Fitness vs... no właśnie, co?

/ 4 komentarzy

Każdy z nas trafia prędzej albo później na tzw. filmiki motywacyjne. Wystarczy otworzyć FB, twitter albo innego instagrama i od razu wyskakują, udostepione przez niezliczoną rzeszę siedzących przed ekranami ludzi. Mięśniak robiący pompki na jednym ręku. Laska śmigająca na drążku. Dziewczynka machający nunczaku. Dzieciak rąbiący pomarańcze mieczem (pozdro dla kumatych). I ta orgia uwielbienia w komentarzach: "O tak!", "Mistrz!", "Prawdziwa siła i wytrwałość!", "Imponujące!".
I tak sobie dziś pomyślałem: a dlaczego nie zachwycamy się tak bardzo tężyzną umysłową? Skąd taka pasywna niechęć do wyrażenia zachwytu nad czyimś umysłem, który powinien rzekomo być największym afrodyzjakiem?
Dlaczego nie ma filmików, na których pisarz na żywo pokazuje nam, jak na dziesięć różnych sposobów opisać a vista jedną i tę samą sytuację? Czemu nie zachwycamy się deklamacją Puszkina z pamięci, nie bijemy braw, gdy ktoś dzieli pod kreską?
Odpowiedź jest, niestety, prosta i bolesna: bo lubimy się zachwycać, ale wiedząc, że obiekt zachwytu jest dla nas dostępny. Bo taka prawda: każdy, dokładnie każdy mógłby (nie mówię, że dałby radę ani że chce! ale *mógłby*) wyćwiczyć się tak, aby zrobić przysłowiowych 10 pompek i 10 podciągnięć. To jest w naszym zasięgu, i dlatego możemy ze spokojnym sercem takim ludziom *zazdrościć*.
Natomiast umysłu się człowiek nie nauczy. Kiedy ktoś ośmieli się pokazać, że jest mądrzejszy, to od razu łapie nas *zawiść*. Nie daj Boże się ktoś ujawni, że jego umysł jest zdolny do czegoś, co jest poza naszyzm zasięgiem. "Obnosi się!", "wywyższa!", "bezczelny wykształciuch!".
Tak, tak. Boli? To znaczy, że prawda - jak to mawia mój rosyjski przyjaciel.
I dlatego chyba kiedyś taki filmik nagram.
Dla czystej przyjemności poczytania, jak potem pękają ludziom dolne części ciała.
;)

 

1
Oceń
(1 głosów)

 

Opinie i komentarze użytkowników (4)

silver-a-scottsilver-a-scott
0
Każdy mózg można wyćwiczyć. Zupełnie się nie zgadzam z poglądem, jaki przedstawiasz, choćby dlatego, że istnieją dyslektycy. Znam jedną dyslektyczkę, która ma na koncie dyplom z historii i jeszcze kilka innych sukcesów. Ćwiczyć umysł można, da się, jeśli tego oczywiście chcemy. Gorzej jest z mądrością innych, bo jej nikt nie uczy, to się nabywa z wiekiem, przez przeżycia.
I tak, imponują mi takie rzeczy, jak wydeklamowanie wiersza, czy przełożenia do stanu pierwotnego kostki Rubika, w dziesięć sekund.
Ćwiczenie ciała jest równie ważne, jak ćwiczenie umysłu, ale kierujemy się głównie na jedno, bo drugim zajmują się niekompetentni ludzie, nauczyciele w szkołach chociażby, których 3/4 z nich nie wie nawet połowy z tego, jakiego przedmiotu naucza. (2017-01-21 08:47)
MeeshMeesh
0
Dysleksję trudno uznać za "deficyt" - to raczej rodzaj nieznacznej wady, która nie definiuje zdolności umysłowych per se, a raczej wykrzywia formę ich przedstawiania, i to tylko w piśmie. Też znam kilkoro dys-, którzy doskonale swój problem pokonali (Spid, pozdro ;) - co tylko udowadnia, że się da i zasługuje to na podziw.
Przykładem niech będzie król Jerzy VI, który pokonał jąkanie. I to jest osiągnięcie godne zapamiętania i uwiecznienia w filmie... Którego się zresztą doczekał :) (2017-01-21 11:00)
piotr-marcinkowskipiotr-marcinkowski
0
Można wyćwiczyć i mózg, kwestia jest taka, że każdy na nas ma pewne predyspozycje i pewnego poziomu nie przeskoczy, to samo dotyczy wyników sportowych.
Możesz trenować i trenować, a poziomu Leo Messiego nie przeskoczysz... wrodzony talent i już.
Puenta taka jakbyś miał jakieś kompleksy... (2017-02-09 21:44)
marysia50marysia50
0
Panie Michale, o ćwiczeniach służących "uczłowiecznianiu" naszego pięknego społeczeństwa napisałam do Pana w Pańskim artykule "Historia i ja". Dla mnie i moich znajomych, tytuł ten jest "nietrafny". Myślę, że nie ten "korzeń" się w Panu odezwał. (2017-02-21 22:56)

skomentuj ten artykuł

e-Sochaczew.pl poleca filmy