Gdzie jest Julita?

/ 14 komentarzy
Zdjęcia i foto: Gdzie jest Julita? Zdrowie sochaczew

Niewiele osób piastujących określone stanowiska – polityczne, menedżerskie czy urzędnicze stać, aby pokazać, że za (ich?) sukcesami stoją konkretni ludzie. O tej znanej prawdzie przypomniałem sobie, kiedy przeglądałem w lokalnej prasie i portalach materiały o rozwoju sochaczewskiego oddziału położniczego. W relacjach pojawiało się mnóstwo nazwisk, prócz nazwiska położnej Julity Misiak.


Temat stał się dla mnie żywotny, ponieważ w styczniu w sochaczewskim szpitalu przyszła na świat nasza córka. Przez to wydarzenie zostaliśmy przeprowadzeni przez Julitę Misiak. Jestem przekonany, że takiego porodu nie mielibyśmy nawet w tak zwanej najlepszej warszawskiej klinice, za który to poród klinika wystawiałby nam słony rachunek. Było lepiej niż w domu. Ciepło, rodzinnie, sympatycznie i... zabawnie. Pracując z Julitą moja żona miała pomoc faktyczną i psychologiczną na każdym etapie rodzenia dziecka, bo nie jest tak, że wydarzenie to sprowadza się do kilku godzin.

Dotąd uważałem, że udział w porodzie to cokolwiek pretensjonalna zabawa nowego mieszczaństwa, ale okazało się, że w Sochaczewie w ogóle nie ma dyskusji na ten temat. Ma pan być i koniec – powiedziano mi, za co dziękuję nie tylko Julicie, ale całemu personelowi. Narodziny dziecka widziane własnymi oczami okazały się być dla mnie tym, co w filozofii określa się mianem doświadczenia metafizycznego, do czego szerzej odniosę na moim blogu w NaTemat.pl, bo tutaj chcę trzymać się ściśle sochaczewskich tematów. 

Zawodu dziennikarza, z którego zapewne zna mnie część z Państwa, nie wykonuję już od kilku lat. Ale nieskromnie powiem, że dziennikarski i publicystyczny nos mi pozostał, no i że… ciągnie wilka do lasu. Praca dziennikarza z kolei to również praca detektywistyczna.

Krótkie analizy i dociekania, do których skłoniła mnie oczywista sytuacja, doprowadziły do następujących wniosków. Za zmianami w sochaczewskim szpitalu, za, przepraszam za kolokwializm, wypasiona porodówką, może stać Julita Misiak. Wyjątkowa położna, która do pracy w Sochaczewie trafiła ze znanej porodówki na Żelaznej w Warszawie. Zdobyte tam doświadczenie pozwala jej m.in przyjmować porody w wodzie i w domu  (czego chyba nikt inny na ternie miasta nie robi). W ogólnopolskim konkursie „Położna na Medal” zajęła szóste miejsce pośród osiemdziesięciu sześciu rywalek.  To właśnie ta Julita Misiak, która nie pojawiła się „nawet na zdjęciu” w jakiejkolwiek relacji mediów i urzędów.

Nie przeprowadziłem oczywiście pełnego dziennikarskiego śledztwa. Moją tezę opieram głównie na doświadczeniu osobistym, krótkich wizytach na położnictwie i materiałach prasowych. Pamiętam również, że kiedy na świat przychodził mój syn (a było to już kilka lat temu), nie było tak fajnie, choć nie było również źle. Oczywiście rodził się na miejscu, w Sochaczewie.

Wróćmy jednak do Julity. Julita jest pasjonatką tego co robi. Jej profesjonalizm wynika z pasji, a z pasją wiąże się nieinstrumentalne traktowanie pacjentek (czy może lepiej podopiecznych), jak również ich rodzin. Julita wie, że poród to wydarzenie dla wszystkich, i że nie ma powodu, żeby było to takie samo wydarzenie jak wyrwanie zęba, czy zszycie rozciętego kolana. Dla Julity przeprowadzanie mamy i dziecka przez poród to sztuka. Sztuka bez pretensji. 

Tego co piszę o Julicie, nie opieram wyłącznie na własnych spostrzeżeniach. Dużo rozmawiam z ludźmi i wiele młodych mam, które miały przyjemność pracować z Julitą w sochaczewskim szpitalu i nie tylko, potwierdza wszystko, co zostało wyżej napisane.

Gdzie zatem jest Julita? Czy sochaczewska porodówka przemieniła się sama? Czy ciepłe kolory sal porodowych wymyśliły się same? Czy nowe urządzenia służące komfortowi rodzących, pojawiły się same?  Skąd wreszcie wzięła się bezpłatna szkoła rodzenia, jej wyposażenie i kto przeszkolił szkolących, żeby przekazali swą wiedzę przyszłym mamom i tatom?  Czy nowy duch wstąpił w sochaczewski szpital samoistnie?

Wydaje mi się, że znam odpowiedzi na te pytania, choć bez wnikliwego dziennikarskiego dochodzenia, nie chciałbym ich udzielać w tym miejscu. Państwo będziecie mieli zapewne własne zdanie. Jedno wydaje mi się pewne. Brak Julity Misiak w relacjach o sukcesach sochaczewskiej porodówki jest uderzający.

 



5
Oceń
(5 głosów)

 

Opinie i komentarze użytkowników (14)

jerzyk2205jerzyk2205
0
To dobry i potrzebny tekst na temat pracy personelu sochaczewskiego szpitala. Odczucia wdzięcznego Taty są szczere oraz zasadne i jak najbardziej adekwatne do uzyskanej przez p. Julitę Misiak wysokiej pozycji w ogólnopolskim rankingu "Położna na Medal". Brawo!Jestem przekonany, że osób pracujących z pasją i profesjonalnie troszczących się o pacjenta jest w sochaczewskim szpitalu wiele, ale ich pracę z łatwością przykrywają informacje o negatywnym przekazie. Niestety, ale wizerunek szpitala osłabia też lokalna polityka. Sochaczewskie media zbyt rzadko pokazują pozytywne przykłady, a niektóre pisząc o szpitalu bazują na niesprawdzonych plotkach. Pozytywna rola mediów jest ważna, gdyż pacjent szpitala oczekuje od personelu profesjonalnej pomocy i bezpieczeństwa. Warto o tym pamiętać. (2014-06-01 20:13)
fiołkafiołka
0
To ja się jeszcze będę "wtrancac"  - nie znam pani Julity, ale równie dobrą robotę robi położna Jagoda Rodziewicz. Poród z nią to genialna sprawa. :-)
A co do samego szpitala - zmiany cieszą, cieszą, cieszą... Bo po ludzku to nie tylko osobna sala dla każdej Mamy, ale też personel, który, na przykład, nie wali na "ty" jakby co najmniej był z rodzącą po bruderszafcie.
(2014-06-01 21:47)
GąsiorGąsior
0
Ja tego absolutnie nie neguję. Naprawdę przez te kilka dni czuliśmy się traktowani po królewsku przez cały personel. Lekarzy, pielęgniarki, położne. Co do Julity to już się nie będę powtarzał. Mówię raczej o spirytus movens zmian. Przynajmniej tak, jak ja to widzę.  (2014-06-01 21:55)
epostereposter
0
W dzisiejszych czasach , gdzie jakość życia poprawia sie na każdym kroku, jakże ważne jest rownież to w jaki sposób witamy na świecie nasze dzieci. Cudownie ,że w naszym miejskim szpitalu pojawiła sie osoba, która przywiozła ze sobą nowe oblicze porodu, pokazała jak można zając sie kobieta ocżekująca dziecka, by czuła, że w jej życiu dzieje sie coś ważnego, że sama jest kimś ważnym, by otoczona troska i opieką mogła bez przeszkód poddać sie rytmom porodu. Jeszcze do niedawna trzeba było jechać po to do stolicy, aż pod naszym dachem zjawił sie anioł w osobie Julity. Podpisuje sie pod każdym słowem autora tekstu. Julita trzymaj tak dalej!!!!! (2014-06-01 22:54)
lexielexie
0
Podpisuję się pod tym tekstem! Rodziłam prawie rok temu. Ówczesna porodówka w Sochaczewie wołała o pomstę do nieba. Bałam się tu rodzić. Pojechałam do Warszawy. Ale, z ręką na sercu. Gdyby wtedy porodówka wyglądała tak, jak dziś to nie decydowałabym się na wyjazd. Rodziłabym tutaj. Opieka jest na pewno nie gorsza niż w stolicy. Sale porodowe identyczne, jak w szpitalu na Żelaznej. Podejście do rodzącej wzorowe. Wszystko za sprawą Julity. Gdyby nie ona, porodówka nadal wyglądałaby jak rzeźnia, a kobiety rodzące w naszym mieście byłyby co najmniej mega odważne, lub rodziłyby, bo nie zdążyłyby dojechać do Warszawy. (2014-06-02 08:49)
LipaburmistrzLipaburmistrz
0
A tam Pani Julita... Kto to jest? Cała porodówka zmieniła sie dzięki Panu Gaikowi! Poczytajcie sobie. Pan Gaik zorganizował Sekcje Promocji I Rozoju szpitala i to dzięki Panu Gaikowi mamy to wszystko. Dziękujemy bardzo Panie Przemysławie.Cała rodzina głosowała na Pana Pozdrawiamy !  (2014-06-02 11:27)
anna123anna123
0
Gaik ? Jakieś dziwne peany ...co on porody przyjmuje ?
(2014-06-02 14:00)
LipaburmistrzLipaburmistrz
0
Pan Gaik jest jak Chuck Norris, zna sie na wszystkim i poród tez odbierze !  (2014-06-02 14:57)
epostereposter
0
Fantastycznie , ze pieniądze podatników zostały właściwie zainwestowane, z całym szacunkiem dla pana Gaika nie wyciagnął ich przecież z własnej kieszeni. Prosze mi jednak wierzyć, najwazńiejsza osoba na sali powodowej jest polozna , dobra polozna, to w dużej mierze od jej wiedzy, serca i zaangażowania zależą wspomńienia kobiet. Najlepszy burmistrz, skarbnik czy poseł nie poMoze rodzącej kobiecie trzymając ja za rękę, masujące krzyż czy wspierając emocjonalnie. Piękna sala to jedno, ale gdzie nie będzie serca tam i do pięknych pomieszczeń nie przyjdą ludzie. Dlatego tez ważne jest moiM zdaniem docenianie tych którzy nie są na szczycie ( oni sie docenią), ale zauważenia ciężkiej pracy osób którym zawdzięczamy te atmosferę. Zawalczmy o to by pod pięknym dachem pracowały osoby miłe i życzliwe kobietom dzieciom i ich rodzinom. To dobrze ze powstał ten wątek , bo widać ze chcemy rodzic u siebie , mając u boku fantastyczne położne!!!! (2014-06-02 15:02)
evelineeveline
0
No tak... To rzeczywiście dziwny zbieg okoliczności: pojawienie się "świeżej krwi" w postaci Pani Julity i nowego Ordynatora i przeobrażenie PRL-owskiej rzeźni w jak Pan to określił i jak oceniają inni w "wypasioną porodówkę" na miarę warszawski, prywatnych klinik. Z tego co wiadomo dyrekcja szpitala jest tam nie od dziś a same środki finansowe przeznaczone przez urzędników nie załatwią sprawy. Myślę, że takich osób z pasją i pomysłami w szpitalu jest znacznie więcej. Bardzo dobry artykuł Panie Andrzeju. A za zmiany na porodówce dziękuje i trzymam kciuki!!! (2014-06-02 21:21)
GąsiorGąsior
0
Dziękuję, pozdrawiam wszystkich :)  (2014-06-02 22:33)
rupirupi
0
W ostatnim czasie miałam okazję rodzić w naszym szpitalu. Osobiście Pani o której piszecie nie poznałam,ale chciałam podziękować Pani Agnieszce, Pani Mariolce i Pani Ewie. Podczas mojego pobytu miałam okazję być pod ich opieką i na żadną z nich złego słowa powiedzieć nie mogę. Sale owszem bardzo przyjemne i z pewnością zapewniają większą intymność i spokój podczas takiego wydarzenia jak poród. Myślę,że dlatego też mąż mniej się stresował towarzysząc mi :) Tylko niestety kolorowe ściany to nie wszystko. Fajnie by było gdyby personel mógł jeszcze pracować na sprzęcie ,który działa bez problemu. O aparatach do KTG to książkę można napisać. O lekarzach się nie wypowiadam, bo jak dla mnie to panie położne i pielęgniarki odwalają tam najwięcej pracy. Dziewczyny nie bójcie się rodzić u nas i nie słuchajcie opowieści jak z horrorów. I chyba też trzeba pamiętać,że nawet najcudowniejsza położna nie urodzi za nas a niestety nie każda przyszła mama chce współpracować o czym też miałam okazję się przekonać. Pozdrawiam wszystkie panie położne z porodówki i z całego oddziału położniczego.
(2014-06-03 13:25)
PensuPensu
0
Pani Julita jest cudowną osobą. Jako położna bardzo dba o przyszłą mamę. Podczas porodu daje
z siebie 200% jest bardzo profesjonalna. Sochaczew zyskał wspaniałą położną.Pani Julito jak rodzić to tylko z Panią.
(2014-06-05 00:18)
Malgosia22Malgosia22
0
Moje pierwsze dziecko rodziłam w Warszawie. Nie jestem zachwycona. W tym roku urodziłam moje drugie dziecko w Sochaczewskim szpitalu i jestem bardzo zadowolona. W tym miejscu chciałabym podziękować Pani Ninie (przepraszam nie pamiętam nazwiska - taka blondynka). Pomogła w przyjściu na świat mojej córeczce, za co jej bardzo dziękuję. Również inne panie na oddziale położniczym były bardzo miłe. KOBIETY NIE TRZEBA JECHAC DO WARSZAWY W SOCHACZEWIE JEST WSPANIALE ! (2014-06-21 13:07)

skomentuj ten artykuł

e-Sochaczew.pl poleca filmy