Inny wymiar strajku – głos rodzica

/ 15 komentarzy
Zdjęcia i foto: Inny wymiar strajku – głos rodzica  Edukacja sochaczew

Dostaliśmy wiadomość od jednego z rodzica dziecka, którego nauczyciele protestują. Jest to temat bardzo trudny i dla wielu oznacza bardzo różne uczucia. Publikujemy treść listu. 


- Jestem mieszkanką tego miasta od bardzo wielu lat. Tu urodziło się moje dziecko, tu chodziło do przedszkola i tu uczęszcza do szkoły podstawowej. Jestem samotną matką. Nie jest mi łatwo. Nie zawsze życie układa się tak aby móc dzielić dzień z dorosłym, który bywa oparciem. Jako rodzice, to co mogliśmy zrobić najlepszego dla naszego dziecka to życie oddzielnie. Ojciec bywa dwa razy w miesiącu w weekendy. 


Wstajemy rano. Nie ma różnicy czy lekcje zaczynają się od 11.30 czy od 8.00. musimy wyjść rano. Moja praca zaczyna się o 8.00 i trwa do 16.00. Idealnie, można rzec. Do pracy nie mam daleko, ale i tak oznacza to, iż moje dziecko większość dnia spędza w szkole.  Odbieram je ze świetlicy, zresztą do której codziennie odprowadzam co rano. Tam zawsze wita mnie uśmiechnięta nauczycielka. Mimo wielu godzin spędzonych z uczniami o różnych humorach. Zawsze dopilnuje czy kanapka zjedzona i odrobi sporo zadanych lekcji. Często znajdą jeszcze czas na rysunek. Cały dzień w szkole moje dziecko spędza z nauczycielami. Jestem im bardzo wdzięczna. 


Wracamy do domu i mamy chwilę na obiad przygotowany dnia poprzedniego wieczorem. Sprawdzenie lekcji i kilka chwil na zabawę. Potem sen i kolejny dzień podobny do poprzedniego. Doceniamy tą jednostajność. Moja praca polega na kontaktach z ludźmi. Bywa różnie. Są też tacy, którzy niekoniecznie wykazują kulturę języka. Muszę dawać sobie z tym radę. Pracuję zadaniowo i mam taki system, który wypracowałam i daje mi on 2500 zł netto pensji. Dodatkowo dwa razy w miesiącu dorabiam w weekendy. To jest zasilenie budżetu domowego o 500 zł. Pracuję ok 200 godzin w miesiącu. Czasem współpracownicy czy szef dzwonią do mnie po pracy. Ja odbieram bądź oddzwaniam. Nie mam służbowego telefonu. Kiedy byłam na rozmowie kwalifikacyjnej jasno przedstawiono warunki pracy. Miałam wybór. Brać albo szukać dalej. Zostałam, stabilność pracy i wypłaty jest dla mnie bardzo ważna. 


Dni były bardzo podobne do siebie. Aż do tego poniedziałku. Musieliśmy zostać w domu. Dwa razy zabrałam dziecko do pracy. Ale to absolutnie się nie sprawdziło. Jako rodzice dostaliśmy niepisany komunikat, że zajęć nie będzie i wskazane jest zapewnienie opieki we własnym zakresie. Nikt nie przyprowadził dziecka do szkoły. Moje też nie chciało być w niej bez kolegów i koleżanek. Zresztą co to za pobyt bez zajęć z nauką. Tak jak sto procent innych rodziców w tej klasie nie przyprowadziłam dziecka do szkoły.


Nie mam krowy, ani innego zwierzaka, nie pobieram zasiłku i 500 plus. Nie klasyfikuję się na alimenty, gdyby jednak ojciec dziecka przestał płacić. Wszyscy pytają czy popieram strajk. Czy kwota 2000 zł to jałmużna. Czy to godne. Nie mam czasu na dyskusje. Nikt mnie nie pyta czy 2500 zł to dużo. Czy starcza na życie i wynajem się zapłacił. Nie mam obok siebie grupy osób wspierającej się wzajemnie w walce z niegodnymi zarobkami. Jestem tak niewidzialna, że granice mojego istnienia przechodzą obok innych. Niezauważalnie. 


Jeśli zostaniemy jeszcze kilka tygodni w domu, stracę prace. Stracę miejsce zwane domem i 2,70 na chleb. 


Popieram strajk. Każdy powinien godnie zarabiać. 

 



5
Oceń
(6 głosów)

 

Opinie i komentarze użytkowników (15)

kacperskyykacperskyy
-2
urzekła mnie twoja historia... (2019-04-12 07:30)
KStkuKStku
+4
Miałam nigdy nie zakładać konta na "esoch..." ale po przeczytaniu artykulu postanowilam zalożyć by się móc wypowiedzieć nie tylko czytać. 

Takich kobiet jak ta Pani jest dużo więcej, znam ich kilka w Sochaczewie i nie tylko (pracuję poza Sochaczewem) i są też w innych miastach. 

Nauczyciele zrzeszeni w tym ZNP pod przewodnictwem człowieka ktory byl przeciwny gimnazjom, a po latach był przeciwny ich likwidacjom to samozwańcza "elita" kierująca się nie zadną etyką, czy jak głośno mówią  dobrem dzieci i mlodzierzy, a napawają się tym iż szkodzą i sklócają znaczną cześć spoleczności w brudnej walce o mamonę - tylko o mamonę, bo doskonale wiedzą, że oficjalnie część ich poprze bo inaczej na dzieciach się zemszczą. Ot i taka tam prefidia i obłuda. 

Ja podobnie jak wiele osob strajk w trakcie egzaminu uważam za chamstwo i porownuję takie zachowanie to tego jakby Pani Pielęgniarka odeszla od łożka cieżko chorego pacjenta. Ciekawa jestem zachowania nauczycielki lub nauczyciela ktorego w czasie strajku rodzic, dziecko lub ktoś inny zachorowali wymagał leczenia szpitalnego a w tym czasie lekarka musi siedzieć ze swoim dzieckiem w domu bo nie może go do szkoły wyslać?! Myślę, że byłby placz, powiadamianie mediów, że to z zemsty itp. 

Ps. czytałam wiele wpisow forumowicza "kacperskyy"  - ironii, pogardy, braku zrozumienia, buty i zwyczajnego chamstwa nigdy mu nie brakuje, Pani nie zwraca na niego uwagi - "Twoja" piszemy dużą literą zwracając się do kogoś! (2019-04-12 12:50)
first-onefirst-one
+2
Zwalniać belferów, którzy biorą za zakładników dzieci. Im praca i tak się nie podoba, bo bardzo trudna i mało płatna. Może niech poszukają nowej?  (2019-04-12 13:19)
jakubowejabluszkojakubowejabluszko
-1
Masz rację first-one! Jeden z "mądrych" byłych preztdentów powiedzial "...weź kredyt i wyjedź za graniocę..." do jednego z mlodych Polakow ktorzy narzekali na małe place! Dlaczego dzisiejsi rządzący nie powiedzą tego tym co mają POLSKIE DZIECI za zakladników? Gornicy, budowniczy, kierowcy i inni specjaliści wyjechali za .... pieniądzem, nie brali nokogo za zakladników, bo są KIMŚ ! tak KIMŚ nie samozwańczą elitą. Uważam, ze powinni zapłacić z wlasnych kieszeni zadośćuczynienia rodzicom ZMUSZONYM do brania wolnego w celu opieki nad dziećmi, jeśli nie oni to na pewno z funduszu pzn i kasy ich wspólnej, ale na pewno nie budżet i podatnicy! (2019-04-12 13:36)
robroyrobroy
-1
Artykuł poetycko napisany,zastanawiam się nad wrażliwością pracodawców autorki. To nie jest nagminne przyprowadzanie dziecka do pracy,tym bardziej że nie jest to (tak mi się wydaje) linia produkcyjna,hala przeładowań towarów gdzie istniałoby niebezpieczeństwo dla dziecka.W kazdej chwili jakaś ""ciocia"",mogłaby spojrzeć na szkolniaka,mniemam że to nie jedyny rodzic z kłopotami w tym zamieszaniu,pozdrawiam (2019-04-12 14:13)
infoforyouinfoinfoforyouinfo
+1
@first-one Takim argumentem nic nie wskórasz. Mam dla Ciebie super propozycję, jak nie  odpowiada Ci strajk nauczycieli w szkole publicznej to zapisz dzieci do szkoły prywatnej, tam nie strajkują. Nie stać cię na to, to poszukaj nowej pracy!!!

  (2019-04-12 15:04)
robroyrobroy
-1
@infoforyouinfo,dlaczego nie złozysz tej propozycji nauczycielom żeby przeszli do prywatnych szkół? za gęste sito? brak predyspozycji? skazani na państwowe? (2019-04-12 15:14)
buniolabuniola
+2
niech odejdą, nie będzie komu uczyć, a głupim narodem łatwiej rządzić. (2019-04-12 15:35)
robbo2krobbo2k
-1
Pieknie napisane.... ale dziecko mozna bylo zostawic w szkole.... co Pani robi z dzieckiem w wakacje ma 2 miesiace urlopu? Kolegom kapitalistom przypominam ze jak sie strajk nie podoba to mozna wybrac prywatna szkole albo uczyc dziecko w domu..... takie same głupie gadanie. A porównanie do strajku lekarzy ... przypominam iz lekarze NIE PRZYJMOWALI chorych poza stanami zagrozenia zycia. Wiec nauczyciele robiac egzaminy i tak zachowali sie lepiej od lekarzy. A argument ze pracuje od 6:00 do 20:00 .... trzeba bylo zostac politykiem PIS a jak sie nie podoba mozna sie zwolnic. Jakim trzeba byc hipokryta by najezdzac na nauczcieli ze chca pracowac w zawodzie a samemu siedziec jak niewolnik cicho pracujac 12h. (2019-04-12 16:19)
infoforyouinfoinfoforyouinfo
+1
Wiele naszych tekstów powstaje dzięki Waszym listom. Zwracacie w nich uwagę na problemy, którymi warto się zająć i przedstawić je opinii publicznej. Gorąco zachęcamy do nadsyłania listów pod adres listydoredakcji@redakcjaonet.pl.



Poniżej pełna treść listu.



Mówiła, że przecież ona wie, że nie jest tak, jak piszą. Że ona widzi, jak to wygląda w domu. Żebym nie brała tego wszystkiego tak bardzo do siebie. Dziecko. Moje dziecko. Dziecko, które w poniedziałek ma pisać sprawdzian ósmoklasisty, a jej matka strajkuje...



Pisząc ten mail, płaczę. Z bezsilności. Bo właśnie biorę to bardzo do siebie. Biorę do siebie wszystkie komentarze rodziców o tym, jak to my, nauczyciele jesteśmy nic nie warci. Że każdy, kto tylko zgłosi się do kuratorium, może nas zastąpić.



Proszę Państwa, czy naprawdę do tej pory Waszym dzieciom działa się krzywda? Czy uważaliście, że nauczyciele to banda "darmozjadów" i "żądnych pieniędzy nierobów"? Czy nie słyszeliście od własnych dzieci dobrych słów o nauczycielach? A w ogóle pytaliście, czy są tzw. "fajni" nauczyciele?



Dzieci zazwyczaj skarżą się na nauczycieli. Bo za dużo zadają, wymagają. Czasem więcej, niż samym dzieciom wydaje się możliwe do osiągnięcia. Ale właśnie na tym polega nauczanie. Bo my ten potencjał w uczniach widzimy. I po pewnym czasie i odpowiedniej pracy własnej, uczniowie sami siebie zaskakują.



Dzisiaj więc się popłakałam... Bo nie wiem jak mam rodzicom udowodnić, że robię, co mogę, aby ich dzieci osiągnęły najwyższy pułap swoich możliwości. Że nie jestem w szkole z przypadku. Że są uczniowie, którzy po tylu latach pamiętają moje nazwisko i chcą bym to właśnie ja uczyła ich dzieci...

  (2019-04-13 11:05)
maqrtamaqrta
-1
Wszystko ładnie brzmi, ale osoby pracujące u "prywaciarzy" dostałyby za coś takiego dyscyplinarkę. Porzucenie pracy. Zachowujecie się jak dzieci, tupnę nóżką, bo ja chcę. Co mają zrobić rodzice postawienie przed takim faktem? Na żądanie tylko 4 dni, urlop? A co jeśli w firmie same kobiety i każda potrzebuje urlopu, bo każda ma dzieci? Wtedy zwolnienie lekarskie i mniej kasy w budżecie domowym. Wy chcecie i pewnie dostaniecie a rodzice muszą sobie radzić. A sami oczekujecie zrozumienia, ale w Was go nie ma. (2019-04-13 12:07)
robroyrobroy
+1
jak ten czas leci (2019-04-14 08:41)
infoforyouinfoinfoforyouinfo
+1
Wiele naszych tekstów powstaje dzięki Waszym listom. Zwracacie w nich uwagę na problemy, którymi warto się zająć i przedstawić je opinii publicznej. Gorąco zachęcamy do nadsyłania listów pod adres listydoredakcji@redakcjaonet.pl.

Poniżej pełna treść listu.

Pracuję w branży IT, średnia wieku moich kolegów to ok. 30 lat, a średnie zarobki – ok. 10 000 brutto na umowie. Mam świadomość, że za dwa lata moje zarobki powinny wzrosnąć o minimum 40 proc. To tyle słowem wstępu.

Wiem, ile warta jest dobra edukacja: finalista olimpiady przedmiotowej, nagroda Ministra Nauki i Szkolnictwa wyższego dla najlepszych studentów, osiągnięcia w kole naukowym. To wszystko nie byłoby możliwe, gdyby nie świetni nauczyciele w gimnazjum (matematyka) i liceum (chemia), którym, w zaangażowaniu, moi nauczyciele akademiccy nie dorastają do pięt.

Wielu z nich poświęcało mi swój czas po lekcjach, nawet za darmo, żebym ja mógł być w czymś lepszym, żebym mógł się rozwijać. Siedzieli w domach i zastanawiali się jakie zadanie mogą mi dać, aby jeszcze bardziej stymulować mój rozwój. To dzięki naszej wspólnej ciężkiej pracy jestem tu, gdzie jestem.

I bawi mnie, że niektórzy potrafią porównywać, pod względem odpowiedzialności i wymaganych kwalifikacji, ten zawód do sprzątaczek, czy kasjerów. Kiedy czytam takie komentarze, ogarnia mnie pusty śmiech – ile jest innych zawodów, które mają na swoich barkach większą odpowiedzialność za całe społeczeństwo? Kilka? Czy, któryś z nich jest gorzej płatny?

Pamiętam, kiedy w moim gimnazjum chłopak w klasie mojej matki popełnił samobójstwo z powodu ocen z niemieckiego, pamiętam, ile szamba wylała wtedy lokalna gazeta na szkołę (ta sama, która miesiąc wcześniej wpraszała się na choinkę szkolną, żeby mieć co wydrukować).

Kiedy pomyślę sobie, że nawet za te 5 tysięcy brutto (które dla moich znajomych są osiągalne po 6 miesiącach stażu, a nie 20 latach) miałbym się użerać z taki bagażem emocji, stresu i agresji, to nawet nie wychodziłbym z domu.

Nie twierdzę, że każdy nauczyciel jest idealny, bo nie jest. Spotkałem i takich.

Jestem „roszczeniowym” milenialsem i wiem, że nikt z mojego pokolenia nie da sobie gęby wycierać „powołaniem”, które sprowadza się do pogardy, hejtu i pracy za grosze.

To o co chodzi w tym sporze, to to, aby Ci najlepsi spośród pedagogów dalej wstawali z łóżka, szli do pracy i kształcili młode pokolenia w szkołach publicznych. To od społeczeństwa zależy, czy młodzież będą kształcili absolwenci najlepszych uczelni, czy najgorszych.

  (2019-04-14 15:03)
robroyrobroy
0
@infofouryouinfo ale przyznasz ze co najmniej 50 % sukcesu to Twoja zasługa? wspaniały nauczyciel potrafi podpowiedzieć,pokierować ,naprowadzić na ścieżkę zawodową,ale czy ktoś skorzysta z rad to tylko jego wola i chęć. (2019-04-14 16:19)
wbienkowbienko
-2
Problem Pani i nauczycieli się przenika i ma wspólną genezę - słabość państwa drenowanego przez pomysły „reformatorskich geniuszy” politycznych. To państwo w ramach swojego budżetu powinno zadbać o ludzi w trudnej sytuacji społecznej, powinno zadbać o poziom edukacji i sytuację finansowa ludzi za edukację odpowiedzialnych. Macie jednak Państwo wspólnie problem. Pani, nauczyciele, pielęgniarki, młodzi lekarze, ratownicy medyczni, pracownicy wymiaru sprawiedliwości i ogólnie "budżetówki" - dołączę jeszcze do tego grona osoby niepełnosprawne i niepełnosprawne dzieci oraz ich opiekunów. Otóż, mówiąc kolokwialnie, nie jesteście Państwo „targetem” mogącym posłużyć wyborczym planom przewodniej siły narodu - partii rządzącej. Wasz głos może zyskać siłę tylko dzięki solidarności. Ja mogę Was tylko wspierać myślą, mową i uczynkiem.. (2019-04-15 09:15)

skomentuj ten artykuł

e-Sochaczew.pl poleca filmy