Dzień Niepodległości - 2015

Zdjęcia i foto: Dzień Niepodległości - 2015 Historia i tradycja sochaczew

  W        

     Przed nami kolejne obchody Dnia Niepodległości. W związku z kolejną rocznicą tak ważną dla naszej Ojczyzny przychodzi mi kilka, raczej smutnych refleksji. Obchody coraz wspanialsze, coraz weselsze, race, sztuczne ognie, kibice, śpiewy, podniosłe akademie o wielkości tego dnia, wspaniałe rekonstrukcje historyczne zakrapiane czasem piwem podawanym (sprzedawanym) z licznych stoisk ustawionych wokół. I to wszystko dobre. Może i czasem trzeba się napić czegoś mocniejszego by zrozumieć tragiczną przeszłość wraz z jej okropieństwami. Ale z kolejnymi rocznicami tego dnia, jak i dnia wrześniowej klęski coraz bardziej oddalamy się od tragizmu tamtych dni, od prawdy historycznej. Coraz mniej o tym mówimy. A straszliwe zniszczenia Sochaczewa, z którymi nie radzili sobie burmistrzowie okresu I wojny światowej, a i późniejsi z okresu już wolnej Polski idą w zapomnienie. A warto o tym pamiętać. Warto pamiętać o wysiłku poprzednich pokoleń w odbudowie miasta.

     O ogromie zniszczeń Sochaczewa pisał wiosną 1916 roku dziennik „Kurier Warszawski”. Okazją do opisu zniszczeń miasta był objazd m.in. powiatu sochaczewskiego przez architekta Jarosława Wojciechowskiego i Kazimierza Stefańskiego, którzy reprezentowali Towarzystwo Opieki nad Zabytkami. Opisali oni zniszczenia poszczególnych miejscowości powiatu sochaczewskiego. Warto na chwilę zatrzymać się nad opisem Sochaczewa. 

     „Groza spustoszeń, jakich kraj nasz, będąc terenem zmagań się milionowych armji, doznawał od początku wojny, najboleśniejszy może dla serca polskiego otrzymał wyraz w postaci zniszczonych zabytków przeszłości naszej.

     Od dawna już głuche po kraju chodziły wieści o stratach, jakie w tej dziedzinie ponieśliśmy. Niemożność jednak dotarcia do najbardziej klęską dotkniętych miejscowości nie pozwalała na przybliżone choćby ocenienie rozmiarów uszkodzeń. Dopiero teraz, kiedy okazał się możliwy dojazd, Towarzystwo opieki nad zabytkami przeszłości, po przeprowadzeniu wstępnych studiów przygotowawczych, zorganizowało dwie delegacje do miejscowości najbardziej dotkniętych huraganem walk. Miejscowości te, to: sochaczewskie i przasnyskie. Delegacja sochaczewska, w osobach pp: Jarosława Wojciechowskiego architekta, i Kazimierza Stefańskiego, dokonała objazdu sześciu poniżej wymienionych miejscowości, badając szczegółowo stan zniszczenia znajdujących się w okolicy zabytków, zdejmując ich pomiary, przygotowując zdjęcia fotograficzne.

     W samym Sochaczewie kościół po-dominikański, założony w r. 1244 przez Ziemowita ks. Mazowieckiego, obecnie parafialny, doznał wielkich uszkodzeń, graniczących prawie z doszczętnem zniszczeniem. Nad nawami dach, t.j. pokrycie, wiązania oraz pułap wraz z podsiębitką spalone zupełnie. Pokrycie dachu nad prezbiterjum nie istnieje również. Wiązania dachowe uległy znacznym uszkodzeniom. Część krokwi i wiązarów spalona. Sklepienie nad prezbiterium w dwóch miejscach przebite pociskami, w innych miejscach spękane. Zrąb murów kościoła w zarysie ogólnym ostał się, wszakże ściana licowa, zachodnia od strony Bzury, całkowicie postrzelana odłamkami pocisków i kulami karabinowemi. Szczyt zachodni mocno nadwerężony i popękany. Na kaplicy św. Dominika część ściany wraz z gzemsowaniem zwalona. Reszta murów nosi ślady gęstej strzelaniny. Ramy żelazne w okowach powyrywane lub powyginane od wybuchów. Wnętrze wraz z całkowitem urządzeniem, t.j. ołtarzami, amboną, ławkami, chórem i organami, doszczętnie spalone. Tynki na filarach i częściowo na ścianach poodpadały.

     Filary wraz z arkadami stoją, kilka z nich jest jednak spękanych. Ołtarz wielki nie uległ spaleniu, lecz za to jest strzaskany pociskami. Dzwonnica murowana, piętrowa, stojącą przed kościołem od strony zachodniej, ma narożnik jeden przez całą swą wysokość rozwalony. Pokrycie dachowe na niej zupełnie spalone. Całość postrzelana znacznie. Bramka na cmentarzu zburzona. Ogrodzenie wokoło kościoła (drewniane) uległo całkowitej rozbiórce. Cztery obrazy w cennych srebrnych sukienkach barokowych, wywiezione i przechowywane we dworze w Kożuszkach, podczas odwrotu wojska rosyjskiego były spalone. Wobec wielkiej ruiny, jakiej uległ kościół sochaczewski, nabożeństwa odbywają się obecnie w znajdującym się obok kościele pp. Dominikanek, który dotychczas zajęty był na koszary wojskowe. Po latach więc blizko stu odprawiają się w nim ponownie nabożeństwa. Opinją jest delegacji, iż, jakkolwiek kościół po-dominikański z powodu kilkakrotnych przeróbek zatracił swój charakter pierwotny, to jednakże, z uwagi na wartość archeologiczną i pamiątkową, winien być stanowczo odbudowany.

     Znajdujące się w Sochaczewie ruiny zamku ucierpiały stosunkowo niewiele, wzgórze natomiast zamkowe, przez zbudowanie rowów i okopów strzeleckich, jest zupełnie skopane. Prócz strat powyższych w Sochaczewie uległy prawie całkowitemu zniszczeniu: ratusz empirowy i z tego samego czasu pochodzący budynek z kolumnadą, mieszczący jatki. Wśród zgliszcz i ruin miasta zanotować też należy stertę kilku niezwykle charakterystycznych domów (…)”.

    W powyższym opisie, zacytowanym we fragmentach, znaleźć można również opisy zniszczeń kościołów w Brochowie, Kozłowie Szlacheckim, Kozłowie Biskupim i w wielu innych miejscowościach powiatu sochaczewskiego, które odwiedzili przedstawiciele Towarzystwa Opieki nad Zabytkami.

     P.S. Te i dziesiątki innych opisów prasowych i wspomnień, przedstawiających obraz zniszczeń Sochaczewa w czasie I wojny światowej, znajdzie Szanowny Czytelnik w przygotowywanym kolejnym tomie „Dziejów Sochaczewa”, poświęconym tylko okresowi I wojny światowej. To blisko 500 stron wiedzy o mieście, której naprózno szukać w jakichkolwiek publikacjach.

 



3
Oceń
(2 głosów)

 

Autor tego artykułu: Blog Bogusława Kwiatkowskiego wyłączył możliwość komentowania.

e-Sochaczew.pl poleca filmy