Konkurs Walentynkowy z Grupą Aljeka

/ 9 komentarzy
Zdjęcia i foto: Konkurs Walentynkowy z Grupą Aljeka Konkursy, plebiscyty sochaczew

W związku ze zbliżającym się Świętem Zakochanych, Grupa Aljeka przygotowała dwa wyjątkowe zestawy walentynkowe! Elegancka stylizacja w sam raz na romantyczną kolację! 

 

Zestaw 1 to koszula z czerwonym krawatem

Zestaw 2 to spinki walentynkowe i gustowna mucha

 

Taki zestaw przyda się nie tylko w dniu 14 lutego, ale każdego innego dnia kiedy zaplanujecie romantyczny wieczór! 


Aby wziąć udział w konkursie wystarczy, że napiszesz jak poznałeś/poznałaś swoją miłość. My natomiast wybierzemy dwie najciekawsze historie! Komentarze zamieszczamy pod artykułem na stronie www.e-sochaczew.pl Konkurs trwa do 10 lutego, zwycięzców ogłosimy 11 lutego! 

 

Zapraszamy wszystkich do zabawy! 

 



1
Oceń
(1 głosów)

 

Opinie i komentarze użytkowników (9)

Andziaq75Andziaq75
-2
To nie miało prawa się stać, to nie mogło się wydarzyć -jednak stało się. Zakochałam się.W kompletnie obcym mi mężczyźnie, kompletnie w przypadkowym miejscu, w czasie, w którym mnie tam nie powinno być."Miłość niejedno maimię", stąd wniosek, żejest wiele różnych gatunków miłości. Niestety jakkażde uczucie tego typu przynosi na początku szczęście, acierpienie ismutek gdy się kończy. Później historia się powtarza

(2019-02-05 15:25)
ewa-kowalskaewa-kowalska
-2
(2019-02-06 09:20)
MarciaZMarciaZ
-2
Z mężem poznaliśmy się u znajomych. Było to przypadkowe spotkanie. Pamiętam jak iskrzyły nam oczy, czułam, że chcę go poznać bliżej. Zaczęlismy się spotykać, pojawiła się miłość i silna więź. Czułam że to ten mężczyzna, z którym chcę spędzić całe życie, pragnęłam aby właśnie on został ojcem moich dzieci. Dziś wystarcza mi jego krótka obecność każdego dnia. Możliwość dotyku. Spojrzenie w oczy. Oddechu na szyi. To On najlepiej mnie rozumie i właśnie dlatego chcę zostać z nim do końca swoich dni. (2019-02-06 09:36)
GrigsonGrigson
-2
Codziennie na ulicy się mijali,

nigdy ze sobą nie rozmawiali,

o krok od siebie mieszkali,

i czym innym się zajmowali,

ona zawsze w głową w chumarch,

on samotnie chodził po górach,

ponurego dnia i tego pechowego,

moim zdaniem dla nas przeznaczonego,

w depresyjnym amoku wpadli na siebie,

i jak te błyszczące gwiazdy na niebie,

z impetem razem spadli na ziemię,

ona tylko wzrok nieśmiale podnosi,

on o nią tylko w myślach prosi,

złączyli razem swe zimne dłonie,

i od miłości każemu serce płonie,

życie pisze ciekawe scenariusze,

i wiedzą to nie tylko geniusze,

trudno jest dostrzec to co blisko,

może trzeba włożyć kij w mrowisko,

i czasem gdy popatrzymy pod ukosem,

ujrzymy że miłość jest pod nosem. (2019-02-06 12:42)
druzniatkodruzniatko
-1
Było to paskudne listopadowe popołudnie, jakby było mało nieszczęść tego dnia, to w drodze do pracy jeszcze „złapałam gumę”. Znając podejście naszych kierowców oczywiście nie liczyłam na pomoc. Bo któżby się zatrzymał przy takiej paskudnej pogodzie. Już cała przemoknięta zabrałam się do zmiany koła, aż tu nagle słyszę jak zwalnia jakieś auto. Ku mojemu zdziwieniu wysiadł młody mężczyzna. Bez zastanowienia pomógł mi przy wymianie koła, chociaż łatwo nie było. Zdenerwowana i przemoczona w całym tym pośpiechu, żeby nie spóźnić się do pracy, nawet nie zdarzyłam mu podziękować. Jednak ten dzień nie był taki zły. Wieczorem długo rozmyślałam o moim nieznajomym wybawicielu, lecz nie łudziłam się, że kiedykolwiek spotkam jeszcze tego mężczyznę. Kilka dni później spotkałam mojego wybawiciela. Tym razem to On przejął inicjatywę, przedstawił się, a ja mogłam w końcu mu podziękować. Wymieniliśmy się numerami telefonu i umówiliśmy się na kawę. Okazało się, że oboje byliśmy wtedy samotni, w trakcie rozmowy zaiskrzyło. Było kolejne spotkanie, nasza znajomość przerodziła się w uczucie. I tak już od 2,5 roku jesteśmy małżeństwem. Kto by pomyślał, że podczas awarii auto można spotkać swoją drugą połowę. (2019-02-06 16:47)
linulinu
+3
Idźcie do lekarza, najlepiej od nóg, bo na głowe już za późno. (2019-02-07 14:23)
kasia-salacinskakasia-salacinska
-1
Moja wielka miłość(od kilku miesięcy żona) mieszkała bardzo blisko. Mimo iż chodziliśmy do jednej podstawówki, mieliśmy wspólnych znajomych i prawdopodobnie wielokrotnie mijaliśmy się się na ulicy to nie wiedzieliśmy o swoim istnieniu. Wszystko zaczęło się w dniu w którym poznałem Kasi siostrę. Od samego początku (teraz szwagierka) próbowała zabłysnąć jaśniej niż żarówka, z mizernym skutkiem. Mimo iż była w towarzystwie swojej o kilka lat starszej koleżanki(mojej dalekiej kuzynki) dawało siw wyczuć w jej zachowaniu sztuczne zachowanie.Jednak gdy zadzwonił telefon, z młodej buntowniczki wyłoniła się zagubiona potulna istota. Po zakończonej rozmowie telefonicznej dowiedziałem się ze ów poskramiaczka zbuntowanej nastolatki to nikt inny jak jej własna rodzona starsza siostra. Zaproszenie na Facebooku od od nowo poznanej przyszło w trybie ekspresowej. Przeglądając profil nowo poznanej postanowiłem zobaczyć kto sprawia że młoda zmienia się o 180% i staje na baczność widząc kto do niej dzwoni. Przeglądając profil starszej siostry uświadomiłem sobie że mamy sporo wspólnych znajomych i... że jest bardzo bardzo ładna i sympatyczna. Jakoś palec mi omknoł i zaproszenie powędrowało do Kasi. Moja radość z faktu że wysłane zaproszenie zostało zaakceptowane było ogromne. Jednak radość moja była przedwczesna bo nowa znajoma była bardzo ostrożna i sceptyczna w stosunku do mojej osoby. Gdy tylko widziałem że jest aktywna na portalu starałem się delikatnie nawiązać jakiś kontakt. Szczęście moje że byłem zapalonym wedkarzem więc cierpliwości mi nie brakowało. Takie nieudane próby zagadania trwałt prawie pół roku. Aż pewnego dnia całkiem niespodziewanie dostałem wiadomość od Kasi. W treści wiadomości było pytanie ,,Może byśmy się spotkali?,,. Moja radość była ogromna, miałem chęć skakać do góry niczym piłeczka kauczukowa. Oczywiście się zgodziłem, jednak w tym samym momencie dopadła mnie mysł bardzo pesymistyczna. Co będzie jeśli nie będę w jej typie na profilu nie miałem ani jednego swojego zdjęcia. Cieszyłem się że czasem mi coś odpisuje,bałem się już może tego nie być. Na spotkanie jechałem bardziej zestresowany niż kiedy kolwiek w życiu. Spotkanie było fantastyczne,jaki ja byłem szczęśliwy już po spotkaniu gdy wracałem do domu i dostałem wiadomość od Kasi że chętnie się spotka następnego dnia. I tak się zaczęła nasza znajomość w realu która 2 lata później sprawiła że zostaliśmy małżeństwem. (2019-02-07 22:10)
pszypszy
-2
Pewnego razu, zadzwonił do mnie znajomy z pytaniem, czy może umieścić na moim ogrodzeniu bilbord z ogłoszeniem / z reklamą. Zgodziłam się. Nie umawialismy się na konkretny dzień. Po jakiś 2 tygodniach zadzwonił telefon - obcy numer. Odbieram, słyszę; "cześć, chciałbym powiesić się na Twoim płocie. Właśnie jestem w drodze, możesz wyjść przed dom?". Nie wiedziałam w ogóle o co chodzi. Myślałam , że to jakiś głupi żart i wcale nie wyszłam z domu :) Po kilku minutach słyszę dzwonek do furtki. Patrzę , a tam mój kolega stoi lawetą :) Mój znajomy przyjechał ze swoim wspólnikiem, przedstawił nas sobie , a potem rozpoczęli wieszanie się.... :) kilka dni później dostaje wiadomość od wspólnika mojego kolegi: "Czy pójdziesz ze mną na kawę ? Chciałbym zrewanżować się za to, że pozwoliłas mi powiesić się na swoim płocie:) " Zgodziałam się. Byla kawa, potem kolejna i kolejna. I tak zaczęliśmy spotykać się dość regularnie, choć wcale nie zanosilo sie na nic poważnego. W dniu moich urodzin wysyłał mi piekny bukiet kwiatów , wyznając miłość. :) i tak oto, od 3 lat jesteśmy szczęśliwą parą :) Zakochałam się po uszy w wisielcu :) (2019-02-10 16:26)
linulinu
+1
Boooszeee, nie już to ktoś wygra, bo mam odruchy wymiotne ... ! (2019-02-10 18:07)

skomentuj ten artykuł

e-Sochaczew.pl poleca filmy