Jeszcze w sprawie kina

/ 12 komentarzy / 3 zdjęć
Zdjęcia i foto: Jeszcze w sprawie kina Film, fotografia sochaczew

Brak kina w mieście może oznaczać dla kinomana prawdziwy dramat. Bo to nawet nie chodzi o to, że bywałam w chodakowskim kinie co tydzień, zaliczając kolejne premiery. Nie w ciągu ostatnich kilku lat przynajmniej. Ale cudowna była świadomość, że mam taką możliwość. Że gdybym tylko chciała albo gdybym mogła z łapanki kogoś do tych moich dzieci na dwie godzinki, to wtedy mam szansę. I nagle się okazuje, że jednak nie mam.

A moja przygoda z kinem zaczęła się właśnie tu. Na przykład pierwszy w życiu Lars von Trier? W „Mazowszu”. „Rejs” na dużym ekranie? W „Mazowszu”. Nie wspomnę o seansie „Apollo 13”, chyba pod koniec ogólniaka, kiedy to wysiadło ogrzewanie i film oglądałam w puchowej kurtce i szalikiem owiniętym wokół głowy. Prawie jak w kosmosie. A te dziwaczne czasy, gdy podczas każdej niemal projekcji zrywała się taśma i zapalano na pięć, dziesięć minut światła wybijając wszystkich widzów z filmowego transu? Wtedy mnie irytowało, ale dziś wspominam z rozrzewnieniem, bo obejrzałam tak dziesiątki filmów. Zanim na studiach przerzuciłam się na ambitne warszawskie kina „Muranów” i „Kultura”, zanim skończyłam na polonistyce specjalizację filmoznawczą, było w moim życiu kino „Mazowsze” – w dziurze, w której kompletnie NIC się nie działo dwadzieścia lat temu, a jaką był wtedy Sochaczew, to miejsce było jedynym oknem na świat .

Kocham kino. Historia i teoria filmu były moimi ulubionymi przedmiotami na uniwerku i chociaż nie jestem zawodowym krytykiem filmowym, to nie potrafię bez filmu żyć. Dlatego tak mnie cała ta sytuacja irytuje. Wkurza. Obraża. Nie wiem, po której stronie jest wina, ale czy panie Halinie Pędziejewskiej nie jest tak po ludzku wstyd, że ludzie w czterdziestotysięcznym mieście nie mają gdzie obejrzeć filmu? Na gwałt tu potrzebne kino w centrum. I z filmami, na których bez intelektualnego wysiłku chrupie się popcorn (na takie też chodzę, ale ja jestem poza wszelkimi kategoriami, bo oglądam wszystko), i z filmami, na które przychodzi się przeżyć czyjąś historię. Bez akompaniamentu do prób zespołu Abstract (umc, umc, umc, umpa, umpa, umpa).  Nie, nie jest tak, że na te drugie filmy nie ma zapotrzebowania. Wiele alternatywnych filmów obejrzałam w „Mazowszu” i nigdy nie byłam sama. Czasem była to naprawdę garstka, ale w Warszawie na wietnamskim obrazie „Schyłek lata” byłam całkiem solo.

Zatem gdy szefowa MOKu na stronie swojej instytucji informuje, iż wie, że nic nie wie w sprawie kina, to mnie opada szczęka. Kto ma wiedzieć? Czy jest ktoś kompetentny?

Ma fajne kino Łowicz (i festiwal filmowy też tam jest), Grodzisk, mają Błonie i Ożarów. Czy dziś mam organizować wyprawę do innego miasta za każdym razem, jak będę jechała z córką na nowego Disneya? Bez przesady! Takie kurioza sprawiają, że Sochaczew przestaje być miastem wspólnej przestrzeni. Czyją przestrzenią się staje, to już niech każdy dopowie sobie sam.  

 

 



5
Oceń
(2 głosów)

 

Opinie i komentarze użytkowników (12)

GąsiorGąsior
0
Dokładnie tak jest - nie jest miastem wspólnej przestrzeni. Spodobało mi się tak, że rozwinę ten wątek w swoim wpisie.  (2014-09-14 11:36)
mefistomefisto
0
Szefowa MOKu to osoba bardzo publiczna.Oprócz szefowania Ośrodkami kultury w całym mieście jest jeszcze ważną figurą w starostwie i musi przecinać wszystkie wstęgi.Po prostu ta pani nie ma czasu zajmować się takimi pierdołami jak kino więc proszę zrozumieć jak trudną sytuację ma ta osoba.Pamiętam jak moje dzieci chodziły na zajęcia do domu rzemiosła,gdzie ta pani była dyrektorem.Dziś są to dorośli ludzie a ona nadal trwa na posterunku,należy to docenić.Jest po prostu niezastąpiona więc wbijcie sobie to do głowy i nie czepiajcie się biednej i spracowanej kobiety.
(2014-09-14 12:14)
fiołkafiołka
0
Gąsior - czekam na wpis zatem. :-) Brak wspólnej przestrzeni to też te nieszczęsne drzewa.

mefisto - tak, ta pani jest na każdej oficjalnej kawie w mieście. W zeszłą sobotę była na turnieju judo w Chodakowie, by zaraz w niedzielę celebrować Dożynki w Teresinie. No litości!!!!!
(2014-09-14 13:04)
GąsiorGąsior
0
Tak, zgadzam się z tymi drzewami. :)   (2014-09-14 13:36)
użytkownik13927użytkownik13927
0
A może jest tak, że kinem zajmują się ludzie nieodpowiedni? Bądźmy szczerzy - nikt nie wybiera kina w łowiczu, żeby oglądać najnowsze premiery filmowe. Osobiście mam na koncie kilkadziesiąt seansów w tymże kinie i były to raczej seanse przeznaczone dla innej grupy odbiorców niż te w naszym kinie - może tu jest haczyk? Nie chce zabrzmieć jak snob ale tam są wyświetlane filmy raczej dla miłośników kina a nie masówka. Na film 3d, czy nową sensacje raczej dresy ciągną do multipleksów, do wawki a nie tu na wieś ;) może by tak oddać to pod władanie osobom np. z klubu filmowego w wawrzyńcu? jaki jest sens bić się na repertuar z multipleksami posiadając takie zaplecze? imho tylko dobry, dobrany przez odpowiednie osoby repertuar może coś zmienić w tej kwestii. (2014-09-14 19:55)
hattorihattori
0
Ja tam dresów w kinie sochaczewskim nie widywałem. Raczej pary, grupki znajomych a czasami rodziny (często osoby +50). Wydaj na bilet 16 złotych a 35 plus dojazd - tu masz przewagę sochaczewskiego kina nad multipleksem. A kto do kina chodził, to widział, że frekwencja była coraz większa, bo Ci co przekonali się by przyjść raz, wracali zazwyczaj. (2014-09-15 07:56)
metasekwojametasekwoja
0
Podejrzewam, że wspólpraca pana prowadzącego kino z dyrekcją nie układała się.Zapytałam go kiedyś dlaczego na holu nie majednego krzesła, bezradnie zrozłożył ręce, a mina mówiła sama za siebie.Ta wspólpraca zawsze była trudna. Pierwsze filmy po zmianach własnosciowych  wyświetlał  pan, który miał kino objazdowe. Miał wejscia do dystrybutora, tak że nowości pojawiały się bardzo wcześnie.Poza tym był otwartym, sympatycznym człowiekiem. Wadą jego było to, że czasem zatrudniał do pomocy młodego człowieka,którego dyrekcja nie lubiła. Otrzymał więc najpierw naganę pracowniczą, chociaż nie był pracownikiem  tylko wynajmował salę kinową, a potem wymówienie wynajmu.. Sochaczewska kultura przez 25 lat nie otrzymała świeżej krwi. Nie pozyskała ludzi, którzy ją czują.Immunitet radnego od lat chroni te same osoby i mamy jak mamy. (2014-09-15 08:42)
GRZECHGRZECH
0
Hmm.
Czyli jak oglądam czasem sensacje czy filmy w 3D to jestem dresem?
Ciekawe.

Inżynierowie oglądają tylko Sci-Fi a panie tylko komedie romantyczne?
(2014-09-15 10:57)
kacperskyykacperskyy
0

szkoda.. nasze kino zaczelo isc w dobrym kierunku, po trzeszczaccy krzeslach i wylaczajacym sie obrazie i dzwieku zostalo wspomnienie i po modernizacji na prawde nie odbiega jakoscia od kin studyjnych w innych miastach.


ostatnio mialem okazje byc w podobnym obiekcie w wolominie, ludzie przychodza, nie sa to tlumy jak w multiplexach i pewnie nigdy nie beda ale.. takie kina nie moga znikac z mapy takich miasteczek jak sochaczew.

(2014-09-15 13:04)
GąsiorGąsior
0
Podsumowując, to Urząd Miejski i MOK są po to, żeby to zapewnić i to jest cała filozofia. Ale widocznie kino nie wpisywało się w tę bogoojczyźnianą retorykę obecnych władz do pies je ogryzł. Zamiast tego lepiej 800 czy ileś tam metrów kostki wyłożyć. Wielki sukces na nasz koszt, ale w prostej sprawy nie umieją załatwić. Powinni grzecznie Magdziarza przeprosić i cieszyć się, że ktoś chce z nimi współpracować, chociaż to trudne.  (2014-09-15 13:21)
HalinkaHalinka
0
A na Festiwalu w Gdyni dla kina w.... Łowiczu! Jak widać można utrzymać  kino w małym mieście!
http://youtu.be/1b-Y47Rx01I (2014-09-19 09:26)
HalinkaHalinka
0
Moim zdaniem głowy powinny polecieć. Burmistrzowi w niektórych sprawach brakuje odwagi a czasami żeby było lepiej trzeba upuścić trochę starej krwi a dopuścić młodej.Kino w Sochaczewie miałoby szanse gdyby było prowadzone przez ludzi z pasją wtedy spełniało by swoją funkcję kulturalną. Myślę że takie szanse daje tylko prowadzenie go w ramach ośrodka kultury. Prowadzone przez agenta, musi na siebie zarobić i puszczają w nim tylko kinową masówkę i nie robią dobrego kina. Ciekawa jestem ile razy do roku kierownik SOK-u ma czas na dobry film w kinie. Myślę że nie ma takich potrzeb. Gdyby tak było wiedziałaby, że sochaczewskie kino tego nie daje. Ale po 11 latach mieszkania w Sochaczewie nie wierzę że komukolwiek na tym zależy. W Łowiczu przez te 11 lat stworzyli kino, które dostaje prestiżowe nagrody, ta z festiwalu w Gdyni jest tego przykładem. Ale Malangiewicz ze swoją ekipą jak lew walczy żeby zrobić coś fajnego. Udaje się jemu ściągnąć do kina nie tylko mieszkańców Łowicza, bo ludzi z Sochaczewa też często można tam spotkać. 
Odwagi Panie Burmistrzu! (2014-09-19 09:46)

skomentuj ten artykuł

e-Sochaczew.pl poleca filmy