć, bo ich zwyczajnie nie ma.

Ale „najpiękniejszym” sformułowaniem padającym w wywiadzie tych pań było, że w Giżycach jest „izolacja społeczna”. Żyjemy obok nich i z nimi kilkadziesiąt lat. Dziękujemy paniom za uświadomienie, że nasze relacje z rówieśnikami z domu dziecka przez wiele lat można określić mianem izolacji społecznej. To jest farsa, a nawet obrażanie mieszkańców naszej miejscowości.

Choć chcieliśmy zauważyć, że poprzedni dyrektorzy placówki sprawiali, że drzwi domu dziecka stały faktycznie otworem dla odwiedzających. Pamiętamy wspólne mecze na boisku (okresowo codzienne), grę w hokeja w okresie zimowym na stawach, zjazdy sankami z lodowni w parku, zabawy choinkowe, dni dziecka, bywanie w domu dziecka u znajomych, ich wizyty w naszych domach. Odbywały się także rozgrywki tenisa stołowego, bowiem wielu wychowanków domu dziecka pod kierunkiem wychowawców osiągało sukcesy na terenie powiatu a nawet województwa. Świadczą o tym medale i puchary, znajdujące się od niedawna w holu głównym budynku.

Jeszcze kilka lat temu obie bramy były otwarte, można było np. razem ze swoim dzieckiem wejść na plac zabaw, dzieciaki mogły się wspólnie pobawić. Obecnie – raz, że nie ma jak wejść, bo bramy pozamykane, a dwa – zostaniemy wyproszeni, ewentualnie postraszeni wezwaniem policji. To nie Giżyce się izolują, to nowa pani dyrektor izoluje dzieci od społeczeństwa.

Zniesmaczenia wywiadem nie zrozumie ktoś, kto nie zna społeczności Giżyc, domu dziecka i jego wychowanków a także nie jest emocjonalnie z nimi związany. Wy, drodzy Państwo, po prostu tego nie zrozumiecie, jak nas – zwykłych mieszkańców – boli, co się dzieje w sprawie naszego pałacu, naszego domu dziecka i naszych dzieci. Jak boli nas ta przykrywka pod hasłem „dobro dzieci” i „niespełnione kryteria”.

W grudniu zeszłego roku, w gminnej bibliotece w Iłowie, była zorganizowana aukcja charytatywna, z której dochód miał być przeznaczony właśnie na rzecz naszego Domu Dziecka. Dzieci wiedziały, że ktoś dla nich specjalnie coś organizuje. Niestety na dzień przed okazało się, że nie ma zgody na tę aukcję ze strony starostwa. Ciekawe czy ktoś się zastanowił jak poczują się dzieci ofiarodawcy przedmiotów wystawionych na aukcję. Argumentem przeciwko kiermaszowi było stwierdzenie, że dzieciom w domu dziecka niczego nie brakuje i będzie to odebrane, że powiat nie dba o swoją placówkę. Ciekawe co na to stali sponsorzy Domu Dziecka…?

W związku z tym pieniądze z aukcji zostały przeznaczone na operację kręgosłupa jednej z mieszkanek powiatu sochaczewskiego.

Ponieważ ludzie mają rodziny i chcą pracować, oficjalnie pracownicy czy domu dziecka czy innych instytucji podlegających starostwu, nie wypowiedzą się negatywnie o pomyśle przeniesienia domu i zamknięcia ostatecznie pałacu. Boją się o swoją pracę czy stanowiska. Ale nieoficjalnie z kim byśmy nie rozmawiali, wszyscy jak jeden mąż mówią, że nie chodzi tu o dobro dzieci a nadrzędnym celem jest sprzedaż pałacu w Giżycach, że to tylko kwestia czasu. A odsunięcie tego powiedzmy o rok, to jedynie zamydlenie oczu społeczeństwu, również Państwu.

Zdajemy sobie sprawę, że powyższe stanowisko może nie znaleźć zrozumienia i akceptacji. Zapewne znajdą się osoby zaprzeczające zawartym tu treściom bądź przemieniające je na swoją korzyść. Komentujący przyczepiać się będą pojedynczych słówek. Informacje tu przedstawione nie są wyssane z palca, mają swoje potwierdzenie w źródłach osobowych. Osób mających ukierunkowane poglądy nasze pismo nie przekona do zmiany punktu widzenia. Być może celem zaprzeczenia treści tu zawartych placówka w Giżycach w najbliższym czasie znów stanie się bardziej otwarta, choć na relacje tak bliskie jak kiedyś bywały, potrzeba więcej czasu.

Pismo to powstało z inicjatywy mieszkańców, którzy chcą, byście poznali Państwo także naszą wersję. Przekazaliśmy je na ręce radnych gminy Iłów z prośbą o upublicznienie.

Uratujmy Dom Dziecka wraz z pałacem w Giżycach! Może jeszcze nie jest za późno."
(2020-07-01 07:45)

skomentuj ten artykuł

e-Sochaczew.pl poleca filmy