Matka Polka Uciekająca cz.2 - Klub na obcasach

Zdjęcia i foto: Matka Polka Uciekająca cz.2 - Klub na obcasach Słowo pisane sochaczew

O tym dlaczego Matka Polka jest Uciekająca pisałam w poprzednim poście. Dziś porozmawiamy o tym,  jak takiej matce pomóc, czego matka potrzebuje i dlaczego jej potrzeby są tak ważne.

Jakiś czas temu powstał w Teresinie KLUB NA OBCASACH. Założyła go Karolina Krukowska, mieszkanka naszej gminy. Jest to bardzo energiczna młoda kobieta, pełna wrażliwości i niesamowicie empatyczna. Wesoła, gadatliwa, żyjąca w partnerskim małżeństwie, fanka nurtu Rodzicielstwa Bliskości. Ma syna. Co mnie w niej fascynuje to to, że jako praktykująca katoliczka, wykształcona w katolickiej szkole, łamie patriarchalny stereotyp żony i matki.

O kobiecych potrzebach, macierzyństwie i partnerstwie w związku Karolina Krukowska:


Po co założyłaś KLUB NA OBCASACH i komu ma on służyć?

Kiedyś mi się to przyśniło. Od dawna o tym myślałam i doszłam do wniosku, że muszę to zrobić, bo mnie ktoś ubiegnie. Między innymi dzięki Teresińskiemu Ośrodkowi Kultury udało mi się ten cel zrealizować. KLUB ma służyć społeczności lokalnej. Zawsze mnie kręciło, żeby integrować ludzi. Mam bardzo silny czynnik społeczny. Lubię robić rzeczy, za które nie biorę pieniędzy i chciałabym się zaangażować jeszcze bardziej w działania, które dają mi najwięcej satysfakcji, ale muszę jeszcze pracować. I tak udaje mi się połączyć życie zawodowe, rodzinne z działaniami na rzecz społeczności.


Kto należy do Twojego KLUBU?

Początkowo była taka koncepcja, żeby to były mamy z dziećmi. Ale z czasem wyklarowała się idea, żeby to był klub tylko dla kobiet. Żeby czas spędzony w KLUBIE był czasem dla nas. Kobiet. Żebyśmy się poznały jako kobiety żyjące w jednej społeczności.


Twoim zdaniem te kobiety chcą realizować jakąś pasję czy raczej czegoś szukają nowego w życiu? 

Myślę, że po części czegoś szukają, poszłyby gdzieś ale nie do końca mają gdzie. Chcą jakiejś propozycji. Każda kobieta przychodzi z inną potrzebą, z innym nastawieniem. Albo chcą poznać kogoś nowego, albo szukają nowego doświadczenia, chcą się czegoś nauczyć, spędzić fajnie czas.


Czy podczas spotkań dziewczyny dzwonią do domów? Zapytać jak tam, czy wszystko w porządku?

Nie. One tu przychodzą, bo to jest czas dla nich. Nie ma telefonów czy smsów. Natomiast zdarza się, że ktoś przyjdzie z dzieckiem, bo niestety życie wymusza takie sytuacje. Nie zawsze jest z kim zostawić to dziecko, a jest silna potrzeba bycia w naszym gronie więc lepiej z dzieckiem niż w ogóle.


Takich KLUBÓW jest w całej Polsce bardzo dużo. Mają swoje siedziby, tworzą się stowarzyszenia. Czy uważasz, że w dzisiejszym zapędzonym, zagonionym świecie każda kobieta powinna mieć taką alternatywę, taką ofertę, coś, czemu mogłaby się poświęcić poza domem?

Wydaje mi się, że tak. Łatwiej byłoby jej funkcjonować, ale nie wszystkie kobiety mają tego świadomość. Ja tę świadomość mam, ale mam też takiego męża, że mogę sobie na to pozwolić. Czasem jest tak, że stwarza się warunki a kobiety nie chcą z tego korzystać. Myślę, że nie każda wie jak ważna jest relacja z drugim człowiekiem z podobnymi problemami. Nie każda też posiada umiejętność integracji, ale myślę, że najważniejsze jest to, że wychodzimy na przeciw.


Mówisz, że robisz mnóstwo rzeczy z potrzeby pomagania ludziom i udzielania się społecznie, że miałaś tak zawsze. Czy urodzenie dziecka Ci w tym nie przeszkodziło?

Tak naprawdę ta silna potrzeba "społecznictwa" pojawiła się najbardziej po tym jak urodziłam dziecko. Siedziałam w domu a bardzo chciałam wyjść poza te cztery kąty. Moja mama jest typem domatora, nie pracowała zawodowo mając dzieci. A ja sobie tego w ogóle nie wyobrażałam. Posiedzę trzy dni i mi wystarczy. Potrzebuję odmiany.


Jaka wg. Ciebie jest recepta na zdrowy związek dwojga ludzi z dzieckiem?

Myślę, że najdrowiej jest kiedy jest po równo, kiedy mężczyzna również się angażuje w życie domowe. Wiadomo, że wszystkich rzeczy nie ogarnie, ale ogarnie to, czego nie zrobi kobieta. Ja nie muszę prosić męża o różne rzeczy. To się dzieje samo. Uzupełniamy się po prostu. Wtedy nikt do nikogo nie ma pretensji. Zarówno on jak i ja robimy wiele rzeczy na raz, dlatego, jak czegoś nie ma to nie ma i nikt nikomu niczego słownie nie wyrzuca. U nas w domu na przykład mój mąż kupuje synowi ubrania. Ja tylko prasuję. Mamy układ czysto partnerski. Taki jest najlepszy. Ale mój mąż jest kosmitą ;)

W innych układach prędzej czy później dochodzi do buntu jednej ze stron. Nie jest dobrze, gdy kobieta ogarnia cały dom, nie ma odskoczni ani pomocy i kiedy po powrocie z pracy mąż tylko "odpoczywa". To nie jest w porządku.


Czy dziecko staje na przeszkodzie relacjom damsko-męskim?

Mój mąż kiedyś powiedział, że dziecko to nie jest książka, którą da się odłożyć na półkę. Po powrocie z pracy do domu musimy mieć świadomość, że dziecko nadal istnieje i daje o sobie znać. Dla nas dziecko nie stanowi przeszkody, ale wiem, że są tacy, którzy dziecko traktują w takich kategoriach. To smutne. My naszego syna traktujemy partnersko na ile oczywiście da się tak traktować dziecko. Po prostu szanujemy jego potrzeby, ale i swoje. Czasem coś trzeba poświęcić. Do kina na przykład nie udało nam się jeszcze pójść. ;) Ale nie postrzegamy tego tak, że on miałby nam utrudniać funkcjonowanie. U nas jest tak, że jeśli któreś z nas ma ochotę pójść na film, na koncert czy wystawę ma aprobatę tej drugiej strony, która w tym czasie zostaje z dzieckiem. Zdarza nam się oczywiście zostawić dziecko pod opieką babci i pojechać wspólnie do teatru, ale rzadko. Nie angażujemy na siłę żadnej babci i nie wymagamy od nich tego zaangażowania. Tu dochodzimy do momentu, w którym chcę powiedzieć, że absolutnie dziecko nie stanowi problemu czy przeszkody w realizacji planów jeśli tylko dorośli potrafią się dogadać.


Wiesz, są takie kobiety, które po 4 czy 5 latach od urodzenia dziecka dochodzą do wniosku, że żyją w jakimś Matrixie i potrzebują się z niego wyzwolić.

Rozumiem te kobiety. Nic nie dzieje się jednak bez przyczyny. Każda taka sytuacja ma swoją historię. Albo nie ma relacji albo partnerstwa, coś się nie układa. Ludzie przecież kiedy się spotykają, są z różnych światów i te różnice po prostu dają o sobie znać prędzej czy później.


Ale kiedy codzienność zaczyna kobietę przytłaczać? Obowiązki wokół dziecka, niezmienność, szablon... zdarza się, że kobieta chce się spakować i uciec.

Znam ten problem. Jest on najbardziej widoczny u kobiet samotnie wychowujących dzieci. Mam kilka takich koleżanek. Czasem myślę, że taka sytuacja jest nie do ogarnięcia. Ja się nie dziwię, że ona po prostu nie daje rady psychicznie, bo tych obowiązków jest cała masa i nie dzielą się na dwoje. I ona mniej lub bardziej nieudolnie stara się to poskładać. To jest bardzo trudna sytuacja, gdy nie ma się wsparcia, nie ma się partnera albo jest on nieodpowiedzialny. Przychodzi taki moment, że życie staje się nie do wytrzymania, a najbardziej wtedy traci dziecko. I ja nie mówię o patologicznych sytuacjach. To się zdarza u kobiet rozsądnych i dbających o jakość życia. Odpowiedzialnych. Właśnie to poczucie odpowiedzialności przytłacza.


W takich ciężkich chwilach kobieta chyba zastanawia się nad sensem siebie samej? Tęskni za czymś nie do końca sprecyzowanym, a w efekcie nazwać to można wolnością

Po urodzeniu dziecka wszystko się zmienia. To nie jest tak, że kobieta po jakimś czasie może wrócić na przysłowiowe stare śmieci. Trzeba mieć tego świadomość, bo kiedy jej nie ma to prędzej czy później rzeczywistość zaczyna przytłaczać i kobieta sie gubi. Czasami jest tak, że ona nie potrafi normalnie funkcjonować, bo to się tak zmienia, że nie każdy sobie radzi. Sama miałam kryzys, który całe szczęście trwał krótko i miałam wsparcie od męża, rodziny. Ale jak sobie pomyślę, że są kobiety, które są pozostawione same sobie, niezrozumiane to jest to powód do różnych myśli.


Czy takie KLUBY jak Twój, czy wszelkiego rodzaju spotkania dla mam są w stanie pomóc tym zagubionym mamom?

Zdecydowanie. Po to też jesteśmy. Na jeden z moich warsztatów o metodach relaksacji przyszła dziewczyna, która była ewidentnie zmęczona byciem mamą. To było widać na pierwszy rzut oka. Potem dziękowała za to, że mogła przyjść, że ktoś coś takiego wymyślił. Mogła poznać techniki radzienia sobie ze stresem. Ona już nie wiedziała co ma z tym dzieckiem robić, które dodatkowo miało problemy zdrowotne. Dla niej to spotkanie to był jakiś kosmos. Marzyła o tym, żeby się oderwać, żeby wyjść chociaż na chwilę.


Myślisz, że kobiety mają gorzej niż mężczyźni?

Tak. Jest im trudniej, bo są bardziej emocjonalne i wchodzą we wszystko "za bardzo". Jesteśmy po prostu inne. Dobrze, że w społeczeństwie zmienia się stosunek do kobiet. Mężczyźni zaczynają zauważać potrzeby kobiet i sposób funkcjonowania natury kobiecej. Kobiety chcą pomagać innym kobietom. Tak powinno być i staram się to właśnie wprowadzać do kolejnej komórki jaką jest społeczność lokalna.


Dziękuję Ci bardzo za rozmowę. :)

To ja dziękuję. To dla mnie nowe doświadczenie i bardzo interesujące. :) Dałaś mi wiele do myślenia.



Karolina Krukowska – absolwentka Liceum Ogólnokształcącego Sióstr Nazaretanek w Warszawie, Wyższej Szkoły Pedagogicznej ZNP w Warszawie oraz Akademii Pedagogiki Specjalnej im. Marii Grzegorzewskiej w Warszawie, posiada dwa fakultety: pedagogika socjalna i nauczanie przedszkolne, nauczyciel w przedszkolu, instruktor zajęć twórczych w Teresińskim Ośrodku Kultury, wychowawca-koordynator świetlicy profilaktyczno-wychowawczej w Niepokalanowie, założycielka KLUBU NA OBCASACH. Jej pasją jest taniec, muzyka, dobra książka, działania i projekty społeczne, działania animacyjne, mężatka, syn Mikołaj.

 



0
Oceń
(0 głosów)

 

Opinie i komentarze użytkowników (0)

skomentuj ten artykuł

e-Sochaczew.pl poleca filmy