JUBILEUSZ 250-LAT KORONACJI OBRAZU ŚWIĘTEJ RODZINY W MIEDNIEWICACH

/ 4 zdjęć

Od soboty 3 czerwca do niedzieli 11 czerwca w Sanktuarium Matki Bożej Świętorodzinnej w Miedniewicach trwają uroczyste obchody związane z Jubileuszem 250-lecia koronacji Obrazu Świętej Rodziny. Choć w Miedniewicach znajduje się obraz przedstawiający Świętą Rodzinę to wierni tam przybywający ów obraz zwą także „Obrazem Matki Boskiej Miedniewickiej”. Wyrazem uznania dla religijnego znaczenia tego obrazu i swoistej aprobaty jego kultu był fakt koronacji w Uroczystość Zesłania Ducha Świętego 7 czerwca 1767 roku, na co wyraził zgodę sam papież Klemens XIII w dalekim Rzymie. Była to to pierwsza koronacja obrazu na obszarze centralnej Polski. Koronowanego obrazu nie posiadały wówczas nawet obie stolice Polski – historyczna Kraków i polityczna Warszawa.

     Koronacja obrazu koronami papieskimi była wielkim zaszczytem i podniesieniem rangi kościoła miedniewickiego. Związane z tym zakrojone na dużą skalę uroczystości miały wpisać się na stałe w dzieje Mazowsza. Fakt koronacji obrazu stał się nobilitacją tego miejsca jako sanktuarium maryjnego, uznanego przez Stolicę Apostolską, Episkopat Polski i wiernych.

     Uroczystościom, które rozpoczęły się w ostatnią sobotę 3 czerwca, przewodniczył arcybiskup warszawski, kardynał Kazimierz Nycz. Po Mszy świętej obraz został wyniesiony na zewnątrz kościoła i był niesiony w procesji na placu przed kościołem. Wydarzenie takie ostatni raz miało miejsce 1967 roku. Wierni mogli obraz zobaczyć z bliska. Na co dzień jest on umieszczony wysoko w głównym ołtarzu. W uroczystościach wzięło udział wielu dygnitarzy państwowych i samorządowych, wśród których można było dojrzeć posła Macieja Małeckiego i burmistrza Sochaczewa Piotra Osieckiego, którzy zabrali również głos podczas uroczystości. Historię sanktuarium, a szczególnie fakt koronacji sprzed 250 lat i jego znaczenie przybliżył zebranym na uroczystościach na placu przed kościołem autor tego artykułu, bloga. Po procesji, już po zmroku miał miejsce koncert Orkiestry Kameralnej Filharmonii Narodowej, która zapoznała zebranych na placu przed kościołem z muzyką Ennio Moricone.

     Kolejne uroczystości miały miejsce w niedzielę 4 czerwca, i będą miały miejsce 7, 10 i 11 czerwca. Zapoznać się z nimi można z plakatu, który zamieszczam przy tym artykule i ze strony internetowej: miedniewice.franciszkanie-warszawa.pl

     Z okazji tych uroczystości ukazała się książka „Dzieje Sanktuarium Matki Bożej Świętorodzinnej w Miedniewicach” współautorstwa niżej podpisanego i jego żony, której promocja odbywa się podczas tych tygodniowych uroczystości jubileuszowych i tam w Miedniewicach można ją zakupić. Została ona napisana w znacznej swojej objętości kilka lat temu, ale została wydana dopiero z okazji 250 jubileuszu koronacji obrazu koronami papieskimi, przez miedniewickie sanktuarium w Wydawnictwie Ojców Franciszkanów w Niepokalanowie.

     Nie będę zatem, nawet krótko przedstawiał dziejów tego miejsca. Mogę jedynie zaprosić sympatyków tego miejsca do sięgnięcia po książkę. Książka ta będąca swoistą, bogato ilustrowaną monografią Sanktuarium to blisko 700 stron historii, ponad 250 ilustracji (fotografie, reprodukcje obrazów, dokumentów, gazet). Została ona wydana w dwóch wersjach – ekskluzywnej twardej oprawie i w oprawie miękkiej.

    Piszę o miedniewickim sanktuarium na e-Sochaczew, gdyż miejscowość ta wraz z kościołem przez wieki wchodziła w skład historycznej ziemi sochaczewskiej, kościół znajdował się przez wieki również na obszarze dekanatu sochaczewskiego. Miejsce to stało się pierwszym w dziejach ziemi sochaczewskiej sanktuarium uznanym przez papieża, a to było kiedyś coś. Zresztą w książce czytelnik będzie mógł się zapoznać z wieloma wątkami sochaczewskimi.

     Historia miedniewickiego sanktuarium to nie tylko dzieje obrazu, wątki religijne, to również dramatyczne chwile, które przeżywało to miejsce choćby podczas powstania styczniowego, czy podczas I wojny światowej. Za pomoc powstańcom styczniowym klasztor w Miedniewicach w 1864 roku został zlikwidowany, pozbawiony majątku, ograbiony, a zakonnicy wywiezieni. Został właściwie tylko jeden, który miał podtrzymywać tu duszpasterstwo. W 1906 roku obraz został skradziony, co odbiło się szerokim echem, pisały o tej kradzieży gazety we wszystkich trzech zaborach.

     W czasie I wojny światowej, w 1915 roku, podczas najcięższych walk nad Bzurą i Rawką obraz został ewakuowany z Miedniewic. Do dzisiaj każdego roku na uroczystości odpustowe 2 sierpnia wyruszają piesze pielgrzymki do tego miejsca, w tym i z Sochaczewa. O niezwykłości tego obrazu, a właściwie wizerunku przedstawiającego Świętą Rodzinę świadczy, że nie namalował go znany malarz, nawet ten nieznany. Obraz ten to nic innego jak odciśnięty techniką drzeworytniczą na lichym papierze wizerunek. W dużym uproszczeniu można powiedzieć, że to takie dawne xero odbite na lichym papierze.

     Już to jest niezwykłe, że lichy wizerunek przetrwał powstania, wojny, porzucenie w zbożu przez złodzieii w czasie deszczu. Ci ostatni obraz porzucili zapewne z powodu, że nie był to cenny obraz namalowany przez znanego malarza. Do tego lichego pod względem artystycznym obrazu przybywali królowie (Stanisław Leszczyński, Stanisław August Poniatowski), prymasi polscy, nuncjusze papiescy, arcybiskupi, ambasadorowie obcych państw (tak kiedyś, jak i obecnie), politycy, ministrowie, znani reżyserzy i tak dalej.

     Przeszkadzał on rosyjskiemu zaborcy i polskiemu komuniście, a i dzisiaj nie brakuje wrogów. Wszyscy oni robili, co mogli by zniszczyć kult przedstawiających go osób, zabronić pielgrzymowania. I tak w latach 60-tych XX wieku sochaczewscy komuniści sprawujący władzę w powiecie sochaczewskim, czy w mieście administracyjnie zakazywali pielgrzymowania pieszo do Miedniewic. A miejscowi esbecy lub ich protegowani, do końca lat 80-tych „uczestniczyli w pieszych pielgrzymkach” z mieszkańcami Sochaczewa podążającymi pieszo do Miedniewic, inwigilując ich. Kiedy 14 maja 1967 roku miały miejsce podobne do dzisiejszych uroczystości (jubileusz 200-lecia koronacji obrazu), na które przybyli więzieni wcześniej przez komunistów prymas Wyszyński i arcybiskup Baraniak, milicja odcięła Miedniewice od świata, nagle tego dnia przestała funkcjonować komunikacja autobusowa, kierowcy prywatnych samochodów byli zawracani, nie przepuszczani do Miedniewic. Mimo to ludzie lasami, polnymi ścieżkami podążali do Miedniewic. Mimo licznych szykan i ograniczeń (znacznie gorszych niż tych czynionych przez zaborców, czy Niemców w czasie I i II wojny światowej) w uroczystościach uczestniczyło kilkanaście tysięcy wiernych.         

     Tu należy powiedzieć jasno, że chrześcijanie nie oddają czci samym obrazom, czy figurom, ale osobom je przedstawiającym. Taki obraz to przypomnienie o postaciach, a tym samym ożywienie wiary. Wielu ludzi nosi w portfelach zdjęcia swoich bliskich, na ścianach wiesza ich portrety, oprawiając czasem w wyszukane kosztowne ramy. I odnosi się do przedstawień swoich bliskich z szacunkiem, a nawet czcią i nie da nic o swoich bliskich złego powiedzieć. I słusznie, bo to dla nich były lub są ważne osoby. To wszystko ma przypominać o ich życiu. Zapraszam zatem sochaczewskich chrześcijan do odwiedzenia w najbliższą środę, sobotę lub niedzielę Miedniewic.

P.S. Po wakacjach ukaże się również tom z dziejów Sochaczewa poświęcony okresowi zaborów, a konkretnie okresowi pruskiemu i księstwu warszawskiemu. 

 

0
Oceń
(0 głosów)

 

Autor tego artykułu: Blog Bogusława Kwiatkowskiego wyłączył możliwość komentowania.

e-Sochaczew.pl poleca filmy