Dzień Animatora Kultury 2014- relacja subiektywna

/ 1 komentarzy
Zdjęcia i foto: Dzień Animatora Kultury 2014- relacja subiektywna Słowo pisane sochaczew

Dzień Animatora Kultury...Czy aby na pewno?


Uczestniczyłem wczoraj w imprezie pt. Dzień Animatora Kultury 2014.

Postanowiłem podzielić się z Wami swoimi przemyśleniami na temat tego wydarzenia.

Ten tekst będzie też moim mini podsumowaniem tego co działo się w tym roku w kulturze, ale nieco w krzywym zwierciadle.


Nie będzie niepotrzebnych wstępów i szczegółowych opisów typowych dla dziennikarskich relacji. Takowe przeczytacie sobie w lokalnych mediach, a więc od razu z grubej rury.

W Sochaczewie jest kilkadziesiąt istniejących stowarzyszeń, z czego kilkanaście działających naprawdę prężnie. Jest też wiele ciekawych jednostek, które próbują zrobić trochę "zamieszania" (pozytywnego oczywiście) w naszym mieście.


A jak wygląda przyznawanie nagród dla animatorów kultury? 


Podział jest prosty: według ustalonej hierarchii ważności.

Najpierw nagrody dostają urzędnicy, ośrodki kultury, pracownicy bibliotek miejskich, etc.

Potem w tzw drugim koszyku znajdują się stowarzyszenia najbliżej współpracujące z miastem i "trzymające" się z tzw władzą.

Dopiero później są stowarzyszenia bardziej neutralne politycznie i jednostki pracujące na tzw własną rękę.


Pytanie, które sobie można zadać jako pierwsze brzmi: Czy urzędnicy, którzy pracują w sektorze odpowiedzialnym za kulturę i jej promocję w Sochaczewie to animatorzy kultury?

Czy owi urzędnicy, którzy są w tzw budżetówce i mają comiesięczne państwowe pensje za swoją pracę powinni jeszcze dostawać za tą pracę dodatkowe bonusy w postaci "kaski" zarezerwowanej dla animatorów kultury?

Wśród nagrodzonych zostało 38 podmiotów... tylko ilu z nich to animatorzy kultury?


Działo się w tym roku, och działo...


W tym roku w Sochaczewie naprawdę wiele się działo, ale ile z tego to zasługa tak dobrze opłacanych i nagradzanych urzędników, a ile wynikało z ciężkiej pracy animatorów kultury, którzy nie pracują w UM, nie otrzymują za swoją dodatkową pracę żadnych środków, a często muszą dokładać do tego, by obraz miasta Sochaczew się zmieniał na lepsze?

Czemu np Stowarzyszenie L'ombelico Del Mondo, które w tym roku sprowadziło do Sochaczewa gwiazdy pierwszej wielkości jak: Świetliki, Pablopavo, czy Żywiołak, i zrobiło ciekawych spektakl na ruinach zamku, nie zostało w żaden sposób uhonorowane jakąkolwiek nagrodą, czy wyróżnieniem? Czy może chodziło o niewygodny tekst skierowany po części w stronę Urzędu Miasta i wydziału promocji kultury zamieszczony na łamach portalu e-sochaczew, czy wpływ miała niechęć do nich Pana "Bidona"? 

Wynika z tego, że nagroda dla animatorów kultury w dużej mierze jest nagrodą polityczną, a cała impreza zrobiona na alibi, byle tylko została odbębniona, byle tylko nagrodzić tych samych co przed rokiem, przed dwoma laty...

Podobnie rzecz ma się z wieloma imprezami, o których tak ładnie wypowiadał się burmistrz miasta Sochaczew.

Nie mówię, że imprezy, które sam organizuję są idealne. Jestem świadom wielu niedociągnięć i uchybień, ale nie mam takiego wsparcia (podobnie jak właściciele lokalnych pubów, np Pełna Qlturka, Pub Piwnica) jak mają go jednostki i organizacje podporządkowane urzędowi miasta, czy współpracujące z nim. Oczywiście nie neguję wszystkiego co dzieje się w naszym mieście, bo wiele imprez organizowanych przez te wszystkie jednostki trzymało bardzo wysoki poziom i sam z chęcią w nich jako widz uczestniczyłem, jednak proszę o odrobinę pokory i większe zaangażowanie co po niektórych.

To co wydarzyło się wczoraj niestety momentami zahaczało o populizm i towarzystwo wzajemnej adoracji. Jestem zawiedziony i zniesmaczony jednocześnie.

 

Dlaczego nikt nie dostrzegł i uhonorował tego co robił Łukasz Kowalski w ramach "Zawisza Czarny nad Bzurą"? Przecież to było jedno z najciekawszych wydarzeń roku w Sochaczewie, łączące kulturę, historię i sztukę. 

Dlaczego Łukasz Popowski za swoją tytaniczną pracę na rzecz zamku, którym nota bene władze miasta tak bardzo lubią się chwalić, a także wykorzystywać do celów kulturalnych i promujących zarówno miasto jak i sam urząd, dostał tylko statuetkę?

Skoro doceniona została Muzealna Grupa Rekonstrukcyjna (zresztą słusznie, kawał dobrej roboty Panowie) to w podobny sposób powinno się docenić Stowarzyszenie Nasz Zamek. 

Nie wiem dlaczego sympatyczna skądinąd Pani Halina Pędziejewska co roku dostaje pieniądze za to co przecież jest jej obowiązkiem, a czego mimo wszystko, jak większość chyba mieszkańców naszego miasta zauważa- nie robi?

Na pewno nagrody należą się stowarzyszeniom, które je dostały, ale nie wiem, czy wczorajsza impreza przyczyni się do zbudowania pozytywnych relacji i umocnienia więzi z prawdziwymi animatorami kultury.


POZYTYWY


Oczywiście są też pozytywy: dobrze, że taka impreza się w ogóle odbywa, można wymienić poglądy, może to szansa do pokazania się, a i akcenty humorystyczne się trafiły, jak choćby wesołe przemówienia Pani Agaty Kalińskiej.

Dyrektor "Centrum Kultury, Promocji, Sportu, Turystyki i Organizacji Pozarządowych" (uff, ależ nazwa :) )podziękowała sponsorom stwierdzając, że bez nich te wydarzenia kulturalne byłyby jeszcze lepsze. No cóż, Monty Python i Bareja, by lepszego tekstu nie wymyślili... nawet w kooperacji.

Skądinąd bardzo wymowne jest to, że na imprezie większość przedstawicieli firm tak ładnie zaanonsowanych przez Panią Agatę, się po prostu nie pojawiło.


Niniejszy tekst jest zapisem moich odczuć, przemyśleń, na gorąco. Nie ma na celu nikogo obrażać, ale też jest wynikiem wzbierającej się we mnie fali zażenowania tym co dzieje się w naszym mieście (albo co się nie dzieje). Z pewnością jest lepiej niż w latach ubiegłych, ale nie można się zadowolić tylko tym faktem, bo to nie doprowadzi nas donikąd. Dlatego apeluję do Pana Burmistrza i wszystkich osób mu podległych o debatę i zdecydowaną zmianę (może nawet rewolucję) w sektorze kultury. Sochaczewianie nie żyją tylko muzyką klasyczną (to, że Camerata Mazovia, czy nasza Szkoła Muzyczna przynoszą nam chlubę to fakt niezaprzeczalny), piknikami, podczas których dominuje polo disco i odgrzewanie kotletów. Dobrze było by czasem usłyszeć dobry jazz, blues, muzykę rockową, ciekawy folk (nie mylić z pop folkiem), czy coś z alternatywy. Sam z chęcią pojawiłbym się na imprezach organizowanych przez władze miasta, czy też pomógł w ich organizacji, które wymykały by się spoza schematów przeze mnie wcześniej opisanych. Marzy mi się prawdziwy festiwal sztuki i muzyki niezależnej w naszej mieśce, do którego moglibyśmy ściągnąć zespoły, twórców i publiczność z całej Polski.

Oczywiście to wymaga pójścia czasem pod prąd i myślenia mniej standardowego, ale to temat chyba na inny tekst.


Sochaczew przyjazny artystom?


Warto też w tym kontekście wspomnieć o tym, że Sochaczewska Vena została w tym roku odwołana ze względu na zbyt małą listę zgłoszeń. Można debatować dlaczego tak się stało? 

Może konwencja imprezy nie zadziałała? Może też po prostu nie ma w naszym mieście zespołów muzycznych? Może są tylko bojkotują tą imprezę przez ograniczenia stawiane im i zbyt mały prestiż wydarzenia (nawet w lokalnej świadomości)?

Pamiętam jak z 10 lat temu w sochaczewskim MOK-u na Boryszewie grało 11 zespołów (sam również grałem w jednym z nich). Tak, tylko w samym MOK-u. A teraz?

Zespoły nie mają gdzie grać, muzycy nie mają swojego azylu, schronienia, miejsca, w którym mogli by podszkolić swój warsztat. Jak to jest w ogóle możliwe, że 10 lat temu Miejski Ośrodek Kultury był bardziej otwarty na współpracę z młodymi ludźmi niż jest to obecnie?

A może po prostu młodzież nie ma zaufania do ludzi, którzy zarządzają tymi miejscami?

Nie do pomyślenia jest fakt, że mamy trzy domy kultury, w których nie ma miejsca dla lokalnych twórców? Więcej już napisało kilka osób przede mną w tej materii, więc nie będę powtarzał ich słów. Coś trzeba z tym fantem zrobić. A przecież niedawno debatowano nad tym, że główny Miejski Ośrodek Kultury nie ma swojego własnego miejsca, że budynek, który jest dzierżawiony nie należy do władz miasta. Zastanawiano się, czy go wykupić, czy postawić nowy, etc.

Uważam, że najpierw należy się zastanowić, czy obecne funkcjonowanie tego Molocha w pełni wykorzystuje jego potencjał? Czy daje on tyle mieszkańcom co powinien? Czy ta formuła, która jest prowadzona od lat jest właściwa? Czy można coś zmienić, ulepszyć? Dopiero wtedy można zastanowić się nad celowością jakiejkolwiek inwestycji w "Centralny Punkt Dowodzenia Sochaczewskiej Kultury". 


Podsumowując:

Bardzo bym chciał i życzę tego również obecnym władzom i urzędnikom związanym z kulturą, by przyszłoroczny Dzień Animatora Kultury przyniósł większą różnorodność i otwartość zarówno na inne środowiska twórcze, jak i samą sztukę.

Może wtedy nie będę musiał pisać tekstu utrzymanego w takim tonie, a pojawi się pean pochwalny, który z chęcią wówczas spłodzę.

No cóż, ponieważ Sochaczew to miasto, który jeszcze nie do czekał się kultury przez wielkie K to napiszę na koniec:


KULTURKA MUSI BYĆ!!!


Pozdrawiam wszystkich Sochaczewian o otwartych umysłach i zapraszam do podzielenia się własnymi spostrzeżeniami na temat Dnia Animatora Kultury, a także kondycji kultury w naszym mieście.


Łukasz "Ch-Fu" Szewczyk

 



5
Oceń
(2 głosów)

 

Opinie i komentarze użytkowników (1)

metasekwojametasekwoja
0
Tu nawet nie ma co dopisywać. To jest dzień, kiedy można dać nagrody urzędnikom i pracownikom.Im wyższy szczebel drabiny tym nagroda wyższa, ci na dole dostają symbolicznie.A zasługi? Najlepszym przykładem było nagrodzenie Pana Sz., oficjalnie na scenie, po tym jak został skazany za nielegalną wycinkę i kradzież 43 drzew. (2014-12-07 11:00)

skomentuj ten artykuł

e-Sochaczew.pl poleca filmy