Marcin Frank FRANIO – kucharz i kelner

/ 4 komentarzy / 3 zdjęć
Zdjęcia i foto: Marcin Frank FRANIO – kucharz i kelner Ludzie Sochaczewa sochaczew

Dusza człowiek – chyba każdy spotkał kogoś takiego na swojej ścieżce. Na pewno ci, którzy poznali Frania. Większość bliższych znajomych tak właśnie o nim mówi. A do niego zwracają się: Franio, Franiu, Franek. Od dzieciństwa. Jego poczciwość, rozbrajająca szczerość, łagodność, ogromna wrażliwość, nawet nieco kontrastują ze wzrostem koszykarza. A może dzięki temu wydaje się jeszcze sympatyczniejszy. Franek jest chyba obecnie najsłynniejszym kucharzem i kelnerem Sochaczewa. Rozpoznawalnym dzięki zawodowemu talentowi, a także, i to chyba najbardziej zdecydowało o sukcesie, dzięki nietuzinkowej osobowości.


Tajemnica Franka tkwi w prostocie jego życia. Zawodowej i emocjonalnej wierności. Od wczesnego dzieciństwa wiedział, że chce być kucharzem. To kuchnia mamy, a przede wszystkim babci o tym zdecydowały. Takie było dziedzictwo i tak ukierunkowana wrażliwość chłopca. Z czułością wspomina sosy grzybowe, leczo i ręcznie robione makarony babci. To ona nauczyła go przyrządzać wołowinę w sosie chrzanowym i gotować prawdziwy rosół. Do dziś widzi jedenaście ciast upieczonych przez babcię na święta, każde inne. Smakowało mu, ale i podobało się. Forma, trud, sztuka, a wreszcie smak.

Zawodu kucharza i kelnera nauczył się w Iwaszkiewiczu. Tylko tam mógł. Trochę żałuje, że zaczynał w innych czasach, gdy traktowano tę profesję jak proste rzemiosło, a nie artystyczną finezję, z jaką postrzega się ją dzisiaj. Ale nie żałuje niczego, co wydarzyło się wtedy i potem w jego życiu. Realizował się i spełniał w każdym miejscu, w którym przyszło mu pracować.

Najpierw było sochaczewskie Robertino i dziesięć lat kelnerowania. Był, chyba nie przesadzimy, jeśli powiemy, gwiazdą lokalu. Do dziś wielu go wspomina, jego wdzięk i empatię, z jakimi obsługiwał klientów. Nie ulegało wątpliwości, że jest w swoim żywiole, że chłopak jest do tego stworzony.

Nic dziwnego, że gdy rozstał się z Robertino na rzecz ekskluzywnej warszawskiej restauracji, już po miesiącu został menedżerem sali, w tym szefem wszystkich kelnerów. Wtedy po raz pierwszy zetknął się z wyśmienitą kuchnią. Jeden z właścicieli był Włochem i to włoskimi smakami raczono przede wszystkim gości. Franio bacznie obserwował wszystkie ruchy kucharzy, degustował, uczył się.

Aż przyszedł dzień, gdy mógł nareszcie spróbować swoich sił jako kucharz. To była Staromiejska w Sochaczewie. To było dziesięć lat temu. Początkowo możliwości rozwoju miał ograniczone, w końcu to była pizzeria, ale z czasem zaczął przemycać makarony i inne dania kuchni włoskiej. Po ośmiu latach lokal zmienił właściciela i charakter. Ale nie kucharza. – Tak powstała restauracja Przy Partyzantów, nareszcie mogłem poszaleć, gotować różne potrawy – wspomina Franek i dodaje, jak ważne dla niego jest to, że cały czas może rozwijać się, uczyć.

Po kolejnych  latach, restauracja znowu zmieniła właściciela, nazwę i troszkę charakter. I znowu tylko Franio się nie zmienił. Nowy właściciel nie miał wątpliwości, że to właśnie Franek jest solą, istotą lokalu, a także gwarancją dobrego smaku.

Jest szefem kuchni. Mówi, że jak jest zgrany, dobry zespół, to nie ma problemu z zarządzaniem. Tak jest teraz. Gdy na sali jest kocioł i trzeba nadążyć ze wszystkimi zamówieniami, po prostu skupia się tylko na tym, nie pozwala, by go coś rozproszyło. To wystarcza, by wszystko grało. Teraz cieszy się, że ma kolejne wyzwanie. Otwarty przed miesiącem Zakątek daje mu nowe możliwości. Karta nie jest przeładowana, Franek chce, by była jeszcze węższa. Zostawiono kilka ukochanych przez Polaków potraw, nie może zabraknąć tatara, schabowego, placka po węgiersku czy steków. Ale nasz bohater chce, by Zakątek miał twarz, by słynął z kilku wyśmienicie podanych makaronów. Wszystkie robione są własnoręcznie. Podobnie, jak pierożki. Franek docenia zręczność i pracę dziewczyn z drużyny, to one co ranek zagniatają ciasto, kroją paseczki. Używają mąki włoskiej, jest droższa, ale gwarantuje lepszy, oryginalniejszy smak.

A co najbardziej lubi gotować? Coś z niczego. Uwielbia, gdy w domu jest mało produktów, a on musi przygotować kolację. Włącza fantazję, pasję i swój talent i wychodzą najsmaczniejsze potrawy. To tak, jak z jego życiem. Jedna droga, jedna miłość, jedna rodzina, jedna pasja, jeden zawód, a nawet jedna restauracja, choć zmienia nazwy i właścicieli. Franio nie ma Fejsbuka  i, choć to nie do wiary, nie ma nawet adresu e-mail, co nie znaczy, że się nie interesuje światem, nawet lokalnymi sprawami. Nie jest zamknięty. Po prostu wie, gdzie jest i jest mu dobrze, nie potrzebuje się rozpraszać, szukać nowych podniet, ekscytować niepotrzebnie.

 Jest dobry w tym, co robi, bo czuje całym sercem, że restauracja nie da się rozdzielić na kuchnię i obsługę, dla niego to całość, którą nosi w sobie, jest w końcu tak samo dobrym kucharzem, jak kelnerem. Ale my wiemy, że Franio jest dobry w tym, co robi, również dlatego, że empatycznie dba o gości, że po prostu lubi ludzi i cieszy się, gdy są zadowoleni. Goście to wiedzą, dlatego tak często podchodzą do baru lub wywołują go wprost z kuchni, by… PODZIĘKOWAĆ.

 

tekst Monika Figut

foto Wiktor Wachowski

 



5
Oceń
(5 głosów)

 

Opinie i komentarze użytkowników (4)

kacperskyykacperskyy
0
Prawda, bardzo charakterystyczna postać w pełnym pozytywnym znaczeniu tego słowa! Z Robertino pamiętam tylko p. Franka.

Pobnie jak p. pizzerman Piotrek aktualnie z jednej pizzeri z okolic biedry.

Z młodzieńczych czasów "zwiedzało się" różne miejsca w okolicach i jak zobaczyłem, któregoś z Panów od razu wiedziałem... będzie dobrze :) (2017-02-27 14:46)
dolichadolicha
0
Panie Franku - czas aby to Pan został właścicielem tej restauracji. (2017-02-27 20:15)
NastroNastro
0
Dolicha - wiesz ile $$$ taka knajpa kosztuje ?
Jakby to było takie proste, to każdy mógłby iść do sklepu i kupić taką restaurację... (2017-02-27 21:21)
robroyrobroy
+1
Jak Pan Franciszek doskonale odnajduje się w roli kucharza,to po co ma kupować restaurację? Zamiast raczyć gości wyśmienitymi potrawami,będzie napadany przez różne instytucje nękania obywateli typu zus ,urząd podatkowy ,wściekłych i szybkich sanitarno- epidemiologicznych (2017-02-28 09:16)

skomentuj ten artykuł

e-Sochaczew.pl poleca filmy