Ideały zastąpiła prywata

(...) Do końca życia zapamiętam też słowa przewodniczącego składu sędziowskiego w Płocku, gdzie rozpatrywano moją apelację. Wchodząc na salę sądową, skierowałam się w stronę ławy oskarżonych. W tym momencie sędzia prowadzący postępowanie zatrzymał mnie mówiąc: Proszę tam nie siadać. To nie jest miejsce dla pani. Takich słów się nie zapomina...

Rozmowa z Danutą Radzanowską, przewodniczącą rady oddziału NSZZ Solidarność w Sochaczewie, delegatką na Walny Zjazd Delegatów Regionu Mazowsze

- Co Pani czuje, składając co rok kwiaty pod tablicą patrona Solidarności ks. Jerzego Popiełuszki i pod pomnikiem upamiętniającym 25 rocznicę istnienia NSZZ Solidarność?

-  Niby łatwa, ale jednocześnie bardzo trudna odpowiedź, szczególnie dzisiaj, w tych czasach. Ja mam Solidarność w sercu od 1980 roku, ale tę Solidarność zapamiętaną jako wielki ruch społeczny z 1980 roku, który walczył o to,  żebyśmy mogli swobodnie się wypowiadać, wyrażać swoje myśli, opinie. Z perspektywy tego, co przeżyłam w ostatnich 2 latach i tego,  co dzieje się w zakładach pracy, rocznica 31 sierpnia napawa mnie smutkiem. Powiedziałam to  pod kamieniem Solidarności, gdy składaliśmy kwiaty. Boję się, że Polsce potrzebny będzie kolejny Sierpień 80. Człowiek, który stał za Sierpniem 1980, o którego walczyła Solidarność, gdzieś się zagubił. Wtedy był przede wszystkim człowiek, a dziś na pierwszym miejscu jest pieniądz, zysk, wynik sprzedaży.

- To znaczy, że ideały zastąpiła prywata?

- Jako związkowiec nie opowiadam się za żadną partią, za żadną opcją polityczną, ale jak każdy widzę, co się dzieje. Wydaje mi się, że lata rządów Donalda Tuska przyniosły wiele szkody. Nie mówię, że premier nie ma osiągnięć, bo one bez wątpienia są,  ale nie można odwracać wzroku od niekorzystnych decyzji   liberalizacji kodeksu pracy, podwyższenia wieku emerytalnego, zabrania pieniędzy z Otwartych Funduszy Emerytalnych. To zła tendencja. Mimo upływu lat czuję wielką nostalgię za związkiem z lat 80.,  za tamtymi ideałami, bo jestem związkowcem z krwi i kości i dla mnie człowiek był, jest i będzie najważniejszy.

- Spotkaliśmy się z opinią, że właśnie taka postawa, nieustępliwość, sprowadziły na Panią dwa lata temu poważne kłopoty. Oskarżenie szefowej związku, do niedawna przewodniczącej Rady Miasta o korupcję, musiało zaboleć. Sprawa jest zamknięta, wyrok uniewinniający ogłoszony

- Owszem tak, z formalnego punktu widzenia zamknięta, bo wyrok sądu apelacyjnego jest jednoznaczny i prawomocny. Byłam i jestem niewinna, nie brałam udziału w żadnym akcie korupcji. To fakty. Ale dla mnie osobiście ta sprawa zamknięta nie jest i nie będzie przez wiele lat. Tego, co ja i moja rodzina przeżyła przez dwa lata, nikomu nie życzę. Nawet tej osobie, czy osobom, które skłoniły organy ścigania do zajęcia się rzekomo zamieszaną w korupcję Danutą Radzanowską. Jestem zwykłą osobą, z wadami, zaletami, ale oskarżono mnie o czyny, które nawet do głowy by mi nie przyszły. Nikt mnie nie pytał, czy to prawda, od początku nie dano mi szansy powiedzenia jestem niewinna. Co więcej, prywatne rozmowy z moim mężem dawano do odsłuchania obcym  osobom. Było to dla mnie wstrząsające. Chciałoby się przytoczyć znane powiedzenie: Dajcie mi człowieka, a paragraf się znajdzie.

Gazetą, która przełamała milczenie była Ziemia Sochaczewska. Tylko jej redaktorzy mieli odwagę zapytać, czy coś nagannego zrobiłam. Inna lokalna gazeta, której nazwy nawet nie wymienię, nadawała serial pt. Radzanowska winna przez cały rok. Ja wiem, że to było polityczne posunięcie, by mnie odsunąć, zdyskredytować w oczach ludzi, przyjaciół, związkowców. Ponieważ działam w związkach od 30 lat, byłam radną miasta, momentami bywam nieustępliwa, komuś najwyraźniej przeszkadzałam. Naraziłam się za nazywanie rzeczy po imieniu, mówieniu o nich głośno. W czasie pełnienia przeze mnie funkcji przewodniczącej, otrzymywałam pogróżki, które wtedy bagatelizowałam. Okazało się, że niesłusznie.

- Są w życiu piękniejsze chwile, niż ta, gdy sędzia ogłasza uniewinniam panią od stawianych zarzutów?

- Myślałam przez lata, że nie ma piękniejszego słowa od Solidarności, ale po dwóch latach walki o moje dobre imię, te są chyba naprawdę najpiękniejsze. Do końca życia zapamiętam też słowa przewodniczącego składu sędziowskiego w Płocku, gdzie rozpatrywano moją apelację. Wchodząc na salę sądową, skierowałam się w stronę ławy oskarżonych. W tym momencie sędzia prowadzący postępowanie zatrzymał mnie mówiąc: Proszę tam nie siadać. To nie jest miejsce dla pani. Takich słów się nie zapomina. Chwilę później ten sam sędzia odczytał wyrok, z którego wynikało, że niczego złego nie zrobiłam, nie uczestniczyłam w korupcji, mogę po ulicach miasta chodzić z podniesioną głową. Dopiero w Sądzie Okręgowym w Płocku ktoś mnie wysłuchał, dał szansę. Na wcześniejszych etapach postępowania miałam wrażenie, że nikogo nie obchodzi moja opinia, moje słowa, wyjaśnienia Wyrok, jaki usłyszałam w Sochaczewie, w Sądzie Rejonowym, przypominał czasy średniowiecza kara w zawieszeniu, odczytanie wyroku na sesji Rady Miasta, druk w prasie. Brakowało tylko pręgierza i tłumu obrzucającego mnie na placu Kościuszki zgniłymi warzywami. To była cudowna chwila satysfakcji dla mnie i dla mojego męża, ale niestety tu już prasy nie było. Mogłaby ta gazeta, której tytułu nie wymienię, wysłuchać uzasadnienia wyroku. Jakby się czuł wtedy pan redaktor, który już na początku sprawy wieścił, że spędzę w więzieniu nawet 10 lat. Cały czas śledził rozwój sprawy, ale na etapie uniewinnienia gazeta straciła zainteresowanie tematem. Wspierali mnie za to inni, którym chciałabym przy tej okazji podziękować. Nie spodziewałam się, że jest tyle osób, które znam z imienia i nazwiska i których nie znam, a które także udzielały mi wsparcia. Zatrzymywali mnie na ulicy obcy ludzie, kojarzący moją twarz z prasy. Dodawali otuchy. Wielu pisało mi sms-y Danuta, nie daj się. Jestem im naprawdę niezwykle wdzięczna i będą to pamiętała do końca życia.

Pełen tekst w najnowszym numerze. 

Rozmawiali:

Jolanta Sosnowska

Daniel Wachowski

 

 



0
Oceń
(0 głosów)

 

Opinie i komentarze użytkowników (0)

skomentuj ten artykuł

e-Sochaczew.pl poleca filmy