Kamil Kołodziejski - Pokora to słowo klucz

/ 4 komentarzy / 2 zdjęć
Zdjęcia i foto: Kamil Kołodziejski - Pokora to słowo klucz Ludzie Sochaczewa sochaczew

Kamil Kołodziejski – jak mówi sam o sobie, jest artystą z przypadku. Swoją przygodę z tatuowaniem zaczął wiele lat temu w domowym zaciszu, ucząc się na własnej skórze. Obecnie ma swoją pracownię, do której ustawiają się ,,kilometrowe" kolejki. 


Kamila znalazłam na jednym z portali społecznościowych, na którym na bieżąco umieszcza zdjęcia swoich prac. Kreska, cień, realizm i niezwykła dokładność jego tatuaży spowodowała, że nie mogłam przejść obok jego twórczości obojętnie. Postanowiłam poznać go osobiście i dowiedzieć się o nim czegoś więcej. 


Przekraczając próg pracowni, to co od razu rzuca mi się w oczy to niesamowita sterylność panująca w tym pomieszczeniu. Na ścianie wiszą czarno-białe szkice, a całość dopełnia wibrujący dźwięk maszynki. Chwila rozmowy i już mam wrażenie, jakbyśmy znali się z Kamilem od lat, ale takie odczucie ma każdy, kto pozna go osobiście. Jego przygoda z tatuowaniem zaczęła się jak miał około 18 lat. Wówczas maszynką domowej roboty usiłował namiętnie kreślić wzory na własnej skórze. 


- Początkowo strasznie kaleczyłem skórę. Ślady mam do dziś, chociaż przykryte innym wzorem. To nie był dobry pomysł, ale od czegoś trzeba było zacząć. - mówi, pokazując mi ślady po starych tatuażach 



Mimo iż życie postanowiło go nie rozpieszczać, nigdy nie zwątpił we własne marzenia i uparcie dążył do celu. Ćwiczył szkice bezustannie, dniem i nocą. Głównie były to portrety. Z zapałem podglądał innych tatuatorów, ich dzieła, technikę jaką stosują. W ten sposób ukształtował się również jego indywidualny charakter prac. 


- Zdecydowanie najbardziej imponuje mi czarno-szary realizm, chociaż kolory też się czasami pojawiają. Ale to właśnie w szarościach czuję się najlepiej i w tym kierunku będę się cały czas rozwijał.


Uwielbia robić własne projekty. Trzeba przyznać, że są nietuzinkowe i potrafią zaskoczyć. Realizm i dokładność jego dzieł przyciąga ogromną ilość klientów.  ,,Artysta z przypadku" ma jednak swoje zasady dotyczące prac, jakie wykonuje. 


- Niestety są wzory, których nie robię. Pracuję sam, nie mam więcej pomocników, pracowników, artystów. Mam swój określony styl, jakiś swój cel, a dużo ludzi chce innego typu prace. Ja staram się nakierować klienta tak, żebym mógł ten tatuaż wykonać po swojemu, a żeby on również był bardzo zadowolony. Niestety nie zawsze się to udaje. Dlatego motywy typy piórka czy znaki nieskończoności zdecydowanie odpadają.


Najwięcej radości sprawia mu projektowanie tatuaży. Wyobraźnia podpowiada mu niekonwencjonalne połączenia. 


- Najbardziej lubię, gdy zrobię projekt, ktoś go zobaczy i stwierdzi: Wow, biorę go! Wtedy mam 200% zapału. Cieszą mnie takie sytuacje. Generalnie, omawiam tatuaż z klientem i wykonuję projekt sam. Mógłbym zrobić również czyjś, ale tylko w przypadku, gdyby był zrobiony przez klienta osobiście. Nie tatuuję cudzych wzorów z internetu. Wolę wykonać taki, który będzie unikatowy zarówno dla mnie i dla klienta.


Kamil, aby znaleźć się w miejscu w którym obecnie jest, musiał wiele poświęcić, dużo się uczuć, być cierpliwym i pokornym. Z pomocą przyszedł mu także doświadczony tatuator.


- Otrzymałem ogromną pomoc od Krzyśka Kosińskiego z warszawskiego studio. W kółko zdobywa jakieś nagrody i jestem niezmiernie zadowolony, że to właśnie on zgodził się mi pomóc. To dzięki niemu mój progres wciąż trwa.


Określenie ,,Artysta z przypadku" dosłownie i w przenośni odzwierciedla to, w jaki sposób stał się tatuatorem. Nie było łatwo, a jednak udowodnił sobie i innym, że warto wierzyć w marzenia i dążyć do nich za wszelką cenę. Nauczony na własnym doświadczeniu, że nie jest to łatwa droga, ma kilka rad dla młodego pokolenia, które dopiero wchodzi w ten artystyczny świat. 


- Pokora – to jest słowo klucz. Sztuka tatuażu to ogromny przedział wiedzy. Nie da się od razu dobrze tatuować, najpierw trzeba zrobić te gorsze prace, żeby z czasem dojść do wprawy. Przede wszystkim nie wolno się zamykać, trzeba prosić o pomoc. Trzeba również przemyśleć czy jest się gotowym na wszystko. Tatuowanie to nie jest tylko dłubanie maszynką. To robienie projektów, umawianie klientów, ciągłe kształcenie się, obserwowanie innych artystów. Czasami to praca dosłownie 24 godziny na dobę.

 



5
Oceń
(1 głosów)

 

Opinie i komentarze użytkowników (4)

robroyrobroy
0
kto się poddaje tatuażowi? (2020-02-10 17:42)
gajgaj
0
Kiedyś widziałem w necie coś co można nazwać tatuażem kosmetycznym.

Polega to na tym że szkieletem dla rysunku są blizny, znamiona czy przebarwienia na skórze które najzwyczajniej w świecie szpecą.

Tatuaż zmieniał ich charakter. Spodobał mi się pomysł by to szpetne stało się podstawą artystycznego dzieła. :) (2020-02-10 21:08)
robroyrobroy
0
mówisz i masz (2020-02-11 05:43)
robroyrobroy
0
wpisz w wyszukiwarkę-tatuaż na blizny foto- są to dobre pomysły na blizny (2020-02-11 05:45)

skomentuj ten artykuł

e-Sochaczew.pl poleca filmy