Zaloguj się do konta

Ewa Osińska - uwielbia taniec i czekoladę

Urząd Miasta w Sochaczewie
2014-01-08
Sochaczewianie - sylwetki

Ewa Osińska ma 34 lata. Na ogół nie pytam kobiet o wiek, ale w tym wypadku przyznała się sama. No cóż, w tym wieku jeszcze lat się nie liczy. Dopiero później kobiety coraz mniej chętnie zdradzają te cyferki. Ewa sama o sobie mówi, że uwielbia czekoladę i nie wyobraża sobie życia bez tańca. Jedno z drugim w tym przypadku wspaniale współgra. Endorfiny, jakie wyzwala czekolada, zachęcają do tańca, a ten z kolei pozwala spalić kalorie, których niestety czekolada nie jest pozbawiona. Na pierwszym miejscu jest jednak nie taniec i nie czekolada. Górne stopnie na podium zajmuje dwóch panów - Adrian i Dawid. Dawid lat prawie jedenaście, Adrian niecałe trzy. Jeden już tańczy pod kierunkiem mamy. Drugi zapewne niedługo zacznie, ale już dziś Ewa mówi o nim, że wykazuje się talentem tanecznym.

Od czegoś trzeba było zacząć

Ewa tańczy odkąd tylko jest w stanie sobie to przypomnieć. Jak mówi, początkowo była to nauka tańca towarzyskiego, ale potem był również taniec klasyczny, współczesny i w końcu nowoczesny. Wszędzie, gdzie pojawiał się taniec, pojawiała się i Ewa: konkursy taneczne, mini listy przebojów w szkole, pokazy itp. Zaczęła od zespołu Astry. Kto interesuje się tańcem lub czyta uważnie Echo Powiatu (pisaliśmy niedawno o tym), ten wie, że tak na początku nazywał się Abstrakt. Naukowa edukacja Ewy, przynajmniej na początku, wyglądała zwyczajnie. Najpierw szkoła podstawowa, potem liceum. Potem, już tak zwyczajnie nie było. Ewa nigdy nie wyobrażała sobie pracy za biurkiem, więc wybrała Pomaturalne Studium Kształcenia Animatorów Kultury w Ciechanowie., a tam specjalność taniec.

Epizod i to co najważniejsze

W 1998 roku Ewa została namówiona. Hm, brzmi to zagadkowo. Kilka znajomych osób namówiło ją do startu w wyborach Miss Sochaczewa. Wystartowała i jak sama mówi była to wspaniała zabawa, wspaniałe chwile, emocje oraz dodatkowo dwa tytuły: II wice Miss Sochaczewa oraz Miss tygodnika Mazowsze. W 2001 roku Ewa wyszła za mąż, a 2 lata później została mamą Dawidka. Niecałe trzy lata temu do rodziny dołączył Adrian. Ewa mówi, że obie ciąże pozwoliły jej na aktywność. I za pierwszym, i za drugim razem cały czas, do ostatniej chwili, uczestniczyła w swoich zajęciach. To z kolei, pozwoliło jej na szybsze i łatwiejsze zgubienie dodatkowych kilogramów, jakie przyplątały się w trakcie ciąż.

MOK

Z MOK- iem Ewa była związana już od podstawówki. Mieszkała blisko tego w Chodakowie i każdą jej wolną chwile pochłaniały zajęcia teatralne, plastyczne, muzyczne i oczywiście taneczne. Wszystko razem przełożyło się na to, że w 2005 roku Ewa z uczestniczki przedzierzgnęła się w instruktorkę i zajęła się grupą taneczną w Miejskim Ośrodku Kultury w Sochaczewie - filia Boryszew. Na początku była to jedna grupa dziewcząt w wieku od 15 do 20 lat, o której śmiało można powiedzieć, że dzięki swojej charyzmie i energii od razu została zauważona. Potem powstawały kolejne grupy. Powstała też nazwa - Studio Tańca D. N. A. Ewa od początku wiedziała, że drogi instruktorki i uczestniczek muszą się z czasem rozejść. Życie potrafi zweryfikować wszystkie plany. Zostało z tego tyle, że Ewa wie, że niektórym z dziewcząt nadal w życiu towarzyszy taniec.

Dziś

Dziś w boryszewskim MOK-u są cztery grupy dziecięco - młodzieżowe: Lil Stars w wieku od 3,5 do 6 lat, Lil Stars II od 6 do 10 lat, Smile Crew II od 9 do 13 lat i Smile Crew od 10 do 15 lat. Różni je wiek i poziomy tanecznego zaawansowania. Łączy pasja, którą do pewnego stopnia zawdzięczają Ewie. Dla Ewy z kolei najważniejsze jest to, by wszyscy uczestnicy zajęć czerpali z tańca radość i przyjemność. Ewa widzi, jak rozwijają swoje umiejętności, poprawia im się sylwetka i kondycja. Widzi, jak zmienia im się świadomość swojego ciała. Praca z nimi daje olbrzymią satysfakcję. Jest niesamowita i zaskakująca, a Ewa sama dużo uczy się od swoich podopiecznych. Wszyscy wręcz uwielbiają pokazy, a występy to dla nich moment, kiedy mogą wyjść poza salę i pokazać swój warsztat taneczny i dotychczasową pracę rodzinie, znajomym i przyjaciołom.

Zumba - nowa pasja

Zumba jest nową pasją Ewy. Może już nie tak nową, bo w lutym tego roku minął rok od czasu jak została jej instruktorką. Od pierwszego zetknięcia z Zumbą Ewa wiedziała, że to coś dla niej. To coś co przyciągnęło ją, przyciąga także tłumy chętnych. Fenomenalnym zjawiskiem jest to, że po zajęciach nie odczuwa się zmęczenia, a ogromny przypływ energii. Zumba ma tą wspaniałą właściwość, że pozwala otworzyć się na ludzi, pomaga zwiększyć pewność siebie i przełamać wszelkie bariery. A przede wszystkim poprawia humor. -Zumba jest inna niż wszelkie formy rekreacji. Rewelacyjna muzyka, która porywa każdego, mega dawka energii na zajęciach, mnóstwo spalonych kalorii same plusy Nie ma osób na sali, które by się podczas zajęć nie uśmiechały to po prostu rewolucja w zajęciach dla dorosłych.

Spalanie, wzmacnianie, taniec wszystko na jednych zajęciach, którego tak naprawdę przypominają imprezę okrzyki, światła itp.. Czas zajęć to średnio 60 minut ale nie odczuwamy tu tej godziny czas leci błyskawicznie - te słowa Ewy Osińskiej odzwierciedlają jej entuzjazm dla tej formy tanecznej zabawy. No właśnie, czym jest zumba? Tańcem? Gimnastyką? Aerobikiem? Imprezą? Czy też połączeniem po trosze wszystkiego razem? Ewa uważa, że najfajniejsze jest to, że na zajęcia przychodzą: mama z córką, babcia z mamą i córką a nawet tata z córką. Ewa miała już możliwość poprowadzenia zajęć - maratonów w Pruszkowie, Grodzisku Mazowieckim, Łowiczu, Mszczonowie, Zakopanem, a obecnie dostała nawet zaproszenie do Szczecina.

Studia

Od 2011 Ewa jest studentką Wyższej Szkoły im. Pawła Włodkowica w Płocku na specjalności edukacja wczesnoszkolna i przedszkolna. Jak mówi, te studia pomagają jej w pracy, w odpowiednim kontakcie z najmłodszymi uczestnikami jej zajęć. Ma możliwość doskonalenia się, połączenia pasji z teorią. Z perspektywy czasu przyznaje, że decyzja o dokształcaniu się w specjalizacji nauczycielskiej okazała się strzałem w dziesiątkę.

Na co dzień

Ewa uwielbia górskie wędrówki, dobre książki i fotografię, ale każdą wolną chwilę poświęca swoim dzieciom. Wie, że jest dla nich najważniejszym przewodnikiem. Czułaby się niespełniona i nieszczęśliwa będąc wyłącznie kobietą domową, choć czasem, zwłaszcza po bardziej intensywnym okresie, miło byłoby poświęcić się tylko rodzinie. Nie może doczekać się tych kilku dni świątecznych, gdzie będzie wyłącznie ze swoimi bliskimi. Po prostu chce znaleźć równowagę. Myśli, że osobie spełnionej zawodowo łatwiej jest być dobrym rodzicem. Dobrze, kiedy dziecko może obserwować mamę i tatę, którzy są aktywni.

Ewa Osińska to kolejny przypadek instruktora MOK-u, który łączy swój zawód z wyjątkową pasją. Nie każdemu się to udaje. Nie każdy też ma takie szczęście, by robić to, co przynosi mu zadowolenie. Zadowolenie w pracy i w życiu.

Piotr Gadziński Echo Powiatu

Opinie (0)

Nie ma jeszcze komentarzy do tego artykułu.

Portal Społeczności Sochaczewa 2000 - 2020 cmc