Kino pod chmurką podczas Uliczników - 11.07.2012

Zdjęcia i foto: Kino pod chmurką podczas Uliczników - 11.07.2012 Film, fotografia sochaczew

Ulicznicy rozgrywać się będą nie tylko w centrum miasta, ale również na sochaczewskiej Przystani, gdzie odbędą się m.in. projekcje filmowe SKF-u i 'Kulturki'. Filmy będą w konwencji naszego festiwalu, a więc ich głównym obszarem jest przestrzeń miejska. Będzie to mały ukłon w stronę 'Street Artu'. W sobotni wieczór puścimy dwa filmy: szwedzki obraz 'Nieściszalni'- najdłużej oklaskiwany film podczas ostatniej edycji Warszawskiego Festiwalu Filmowego, a także film- niespodziankę. Poniżej recenzja 'Nieściszalnych':

„Nieściszalni”, Reżyseria: Ola Simonsson, Johannes Stjarne Nilsson (2010)


Wkurza Cię to, że zewsząd słychać kiczowatą, plastikową muzykę, która zdaje się być nie więcej jak tylko gratisem do produktów sprzedawanych w supermarketach i centrach handlowych. Masz dosyć wmawiania Ci, co jest obecnie na czasie i czego powinieneś słuchać by być „trendy”. Nie chcesz, żeby o Twoim muzycznym guście decydowały tzw gwiazdy polskiego 'Poszoł- biznesu', a także producenci programów typu: „Must the music”, „Fabryka Gwiazd”, czy innych pożal się Boże „Idoli”. Francusko- szwedzki film „Nieściszalni” (wcześniejszy tytuł- „Brzmienie Hałasu”) jest właśnie takim antidotum dla twych uszu i oczu...przede wszystkim jednak dla uszu.

Wydawać by się mogło, że w kinie już wszystko powstało i jedyne co filmowcy mogą teraz robić to kopiować, „rimejkować” wszystko co się tylko da. Na szczęście europejskie kino nadal używa swojego własnego języka, pozbawionego tej „hollywoodzkiej” wtórności.

Duet (Ola Simonsson i Johannes Stjarne Nilsson), który odpowiedzialny jest również za scenariusz do filmu, stworzyli opowieść niezwykłą, a głównym jej bohaterem uczynili miasto.

Historia „Nieściszalnych” przedstawia się w skrócie tak...

Policjant Amadeusz Warnebring mimo swojego jakże muzykalnego imienia niestety nie posiada absolutnie żadnego muzycznego słuchu. Od jakichkolwiek muzycznych dźwięków najbardziej ceni sobie ciszę. Nawet będąc na koncercie swojego krewnego, znanego dyrygenta nie jest w stanie usiedzieć w tym „hałasie”. Na zupełnie przeciwstawnym biegunie znajdują się Sanna i Magnus, dla których muzyka jest w życiu najważniejsza. W odpowiedzi na miałką muzyczkę oszpecającą miasto, lecąc z głośniczków, które umiejscowione są na każdym rogu ulicy, postanawiają stworzyć grupę „perkusyjno- terrorystyczną”. Ich muzyczna vendetta okaże się być bardziej niebezpieczna niż prawdziwe ataki terrorystyczne... szczególnie dla wielu podchodzących do życia w sposób totalnie konsumpcyjny i nie przyzwyczajonych do jakiegokolwiek nieschematycznego działania niż te narzucone przez hierarchię pieniądza. Magnus wymyśla utwór muzyczny, o nizewykle intrygującym tytule: „Muzyka na jedno miasta, sześć perkusji”. Szybko dobierają sobie do współpracy czterech perkusistów- outsiderów wraz z którymi chcą realizować swoje niezwykłe muzyczne przedsięwzięcie. W pewnym momencie głuchy na muzykę policjant i sabotujący miasto perkusiści spotykają się na tej samej „scenie”. Co z tego wyniknie musicie zobaczyć sami.

W rolę tych niezwykłych, buntowniczych bębniarzy wcielają się prawdziwi muzycy, a w filmie występują pod swoimi prawdziwymi imionami.

Wystarczy podejść do tego obrazu z dużym dystansem, zarówno do świata w nim przestawionego, jak i siebie samego, wyłączyć wszelkie hamulce, otworzyć się na nową muzykę. Zapewniam, że będziecie bawili się jak nigdy dotąd. A scena z graniem na żywym człowieku, czy akcja w banku na pewno zapamiętacie na bardzo długo. Po seansie filmu aż chce się chwycić w rękę jakikolwiek instrument i wybiec na miasto. Może czasem warto byłoby tak właśnie uczynić by ożywić ten jałowy i szaro- głuchy miejski krajobraz.

Warto przypomnieć, że większa część obsady filmu jak i jego twórcy spotkali się kilka lat wcześniej na planie innego muzycznego obrazu, „Muzyka na jeden lokal i sześć perkusji” (2001). W filmie tym również urządzono muzyczny eksperyment. Wtedy jeszcze tworzywem dla muzyki i miejscem jej wykonania był dom. Teraz obszar ten przeniesiono na całe miasto. Ciekaw jestem kolejnego posunięcia tej niezwykle muzykalnej ekipy. Może tym razem czas na międzygalaktyczny trip albo dźwiękową „Odyseję Kosmiczną”?

A póki co: „Słuchaj rytmu serca bębna...I tańcz!”

 

Informacje dodatkowe




    0
    Oceń
    (0 głosów)

     

    Zobacz kto wybiera się na tą imprezę:



    wybieram się tam!

    Opinie i komentarze użytkowników (0)

    skomentuj ten artykuł

    e-Sochaczew.pl poleca filmy