Jonka, Jonek i Kleks, czyli o tym, że…

/ 14 komentarzy / 2 zdjęć
Zdjęcia i foto: Jonka, Jonek i Kleks, czyli o tym, że… Słowo pisane sochaczew

Pomyślałem sobie, Katarzyno Fiołek, że skoro – odpowiadając na potrzeby redakcji i naczelnej – zmusiłaś się trochę, do napisania CZEGOŚ, to w zasadzie i ja to mogę zrobić polemizując cokolwiek z Twoim tekstem „O tym, że” , co z kolei pozwoli wymienionej wyżej naczelnej na zestawienie naszych tekstów w papierowej wersji e-Sochaczew.pl z pożytkiem dla czytelników, którzy zawsze radzi są czytać wszelkiego rodzaju polemiki, spory i zwykłe naparzanki. (Zakładając, że naczelna będzie chciała takie zastawienie zastosować).


Czytając, co będzie niżej napisane, miej proszę na względzie, że polemizuję bardziej na potrzeby wypełnienia gazety dynamiczną treścią, niż z rzeczywistej chęci wchodzenia w erystyczne zwarcie. Nie jest nam nie po drodze, więc tekst niniejszy traktuj bardziej jako swoisty appendix do Twoich krótkich acz treściwych rozważań.


Otóż nie do końca mogę się zgodzić, że miasto wycofało się ze wszystkiego jeśli chodzi o tę nieszczęsną kulturę. Co do zasady, masz rację, Katarzyno. Głównie się po tych tak zwanych domach kultury rysuje, choć wydaje mi się, że tam dzieją się też inne rzeczy. Chyba zawsze się działy, bo sam tam kiedyś chodziłem, zajmując się sprawami, do których się nota bene za bardzo nie nadawałem, przy czym nie mam poczucia straty czasu, bo przecież nawet tracąc czas czegoś się o sobie uczymy. Ja nie mam nadziei na zmianę tego stanu rzeczy, choć zgadzam się z Tobą, że niezapraszanie tu jakichś teatrów, teatrzyków i tym podobnych rzeczy jest skandalem.


Zresztą, jak już się trochę otwieramy, to muszę i Tobie i Czytelnikom powiedzieć, że mój ś.p. dziadek Stefan Gąsiorowski pracował przez lata w domu kultury w Chodakowie na stanowisku instruktora kulturalnego, kiedy kierownikiem placówki była ś.p. Helena Gradowska. Dziadek miał talent do ściągania tutaj prawdziwych sław i ponoć właśnie tym się zajmował. W Chodakowie byli wtedy i Violetta Villas, i Stefan Rachoń z orkiestrą, i Halina Kunicka. W domu kultury działały różnego rodzaju ogniska, często występowały teatry i teatrzyki. Stał w nim być może jedyny w dzielnicy telewizor „Orion”, działało oczywiście kino. Dom kultury, który był wtedy drewnianym barakiem, mieszkańcy Chodakowa nazywali po prostu „Kulturą”. Prawdopodobnie w życiu „Kultury” uczestniczyli wtedy wszyscy mieszkańcy dzielnicy. Dzisiaj wszystkie te rzeczy mamy w domu, w Internecie i nie do końca mamy powody, żeby gdziekolwiek wychodzić, żeby je wspólnie oglądać i przeżywać. Z moimi znajomymi, z którymi kiedyś wypiliśmy dużo piwa (i nie tylko), spotykam się już tylko na Fejsbuku i to też nie ze wszystkimi. W Sochaczewie, nawet gdyby miał wystąpić zmartwychwstały Jimi Hendrix na koncert przyszłoby dwadzieścia osób, a pozostałe trzydzieści tysięcy luda narzekałoby, że nic się nie dzieje. Tu się nigdy nic nie dzieje. Mówię to z pozycji winnego, bo na Carvina Jonsa sam nie poszedłem, mając po temu dość banalne przyczyny (które nie stanowią jednak wystarczającego usprawiedliwienia).


LINK DO TEKSTU KATARZYNY FIOŁEK - TUTAJ


Ale koniec końców masz rację, w sochaczewskim domach kultury, niewiele się dzieje. To znaczy wiemy, że coś się dzieje, wiemy też, że powinno się dziać więcej, ale wiemy też, że nie będzie się działo. Przyczyny się różne, a jedną z nich jest to, że ludzie, jeżeli już chcą wspólnie uczestniczyć w kulturze, to wybierają imprezy wspólnotowo-narodowo-otępienne, w miejsce jakiejś tam mikropoartycypacji w rzeczywistej twórczości. Choć przecież nie wszyscy. Nasze sochaczewskie alternatywne miejsca kultury dawno już zastąpiły miejsca zatrudnienia, jakimi są niealternatywne domy kultury. Być może tak jest, że jedno wyklucza drugie. Czasami myślę sobie, że gdyby ci aktywni społeczni twórcy kultury dostali etaty w tych nieaktywnych miejscach zatrudnienia, z miejsca zaraziliby się lenistwem, brakiem entuzjazmu i ogólnym marazmem. Oczywiście mogę się mylić.  


Jak widzisz, do tej pory się w większej połowie zgadzamy. Teraz pora na tę mniejszą połowę. Ja piszę ją z perspektywy skrajnego indywidualisty, ale przecież umiejącego żyć we wspólnocie. A chcę Ci powiedzieć, że – o ile dobrze pamiętam – to nam w przeszłości nic z tych rzeczy, w czasie ferii i wakacji nie było potrzebne. Żadne tam rysunki, kółka zainteresowań, etc.  Powiem więcej, nam by te domy kultury przeszkadzały w dobrej zabawie, którą sobie wtedy po prostu sami stwarzaliśmy.


Stwarzaliśmy ją sobie dokładnie tak, jak robili to Jonka, Jonek i Kleks i setki innych dziecięcych bohaterów świata sprzed ery Internetu. Wystarczyła odrobina wyobraźni, abrakadabra i raz dwa przenosiliśmy się 1000 lat wstecz i 2000 lat w przód. Mogliśmy być w Afryce, Chinach, na preriach Ameryki i lasach Sherwood. Wtedy, ani nam, ani naszym rodzicom nie przychodziło do głowy, żeby ktoś organizował nam czas.


Chyba Epikur miał powiedzieć, że kto ma ogród i bibliotekę, ten jest bogaty. My mieliśmy jedno i drugie. Ogrodem było całe miasto. Książki, może czasami trudno dostępne, ale jednak były. Za dnia biegaliśmy i żyliśmy w tym ogrodzie, a wieczorami i nocy czytaliśmy. Potem ktoś części z nas wmówił, że tu nie ma nic do roboty. Że ktoś nam i naszym dzieciom musi organizować czas. A przecież, kto ma ogród i bibliotekę, zawsze ma coś do roboty. Przecież sama o tym wiesz.  


Masz chyba rację, że wszystko szare i brudne, ale z drugiej strony niektórzy mówią, że Sochaczew nam pięknieje. To pewnie ci, którym piękno kojarzy się z kostką brukową i tandetną architektoniczną masówką implantowaną polskim miastom i miasteczkom za pieniądze z Unii Europejskiej. Ja sam nawet nie dostrzegłem, kiedy wszedłem na wojenną ścieżkę z tym całym badziewiem, ale przecież to ono wyrzuciło z miast ptaki, drzewa, krzaki, krzaczki, kwiatki, pszczoły i pszczółki. (Zwróć uwagę, że kompulsywni autorzy tych okrucieństw zawsze mówiąc o ptakach, nazywają je „ptaszkami”, radząc sobie w ten sposób z poczuciem winny, którego resztki gdzieś się tlą w podświadomości). Wyrzuciło ten ogród, w którym dzieci zawsze miały co robić. Więc, z drugiej strony, może nie ma się co dziwić, że ktoś tym dzieciom, w domach kultury musi organizować czas.


A dlaczego piszę o Jonku, Jonce i Kleksie. Ano dlatego, że był to jeden z niewielu moich komiksów, które wydałem niegdyś innym dzieciom wraz z żołnierzami i innymi fajnym kultowymi zabawkami. Kleksy wydawały mi się wtedy nieco dziecinne. Takich rzeczy nigdy nie powinno się robić, ale człowiek dowiaduje się o tym za późno, dowiaduje się, kiedy już jest dorosły. Na szczęście ostatnio udało mi się te komiksy „odkupić” w wyklinanym „Empiku”. Mojemu starszemu bardzo się spodobały, a  teraz już na pewno poczekają na młodszą. Ja nigdy o nich tak nie myślałem, ale prócz zabawy i radości, jakie nam dawały, były również podręcznikiem. Podręcznikiem tego, jak żyć w świecie, w którym nikt nie organizuje nam czasu. 


Nie wiem jak Ty, ale ja bardzo za nim tęsknię. 

 



5
Oceń
(5 głosów)

 

Opinie i komentarze użytkowników (14)

metasekwojametasekwoja
0
Muszę sprostować, Kierownikiem chodakowskiej "Kultury" była ś.p. Helena Gradowska a nie Grabowska. (2015-02-21 14:43)
GąsiorGąsior
0
A to poprawimy. (2015-02-21 14:47)
gregorgregor
0
nie czytałem Kasi artykułu (bo nie było go na fejsie :), ale jak nigdy zgadzam się z red. Gąsiorem. W tamtym roku byłem na kilku sochaczewskich koncertach i w większości była to Piwnica, 1 raz niegdysiejsza Warka, a i 1 raz Piekarnia. Nigdy nic organizowanego przez miasto (no dobra Dni Sochaczewa, ale tylko po to żeby, mógł potem na nie narzekać - moje Polactwo). Jak okiem sięgnę wśród znajomych, każdy w 2014 narzekał, że nic się nie dzieje i ja też a zaliczyłem może z 15% sochaczewskich imprez i nikt ze znajomych nie był na większej ilości. Morał - dzieje się, tylko lenistwo uziemia. ps. uważam, że 2014 r. był najbardziej "imprezowym" rokiem w historii Sochaczewa. 3 prywatne lokale serwowały koncerty live, niekiedy 2 konkurencyjne imprezy na raz. (2015-02-22 13:19)
gregorgregor
0
ps. Panie Gąsior przydał by się w tekście link do artykułu red. Fiołek. (2015-02-22 13:21)
wbienkowbienko
0
@Gąsior
Czasy były jakieś inne.
Teleranek, Zwierzyniec, Ekran z bratkiem, Winettou, Robin Hood, Winhelm Tell, Thierry Śmiałek, Świat Młodych, Płomyk, książki Szklarskiego, komiksy i parę innych określanych dziś mianem "kultowych". I można pomyśleć, że wybór był mały :). Teraz dzieci mają dostęp do wszystkiego (niby), ale tak naprawdę głównie do trzech rzeczy: telewizyjnego chłamu, komórkowej protezy kontaktów międzyludzkich i internetowego badziewia pełnego przemocy, sztuczności i płycizny intelektualnej i emocjonalnej. W zasadzie to jedno i to samo - papka medialna.
Od nas zależy, co zaproponujemy naszym dzieciom w zamian.
Rodzice nie zawsze mają tyle wolnego czasu, aby wystarczyło na pokrycie wszystkich dni wolnych, które "funduje" nam szkoła. Dlatego dobrze jest wspomagać ludzi, którzy mają jakieś alternatywne propozycje dla dzieci i młodzieży. Naturalnym środowiskiem do tego typu działań są domy kultury. To będzie korzyść dla nas wszystkich.

Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie. (2015-02-22 13:26)
GąsiorGąsior
0
Ja bym go zamieścił, ale nigdy nie potrafię go aktywować. Tym niemniej, w wersji nieaktywnej zaraz to uczynię. :-) (2015-02-22 13:28)
GąsiorGąsior
0
Właśnie o tym piszę, Wbienko. Kiedyś ani domy kultury, ani rodzicie nie byli nam potrzebni. Świat był "organiczny" i można w nim było żyć. Dziś jest sztuczny i wymyślamy coraz więcej sztucznych czynności. Ja to oczywiście przejaskrawiam, ale pod główną myślą się podpisuję. A Katarzyna ma sporo racji, że te miejsca powinny pozwalać rodzicom na szersze wysyłanie tam dzieci i żeby tam było aktywniej. (2015-02-22 13:34)
wbienkowbienko
0
@gregor
Fakt, wiele imprez odbywa się w nazwijmy to alternatywnym obiegu kulturalnym. I super!!! Chwała organizatorom!!!! Prośba tylko do nich: więcej informacji o każdej imprezie. Powoli zacznie to docierać do zainteresowanych. Ludziska nauczą się gdzie szukać i przyzwyczają do tego typu form życia kulturalnego. (2015-02-22 13:36)
tadeusztadeusz
0
Szanowni Panowie ''wbienko'' i ''Gąsior'' obydwaj macie racje... Kasiu Fijołek więcej odwagi tytuł malkontenta roku dostanie moim zdaniem każdy mieszkaniec naszego miasta który nie poszedł na wybory... lub zagłosował na Osieckiego... nikt w obecnych czasach nie zajmuje się młodzieżą to jest moje subiektywne zdanie na temat wychowania i prowadzenia rozwoju intelektualnego dzieciaków... co mądrzejszy ''dzieciak'' sięga do lektury pisanej i korzysta z wiedzy w niej zawartej... Tzw. Domy Kultury mogły by więcej lecz czym jest ''więcej'' kiedy mamy do czynienia z ''niczym'' jak ściągnąć dzieciaki do kultury kiedy ''starzy'' którzy teraz rządzą będąc dziećmi mogli korzystać z pomieszczeń, harcówek, kina, i instruktorów którym zależało... dzięki temu teraz ''notable'' są tam gdzie są czyli na ciepłych posadkach... zapomnieli o samo rozwoju młodzieży i dzieci... brak wyobraźni i skupienie ''starych'' na polityce spowodował że zapomnieli o pierwszym dniu który spędzili poza domem bez mamy taty i nauczyciela ze szkoły... zapomnieli jak podekscytowani wracaliśmy do domów mając po kilka lub kilkanaście lat szczęśliwi że poznaliśmy nowych ludzi i dowiedzieliśmy się że świat jest bogaty... bogaty w ludzi o różnych umiejętnościach i profesjach... o historii zdobywania wiedzy i umiejętności ludzi którzy stawali się w naszych oczach wzorami do naśladowania co skłaniało do budowania własnej osobowości i budowania własnej drogi życiowej... no niestety o ty zarówno Osiecki, Fergiński, czy Małolepszy zapomnieli... polityka polityką pieniądze pieniędzmi a młodzież bez kultury i wsparcia władz miasta wyrośnie na bandę płytkich bezmózgich osobowości które wiedzę będzie czerpać z fb.com, pudelka, wp, i innych...
(2015-02-22 22:06)
tadeusztadeusz
0
Dodam jeszcze do swojej wypowiedzi jedno zdanie... Młodzież którą mogłaby zafascynować sztuka, teatr, harcerstwo, literatura, ogólne zdobywanie wiedzy. Po obejrzeniu kilku bloków reklamowych TV pozostając bez opieki Władz Miasta będzie zastanawiać się, czy powinna  zapisać się do jakiegoś klubu walki czy wystarczy kupić tampony i pojechać na VIVE RYBNO?
(2015-02-22 22:21)
tadeusztadeusz
0
Jeśli zostaną stworzone Domy Kultury Novoosieckiej z portretami władz miasta to w tedy... znajdą się pieniądze na zaszczepienie w młodzieży ducha lokalnego patriotyzmu i politycznej edukacji kultury... z jedynie nam panującym włodarzem na czele który zapewne nie ma czasu nawet się wysikać jak znany z filmu ''The Interview'' KIM :)
[dodał bym fotkę ale nie ma takiej możliwości...] (2015-02-22 22:43)
Leon ZawodowiecLeon Zawodowiec
0
Panie Gąsior! Bardzo miły przykład z tymi komiksami. Papcio Chmiel i inne tworzyły dla tamtych pokoleń ciekawy kontekst. Miłe wspomnienia.
Z tego co wiem i dzisiaj są wydawnictwa, ( choćby to widoczne na zdjęciu winiety do pańskiego tekstu czy Qltura Gniewu), które pełną parą drukują komiksowe, nowoczesne i całkiem współczesne opowieści nie tylko dla pokolenia młodych i często odnoszące się do współczesnej problematyki życia. I tutaj okazuje się ,że na naszym (lokalnym) obszarze działa taki „twórca kultury obrazkowej”, wszechobecny w tutejszych mediach. Ciekawostka taka – 10ta woda po kisielu Kajko i Kokosza ze wszelkimi znamionami plagiatu ( ciekawe, że dotąd nikt jeszcze nie zareagował) - a jednak jest . I to jak promowany ! Nawet w szkołach w ramach … warsztatów rysunku! Tak oto mamy lokalny sposób na niedosyt zajęć plastycznych w szkołach na zasadzie „Uczymy się klisz i schematów”. To dobry chyba przykład na to jak lokalni decydenci rozwiązują problem ubogiej oferty kulturalnej dla społeczeństwa.
Kiedy jednak słyszę, że Sochaczewie można usłyszeć , zobaczyć , ba! Spotkać takie gwiazdy jak Tymon Tymański, Jagodziński Trio, czy… choćby „Piwnicę pod Baranami” to myślę sobie nie jest tak źle. Faktem jest, że wiele wydarzeń ma miejsce w tzw. „drugim obiegu „alternatywnym”- czyli krótko mówiąc nie pochodzą z oferty domów kultury. Chwała za to organizatorom –hehe, pionierom prywatyzacji kultury w naszym mieście! Oto dowód , że jak się lubi co się robi to można wiele ku zadowoleniu wszystkich głodomorów kultury.
Na koniec mała anegdota. Dotyczy wizyty w Chodakowskim MOK Kabaretu „Piwnicy pod Baranami”. Słuchajcie! : Stolica Kraków w Chodakowie.
Grupa ok. 20 artystów z Krakowa przyjechało w ramach konkursowego projektu dla śpiewającej, uzdolnionej młodzieży. Mieli za zadanie ocenić poziom talentów, wyłonić zwycięzcę i na koniec dać swój koncert. Na zamknięcie oczywiście tort, kwiaty i wiwaty wspólnie po spektaklu w kuluarach. Dopełnienie całości. Towarzyska wisienka na torcie. Tymczasem niezadowolona już mocno z przedłużającej się imprezy pani Halina Trojańska ( pozwoliłem sobie użyć określenia Fiolki )) zarządziła podzielenie tortu zanim Artyści z Krakowa zejdą się z garderoby, gdyż ona spieszy się do… domu. Zrobiła to przy wielu przypadkowych świadkach, czym wzbudziła ogólną konsternację. Podobno ładnie skomentował to Alosza Awdiejew. Niestety cytat nie nadaje się do publikacji.
Wniosek ? Kultura dla każdego ale nie każdy do Kultury. Bo to trzeba lubić. Niestety…
Do miłego…
(2015-02-23 08:59)
metasekwojametasekwoja
0
Trafna diagnoza. Oglądałam tę "kulturę" od środka przez 5 lat.Artyści nigdy nie byli w centrum uwagi, najważniejsze to dobrze ugościć władze samorządowe.
Władze nie mogą czekać na kawę nawet pieciu minut.Na koniec postu znakomity wniosek.
Powótrzę za Leonem:"kultura dla każdego ale nie każdy dla Kultury.
Swoją drogą mógłby Leon zacytować Alosze Awdiejewa, pewnie smaczny ten cytat.
(2015-02-23 12:34)
GąsiorGąsior
0
Dzięki za obszerny wpis, Panie Leonie. Akurat kolegę, o którym Pan mówi znam. Ja myślę, że on ma duży dystans do tego co robi i jest to pewnego rodzaju hołd dla tych wielkich rysowników i jego działalność oceniam na plus. A co do tych innych rzeczy to racji dużo oczywiście. Ja mam nawet bardziej ekstremalne poglądy na kulturę, niż wyżej wyeksplikowałem, ale to w innym miejscu rozwinę, nie chcąc epatować Czytelnika. :-) Pzdr!
(2015-02-23 13:52)

skomentuj ten artykuł

e-Sochaczew.pl poleca filmy