IX BIEG KATORŻNIKA

/ 59 zdjęć
Zdjęcia i foto: IX BIEG KATORŻNIKA Biegi sochaczew
+54

Po raz piąty ekipa Dragona uczestniczyła w najcięższym biegu przełajowym w Polsce - Biegu Katorżnika. Idea stworzenia Biegu Katorżnika zrodziła się w głowach komandosów z Lublińca. Wzorując się na wyczerpujących testach selekcyjnych żołnierzy do jednostek specjalnych stworzyli jedyny w swoim rodzaju bieg dla prawdziwych twardzieli. Wykorzystując specyficzną topografię terenu w okolicy jeziora Posmyk komandosi wytyczają co roku nową, inna od poprzednich edycji trase biegu.
Chętnych do uczestniczenia w tej ekstrymalnej imprezie jest tak wielu, że miejsca startowe rozchodzą się w ciągu jednego dnia. A dokładnie otwarcie list startowych miało miejsce o godz. 9.00 dnia 15 marca, a o godz. 15.00 nie było już wolnych miejsc.
W tym roku zabawa zaczęła się o godz. 10.00 Biegiem Mikro Katorżnika na dystansie 1,5 km. Sochaczew reprezentowała najmłodsza zawodniczka Dragona Natalia Cypel, która zajęła 15 miejsce na 45 zawodników biorących udział w tym biegu. Równie dobrze zaprezentowali się nieco starsi Dragoni. W Biegu Mini Katorżnika najlepszy z naszych Smoków Kiewel Kacper zajął 3 miejsce na 65 uczestników. Kolejne miejsca zajęli:
13 Kiewel Szymon
21 Mrożewski Kuba
30 Mrożewska Anna
45 Biliński Bartek

Organizator w tym roku wytyczył bardzo trudną trasę. Młodzi zawodnicy musieli ponad kilometr brnąć po pas w błocie, a tylko końcówka trasy biegła po suchym lądzie, ale żeby nie było zbyt łatwo na ostatnich dwustu metrach zbudował wiele sztucznych przeszkód. W Małym Katorżniku, dla uczestników w wieku gimnazjalnym na dystansie 3 km, 44 miejsce zajęła Julia Cypel.
Natomiast pełnoletni zawodnicy musieli zmagać się z o wiele trudniejszą trasą, która mierzyła 13 km. Najszybszy uczestnik zawodów pokonał ją w czasie 2 godz. 6 min., najwolniejszemu zaś zajęła ona aż 4 godz. 35 min. Poziom trudności wyznaczał wysoki poziom wody w jeziorze skutecznie eliminując osoby nie umiejące pływać. Pierwszy etap tradycyjnie wiódł jeziorem, po którym następował odcinek wytyczony w korycie rzeki. Dalej było już tylko błoto, szuwary, przeplatane krótkimi odcinkami biegu po lesie. Końcowy etap przebiegał pod znakiem sztucznie skonstruowanych przeszkód w oparciu o istniejące obiekty ośrodka Silesiana, takich jak zasieki z drutu kolczastego, drabinki linowe, sterty opon itp.. Dedykowany on był licznie przybyłej publiczności mogącej dopingować swoim ubłoconym faworytom. Najlepiej  spośród seniorów Dragon Fight Club Sochaczew spisał się Sławomir Cypel zajmując 55 miejsce na 146 zawodników z czasem 2 godz. 41 min. 31 sekund. Na szczególne  wyróżnienie zasłużył Marcin Wrzesiński, który już na pierwszym kilometrze odniósł bolesną kontuzję. Pomimo tego nie zszedł z trasy, a pokonując własną słabość, walczył do końca docierając na metę po 3 godzinach 39 min. i 44 sekundach. Prawdziwego Dragona można poznać po tym, nie jak
zaczyna, ale jak kończy.
Arvena

 



0
Oceń
(0 głosów)

 

Opinie i komentarze użytkowników (0)

skomentuj ten artykuł

e-Sochaczew.pl poleca filmy