Jolanta Gonta: Apeluję o opamiętanie

Zdjęcia i foto: Jolanta Gonta: Apeluję o opamiętanie Radni i rady samorządowe sochaczew

Z dużym smutkiem i dezaprobatą obserwuję od kilku miesięcy działania Porozumienia Ziemi Sochaczewskiej i wspierających je osób. (...) Wśród niektórych mieszkańców może powstać obraz jakiegoś strasznego konfliktu, wojny w  lokalnej polityce. To nieprawdziwy obraz, a nic gorszego dla wizerunku samorządu nie może się stać...

Z Jolantą Gonta, przewodniczącą Rady Miejskiej Sochaczewa rozmawia Jolanta Śmielak-Sosnowska

Przewodniczący dwóch klubów Rady Miejskiej Porozumienia Ziemi Sochaczewskiej oraz Porozumienia Obywatelskiego w liście otwartym, który opublikowali na portalu e-sochaczew żądają od burmistrza Piotra Osieckiego oraz posła Macieja Małeckiego, jako szefów Sochaczewskiego Forum Samorządowego i powiatowych struktur Prawa i Sprawiedliwości odwołania Pani z funkcji przewodniczącej Rady. Jak Pani zachowa się w tej sprawie?

Na dziś dla mnie to wyłącznie fakt medialny. Do biura rady nie wpłynął żaden formalny wniosek.

To o co chodzi autorom listu?

Przede wszystkim o medialną awanturę. Z dużym smutkiem i dezaprobatą obserwuję od kilku miesięcy działania Porozumienia Ziemi Sochaczewskiej i wspierających je osób. W zasadzie można je policzyć na palcach jednej ręki, ale prezentują się na portalu e-sochaczew i w radiu Fama. Są głośne i niezwykle agresywne. Wśród niektórych mieszkańców może powstać obraz jakiegoś strasznego konfliktu, wojny w  lokalnej polityce. To nieprawdziwy obraz. Nic gorszego dla wizerunku samorządu nie może się stać.

Autorzy listu twierdzą, że oddadzą głos na innego kandydata, którego wskażą poseł i burmistrz, jako nowego przewodniczącego Rady Miejskiej.

To jest rzecz, która najbardziej uderzyła mnie w tym liście, absolutny brak rozumienia zasad demokracji, jakim wykazali się jego autorzy, zwracając się do posła i do burmistrza w tej sprawie. Jeśli bowiem chodzi o wybór przewodniczącego rady (jak i wszystkie inne sprawy leżące w gestii rady), decyzje podejmują wyłącznie radni i nikt z zewnątrz nie może im nakazywać jak mają się zachować. Być może w ugrupowaniu Porozumienie Ziemi Sochaczewskiej czy Porozumienie Obywatelskie to ktoś inny, właśnie ktoś z zewnątrz decyduje, co i kiedy ma powiedzieć i jak zagłosować dany radny, a ów radny jest tylko narzędziem w jego rękach.

Polityka to przecież często głównie walka.

Ale nie w samorządzie. Tak przynajmniej ja rozumiem naszą misję, jako radnych. Mieszkańcy chcą byśmy zajmowali się ich sprawami. Pracowali na rzecz miasta, jego rozwoju. Tego oczekują. Tego staram się pilnować w mojej pracy jako przewodniczącej Rady Miasta. Staram się nie dopuszczać do jałowych dyskusji, politykowania. I za to jestem właśnie atakowana. Radni z klubów Porozumienie Ziemi Sochaczewskiej i Porozumienie Obywatelskie od dłuższego czasu zajmują się bowiem przede wszystkim brudną kampanią wyborczą.

Wybory dopiero za rok. Kampania już się zaczęła?
Dziś nie nazwałabym tego jeszcze pełną kampanią wyborczą, ale raczej kampanią oczerniania.

Kogo?

Przede wszystkim władz miasta, a w szczególności burmistrza Piotra Osieckiego. Praktycznie co tydzień w radiu Fama słyszymy programy, w których radni miejscy, w audycjach prawdopodobnie finansowanych przez samorząd powiatowy, nad czym ubolewam, brutalnie i bezpodstawnie atakują władze miasta. Jest mi niezmiernie przykro, że radni opozycyjni praktycznie przestali zajmować się sprawami naszych mieszkańców, a jedynie bezpardonowym atakiem na władze. Brak jest z ich strony merytorycznej dyskusji. Dobitnym tego przykładem była sesja absolutoryjna, gdzie w toku procedowania nad uchwałą w sprawie zatwierdzenia sprawozdania z wykonania budżetu oraz udzielenia absolutorium burmistrzowi, radni z Porozumienia Ziemi Sochaczewskiej i Porozumienia Obywatelskiego nawet nie zabrali głosu. Zdaję sobie sprawę z tego, że nie wszyscy muszą się znać na dokumentach finansowych. Analiza sprawozdań finansowych niektórym radnym może sprawiać duże problemy, ale zawsze można dopytać burmistrza czy też panią skarbnik.

A tak się nie dzieje?

Niestety, nie. Nawet na komisji budżetowej, której przewodniczącą jest pani Teresa Kozbuch  - obecnie w szeregach Porozumienia Ziemi Sochaczewskiej nie było dyskusji. Powiem więcej, przewodnicząca nawet nie poddała pod obrady komisji uchwały absolutoryjnej, co dziwi mnie bardzo. Dlatego też nie jestem zaskoczona tym, że nie potrafiąc znaleźć  argumentów merytorycznych, niektórzy próbują zdobyć władzę  za pomocą brutalnej kampanii. Teraz na celowniku znalazłam się ja.

Nie ma Pani sobie nic do zarzucenia? W liście padają zarzuty odbierania głosu radnym, wyłączania mikrofonu, niewysłuchanie mieszkanki podczas ostatniej sesji Rady Miejskiej?

Jeśli chodzi o wspomnianą sesję, to trzeba znać kontekst całej sytuacji, by obiektywnie ją ocenić.

Słuchamy.

Zacznijmy od tego, że po raz kolejny zjawił się na niej członek zarządu powiatu Przemysław Gaik. Dodam, że to ja wystąpiłam z inicjatywą i zapraszam na sesje całą Radę Powiatu. Pan Gaik poprosił mnie o udzielenie głosu. Oczywiście tego głosu mu udzieliłam. Ale kolejny już raz, bo to nie było jego pierwsze wystąpienie na sesji, nadużył powagi rady i mojego zaufania.

W jaki sposób?
Zaczął uprawiać politykę i to żerując na ludzkim nieszczęściu. Chodziło o nawałnicę z czwartego czerwca miałam nadzieję, że to będzie jakaś wymiana poglądów, może refleksja. Tymczasem zaczęła się litania pytań do burmistrza, które miały dwa cele udowodnić, że to burmistrz jest winien podtopieniom, a siebie pokazać w oczach mieszkańców jako tego, który o nich walczy.

Czy to coś złego?

Teoretycznie nie. Ale pan Gaik jest członkiem zarządu powiatu, przewodniczącym powiatowych struktur Platformy Obywatelskiej. Wszystkie te pytania mógł zadać osobiście burmistrzowi. Zresztą dokładnie to powiedziałam podczas sesji. Czy wyobrażają sobie Państwo sytuację, że jeden z zastępców burmistrza idzie na sesję Rady Powiatu i zaczyna pouczać, strofować wreszcie dość nieelegancko odnosić się do starosty? Dlatego przerwałam to wystąpienie. Zachowanie pana Gaika było sprzeczne z elementarnymi zasadami dobrego wychowania.

Dlaczego zamknęła Pani sesję, nie dopuszczając do głosu mieszkanki jednej z zalanych posesji?

To była dla mnie bardzo trudna decyzja. Ale cała ta sytuacja wystąpienie pana Gaika, próby radnych opozycji przywrócenia mu głosu, pouczanie mnie, to był spektakl. Wszystko było wcześniej przygotowane i zaplanowane. Każdy miał rolę do odegrania pan Gaik, wspierający go radni. Wszystko było nagrywane. Bardzo mi przykro, że w tę brudną grę wciąga się także mieszkańców.

To źle, że dziennikarka nagrywała obrady sesji?

Absolutnie nie. Nigdy nie miałam nic przeciwko temu, że obrady są rejestrowane był okres, że pojawiała się na sesji także kamera lokalnej telewizji internetowej. Niestety, nagranie zostało starannie zmontowane. Program wyemitowano w radiu, a potem kolportowano w Internecie.  Wycięto wszystkie wypowiedzi, które jasno pokazywały, jakie były intencje całej akcji.

A jakie były?

Już to mówiłam, ale powtórzę - żerowanie na ludzkim nieszczęściu. Próba przypisania winy władzom miasta za nawałnicę, jaka przeszła nad miastem czwartego czerwca. Generalnie brudna kampania, która trwa niemal każdego dnia. Sądzę, że cała akcja miała też na celu odwrócenie uwagi opinii publicznej od wyroku, jaki zapadł w sprawie radnej Urszuli Kossakowskiej.

Wyroku za fałszowanie podopisów nieżyjącego już człowieka, mające na celu wyłudzenie komunalnego mieszkania?

Dokładnie tak. W tej sprawie zwracałam się już raz do sądu z zapytaniem, czy postępowanie karne  się toczy, czy jest wyrok i otrzymałam informację, że wyrok skazujący już zapadł i jest wyrokiem prawomocnym. Niebawem złożę wniosek o podjęcie przez radę uchwały pozbawiającej mandatu panią Kossakowską.

Już pani podjęła decyzję?

To chyba oczywiste. Osoba skazana prawomocnym wyrokiem za umyślne przestępstwo nie powinna być radną. Tym bardziej, że fałszowała podpisy na urzędowych wnioskach, a sprawa dotyczyła zamiany komunalnego mieszkania. Ten wyrok będzie rzutował na całą radę mieszkańcy znów będą mieli poczucie, że do polityki, nawet tej lokalnej, idą osoby nieuczciwe.

Dlaczego przewodniczący klubów Porozumienia Ziemi Sochaczewskiej i Porozumienia Obywatelskiego mieliby próbować zatuszować tę sprawę?

Pani Kossakowska, m.in. w wyniku moich działań, musiała opuścić klub Prawa i Sprawiedliwości. Dla takich osób nie widzę w nim miejsca. Została przyjęta do klubu Porozumienie Ziemi Sochaczewskiej. Znalazła też pracę w starostwie, a przecież powiatem rządzi właśnie to stowarzyszenie.

Co ma z tym wspólnego Porozumienie Obywatelskie?

Porozumienie Obywatelskie wspiera PZS niemal we wszystkich działaniach. Aktywnie bierze udział w kampanii przeciwko władzom miasta. Można rzec, że to swoista koalicja zawarta w tym właśnie celu.

Jak Pani przewiduje, co będzie dalej?
Na razie czekam na wniosek o moje odwołanie. Jeśli się pojawi,  zostanie poddany pod głosowanie. Takie są zasady demokracji. Spodziewam się też niestety, dużej agresji ze strony radnych opozycji na sesjach. Oczywiście tak jak do tej pory, będę się starała nie dopuszczać do sytuacji, że sesje będą się przeradzać w pyskówkę i wielogodzinne posiedzenia. Dla mnie autorytet samorządu, Rady Miasta jest najważniejszy.

Opozycja twierdzi, że w ten sposób tłumi Pani demokrację w Radzie Miejskiej?

Demokracja to rządy większości. Radni opozycji to podważają, przypominając, że w Radzie Miasta koalicja ma tylko jeden głos więcej, co zresztą jest nieprawdą. Chociażby ostatnie głosowanie nad absolutorium burmistrza to pokazało. Ale przecież w Radzie Powiatu, gdzie rządzi Porozumienie Ziemi Sochaczewskiej wspólnie z PO, naprawdę jest jeden głos różnicy. Czy ktoś z radnych powiatowych Sochaczewskiego Forum Samorządowego, czy PiS to kwestionuje. Jeszcze raz proszę i apeluję o opamiętanie. Nie o to chodzi w samorządzie, by się kłócić, a o to by współpracować. Mieszkańcy nie chcą politykowania, chcą pracy. Tego będę w Radzie Miejskiej pilnowała i przestrzegała, bez względu na to, jak brutalnie będę atakowana. 

 

Odpowiedź burmistrza Piotra Osieckiego na list otwarty dotyczący odwołania przewodniczącej Rady Miejskiej Sochaczewa Jolanty Gonta

 

Pani Urszula Pawlak

Przewodnicząca Klubu Radnych

Porozumienie Obywatelskie Sochaczew

 

Pan Marcin Podsędek

Przewodniczący Klubu Radnych

Porozumienie Ziemi Sochaczewskiej

Szanowni Państwo

List otwarty, który Państwo skierowali do nas, to wydarzenie bez precedensu w historii sochaczewskiego samorządu. Wprawdzie żądanie odwołania przewodniczącej Rady Miasta to nic nadzwyczajnego w demokracji, ale sposób w jaki Państwo to robią, czyni to wydarzenie historycznym, ale niestety, w negatywnym znaczeniu.

Być może w Państwa ugrupowaniach panują inne standardy, ale w Prawie i Sprawiedliwości oraz Sochaczewskim Forum Samorządowym  radni Rady Miejskiej to całkowicie niezależne, wolne osoby, które kierują się podczas głosowań przede wszystkim swoim sumieniem, dopiero potem poglądami politycznymi, a na samym końcu lojalnością wobec ugrupowania, a tym bardziej wobec jego szefa. List do nas nie ma więc żadnego uzasadnienia, a jedynym skutkiem, jaki Państwo osiągnęli, jest obniżenie autorytetu całej Rady Miejskiej. 

Demokracja to rządy większości. Już od starożytności panuje niepisana zasada, że nie podważa się jej wyników, a niczym innym jest sugerowanie, że większość jednego głosu jest gorsza od innej większości. Tym bardziej, że 90 proc. uchwał Rady Miejskiej w Sochaczewie przechodzi w tej kadencji jednogłośnie. Państwa opozycyjność wyraża się tylko w niektórych głosowaniach. Do swoich ugrupowań zaliczyli też Państwo Bogumiła Czubackiego, który jak wiadomo nie należy do żadnego z nich, a chociażby w ostatnim głosowaniu nad absolutorium dla burmistrza głosował za jego udzieleniem, tak samo , jak za listem w obronie telewizji Trwam. Mamy nadzieję, że to tylko pomyłka w dodawaniu, a nie świadome wprowadzanie opinii publicznej w błąd.

Szanowni Państwo mieszkańcy naszego miasta oczekują od nas rozwiązywania ich realnych problemów, a nie sporów o  dostęp do mikrofonu podczas sesji. Jeszcze raz apeluję więc o konstruktywną pracę w Radzie Miejskiej, a nie politykowanie mające na celu obniżenie autorytetu tego gremium. Praca, praca i jeszcze raz praca to powinno być hasło także dla Państwa na ostatni rok tej kadencji samorządowej. Dla mnie na pewno będzie.

Z wyrazami szacunku
Piotr Osiecki
burmistrz miasta Sochaczew

 

 

Stanowisko Posła Macieja Małeckiego w sprawie listu otwartego dotyczącego odwołania przewodniczącej Rady Miejskiej Sochaczewa Jolanty Gonta

Sochaczew, 26 lipca 2013r.

Maciej Małecki

Poseł na Sejm RP

 

 

Pani Urszula Pawlak

Przewodnicząca Klubu Radnych

Porozumienie Obywatelskie Sochaczew

 

Pan Marcin Podsędek

Przewodniczący Klubu Radnych

Porozumienie Ziemi Sochaczewskiej

 

 

Szanowni Państwo,

Z  dużym zaskoczeniem przeczytałem Państwa list związany z potencjalnym odwołaniem Przewodniczącej Rady Miejskiej. Prawem demokracji jest prowadzić debatę, prawem logiki jest jednak właściwie adresować swoje sugestie i żądania. Demokratycznie wybrana przewodnicząca może być odwołana głosem radnych, którzy ją wybrali i dziwię się, że wieloletni samorządowcy niewłaściwie kierują swoje sugestie. Zmiany są zawsze możliwe, konieczne jest jednak przekonanie większości radnych do swoich argumentów. 

Ja ze swojej strony mogę tylko przytoczyć kilka faktów udanej współpracy z Panią Przewodniczącą dla dobra miasta Sochaczew.

Pani Przewodnicząca była niezwykle zaangażowana w obronę sochaczewskiego sądu. Wspólnie reprezentowaliśmy Sochaczew na spotkaniu w Ministerstwie Sprawiedliwości, podczas którego Pani Gonta przedstawiała ważne argumenty za pozostawieniem sądu w Sochaczewie. Nie szczędziła wysiłków, by ocalić rangę naszego miasta, wykraczając poza zaangażowanie większości przedstawicieli społeczności lokalnych udział w zbieraniu podpisów, demonstracjach w Warszawie i Sochaczewie w obronie sądu.

Wiem, że Pani Przewodnicząca z takim samym zaangażowaniem skutecznie zabiegała o środki na budowę nowej komendy policji w Sochaczewie, między innymi wraz z Burmistrzem reprezentując Sochaczew na spotkaniu z wiceministrem Spraw Wewnętrznych.

Pamiętam również aktywność Pani Przewodniczącej w obronie połączeń kolejowych Sochaczew-Warszawa, gdy PKP Intercity zlikwidowało popularne połączenia w godzinach szczytu, a także w walce o wspólny bilet kolejowy u różnych przewoźników.

Nie zapominajmy również o walce o poziom ratownictwa medycznego w Sochaczewie. Tu także mogłem liczyć na pomoc Pani Przewodniczącej, zawsze stojącej po stronie interesu Sochaczewa oraz naszego powiatu.

W tej kadencji samorządu miałem przyjemność współpracować z Panią Jolantą Gonta także jako radny i wiceprzewodniczący Rady Miejskiej. Obrady prowadzone przez Panią Przewodniczącą były skoncentrowane na sprawach merytorycznych, a dyskusja moderowana w kierunku wypracowania najlepszych rozwiązań dla mieszkańców Sochaczewa.

Chciałbym również zauważyć, iż mimo trudnej sytuacji finansowej samorządów, do której doprowadziły rządy PO i PSL-u, Rada Miejska w Sochaczewie pod przewodnictwem Pani Jolanty Gonta od lat wspiera finansowo samorząd powiatu sochaczewskiego i samorząd województwa mazowieckiego czyli instytucje, w których zawodowo jesteście Państwo osobiście zatrudnieni partycypując w kosztach utrzymania szpitala, dróg powiatowych i dróg wojewódzkich.

Zwracam się więc do autorów listu jako beneficjentów przedstawionych decyzji Rady Miasta, która dba o interes wspólny: zamiast zajmować się bezproduktywnym pisaniem listów, zapraszam  do współpracy na rzecz mieszkańców miasta i powiatu!  Pani Przewodnicząca jest dobrym przykładem takiej współpracy.

 

Z poważaniem

Maciej Małecki

 

 



0
Oceń
(0 głosów)

 

Autor tego artykułu: Tygodnik Ziemia Sochaczewska wyłączył możliwość komentowania.

e-Sochaczew.pl poleca filmy