O modzie na Olendrów i nie tylko

/ 4 zdjęć

Współczesny odbiór oraz etnograficzne dziedzictwo osadnictwa olenderskiego były tematami przewodnimi XI Spotkań z historią Sochaczewa i Ziemi Sochaczewskiej. W roli eksperta wystąpiła Magdalena Lica-Kaczan, etnolog z Muzeum Mazowieckiego w Płocku, która tym tematem zajmuje się zawodowo od wielu lat.


Magdalena Lica-Kaczan rozpoczęła wykład przewrotnie już w samym tytule wystąpienia: W trepach po terpach. Chciała w ten sposób zwrócić uwagę na obserwowaną w Polsce „modę na Olendrów”. Terpy, czyli charakterystyczne sztuczne wzniesienia, na których lokowano zabudowania są do dziś widocznym, a czasem jedynym, znakiem olenderskiego pochodzenia wsi. Natomiast trepy, czyli rodzaj prymitywnego obuwia, stają się istotnym elementem we wszelkich inscenizacjach czy próbach rekonstrukcji życia Olendrów, mimo że być może powinny nimi być drewniaki zwane holenderkami. Przykładów popularności tematu jest sporo, a jeden z najbliższych nam to powidła z buraków cukrowych, które niektórzy z nas pamiętają jeszcze z domów swoich dziadków.


Po tym wstępie gość Spotkań z historią wprowadziła słuchaczy w problematykę pochodzenia osadnictwa olenderskiego i kwestii etnicznych. Musimy pamiętać, że Olendrzy (wzgl. Olędrzy, Holendry) to bardziej termin prawny niż narodowościowy. Osadnicy tylko w pierwszym etapie byli pochodzenia niderlandzkiego, potem coraz częściej niemieckiego, a nawet polskiego. Dziś wielu polskich mieszkańców gmin Iłów, Młodzieszyn czy Brochów mogłoby o sobie powiedzieć, że są częściowo Olendrami.


Niezwykle ciekawe były elementy etnograficzne wykładu – domena pracownika Muzeum Mazowieckiego w Płocku. A zatem w oparciu o budownictwo, zachowane meble, narzędzia czy fotografie oraz, co niezwykle cenne, o relacje zarówno samych kolonistów jak i ich polskich sąsiadów zbudowano obraz zaradnych, spokojnych ale i niezwykle dumnych ludzi, którzy świetnie radzili sobie z wodą, uprawą ziemi, hodowlą bydła i sadownictwem. Obraz ten nie byłby pełen, gdyby nie bolesne doświadczenia II wojny światowej, w której występowali w trudnej roli zarówno sąsiadów jak i Niemców. Często kolaborowali z okupantem, choć znane są też przypadki wsparcia dla ludności polskiej. Po 1945 zostali niemal całkowicie wysiedleni z naszych terenów, a ich miejsce zajęli Polacy. Warto podkreślić, że ważnym elementem wykładu, jak i późniejszej dyskusji, były wzajemne relacje oraz czerpanie przez otoczenie od osadników olenderskich wprowadzanych przez nich innowacji czy rozwiązań – pozytywne skutki tego przenikania się możemy obserwować do dziś.


Integralnym elementem wystąpienia było przedstawienie projektu Skansenu Osadnictwa Nadwiślańskiego w Wiączeminie (gmina Słubice, pow. płocki), który jest obecnie realizowany. Wyremontowano już ewangelicki kościół z 1935 roku, a w przyszłym roku pojawią się zagrody, zarówno olenderskie, jak i polskie.


Kolejne już z cyklu Spotkania dotknęły niemal nieznanego sochaczewskim pasjonatom historii wycinka lokalnej przeszłości. Temat wzbudził interesującą dyskusję, która cieszy organizatorów, ponieważ celem wykładów jest właśnie prowokowanie do rozmowy i podejmowania interesujących tematów. Daje to nam dodatkową energię do przygotowywania kolejnych edycji naszego cyklu.


Patronem medialnym cyklu jest portal e-Sochaczew.pl.


Fot. Małgorzata Kazur

 

0
Oceń
(0 głosów)

 

Opinie i komentarze użytkowników (0)

skomentuj ten artykuł

e-Sochaczew.pl poleca filmy