Kawior i szampan jednak nie dla każdego

/ 3 komentarzy / 2 zdjęć
Zdjęcia i foto: Kawior i szampan jednak nie dla każdego Słowo pisane sochaczew

Ten tekst przyszedł mi do głowy rok temu tuż po Teresińskiej Nocy Czerwcowej. Jednak wtedy nie miałam bloga. Jest to moje jak najbardziej subiektywne zdanie na temat wycinka polskiego społeczeństwa i jego preferencji muzycznych. Okazało się, że po tegorocznym gminnym festynie nic się nie zmieniło i moja opinia jest nadal aktualna więc napiszę co o tym myślę, bo się uduszę.


W ubiegłym roku, na Teresińskiej Nocy Czerwcowej w roli Gwiazd wystąpili:  WAŁY JAGIELLOŃSKIE i MELA KOTELUK. Festyn odbył się na parkingu Klasztoru, co jak już wiemy, nie wszystkim było w smak. Gwardian, co prawda nie miał nic przeciwko, a to, jakby nie patrzeć, jego teren. Ale znaleźli się świętsi od papieża, którym to bardzo przeszkadzało. No sorry… Gdzieś to się musiało odbyć a gmina nie dysponowała wtedy terenem pod tego typu imprezy. Do tego wszystkiego Bóg Wszechmogący wysłuchał modlitw tych niezadowolonych i pokarał organizatorów deszczem i wiatrem, co przełożyło się na niezadowolenie z imprezy większej części społeczeństwa. Tydzień po imprezie w lokalnej gazecie przeczytałam:

„Kolejna impreza przed nami, można tylko liczyć na lepsze gwiazdy, które zainteresują większą część publiki(…) W tym roku na scenie wystąpił Rudi Schuberth a gwiazdą wieczoru była Mela Koteluk z zespołem. Kiepska zabawa, muzyka, która po prostu się nie podoba. Czy może być gorzej?"

Niestety kawior i szampan nie jest dla wszystkich. Nie wystarczy, że człowieka na to stać. Trzeba jeszcze wiedzieć jak tego używać, z czym łączyć i być gotowym na wiele podejść do tematu. Jednak mam nieodparte wrażenie, że największa krytyka zawsze wychodzi od tych, którzy od czasu do czasu zjedzą śmierdzącą pangę w podejrzanej smażalni we Władysławowie i raz w roku na Sylwestra odpalają korek z Sowieckoje Igristoje. I nie chcę absolutnie nikomu ubliżać, bo sama nie przepadam za kawiorem, a o prawdziwym szampanie mogę tylko pomarzyć. Jednak tam, gdzie jest to możliwe, staram się dbać o jakość. O jakość tego, na co patrzę, co jem i czego słucham. Można oczywiście kochać Leszka Możdżera taką samą miłością jak podwawelską z grilla. Myślę jednak, że to są wyjątki, które się do tego nie przyznają. Znaczy do podwawelskiej. ;) Uczta dla ducha jest tak samo ważna, jak to, co jemy, w co się ubieramy, jak spędzamy wolny czas. I wystarczy po prostu się nad tym chwilę zastanowić. Niestety część społeczeństwa bierze „jak leci”. Byle szybko, dużo, łatwo i przyjemnie czyli McDonalds, chińskie podróbki Adidasa, tulipan w folii na Dzień Kobiet i wakacje w lesie parawanów. A jak się bawimy? Nie mam nic przeciwko zabawie, ale człowiek ludyczny to niekoniecznie byle jaki. Można, a nawet należy dbać również o jakość zabawy.

Osobiście jestem załamana jakością muzyki rozrywkowej, którą najchętniej usłyszeliby nasi mieszkańcy na Teresińskiej Nocy Czerwcowej. Rozumiem, że przy Wałach Jagiellońskich czy Meli Koteluk nie dało się pobawić. Bo zabawa, wg. niektórych, to płytkie, nic nieznaczące, często obraźliwe, szowinistyczne teksty, muzyka, która sprowadza się do góra trzech akordów nałożonych na dyskotekowy bit, duża ilość alkoholu i tańce-wygibańce pod sceną. Ma być głośno, prosto i okrzyki „ręce do góry”, bo jak mi nikt nie powie, to nie wiem jak się bawić. Żenada. Dla niewtajemniczonych przytoczę fragment wiekopomnego dzieła niejakiego Zenka Martyniuka, który jest wymarzoną gwiazdą na Noc Czerwcową, a przynajmniej ów wraz z kolegami z AKCENTU, wygrał plebiscyt na najbardziej pożądany zespół:

„Oj dany,dany Ne, serce me tak chce, oj dany,dany Ne, byś była ze mną, i na dobre i na złe…” albo: „Tabu tabutibu tabu tabutabutibu tabu tabutibu tabutibutabutibu ta. Tabu tabutibu tabu tabutabutibu tabu tabutibu tabutibutabutibu ta.”

Powiecie, że się czepiam, że przecież Zenek napisał setki piosenek, że w  polskiej piosence rozrywkowej wiele jest takich prostych tekstów, które nie są kojarzone z disco polo. Tak. Zgadza się. Czasem i popowe piosenki wołają o pomstę do nieba. Jednak jest pewna różnica między umiejętnościami wokalnymi Marcina Millera czy Zenka właśnie, a powiedzmy takiej Margaret. Poza tym zdajmy sobie sprawę, że „chopaki- discopolowcy” nie śpiewają na żywo, często przyjeżdżają swoimi wypasionymi samochodami, z których wylewa się ich ego, jedynie z pendrivem, a całe „szoł” robią chłopcy lub dziewczęta, do których należy kręcenie tyłkami na scenie. Ot, cała filozofia. Zarabiają na tym kupę szmalu dzięki właśnie tym, którzy nie chcą lub nie potrafią wprowadzić jakości do swojego życia. Idą z prądem, po najmniejszej linii oporu. Najgorsze, że pociągają za sobą dzieci. Całe wychowanie muzyczne opiera się na telewizji Polo TV, puszczaniu w samochodzie hitów w stylu „Ona tańczy dla mnie”, zabieraniu pociech na imprezy plenerowe, gdzie pośród tandetnych straganów usłyszymy ze sceny „Jesteście ZAJEBIŚCI!!!!”.

Niestety nie przeskoczę tego ani ja, ani nikt inny nawet z większą siłą przebicia. Jednak pracuję w ośrodku kultury i moim zadaniem jest pokazać innym, co jest wartościowe, nauczyć ich nie tylko tworzyć ale i odbierać muzykę. Postarać się posklejać tę wychowawczą porażkę. Czy w takim razie ośrodek kultury, którego misją jest właśnie JAKOŚĆ (dodam, że zapisana w ustawie) powinien ulec niezadowolonej części społeczeństwa i sprowadzić Zenka? Czy za 30 tysięcy złotych nie można zaprosić kapeli, która zagra fajny koncert? Można. Za jedną szóstą tej kwoty w tym roku zagrali KARCZMARZE. Ci, Którzy byli na ich koncercie wiedzą, że zrobili genialne show, świetnie grają „na żywo”, mają doskonały repertuar, mają kontakt z publicznością a do tego jeszcze fajnie wyglądają i są niesamowicie otwarci i sympatyczni. Ale przecież nikomu nic nie mówi nazwa zespołu, więc po co mam przychodzić? Jeszcze bym się rozczarował? No i?! Korona by Wam z głowy nie spadła. Można napisać słowa krytyki wtedy, kiedy się zgłębi temat i spróbuje tego kawioru. Do czego zachęcam. Niestety „Sztuka” to dziś przede wszystkim ilość głupot jakie wypowiemy. Ale to tylko jedna z definicji. Warto zapoznać się z pozostałymi.

Czytałam ostatnio wywiad z Branfordem Marsalisem*. Pozwolicie, że go zacytuję, choć myślę, że to lektura raczej dla dorosłych:

„Jeśli facet, który wymyślił twittera, mówi że jeśli nie potrafisz zawrzeć tego co chcesz powiedzieć w 140 znakach, znaczy, że nie masz nic do powiedzenia, to o czym my rozmawiamy? Znaczy jak – Szekspir? Do bani! Hemingway? Gówno! Itp. itd. Nie nadajmy pierdołom prestiżu, którego nie mają. Media społecznościowe, internet zmieniły sposób odbioru kultury, muzyki (…)W tym całym pierdolonym amoku współczesności, rzeczą o której wszyscy zapominają jest właśnie to, o czym mówił Spike Lee  – w życiu trzeba robić, co do nas należy, a ocenę zostawić potomnym. Pierdolić schlebianie i przypodobywanie się innym. Robić swoje – i robić to dobrze.”

Życzyłabym sobie, abyśmy mogli robić swoje.

*Branford Marsalis – wiecie, to taki amerykański saksofonista, kompozytor jazzowy. Polecam posłuchać. Na youtubie można. Za darmo.

 



5
Oceń
(2 głosów)

 

Opinie i komentarze użytkowników (3)

carreracarrera
0
Znałam już wiele osób, które chciały uczyć kultury muzycznej mieszkańców i...
Nasze gusta muzyczne, są subiektywne. Ja nie rozumiem fenomenu disco polo, tak samo jak free jazzu.
"Wały" w zeszłym roku były takie sobie, Mela rzeczywiście za ambitna.
Jest jednak prawdą, że tegoroczne gwiazdy TNC, to "Ryszard III", czyli wybitny dramat.
(2016-07-05 01:47)
Daniel5Daniel5
0
Gwiazdą na dniach Sochaczewa był bayer fulll . Wcześniej wystąpił Golden Life, na koncercie było może 50 osób.
Mam wrażenie że zaczęliśmy się cofać. (2016-07-05 06:45)
JazlowiakJazlowiak
0
He he standardy MacDonaldsa raczej pretendują do miana restauracji nad restauracjami w okolicach Sochaczewa:-) Nie jest to na pewno w naszym rejonie synonim chały. (2016-07-06 11:22)

skomentuj ten artykuł

e-Sochaczew.pl poleca filmy