Fabryka

nigdy nie odkryta różnorodność pod stertą kartonów

czeka na posegregowanie

ziemną ręką bezdomnego za końcem taśmy gdzie już tylko odpady

stertą pogiętego złomu strącają z nieba spłoszone spojrzenia

 

kolejne jednostajnie tomatyczne cykle 

ludzkich narzekań na parszywe żarcie zakonserwowane brakiem

szerszego widzenia na końcowy dzwonek wieńczący dzieło

spływają z języków do pudeł 

 

dłonie dotykając nie czują dym fabryczny kwasem i siarką 

przeżarł resztki dziecięcej wiary w tęczowe zabawki prosto z fabryki

a koło zamachowe zawija na szpulę upartą myśl

byle do końca zmiany wytrwać tylko nie upaść

bo majster zwolni i skazany na różnorodność (zo)staniesz zagubiony


przed za fabryczną bramą




http://literatura.wywrota.pl/wiersz/54718-gaj-fabryka.html


Grzech popełniony pod wpływem chwilowej niepoczytalności wywołanej obejrzeniem spektaklu "Fabryka" Grupy Teatralnej "Maska" z Sochaczewa. :)

 



0
Oceń
(0 głosów)

 

Opinie i komentarze użytkowników (0)

skomentuj ten artykuł

e-Sochaczew.pl poleca filmy