Nie możemy legalnie, więc kąpiemy się na dziko

/ 8 komentarzy / 3 zdjęć
Zdjęcia i foto: Nie możemy legalnie, więc kąpiemy się na dziko Rekreacja sochaczew

W całym powiecie sochaczewskim nie ma nawet jednego legalnego kąpieliska. Mimo że mamy boryszewski zalew i kilka rzek, w tym coraz czyściejszą i coraz bardziej kuszącą Bzurę. A ponieważ kąpielisk legalnych nie ma, SANEPID nie bada wód pod kątem bezpieczeństwa dla kąpiących. W Wojewódzkim Inspektoracie Ochrony Środowiska w Warszawie również takich badań się nie prowadzi, a jedynie ogólny monitoring. Tymczasem, przede wszystkim z racji wysokich temperatur, liczba dzikich kąpielisk zwłaszcza nad Bzurą rośnie.

 

Nikt dziś nie jest w stanie powiedzieć, czy amatorzy kąpieli w Bzurze, są bezpieczni. Nie posiadamy bowiem żadnej wiedzy co do jakości wody tej rzeki pod kątem na przykład występowania niebezpiecznych dla ludzi bakterii z grupy coli czy paciorkowców kałowych. Takie badania może przeprowadzić jedynie lokalna Powiatowa Stacja Sanitarno – Epidemiologiczna, ale tylko na wniosek o utworzeniu legalnego kąpieliska. A taki dotąd nie wpłynął. Warszawski WIOŚ, który rok temu przejął monitoring rzek od Delegatury w Płocku, dysponuje jedynie ogólnymi danymi, z których wynika, że, jak nam powiedział jeden z przedstawicieli, „tragedii nie ma”.

Potrzeba kąpieliska w Bzurze nabrzmiała zwłaszcza po otwarciu plaży miejskiej przy starej przystani. Szczerze powiedziawszy, obecnie nie ma dnia, by ktoś choć nie połaził po rzece. Są też tacy, którzy zwyczajnie pływają. W ostatnią upalną sobotę było szczególnie wielu kąpiących i to nie tylko przy plaży, ale również przy piaszczystym zejściu do rzeki w obrębie motocrossu. Pływali dorośli, pływały dzieci i pływały psy. To, a także tłok przy kurtynie wodnej na pl. Kościuszki, szczególnie dowodzi, jak bardzo sochaczewianie pragną wody.

Pytanie wielokrotnie zadawane przez użytkowników naszego portalu: po co plaża miejska, skoro nie ma kąpieliska, znalazło wydźwięk w samorządowym biuletynie, na łamach którego rzecznik prasowy burmistrza zapowiedział utworzenie kąpieliska w tym miejscu w 2017 roku. Ze stosownym wnioskiem wystąpić ma jako zarządca plaży Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji. Jeśli woda okaże się bezpieczna dla kąpiących, co stwierdzić może jedynie SANEPID, MOSiR będzie musiał spełnić szereg innych warunków umożliwiających legalne kąpielisko, m. in. dotyczących infrastruktury obiektu, w tym dostępu do sanitariatów, czy zapewnienia obecności ratowników. Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej ma czas nawet do 12 miesięcy od złożenia wniosku na wydanie decyzji w sprawie utworzenia kąpieliska. W tym kontekście lato 2017 to bardzo optymistyczny dla Sochaczewa termin.

Póki co, naszym mieszkańcom zostają dzikie kąpieliska wyłącznie na własną odpowiedzialność.

figa

 



5
Oceń
(7 głosów)

 

Opinie i komentarze użytkowników (8)

Obywatel85Obywatel85
+1
300 tyś na taki bubel który wygląda troszkę lepiej niż druga ,,plaża,, przy moście :-) tak potrafi tylko nasz Burmistrz,przy okazji polecam drugą fajna miejscówkę ciut dalej bo przy starym moście.
Natomiast gdyby ktoś chciał jeszcze fajniejsze miejsca to znajdują się one przed zakładem Boryszew,ale to już trzeba samemu poszukać ;-) kto znajdzie ten będzie zadowolony.

Aha droga redakcjo zapomniałaś o niestety nieczynnym basenie na terenie Liceum Chopina,pamiętam te piękne czasy aż miejsca w wodzie brakowało hehe
Wszyscy uśmiechnięci mimo zielonej wody,jakoś nikt nie dostał wysypki,rozwolnienia czy innej śmiertelnej w skutkach choroby :-) (2016-06-27 20:30)
OSheeOShee
0
Z tego co wiem, basen przy "Chopinie" został zmieciony z powierzchni ziemi... (2016-06-27 22:21)
Obywatel85Obywatel85
0
No cóż szkoda.........nawet nie wiedziałem :-( widocznie zbyt dawno nie skracałem sobie drogi skacząc przez płot. (2016-06-27 22:59)
tadeusztadeusz
0
Szanowny ''Obywatel85'' potwierdzam że na Boryszewie Bzura tuż przy działkach ma fajne spokojne miejsce :) jeśli chodzi o niby plażę to w bardzo fajny sposób zaczyna ją wykorzystywać młodzież i o ile nie jest to chwilowe zauroczenie to wieczorne zabawy w których występuje piłka plażowa lub '' Frisbee'' jest miłym spędzeniem czasu... oświetlone... bezpieczne miejsce... 300 tyś to grube przegięcie i jazda z publiczną kasą bez trzymanki... mimo wszystko oko cieszy kiedy młodzież ma swoje zaciszne miejsce spotkań :-) Czekamy na podobne w Chodakowie...
Co do czystości rzeki to budzi moją wątpliwość zapach... wręcz fetor który w godzinach nocnych unosi się od okolicy ZWiKu... mostu na Trojanowie w kierunku ''Kistek'' ... regularny zapach klasycznego stolca ludzkiego rozwadnianego... jak by ktoś rozwadniał gęstą kwintesencję szamba z tysiąca domów co powoduje wystarczającą moją odrazę do kąpieli rzecznej :) (2016-06-28 02:15)
pierwsza_krewpierwsza_krew
0
W którymś poście już pisałem. Zamiast pitolić o tych 300 tysiącach weźcie proszę napiszcie pismo urzędowe z zapytaniem, odczekajcie ustawowy czas i będziecie wiedzieli na co te pieniądze zostały wydane. Będziemy wdzięczni jak udostępnicie dokumenty na forum.

A tak drodzy Panowie to możecie sobie gdybać czy drogo czy nie.

Panie Tadeuszu wydaje mi się, że dla Pana to nie będzie problem - ma Pan bogate doświadczenie urzędnicze :) (2016-06-28 08:18)
Obywatel85Obywatel85
0
Nie bez powodu napisałem o miejscach PRZED fabryką Boryszew,po prostu woda tam jest dużo czystsza i nie śmierdzi natomiast kto ,,wzbogaca,, rzekę swoimi miksturkami na odcinku Boryszew-Chodaków doskonale wiadomo.
Takie informację są też powszechnie znane w przybytku naszego Burminia,już pomijam fakt spuszczania syfu do stawu przy muzyczne od tylu lat................każdy wie ale co do czego to nie my. (2016-06-28 10:59)
MaciekMaciek
0
Obywatel85 a mnie te 300tys nie wydaje się dużo. Same ławeczki na plaży pewnie kosztują po 1tys zł albo lepiej. Pomost bankowo kilkadziesiąt tys. Poza tym ktoś to musiał przywieźć, zmontować, odebrać itd. Praca ciężkiego sprzętu w postaci koparek, wywrotek to są kolejne dziesiątki tysięcy złotych. Praca jednej koparki to koszt ok 100zł za godzinę. (2016-06-28 12:06)
MaciekMaciek
+1
Sprawa trucia wody przez boryszew jest tak stara jak sama dzielnica. Mam znajomych w blokach na fabrycznej którzy skarżyli się na śmierdzącą mgłę wypuszczaną z zakładu po której zostają żółty osad na oknach czy barierkach. Smród chemikaliów i plastiku wydobywający się z zakładów to dzień powszedni - wystarczy przejechać obok z otwartymi szybami w aucie. Były skargi, były kontrole i... wielkie nic. Ktoś za to przytulił pewnie niezły grosz..
Druga sprawa - firma Mars, która też bądź co bądź smrodzi. Dogadali się z mieszkańcami, organizują im jakieś pikniki co roku, wyremontowali drogę dojazdową na wypalenisku, sponsorują plac zabaw w centrum miasta oraz wiele imrez w postaci corocznego zwierzyńca itp. Wszyscy zadowoleni. Jedyne co zrobił zakład w boryszewie dla mieszkańców to solidnie ich podtruł.. mogli by dziady chiciaż chodnik naprawić na przeciwko zakładu... no ale co się spodziewać po zakładzie który płaci 1000zł pensji. Mam nadzieje, że ktoś im się wreszcie dobierze do dupy... (2016-06-28 12:19)

skomentuj ten artykuł

e-Sochaczew.pl poleca filmy