Kobieta nie jest dodatkiem do mężczyzny

Zdjęcia i foto: Kobieta nie jest dodatkiem do mężczyzny Radni i rady samorządowe sochaczew

Z Ewą Kajetaniak, lokalnym Rzecznikiem Praw Kobiet, rozmawia Jolanta Śmielak-Sosnowska
- Jak to się stało, że kobiety w Sochaczewie zyskały swoją rzeczniczkę?
- Genezą całej sprawy było tworzenie lokalnych koalicji przeciwko przemocy w rodzinie. Fundacja Centrum Praw Kobiet, która ten temat prowadzi od wielu lat, organizowała szkolenia dla kobiet znających problemy lokalnej społeczności, takich, które chciałyby się zająć sprawami kobiet w swoim środowisku.
- Ale pani nie wywodzi się ze środowiska pomocy społecznej, o ile wiem, jest pani z zawodu plastykiem.
- Owszem, w moim przypadku było trochę inaczej. W ubiegłym roku zdecydowałam się na szkolenie w Centrum Praw Kobiet, aby dzięki zdobytej wiedzy działać na ich rzecz. Nie chciałabym robić z siebie zajadłej feministki, ale obserwacja tego, co się dzieje wokół, powoduje, że odzywają się we mnie społecznikowskie instynkty.
- I znalazła pani swoje miejsce w Powiatowym Ośrodku Interwencji Kryzysowej. Czy to znaczy, że za jego pośrednictwem chce pani wspierać kobiety potrzebujące pomocy?
- Szczerze mówiąc POIK to ostateczność, jeśli mówimy o pewnym etapie pomocy. Dobrze byłoby, gdyby koalicja przeciw przemocy, która ma skupiać policję i wszelkie placówki wspomagające, działała w taki sposób, aby unikać sytuacji kryzysowych, to znaczy takich, kiedy kobieta musi np. uciekać z domu. Ważne jest, aby podjąć działania, zanim do takich ekstremalnych sytuacji dojdzie. Czasami uświadamianie swoich praw, rozmowy ze specjalistami mogą być pomocą. Chodzi o to, aby nie doprowadzać do stanu, w którym kobieta tak bardzo się wstydzi swojej sytuacji, że nie szuka pomocy przez wiele lat, a kiedy się decyduje na wyjście z cienia, jest to już poważny kryzys.
- A w Sochaczewie jest to duży problem?
- Bardzo duży, tyle że się o nim nie mówi. Wbrew pozorom ofiarami przemocy padają nie tylko kobiety ze środowisk patologicznych. Często są to panie zajmujące ważne stanowiska, pełniące funkcje publiczne czy wywodzące się z tzw. porządnych rodzin. Bo nie chodzi tylko o przemoc fizyczną, często jest to przemoc psychiczna, seksualna, a ostatnio także ekonomiczna.
- Jak się ona przejawia?
- Zdarza się np., że kobieta pracuje we wspólnym gospodarstwie rolnym, albo nie pracuje zawodowo, bo prowadzi dom i wychowuje dzieci. Mąż jest natomiast wyłącznym dysponentem konta, na które wpływają pieniądze. Żona staje wobec faktu, że musi prosić o pieniądze na każdy najmniejszy zakup, jest szczegółowo wyliczana z wydatków i żyje pod ciągłą presją ekonomiczną. Jakakolwiek pomoc socjalna jej nie przysługuje, bo rodzina ogólnie ma duże dochody, ale kobieta zupełnie nie może z nich korzystać. Często wstydzi się nawet przyznać, że tak jest. Przemoc ekonomiczna jest blisko „spokrewniona” z mobbingiem. W pracy też względy ekonomiczne powodują, że godzimy się na poniżanie i wykorzystywanie.
- Jaka w tym rola pani, jako rzeczniczki praw kobiet?
- Przede wszystkim uświadamianie, jakie prawa przysługują kobietom krzywdzonym oraz tego, że nie muszą się godzić z takim stanem rzeczy. Staramy się to robić niekoniecznie na zasadzie hasła „Krzywdzone kobiety przyjdźcie do nas, my wam pomożemy”. Moim zdaniem należy to robić przy różnych okazjach. W ferie np. odbywały się w POIK-u warsztaty dla pań pod hasłem „Jak być asertywną”, w najbliższym czasie zapraszamy na spektakl w wykonaniu kobiet doświadczonych przemocą. Takie przedsięwzięcia uświadamiają nam, że nie jesteśmy same ze swoimi problemami, że może warto wypowiedzieć prawdę skrywaną w czterech ścianach. A kiedy już kobieta trafi do mnie, ja oraz koledzy pracujący w POIK, a więc prawnik, psycholog czy terapeuta, staramy się utwierdzić ją w przekonaniu, że ma rację i prawo walczyć o siebie.
- Wcześniej wspomniała pani o tym, że wielką barierą jest wstyd. Jak go pokonać?
- Wstyd rzeczywiście stymuluje większość zachowań wykorzystywanych kobiet. Z tego powodu przychodzą do nas trzy dni po pobiciu przez partnera, kiedy już twarz się trochę wygoi lub jadą szukać pomocy w Warszawie. Rzecz właśnie w tym, aby kobiety uświadomiły sobie, że nie jest wstydem szukać pomocy, że to nie one są winne przychodząc do nas, a sprawca i że ich świętym prawem jest poszanowanie godności i nietykalność cielesna.
- To czego życzyłaby pani kobietom w związku z ich niedawnym świętem?
- Przede wszystkim otwarcia się na świat. Najwięcej możemy zyskać, kiedy nie boimy się mówić tego, co myślimy, nie boimy się szukać pomocy i kiedy możemy być sobą.
Pocieszające jest to, że coraz więcej kobiet uświadamia sobie, że nie muszą być dodatkiem do mężczyzny, że są równoprawnymi partnerami w pracy, życiu rodzinnym czy towarzyskim. Życzę wszystkim paniom takiego przeświadczenia.
Z lokalnym Rzecznikiem Praw Kobiet można się kontaktować w siedzibie Powiatowego Ośrodka Interwencji Kryzysowej przy ul.Ziemowita 10 w każdy poniedziałek w godz. 13.00-15.00, a także pisząc na adres mailowy: e-mail_zaufania@o2.pl (w temacie wiadomości: rzeczniczka).

 



0
Oceń
(0 głosów)

 

Opinie i komentarze użytkowników (0)

skomentuj ten artykuł

e-Sochaczew.pl poleca filmy