Kto pokryje straty szpitala?

Podczas sesji rady powiatu (29.09) wrócił temat kondycji finansowej sochaczewskiego Szpitala Powiatowego. Ma on 2,5 mln straty. Dyrektor Piotr Szenk twierdzi jednak, że sytuacja jest trudna, ale nie beznadziejna.

Z prośbą o udzielenie informacji o sytuacji placówki wyszli radni klubu Sochaczewskiego Forum Samorządowego. Na łamach Ziemi Sochaczewskiej już pod koniec sierpnia można było przeczytać o liście, który dyrektor Szenk wystosował do burmistrza Piotra Osieckiego. Po jego lekturze odnosiło się  wrażenie, że szpital znajduje się na równi pochyłej.

Strata szpitala za pięć miesięcy 2014 r. sięgnęła 2 mln 340 tys. zł. Zobowiązania wymagalne, czyli zadłużenie, które trzeba spłacić natychmiast, wynosiły na 30 maja prawie 1,6 mln zł.   Piotr Szenk zwrócił się do Piotra Osieckiego o umorzenie podatku od nieruchomości za pierwsze półrocze 2014 roku. W kolejnym piśmie prosił o przesunięcie płatności podatku za drugie półrocze. Burmistrz, tak jak w poprzednich latach, zdecydował, że umorzy podatek. Od początku tej kadencji kwota umorzeń dla placówki wynosi już blisko 800 tys. zł.

Podczas swojej prezentacji dyrektor zaczął od wyjaśnienia tego, dlaczego służba zdrowia ma się tak źle. - Na pewno wpływ mają na to częste zmiany na stanowisku dyrektora mazowieckiego oddziału Narodowego Funduszu Zdrowia - mówił Piotr Szenk.

Jego zdaniem uniemożliwia to wręcz przeprowadzenie jakikolwiek negocjacji z funduszem. Obecnie na wniosek różnych szpitali toczy się już 39 spraw o zapłatę ponad 100 mln zł za nadwykonania. Co kryje się pod tym określeniem? To świadczenia wykonane przez szpital ponad liczbę zawartą w kontrakcie z NFZ. Tymczasem ilość nadwykonań rośnie. Ich wartość w 2012 r. wynosiła 301 mln zł. Za pierwsze siedem miesięcy tego roku było to już 377 mln zł. Fundusz jest zobowiązany zapłacić za nie, jeżeli dotyczyły ratowania życia lub zdrowia. Płatności realizowane są jednak opieszale. NFZ przelewa bowiem pieniądze tylko co sześć miesięcy, a nie jak to było przedtem, co kwartał. Powoduje to, że szpitalom trudniej jest zachować płynność finansową. O tym, że zagrożenie jest poważne, świadczy np. fakt, że ostatnio konieczne było zamknięcie oddziału wewnętrznego szpitala w pobliskim  Żyrardowie. Być może tamtejsza placówka stanie przed koniecznością zamknięcia kolejnych oddziałów.

- W tej chwili pacjent traktowany jest jak kula u nogi służby zdrowia - mówi Piotr Szenk. - NFZ uważa, że jeżeli kontrakt się wyczerpał, należy przestać przyjmować pacjentów. Jak mamy odmówić choremu człowiekowi? W naszym szpitalu aż 70 proc. przypadków przyjmowanych jest w ramach ostrego dyżuru. Zgodnie z polityką funduszu,  o wiele bardzie opłaca się realizować planowe przyjęcia, a tych mamy zaledwie jedną trzecią.

Ratunkiem dla szpitala miało być uruchomienie przychodni. Władze szpitala zakładały, że POZ przyciągnie około 5 tys. osób. Zapisały się tylko dwa tysiące. Do dochodowych działań zaliczają się też zabiegi bariatryczne (chirurgiczne leczenie otyłości). Dobrą opinię ma oddział ginekologiczno-położniczy i chirurgia. Szpital przeprowadził też szereg inwestycji, m.in. termomodernizację, informatyzację, modernizację głównej rejestracji, uruchomił bezpłatną szkołę rodzenia.

- Z finansowego punktu widzenia najbardziej by nam się opłacało zamknięcie ostrego dyżuru. Szpitale nieprowadzące przyjęć w tym trybie podpisują z NFZ bardzo lukratywne kontrakty. Tak naprawdę nasz szpital nigdy się nie zbilansuje - mówi Piotr Szenk.

Więcej w 40 numerze naszego tygodnika. Zapraszamy też na ziemia-sochaczewska.pl

 



0
Oceń
(0 głosów)

 

Opinie i komentarze użytkowników (0)

skomentuj ten artykuł

e-Sochaczew.pl poleca filmy