MAM RAKA!

Zdjęcia i foto: MAM RAKA! Słowo pisane sochaczew

We współczesnym świecie nie ma większego strachu jak przed chorobą nowotworową. Idziesz na jakieś badania, odbierasz wyniki, idziesz do lekarza i nagle okazuje się, że istnieje ryzyko, że nie doczekasz kolejnych urodzin. Wracasz do domu i sam lub sama przed sobą najpierw musisz przyznać: MAM RAKA.

Póki co, nie jestem sobie w stanie wyobrazić, że coś takiego spotyka mnie lub kogoś mi bliskiego. Oczywiście nie mogę mieć stuprocentowej pewności, że tak nie jest, bo badania robię rzadko. Ale wielokrotnie zastanawiałam się co bym zrobiła, gdybym to ja musiała obwieścić rodzinie, że MAM RAKA. Z pewnością poza standardowym leczeniem (choć nie jestem pewna czy bym się temu poddała) zwróciłabym się w kierunku środków wspomagających, terapii mniej popularnych, zmiany diety, medytacji i innej tego typu - jak to mówią - szarlatanerii.  To wszystko jednak kosztuje i to nie mało. Dlatego staram się wspomagać wszelkie inicjatywy, które pozwalają chorym, także na nowotwory prowadzić terapie alternatywne do chemio czy radioterapii. Oczywiście zwykłe zbiórki, apele fundacji na różnego rodzaju portalach społecznościowych to codzienność. Jednak okazuje się, że najlepsze efekty osiąga się działając lokalnie.

Od jakiegoś czasu na facebooku istnieje grupa OKAŻMY SERCE – licytacje dla… Założycielkami grupy są Martyna Wójcik, Wioletta Flakowska, Ewa Dude, Sylwia Fiedler i Kamila Gołaszewska-Kotlarz. Zaczęło się od Tomka Sołdaczuka, u którego wykryto nowotwór i dziewczyny chciały jakoś pomóc. Pamiętam te aukcje. Dziewczyny chodziły po różnego rodzaju salonach i wystawiały vouchery na fryzury, makijaże, treningi, paznokcie, solarium itp. Potem ludzie z własnej inicjatywy zaczęli wystawiać książki, płyty, ciuchy. Nagle okazało się, że ktoś coś robi więc chce się przyłączyć. I tak można było wylicytować skórzaną bransoletkę zrobioną ręcznie przez Rafała Kosiorka. Ktoś robi coś na szydełku, ktoś na drutach, ktoś robi dekoracje. Licytacji tego typu było coraz więcej.

Po akcji dla Tomka pomoc była potrzebna Pawłowi Piątkowi. Wznowienie akcji. Znów wiele rzeczy i umiejętności do wylicytowania. Obecnie grupa znów działa, bo potrzebna pomoc dla Magdy Rosy – teresinianki.

Zaczęło się od tego, że my prowadzimy aukcje dla osób potrzebujących wsparcia w walce z chorobą i znajomy Magdy się do nas odezwał. Potem spotkałyśmy się z Magdą i tak to idzie. Od strony organizacyjnej to grupa „Okażmy serce” jest prowadzona przez 5 dziewczyn: Martyna Wójcik, Wioletta Flakowska, Ewa Dude, Sylwia Fiedler i Kamila Gołaszewska-Kotlarz. Robimy to charytatywnie i nie mamy z tego nic, warto to podkreślić bo ludzie się dziwią.” – mówią założycielki grupy.

To, że kilka dziewczyn w wolnym czasie siedzi na facebooku i monitoruje licytacje nie budzi mojego zdziwienia. Ot, po prostu empatia i chęć pomocy, jaka z pewnością mieszka w każdym człowieku, choć nie każdy się ujawnia. To, że ludzie wystawiają książki, obrazy, płyty czy biżuterię jest też logiczne. Daję co mam. Chcę pomóc. Ale to, co jest najbardziej budujące to to, że ludzie wystawiają UMIEJĘTNOŚCI.

Obecna akcja obfituje w licytowanie domowych pierogów, chleba, ciastek, po raz trzeci Rafał robi bransoletki i piórniki, Adam Misiak, który jest wiolonczelistą wystawia lekcje czy oprawę ślubu. Dzielimy się tym, co umiemy zrobić. Tak zupełnie prywatnie. Ja umiem tylko śpiewać. A jednak też znaleźli się amatorzy mojej twórczości. To jest w tym wszystkim piękne.

To też w jakimś sensie daje nadzieję. Nadzieję na to, że ludzie nie wszystko jednak przeliczają na pieniądze. Że gdyby przyszła taka potrzeba, umiemy się dzielić. Ja Tobie chleb Ty mi pierogi. Ja Tobie umilę czas piosenką a Ty mi załatasz stare dżinsy. Kto wie jakich czasów dożyjemy. Jak będzie za parę lat wyglądał świat, w którym być może jabłko z mojego ogrodu będzie na wagę złota. Być może to właśnie umiejętności są tym, co ludzie powinni zbierać, w co powinni inwestować przede wszystkim czas. Śledzę właśnie te aukcje. Chlebki od Marysi czy pierniki pani Ani. Bransoletki Rafała. W tym jest nie tylko profesjonalizm i umiejętność. W tym jest MIŁOŚĆ. Bo wykonawca nic z tego nie ma. A jednak robi.

W tej chwili grupa OKAŻMY SERCE liczy ponad 15 tysięcy członków. To pokazuje, że nie jesteśmy sami. Nawet z tą paskudną diagnozą.

Powodzenia.  

 



0
Oceń
(0 głosów)

 

Opinie i komentarze użytkowników (0)

skomentuj ten artykuł

e-Sochaczew.pl poleca filmy