Mamy budżet - 31.12.2012

/ 3 komentarzy
Zdjęcia i foto: Mamy budżet - 31.12.2012 Inwestycje sochaczew



W piątek 21 grudnia przed południem radni miasta zatwierdzili budżet Sochaczewa na 2013 rok. Dyskusja nad projektem był krótka. Na przyjęcie jednej z najważniejszych dla miasta uchwał potrzebowali zaledwie kilkunastu minut.

 

Budżet przyjęto w kształcie zaproponowanym przez burmistrza Piotra Osieckiego. Projekt przedstawiła skarbnik miasta Jolanta Brzóska. Ona także odpowiadała na pytania dotyczące formalnego kształtu uchwały. Ten nie powinien budzić żadnych wątpliwości. O budżecie pozytywnie wypowiedziała się Regionalna Izba Obrachunkowa oraz wszystkie komisje stałe rady miasta.

Dwa opozycyjne kluby: Porozumienie Obywatelskie Sochaczew i Porozumienie Ziemi Sochaczewskiej zadeklarowały, że zagłosują przeciwko budżetowi. Równocześnie nie złożyły żadnych wniosków dotyczących zmian w kształcie planu finansowego. Ich przewodniczący, radni Marcin Podsędek i Urszula Pawlak, zarzucali władzom, że budżet jest „przejadany”, a koszty utrzymania administracji z roku na rok rosną.

 - Wzrost wydatków na administrację związany jest ze zmianą przepisów dotyczących sposobu rozliczeń. Kiedyś te same kwoty, jakie wydajemy dziś, były klasyfikowane w innych rozdziałach budżetu. Do kosztów utrzymania administracji nie wliczano np.. kosztów poboru podatków: m.in. upomnień, korespondencji, dochodzenia należności. Tylko te niepozorne czynności generują wydatki rzędu setek tysięcy złotych rocznie - wyjaśniała skarbnik Jolanta Brzóska.  - Poza tym proszę zwrócić uwagę, że w ostatnim roku  rząd wprowadził dwuprocentową podwyżkę  składek na ZUS. To również obciążyło Urząd Miasta. W 2013 r. nastąpi zmiana przepisów dotyczących odbioru i wywozu śmieci. Ratusz musi ponieść związane z tym koszty. Nie mieliśmy więc żadnego wpływu na ten wzrost. Mamy prawidłowy wskaźnik zadłużenia, co również świadczy o tym, że nasz samorząd nie funkcjonuje „ponad stan”. Jeżeli Regionalna Izba Obrachunkowa miałby jakiekolwiek zastrzeżenia do naszych finansów, nie wydałaby nam pozytywnej opinii – wyjaśniała skarbnik miasta, która finansów Sochaczewa strzeże od 1990 roku.

Budżetu bronił burmistrz Piotr Osiecki. Jego zdaniem nasz plan finansowy na 2013 r. jest odważną odpowiedzią na trudne czasy kryzysu gospodarczego.

- My budżetu nie przejadamy. Nie jest sztuką rządzić w czasie prosperity. Tak naprawdę to trudne czasy weryfikują samorządową zaradność. W Urzędzie Miasta nie nastąpił dynamiczny wzrost liczby etatów, podobnie w jednostkach podległych. Nie było też zwolnień. W wielu samorządach nie udało się tego uniknąć - powiedział. - Jednocześnie prowadzimy kilka ważnych dla miasta inwestycji. Są to np. budowa żłobka, sali gimnastycznej przy SP nr 4, czy umocnienie wzgórza zamkowego. Będziemy kontynuować program utwardzania dróg miejskich.  Udało nam się doprowadzić do sprzedaży 15 ha terenów inwestycyjnych. Wspieramy jednostki podległe samorządowi powiatowemu - policję i straż pożarną. Szpitalowi umorzyliśmy 400 tys. podatku. Wiemy, że rezygnując z tych  pieniędzy tak naprawdę pomagamy korzystającym z jego usług sochaczewianom. A przecież moglibyśmy wspierać tylko miejskie zakłady: ZGM, ZKM, MOSiR czy Zakład Usług Pogrzebowych – mówił burmistrz.

Do dyskusji włączyła się przewodnicząca Rady Miasta Jolanta Gonta.

- Uczestniczyłam w ostatnim spotkaniu Rady Społecznej ZOZ, które odbyło się w naszym szpitalu powiatowym. Padło tam pytanie:  jakimi pieniędzmi powiat wspiera tę placówkę? – mówiła. - Wicestarosta Janusz Ciura bez wahania odpowiedział, że szpital powinien sam się finansować.

Przeciwko budżetowi zagłosowało ośmiu radnych z PZS i PO Sochaczew. Jedenastu było „za”, jedna osoba wstrzymała się od głosu.

Dochody budżetu to ponad 105 mln zł. Miasto wyda o niecały milion więcej. Deficyt zostanie pokryty z kredytu w wysokości 857 tys. zł. Wydatki bieżące wyniosą około 93 mln zł. Wydatki majątkowe, w tym inwestycje, pochłoną prawie 12,5 mln zł.

Agnieszka Poryszewska

 

 

Wystąpienie burmistrza Piotra Osieckiego podczas sesji budżetowej

 

Szanowni Państwo, zgodnie z przepisami, w wymaganym czasie, przekazałem radzie projekt uchwały budżetowej na rok 2013. Dziś chciałbym z Państwem podzielić się swoimi refleksjami na temat tego, czym się kierowałem przygotowując taki, a nie inny kształt budżetu – najważniejszego dokumentu planistycznego naszego samorządu, na którym będziemy opierali swoją pracę przez cały 2013 rok.

Już mój przedmówca, Mirosław Adam Orliński, radny Sejmiku Województwa Mazowieckiego (wystąpił na początku sesji), reprezentant bardzo bogatego samorządu, powiedział nam o tych zagrożeniach, które istnieją, a które na pewno nasilą się w 2013 roku.

W tych uwarunkowaniach najważniejszym celem dla mnie było zabezpieczenie funkcjonowania wszystkich jednostek organizacyjnych miasta. Rozumiem przez to zabezpieczenie zadań realizowanych przez jednostki podległe ratuszowi, jak również zabezpieczenie funkcjonowania tych jednostek, jeśli chodzi o składy osobowe.

Proszę Państwa, bardzo ważne są inwestycje i podzielam opinię, że powinno być ich jak najwięcej, ale czy to znaczy, że mamy naszym jednostkom organizacyjnym - choćby tym z zakresu pomocy społecznej, oświaty, wychowania i kultury - powiedzieć, że mają sobie zrobić przerwę na dwa lata, bo są trudne czasy?  Mamy powiedzieć: ograniczcie swoją działalność, zakres świadczonych usług dla mieszkańców Sochaczewa, a za dwa lata zobaczymy? Dla mnie jest to podejście niedopuszczalne. Ja biorę odpowiedzialność w sensie dosłownym za bezpieczeństwo funkcjonowania wszystkich jednostek organizacyjnych i bezpieczeństwo ludzi w nich zatrudnionych, a przede wszystkim za bezpieczeństwo mieszkańców korzystających z usług tych placówek. Oczywiście dla naszych jednostek nie jest to budżet łatwy, ale gwarantujący ciągłość funkcjonowania.

Trudno się zgodzić z opinią, że miasto przestaje inwestować. W 2013 roku nasz samorząd prowadzić będzie trzy bardzo ważne, wielomilionowe inwestycje. Budowę sali gimnastycznej przy Szkole Podstawowej nr 4, a wartość tej inwestycji to ponad 4 mln złotych. Drugi i ostatni etap budowy żłobka. Wartość inwestycji zapisana na 2013 rok to ponad 2 mln zł. Rozpoczęcie i jednoczesne zakończenie wzmocnienia wzgórza zamkowego, inwestycji wartej prawie 5 mln zł.
Nie ukrywam, że jestem zaskoczony opinią wyrażoną przez radnego Podsędka, pracownika samorządowego starostwa powiatowego, który powinien zdawać sobie sprawę, w jakich uwarunkowaniach funkcjonują samorządy. Trudno powiedzieć o samorządzie, który podejmuje tak poważne wyzwanie inwestycyjne, że jest to samorząd przejadający własne środki.

Jeśli chodzi o wydatki bieżące, to warto podkreślić, że to nie my sobie zafundowaliśmy podwyżkę składki rentowej, która skutkuje ponad milionem zwiększonych wydatków bieżących. Są też inne koszty od nas niezależne, choćby inflacja na poziomie 4%.

Dla naszego samorządu oznacza to prawie 4 mln złotych rocznie i o te 4 mln zł rosną nasze wydatki bieżące, licząc tylko inflację. Do tego dochodzi 1% wzrost podatku VAT, a dla nas oznacza to pół miliona złotych rocznie.

Jak łatwo obliczyć, w tej kadencji stracimy 10 mln złotych. To 10 mln wynikające z działań od nas niezależnych. Nie jest tajemnicą, że subwencja oświatowa coraz trudniej goni bieżące wydatki w oświacie, coraz bardziej rozmija się z realnymi kosztami. Samorządy wokół nas podejmują decyzje o likwidacji szkół.

Jak można mówić, że przejadamy własne środki, jeśli wszystkie jednostki funkcjonują, świadczenia - co nie jest powszechnym zjawiskiem - są wypacane na czas, i te ustawowo obowiązujące i te, na które samorząd złożył zobowiązania, choćby stypendia dla uczniów.

Wszystko to jest płacone w terminie, a przypomnę, że już w maju (jak pisała jedna z lokalnych gazet) budżet miał być rozsadzony od środka, i już od kwietnia rzekomo nie płaciliśmy składek rentowych. Gwarantuję Państwu, że jestem w stanie w każdej chwili uzyskać zaświadczenie z ZUS mówiące o tym, że składki są płacone w terminie.

Czy ja nie widzę zagrożeń dla budżetu? Oczywiście, że widzę. Znając tendencję do zaciskania pasa, o której mówi się w Warszawie, to zawsze zaciskanie pasa odbywa się na „spodniach samorządu”. To nie Warszawa u siebie zaciska pasa. Nie wiem, jaka niespodzianka nas spotka, na wzór tej pod nazwą podwyżka składki rentowej, która dotknęła nas już po opracowaniu projektu budżetu na 2012 rok.

Nie zgodzę się z opinią, że jest to budżet bierny. Więcej moglibyśmy wydać na własne potrzeby, na swoje zadnia, gdybyśmy nie musieli dofinansowywać zadań innych samorządów.  Przypomnę Państwu ponad milion złotych dofinansowania do inwestycji powiatowej, przebudowy ulicy Staszica. Ten ponad milion złotych mogliśmy przeznaczyć na drogi miejskie. Radni mogliby się chwalić, chodzić i opowiadać, że dzięki nim ta droga osiedlowa została zrealizowana. Ale nie sądzę, aby osoby, które zaakceptowały wcześniej decyzję o remoncie Staszica, żałowały jej. To jedna z ważniejszych ulic w mieście i ubolewać tylko należy, że jej właściciel nie wziął na siebie ciężaru tej inwestycji. Okazuje się, że my jesteśmy głównym inwestorem przekazującym 50% środków na remont.

Często słyszę apele, między innymi radnej Urszuli Pawlak, by pomóc szpitalowi. Proszę Państwa, od momentu rozpoczęcia przeze mnie kadencji, każda rata podatku od nieruchomości, którą powinien zapłacić szpital, była umarzana. Dało to kwotę ponad 400 tysięcy. A jaka jest odpowiedź ze strony organu założycielskiego, od samorządu powiatu sochaczewskiego? Po raz kolejny, ponad 200 tys. zł należne szpitalowi jest przekazywane na inne cele. Możemy się pogniewać, ale kto na tym straci? Stracą mieszkańcy Sochaczewa, ci którzy są pracownikami tej jednostki. Stracą też pacjenci.

Przykłady mógłbym mnożyć. Jest tutaj obecny przedstawiciel Państwowej Straży Pożarnej, którą też wspieramy, a moglibyśmy wspomagać np. Zakład Komunikacji Miejskiej, Zakład Usług Pogrzebowych. Wspieramy Policję Państwową. Ale czy to znaczy, że marnotrawimy pieniądze? Czy to znaczy, że te wydatki są niepotrzebne, a być może nawet szkodliwe? Ja tylko po raz kolejny mogę powtórzyć, iż ubolewam nad faktem, że jesteśmy jedynym samorządem pomagającym tym służbom. A to jest już naprawdę problem. Znając projekty budżetów poszczególnych samorządów widzę, że to zjawisko się powtórzy w 2013 roku.

Czasy kryzysu weryfikują skuteczność i jakość zarządzania. Nie trudno zarządzać miastem, gdy jest hossa, nie trudno funkcjonować w środowisku, gdy wszystko dynamicznie się rozwija. To nie znaczy, że my, w trudnych czasach z przerażeniem patrzymy na to, co się wydarzy i biernie czekamy. To nasze działania spowodowały, że 15 hektarów terenów inwestycyjnych w Sochaczewie będzie przynosiło dochody dla naszego samorządu. To nasze działania, być może wkrótce spowodują, że uatrakcyjniając tereny tzw. pół czerwonkowskich w sposób skuteczny zachęcimy inwestorów do lokowania u nas kapitału. A że jest to działanie słuszne, to potwierdza wielka korporacja Mars Polska, która poszła naszymi śladami. Tam są wysokiej klasy menadżerowie. Jeśli oni uznali, że warto uzyskać dla swoich terenów status podstrefy Łódzkiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej, to gwarantuję Państwu, że ci fachowcy bardzo dokładnie to przeanalizowali. Nasze działania, tak negatywnie odebrane przez niektórych, budzą szacunek u innych.

Kilka słów padło tutaj na temat przejadania pieniędzy przez Urząd Miasta. Uspokoję Państwa. Nie ma dynamicznego wzrostu zatrudnienia, jak w przypadku innych samorządów. Pani skarbnik w sposób fachowy i konkretny powiedziała, skąd wzięły się wzrosty w porównaniu do lat ubiegłych. Dołóżcie do tej wypowiedzi jeszcze składkę rentową, dołóżcie 1% podatku VAT, który w tych wydatkach jest wskazany i będziecie mieli pełną odpowiedź.

Nie można też powiedzieć, że mimo tak niekorzystnych uwarunkowań nie staramy się pozyskiwać środków zewnętrznych. Niedawno podpisana umowa na umocnienie wzgórza zamkowego nie jest jedyną, w której posiłkujemy się środkami zewnętrznymi. Oszczędność energii w obiektach użyteczności publicznej to 1,3 mln zł pozyskane bez żadnego wkładu własnego, bez pożyczek. To pieniądze, które przeznaczyliśmy na inwestycje. One nie zostały przejedzone. Dokończyliśmy termomodernizację, a praktycznie wykonaliśmy kapitalny remont obiektu edukacyjnego w Chodakowie.  Wymieniamy w kilku innych placówkach instalacje oświetleniowe, co przyniesie nam wymierne zyski w rachunkach za prąd.

Kolejna niezwykle ważna inwestycja – żłobek, jest wspierana środkami zewnętrznymi. Korzystamy z każdej możliwości, nie tylko patrząc na środki unijne, ale również na wszystkie inne możliwości pozyskiwania środków  i mam nadzieję, że skutecznie też wesprzemy środkami zewnętrznymi drugą ważną inwestycję, czyli budowę sali gimnastycznej przy Szkole Podstawowej nr 4.

Kolejne zadanie, jakie nas w 2013 roku czeka, zepchnięte na samorządy, to gospodarka odpadami. To wielkie wyzwanie organizacyjne i finansowe. Ale uspokoję Państwa – nie stanie się źródłem pozyskiwania dodatkowych dochodów dla gmin. I nie będzie tak, że z wniesionych opłat będziemy pokrywali inne płatności, bo jest to prawnie niemożliwe. Będzie specjalnie wydzielony rachunek, gdzie trafią opłaty i z tego rachunku będą realizowane wszystkie wydatki związane z gospodarką odpadami. Część tych wydatków, co może umknęło Państwa uwadze, jest ujęte w wydatkach Urzędu Miejskiego. Wszystkie koszty administracyjne i osobowe staną się kosztami urzędu. Niestety, taka organizacja jest niekorzystna dla ratusza i nie potrzeba się zagłębiać w prawdę codzienną, słuchać przekazu medialnego, by usłyszeć lament wśród samorządowców. Lament, bo okazuje się, że ta ustawa wyjmuje koszty administracyjne ponoszone dotychczas przez firmy śmieciowe i przerzuca je na samorządy, a nikt z nas nie chce podnosić podatków.

Jest to budżet na pewno trudny. Konstrukcja była trudna i trudna będzie jego realizacja, ale to nie oznacza, że to budżet utopijny, że to budżet bierny.

Na początku 2011 roku zastałem 65% dróg miejskich, które miały nawierzchnię gruntową. Proszę teraz odjąć od tego wskaźnika 25 kilometrów, które utwardziliśmy przez 2 lata. Zapewniam Państwa, że w 2013 roku ta tendencja będzie się utrzymywała.

Proszę mi wierzyć, że z uwagą będziemy analizowali zarówno realizację dochodów, jak i wydatków. Na koniec dodam jeszcze raz – my budżetu nie przejadamy. 

 

 



0
Oceń
(0 głosów)

 

Opinie i komentarze użytkowników (3)

jerzyk2205jerzyk2205
0
O tym, że rozsądni tzw."opozycyjni radni" mieli rację napiszę oddzielnie, a tymczasem odniosę się wybiórczo do powyższych "tasiemcowych, bałwochwalczych wypowiedzi" przedstawicieli samorządu miejskiego.

"Już mój przedmówca, Mirosław Adam Orliński radny Sejmiku Województwa Mazowieckiego (wystąpił na początku sesji), reprezentant bardzo bogatego samorządu, powiedział nam o tych zagrożeniach, której istnieją, a które na pewno nasilą się w 2013 roku. Na przykładzie tego samorządu, podkreślam to sformułowanie - bardzo bogatego - możemy zauważyć, że negatywne tendencje będą się nasilały.

W tych uwarunkowaniach najważniejszym celem dla mnie, jednym z priorytetów, było zabezpieczenie funkcjonowania wszystkich jednostek organizacyjnych miasta. Rozumiem przez to zabezpieczenie zadań realizowanych przez jednostki podległe ratuszowi, jak również zabezpieczenie funkcjonowania tych jednostek, jeśli chodzi o składy osobowe".

Porównywanie sytuacji finansowej samorządu wojewódzkiego z samorządem miejskim jest czystą socjotechniką, która może podobać się poplecznikom burmistrza. Dochody podatkowe obu samorządów są nieporównywalne!

województwo: PIT - 8,39% , CIT - 52,81%

gmina: PIT - 37,42% , CIT - 6,71% + podatki lokalne

O ile kwotowo dochody własne samorządu wojewódzkiego w 2013 znacznie zmalały w stosunku do 2012 roku (z 1,9 do 1,7 mld zł) ze względu na mniejsze wpływy podatkowe od firm (CIT), to założone do budżetu 2013 roku dochody własne samorządu miejskiego wzrosły w stosunku do tych z 2012 roku o kwotę 2.952.783 zł (bez uwzględnienia wirtualnej kwoty z opłaty śmieciowej - 2.700.000 zł) tj. o ok.4,8%, a PIT jest wyższy o ok. 740 tys. zł, CIT o 30 tys. zł. Straszenie pracowników samorządu miejskiego kryzysem w sytuacji kiedy dochody miasta systematycznie rosną z ok. 80 mln zł (2010 r.) do ok. 102,5 mln zł w 2013 (bez opłaty za śmieci) jest kolejnym zabiegiem socjotechnicznym, który mam wrażenie ma usprawiedliwić złą strukturę wydatków.  

(2012-12-31 16:04)
jerzyk2205jerzyk2205
0

"Nie jest tajemnicą, że subwencja oświatowa coraz trudniej goni bieżące wydatki w oświacie, coraz bardziej rozmija się z realnymi kosztami. Samorządy, które są wokół nas podejmują decyzje o likwidacji szkół.

Czy Wy naprawdę tego nie widzicie i nie słyszycie?! Jak można mówić, że przejadamy własne środki, jeśli wszystkie jednostki funkcjonują, świadczenia - co nie jest powszechnym zjawiskiem - są wypacane na czas, i te ustawowo obowiązujące i te, na które samorząd złożył zobowiązania, choćby stypendia dla uczniów".

Subwencja oświatowa systematycznie rośnie (dane z projektów budżetowych na kolejne lata): 

w 2010 roku wynosiła 16.268.649 zł (wzrost o 4,2% w stosunku do 2009 roku)

w 2011 roku - 17.440.537 zł (wzrost o 7,3% do 2010 r.)

w 2012 roku - 18.733.445 zł (wzrost o 4,6% do 2011 r.)

w 2013 roku - zaplanowano 19.754.263 zł  (wzrost o 5,9% do 2012 r.).

Wydatki oświatowe wyniosły:

w 2010 r. - 33.820.124 zł co stanowiło 37,8% wydatków bieżących miasta

w 2011 r. - 37.680.869 zł co stanowiło 39,5%        - " -

w 2012 r. - 38.566.474 zł co stanowiło 37,9%        - " -

w 2013 r. - zaplanowano 39.951.144 zł co stanowi  37,7%        - " - 

Przy czym powołano Miejski Zespół Ekonomiczny, którego roczny koszt wynosi 795 tys. zł, aby zracjonalizować wydatki oświatowe. Z jakim skutkiem ? Widać!

Które samorządy wokół nas podejmują decyzje o likwidacji szkół? Nie widzę, nie słyszę! Może jakieś przykłady? 

Wszystkie jednostki funkcjonują, stypendia uczniowskie są płacone, to o co chodzi? 

(2012-12-31 16:05)
jerzyk2205jerzyk2205
0

I ostatni wątek z wystąpienia burmistrza.

"Powiedzcie mi Państwo, jeśli wzrastają wydatki, to z jakich środków miasto ma je pokrywać? My nie jesteśmy przedsiębiorstwem, które otworzy rentowną działalność, kupi linię technologiczną i będzie z tego zysku opłacało domy kultury, ośrodki pomocy społecznej. Jedyny podatek, który wzrósł w 2013 roku, to podatek od nieruchomości i podnieśliśmy go tylko dlatego, że jeden z samorządów nie jest w stanie z własnych środków realizować własnych zadań.

Jest to budżet na pewno trudny. Konstrukcja była trudna i trudna będzie jego realizacja, ale to nie oznacza, że to budżet utopijny, że to budżet bierny".

Radni opozycyjni nazwali budżet konsumpcyjnym i mieli rację. Oczywiście są wydatki na które burmistrz nie ma wpływu. Ale jest wiele wydatków, które są efektem jego koncepcji zarządzania miastem i bezkrytycznej akceptacji ze strony popleczników. Na półmetku kadencji dostrzegam dużo beztroski burmistrza w wydatkach budżetowych, której konsekwencje będą coraz bardziej widoczne. Chyba świadomość tego faktu zaczyna docierać do burmistrza, który nie wybrał najlepszej drogi w labiryncie możliwości. Stąd tak często w jego wypowiedziach pojawia się kryzys. Martwi mnie to, bo bardzo chciałbym, aby moje miasto nadal się rozwijało i dlatego zabieram głos.

A rozwój to inwestycje!

2006 - ok.23 mln zł - 28,4% budżetu miasta

2007 - ok.22,8 mln zł - 27,8%    - " -

2008 - 15,6 mln zł - 19,4%       - " -

2009 - 16,3 mln zł - 18,0%       - " -

2010 - 11,6 mln zł - 12, 7%      - " -. 

Łącznie w poprzedniej kadencji wydatkowano na inwestycje ok. 90 mln zł. Prawie cały jednoroczny budżet miasta! Zadbano też o kolejne środki unijne na następną kadencję w wysokości ok. 16 mln zł, nie licząc pieniędzy unijnych na kanalizację miasta, realizowaną przez ZWiK!

A teraz?

2011 - 15,5 mln zł - 15,7% z czego 5,6 mln pozyskane jeszcze przez poprzedniego burmistrza

2012 - 16,1 mln zł - 15,8% z czego kolejne 5,6 mln zł również pozyskane przez poprzednika

2013 - 12,4 mln zł - 11,9% z czego 4,4 mln zł na Wzgórze Zamkowe (projekt poprzedników).

Uważam, że retoryka burmistrza o podnoszeniu podatków, aby realizować zadanie powiatowe jest bałamutna i torpeduje partnerstwo samorządowe!

(2012-12-31 16:08)

skomentuj ten artykuł

e-Sochaczew.pl poleca filmy