Krzysztof Kokot - poeta podróżnik – podróżnik poeta

/ 7 zdjęć
Zdjęcia i foto: Krzysztof Kokot - poeta podróżnik – podróżnik poeta Słowo pisane sochaczew
+2

Na zakończenie naszego cyklu rozmów z laureatami „Samurajów Pióra 2008”, prezentujmy czytelnikowi postać Krzysztofa Kokota – poety, który otrzymał najwięcej głosów internautów. Rozmowa z laureatem odbyła się za pośrednictwem e-maila. Pytania były pogrupowane dość dowolnie, a mój rozmówca ułożył je we własny sposób. Postanowiłem nic w tekście nie zmieniać i zostawić go w cokolwiek roboczej formie. Mam nadzieję, że nie przeszkodzi to w czytaniu tego ciekawego listu.

Czym zajmuje się Pan w życiu?
Jestem aptekarzem. Od ponad trzydziestu lat mieszkam w Nowym Targu. Tu prowadzimy razem z żoną, córka i synem aptekę rodzinną. Urodziłem się w Katowicach i do Śląska nadal czuję sentyment.

Od jak dawna pisze Pan wiersze?
Czy haiku to najważniejsza część Pana twórczości?
Czy Pana haiku powstają w wyniku namysłu, czy są czymś przypadkowym?


Haiku piszę okazjonalnie. Musi byś „pogoda na haiku”, a ta zdarza się kilka razy do roku. Do moich „17-tek” ( 5-7-5) nie stosuję wszelkich zasad tego gatunku, stąd patrząc profesjonalnie mogą być traktowane jako produkt „haikupodobny”. Obawiam się, że aptekarskie stosowanie nakazów zamieni zabawę w męki, choć może być zupełnie odwrotnie.
Doczytałem od listopada trochę teorii i efekty zobaczymy za pół roku. Na pewno spróbuję. Zetknięcie z haiku Pani Magdy, czy Panów Jacka i Marka było przyjemnością dla mojej siwej głowy.
Przygoda z poezją rozpoczęła się w 2003 roku za namową mojego przyjaciela, znanego poety podhalańskiego dr Romana Dziobonia. W roku 2007 wydałem tomik „Daj mi talent”.
Piszę językiem literackim, jak i gwarą śląską.

Czy bierze Pan udział w innych konkursach, a jeśli tak, czy miał Pan jakieś sukcesy?
Gdzie publikuje Pan swoje wiersze?

Tak, biorę udział w konkursach poetyckich. Jest to element nacisku, by niwelować moje lenistwo. Zbliżający się termin mobilizuje do zakończenia przemyśleń i sfinalizowania wiersza. Poza tym taka forma rywalizacji – z góry zakładam jej ułomności – daje mi kontakt
z środowiskiem piszących i możliwość poznania wielu wspaniałych ludzi.
Rzadko biorę udział w konkursach internetowych. Wyróżnienie w Bielsku Białej (2008) - gdzie nagrodą był wieczór poetycki - pozwoliło mi poznać Pana Mariusza Cezarego Kosmalę i jego wyrafinowaną poezję (Samurajowie nr 10). Często natomiast uczestniczę w ogólnopolskich konkursach poetyckich. Przynajmniej raz w miesiącu wysyłam wiersze, jak gołębie na loty i oczekuję...
Laurów zebrało się sporo. Zwycięstwo w Strumieniu (2006) dało mi możliwość druku w almanachach czeskich. W tymże roku otrzymałem nagrodę czeskiego wydawnictwa „Alisa” i możliwość zaprezentowania swych utworów w tomikach „Stoupajici hvezdy 2006”,
„Eroticka poezie” (2007), „Soucasna poezie 2009).
Za sprawą Pani Olgi Lalić-Krowickiej, dwa wiersze zostały przetłumaczone na chorwacki i znajdują się na stronie www.poezija.com.pl. Są też tłumaczenia na bułgarski.
Regularnie uczestniczę w Konkursie im. ks. Prof. Józefa Tischnera w Ludźmierzu i w Konkursie na Wiersz Gwarą Śląską im. ks. Bonczyka w Rudzie Śląskiej.
Wiersze ukazują się w almanachach po konkursowych, jak i w czasopismach aptekarskich.. Pokłosiem spotkania aptekarzy tworzących był piękny album „Apothecare necesse est...”, gdzie można znaleźć kilka moich wierszy i zdjęcia mojego syna Adama.
Spora część wierszy drukowana jest w „Spotkaniach literackich” . Jest to coroczne wydawnictwo, prezentujące prace piszących nowotarżan.

Czym jeszcze się Pan interesuje?
Od dawna jestem zapalonym turystą. Po poznaniu polskich gór wyjeżdżałem w Alpy, penetrowałem Bałkany. Od kilku lat razem z synem Adamem – fotografia – jeździmy na daleki wschód. Preferujemy indywidualne wyjazdy z plecakiem na kilka tygodni.
W ten sposób byliśmy w cudownych, a niedostępnych dla zwykłego turysty miejscach. Mała wysepka Malapascua, klasztor taoistyczny na Cebu, pola herbaciane i plantacje kawy na Jawie, cudowne wysepki Gili na północ od Bali. indonezyjskie i filipińskie wulkany.
Jeżeli z jednego okna widzi się Świnicę, a z drugiego Turbacz, to trudno nie ulegać. pokusom. Bardzo często jestem w górach, a za sprawą Adama uczestniczę w wydarzeniach związanych ze wspinaczką i podglądaniem przyrody www.adamkokot.pl

Dlaczego – Pana zdaniem – haiku zyskało sobie takie miejsce w świecie?
Zastanawiałem się nad tym. Prawdopodobnie kluczem powodzenia jest krótka forma, ale tak skonstruowana, że stanowi zapalnik, impuls do dalszego, ale już intymnego myślenia, kojarzenia, dopowiadania własnej bajki. W dobie pędzącego świata, skróty myślowe oferowane przez haiku, stają się zrozumiałe dla coraz większej grupy ludzi, a ich rozbieranie w szarych komórkach, to już czysta przyjemność.

Jak do Pańskiego pisania odnosi się rodzina?
Rodzina nie utrudnia mi pisania.
Mam koncepcję, aby syn do niektórych wierszy zrobił ilustracje fotograficzne. Wzbogaci to formę przekazu tychże np. na spotkaniach poetyckich.

Rozmawiał Andrzej Gąsiorowski

fot. Adam Kokot www.adamkokot.pl/

Fotografie:
1 – Krzysztof Kokot na zboczu Krakatau
2 – Tarsie – najmniejsza małpka na świecie (13 cm), wyspa Bohol (Filipiny)
3 – Widok spod krateru Bromo (wschodnia Jawa, Indonezja)
4 – Na Bali zawsze jest święto (ponad 200 świąt w roku!)
5 – Plaża na wyspie Gili (Indonezja)
6 – Wulkany Bromo (ten z białym dymkiem niżej) i wysoko w oddali Semeru (dymi regularnie co 10 minut)
7 – Widok Krakatau z łodzi wraz z wierszem

Góra pokutująca *

Żeglując
Po morskiej pustyni,
Napotkałem górę,
Posępną mogiłę,
Z czarnych popiołów,
I łez.

Pokutuje zapomniana.

Na Kainowym ołtarzu,
Tli się przestroga,
A może
Płomień pojednania,
Natury z człowiekiem.

Maj 2008

* z cyklu migawki indonezyjskie
* Krakatau –kwiecień 2008

 



0
Oceń
(0 głosów)

 

Opinie i komentarze użytkowników (0)

skomentuj ten artykuł

e-Sochaczew.pl poleca filmy