Ludzie ludziom... happy end?

Zdjęcia i foto: Ludzie ludziom... happy end? Słowo pisane sochaczew

Mój ostatni wpis o sytuacji pewnej matki z naszej gminy wywołał poruszenie i mieszane uczucia. Z jednej strony potraktowano go jak  scenariusz kiepskiej brazylijskiej telenoweli albo porównano do sensacyjnych artykulików rodem z Super Expressu, z drugiej zarzucono mi subiektywizm, brak ukazania stanowiska ojca i jego rodziny, nieznajomość procedur i ignorancję sądu.

To wszystko prawda. Jednak przedstawię argumenty dlaczego tak a nie inaczej napisałam.

Jak widać najlepsze scenariusze pisze samo życie. A że wychodzi z tego kiepski serial, to akurat w tym przypadku proszę mieć pretensje do scenarzysty czyli do ojca.

Historia ta owszem, jak najbardziej trąci tanią sensacją. Pewnie nie powstydziłby się takiego materiału program „UWAGA” czy „Sprawa dla Reportera”. I nie ukrywam, że mogło się skończyć interwencją dziennikarzy tychże programów. A tylko dlatego, że niemoc instytucji i bezsensowność prawa doprowadzały nas do ostateczności. Bo gdy się okazuje, że jedynym wyjściem z sytuacji byłoby „ukraść” dziecko, mając na uwadze, że możesz zostać zaatakowany, poszarpany, nagrany a to wszystko zostanie wykorzystane przeciw Tobie, to przysłowiowe ręce Ci opadają i resztkę nadziei pokładasz w mediach. Doskonale sobie zdając sprawę, że bardziej im chodzi o oglądalność niż interes społeczny. Tak. To jest smutne.

Co do mojego braku obiektywizmu. Wiem, dlaczego tatuś postanowił zabrać matce dziecko i się z tym nie zgadzam. Mam do tego prawo. Bycie niewzruszonym, nieingerującym, obojętnym obserwatorem to nie moja bajka. Nie jestem reporterem sucho relacjonującym fakty. Nie o to chodziło. Poza tym nie wierzę, że można mieć obojętny stosunek do czegokolwiek. Wierzę, że wszystko na siebie ma wpływ. Mogę być obojętna emocjonalnie jedynie w przypadku sraczki psa sąsiada, ale tylko dopóty, dopóki   mi nie nasra pod furtką. Bo wtedy obiektywizm idzie w cholerę. I tak jest ze wszystkim. Z tym, co było, jest i będzie. Każdy ma swoje zdanie na dany temat i swój stosunek emocjonalny. Z dnia na dzień coraz większy wraz z poznawaniem faktów. Niedyskutowalne są jedynie natura i matematyka. I to też jedynie w moim mniemaniu.

I rzecz ostatnia. Proszę mi wierzyć, że instytucjonalnie zrobiono wszystko, co można było. Jednak sąd, mimo, że chodziło o bardzo małe dziecko, mimo próśb o przyspieszenie postanowienia musiał się sprawie przyglądać aż 5 tygodni. Nie wiem czy nazwać to opieszałością, lenistwem czy akurat pechowo trafiliśmy na sezon urlopowy. Mniejsza z tym.  Fakt pozostaje faktem, że dopiero gdy sąd się obudził i rozpoczęły się mediacje dziecko trafiło z powrotem do mamy. A mogło trafić wcześniej.

Niestety brak postanowienia sądu  zobowiązuje również policję do absolutnej bierności. Kilkukrotnie mieliśmy nadzieję, że jest to służba, która może nam pomóc. Jakże się myliliśmy. Niestety nie ma w naszym kraju regulacji prawnej, która odnosiłaby się do pierwotnej, najbardziej naturalnej potrzeby dziecka jaką jest bycie z mamą.

To teraz troszkę teorii, bo są tacy, którzy w postępowaniu tatusia i jego rodziny nie widzą nic złego.

Przez życie naszej planety przewinęło się wiele społeczeństw, kultur i cywilizacji. Jedne przetrwały, inne wyginęły ale zarówno archeolodzy jak i antropologowie są zgodni co do jednego niezmiennego od milionów lat faktu:  we wszystkich społeczeństwach matka była i jest osobą fizjologicznie i moralnie niezbędną. Zacytuję psycholog Kamilę Krocz:

„Od narodzin dziecka znaczenie matki jest bardzo istotne dla jego prawidłowego rozwoju. Rola matki powinna opierać się na miłości i zaufaniu, a jej obecność w życiu szkraba powinna służyć budowaniu pewności siebie i poczucia własnej wartości u malucha. Jakość relacji na linii matka-dziecko decyduje o psychicznym i emocjonalnym rozwoju dziecka. Matka to najważniejsza osoba w życiu dziecka, bez względu na to, czy szkrab ma miesiąc, dwa lata, pięć lat, czy czternaście. Znaczenie matki jest wprost proporcjonalne do poczucia bezradności dziecka. Im maluch więcej potrzebuje opieki, tym większa jest rola matki. Brak bliskiej relacji między matką a dzieckiem może skutkować poważnymi konsekwencjami dla rozwoju szkraba, np. brak matki w pierwszych miesiącach życia dziecka może powodować objawy choroby sierocej. (…) To kobieta w rodzinie jest odpowiedzialna za tworzenie klimatu uczuciowego, za postawę empatyczną, pełną wrażliwości i ciepła, która przekłada się pośrednio na rozwój społeczny dziecka. (…)

psychologii istnieje wiele teorii podkreślających doniosłą rolę matki w życiu i rozwoju malucha. Matka to osoba, która nosi dziecko pod sercem, pierwsza osoba, która pielęgnuje szkraba, której życie biologicznie i kulturowo obliczone jest na dawanie matczynego wsparcia własnym pociechom. Matka to, według psychoanalizy, gwarant prawidłowego rozwoju malucha. Zaburzone kontakty z matką we wczesnym dzieciństwie mogą prowadzić do zaburzeń rozwoju osobowościowego. Według behawiorystów, matka stanowi dla dziecka model do naśladowania oraz sprawuje bezpośrednią opiekę nad szkrabem. Kontakty matki z dzieckiem są silnie nacechowane emocjonalnie. Matka to dla dziecka najważniejsza osoba w życiu, osoba, która powołała je do życia. Wsparcie matki daje dziecku poczucie bezpieczeństwa, zachęca do poznawania świata i poszerzania własnych horyzontów myślowych. (…) Natomiast brak matki skutkuje poczuciem zagrożenia malucha, a nawet w przypadku chronicznej nieobecności mamy – chorobą sierocą, objawiającą się m.in. zaburzeniami odżywania, spadkiem samopoczucia, zahamowaniem wzrostu, brakiem apetytu, lękliwością, ospałością, smutkiem, nadpobudliwością, zaburzeniami koncentracji uwagi, agresją i autoagresją, deficytami emocjonalnymi, głodem miłości z jednoczesną obawą przed bliskością….”

W tym przypadku pozbawiono zdrowej relacji MATKA-DZIECKO celowo, z pełną świadomością i premedytacją, prawdopodobnie by matkę ukarać, bo nie z powodu utrudniania kontaktów ojca z dzieckiem. Nikt nigdy tych kontaktów nie utrudniał.  A jeżeli w tym procederze biorą udział nauczyciele, którzy mają OBOWIĄZEK stosować się do zasad etyki, to już zupełnie nie mieści się to w kategoriach nie tylko etyczno-kulturowch ale przede wszystkim ludzkich. Tym bardziej, że specyficzny związek matki z dzieckiem jest omawiany na podstawie różnorodnych tekstów na przedmiocie PEDAGOGIKA OGÓLNA (sic!) na każdych studiach pedagogicznych. Polecam wrócić do lektur chociażby Janusza Korczaka.

Ewa Bąk, analityk grupowy, psychoterapeutka z Ośrodka Psychoterapii Rasztów zauważa:

„Około trzeciego roku życia, kiedy dziecko wchodzi w fazę indywiduacji następuje moment tzw. rozstania z matką. Wcześniej, w okresie symbiozy, matka i dziecko w jego przeżyciu stanowią całość. Nie ma „ja” i „ona”. Jest jeden byt. A potem dziecko stopniowo zyskuje autonomię, władzę nad swoim ciałem: zaczyna samo chodzić, samo wkłada do buzi pokarm, kontroluje czynności wydalnicze, posługuje się językiem. Zaczyna być świadome, że matka to odrębna osoba. Wtedy przeżywa psychiczne narodziny, ale jednocześnie pewien rodzaj straty.” - A tu chodziło o dziecko w wieku niecałych dwóch lat.

Podsumowując: jak zwykle w takich sytuacjach niewiele osób chciało pomóc. Większość mówiła, że nie może. Bo ma związane ręce. I ja to rozumiem. Ale zabrakło ludzkiego podejścia. Rozmowy z drugą stroną. Uświadomienia im jaką krzywdę robią dziecku i matce. Całe szczęście są jeszcze osoby i instytucje, które chcą i mogą pomóc. Niestety żadna fundacja pro kobieca się do nich nie zalicza. Na około 12 maili wysłanych przez matkę nie odpowiedziała żadna organizacja , poza jedną, która odezwała się już po fakcie. Rozumiem, że dostają takich informacji dziesiątki, ale zwykła grzeczność wymaga odpowiedzieć na korespondencję zrozpaczonej kobiety. To samo dotyczy Rzecznika Praw Dziecka, który odpowiedział dopiero kilka dni temu.  Potwierdza się niestety smutna prawda, że jak nie masz „pleców” to gówno możesz. Jak w tej sytuacji nie myśleć o wezwaniu telewizji?

Jedyną instytucją, która stanęła na wysokości zadania, spotkała się z zainteresowaną i  udzieliła wszelkiej pomocy było Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie w Sochaczewie. Wspaniałe kobiety, które znają się na swojej pracy, robią to rzetelnie i z sercem. A to w sytuacji bezradności i rozpaczy jest cholernie ważne. Dziękujemy Wam.

Na koniec w imieniu mojej przyjaciółki chcę podziękować tym, którzy się nie bali, potrafili słowem, gestem lub zdecydowanym działaniem postawić ją na nogi. Żadne słowa i czyny z naszej strony nie są w stanie oddać tego co zrobiliście ale chociaż tak chcemy wyrazić swą wdzięczność:

Wielkie dzięki dla Agaty Radkiewicz, Pauliny Chrzanowskiej, Kamili Gołaszewskiej-Kotlarz, Pauliny Małoty, Krzysztofa Barwińskiego, Zofii Bernackiej, adwokata Andrzeja Gąsiorowskiego, portalu e-Sochaczew.pl, Ani Zajączkowskiej, Beaty Conradi, Marii i Piotra Fijewskich, Renaty Kołodziejak, Agnieszki Rosy, Grzegorza Ciesielskiego, Agnieszki i Jarka  oraz Mariusza Cieśniewskiego za realną fizyczną pomoc. Dla Danuty Osuchowskiej-Jaroszyńskiej, Marzeny Małolepszej, Marii Badurowicz, Kasi Bednarek i kilku innych osób, których nazwisk podać nie możemy, za wszelką pomoc, która była na wagę złota nawet jeśli sobie nie zdajecie z tego sprawy. Największe podziękowania należą się jednak jej rodzinie, która mimo trudnych chwil, które sami przeżywali potrafili  podtrzymywać ją na duchu.

Jak widać można być cholernie dobrym manipulatorem i strategiem, co było atutem drugiej strony, ale jeśli się nie ma wokół zaufanych przyjaciół to jest się na przegranej pozycji.

Powiecie, że takich spraw są setki i nikt ich nie nagłaśnia,  a ja robię z jednej z nich wielkie „halo”. Tak, to prawda, ale rozejrzyjcie wokół. Nikt nikomu nie broni pomagać w miarę swoich potrzeb. Odłóżcie smartfony, facebooki, tablety i porozmawiajcie z sąsiadem. Może i Wam będzie dane ujrzeć  cierpienie na własne oczy. Może komuś tylko brakuje 5 zł na chleb ale może się okazać, że ma większy problem, którego sam nie potrafi rozwiązać.  Będziecie wtedy w stanie się z tym zmierzyć? I nie wystarczy udostępnić na fejsie zdjęcia chorego dziecka. Pomóżcie ile możecie. Spróbujcie. Jeśli nie dla innych, to dla siebie.  Warto. 

 



5
Oceń
(6 głosów)

 

Opinie i komentarze użytkowników (0)

skomentuj ten artykuł

e-Sochaczew.pl poleca filmy