Od przedszkola do... dobrej zmiany

/ 1 komentarzy
Zdjęcia i foto: Od przedszkola do... dobrej zmiany Słowo pisane sochaczew

Od piątku świat artystyczny w Polsce żyje Krajowym Festiwalem Polskiej Piosenki w Opolu i jego kolejną edycją, która nie wiadomo czy się odbędzie. Codziennie internet obiegają kolejne informacje o wycofywaniu się artystów z tej historycznej już imprezy. W geście solidarności przeciw arogancji prezesa TVP, dla "fanu". Wszystko jedno. Cel jest jeden: pogrążyć Kurskiego i jego decyzje. I bardzo dobrze.


To, co dzisiaj się dzieje, zaczyna mnie przerażać. Teraz, wokół Opola, czy wcześniej wokół "Klątwy" czy innych spektakli. Pomijam wartości, które za sobą niesie taka czy inna twórczość, albo ich kompletny brak. Nie rozumiem, dlaczego ktoś "z góry" i na jakiej podstawie to ocenia? Każdy człowiek ma swój własny system wartości, poczucie estetyki czy gust artystyczny i sam powinien oceniać, czy piosenka, książka czy spektakl mu się podoba czy nie. W tej materii jestem jak dziecko, które dziwi się światu i zastanawia, jak można ludziom zabronić decydowania o tym, co wybiorą z szeregu propozycji dostępnej kultury. Dzisiaj, w dobie internetu, po prostu się nie da zamknąć świata. A im więcej będziemy cenzurować, tym więcej będzie w internecie tych "niedozwolonych" treści i tym więcej ludzi będzie to chciało zobaczyć. Krok skazany na porażkę już na starcie. Ale że za publiczne pieniądze? Tak, sama się dziwię, czemu dałam wyraz tu na blogu, że za publiczne pieniądze musimy zapraszać na festyn disco polo. Jestem zdania, że jesteśmy od tego, by promować kulturę, która niesie coś ze sobą. Czasem łzy, czasem złość, czasem kontrowersje. Wszystko, co skłania do myślenia jest warte uwagi. Nawet "Klątwa". A disco polo skłania jedynie do wychylenia kolejnej puszki piwa. Ale szanuję ludzi, którzy chcą poskakać pod sceną, nawet jeśli sama nie mogę na to patrzeć mając nadzieję, że utwór "Przez twe oczy zielone" nigdy nie trafi do Polskiego Topu Wszechczasów programu Trzeciego PR.

W tym kontekście, staram się również zrozumieć myślenie "góry". My mamy takie wartości i będziemy je pielęgnować i propagować. Interesują nas jedynie, jak to powiedział mój kolega, bogoojczyźniane spektakle i akademie ku pamięci Jana Pawła II, Lecha Kaczyńskiego czy żołnierzy wyklętych. OK. Nie mam nic przeciwko temu. Ale nie wszyscy chcą iść w tę stronę. Boję się, że przez nową politykę historyczną, reformę edukacji i jedyną słuszną Telewizję Polską, chce się wyprodukować rzesze klaki, roboty, klony, całe plutony "Prawdziwych Polaków" w koszulkach, ze znakiem Polski Walczącej (nota bene produkowanych w Bangladeszu). Dlaczego życie kulturalne szarego człowieka musi być uzależnione od polityki? Tego nie rozumiem.

W 2003 roku, od pewnego "wysoko postawionego" człowieka w naszej gminie, na pytanie dlaczego mieszamy politykę z kulturą, usłyszałam: "Proszę Pani, polityka jest wszędzie. Nawet u Pani w sypialni". Po dość długiej i intensywnej wymianie zdań zrozumiałam, że gdyby u drzwi naszego ośrodka pojawiło się śniade dziecko wyznania muzułmańskiego, nie mamy prawa go wpuścić do środka. Tego samego roku oburzenie wywołał program z obsadą spektaklu, w którym ktoś przeczytał, że jedną z postaci jest prostytutka. Nieważne, że oburzone osoby spektaklu nie widziały, nieważne też, że spektakl był grany przez osoby dorosłe, a postać prostytutki była naprawdę epizodyczna. W tym samym roku przypadało dziesięciolecie TOKu. Na koncercie jubileuszowym wystąpiło mnóstwo artystów.  Jednym z punktów programu było moje wykonanie piosenki "Jeszcze w zielone gramy" Wojciecha Młynarskiego. Utwór ten wywołał również niezadowolenie niektórych osób. Doszukano się aluzji do sytuacji politycznej (zresztą słusznie), obrazy, i skomentowano niskim poziomem artystycznym. No cóż. Ja dla odmiany nie zabraniam mieć innym własnego zdania.

W piątkowy wieczór zagraliśmy koncert w hołdzie Wojciechowi Młynarskiemu. Szerzej o tym wydarzeniu w innym miejscu, ale chciałam tylko nadmienić, że nikt jak ów Artysta nie mógł pojąć pewnej "oczywistej oczywistości": dlaczego jedna grupa ludzi za wszelką cenę pragnie odebrać innym prawo wyboru i wolną wolę skoro dostaliśmy ją przecież podobno od BOGA!!!!! Poza tym Młynarski cenił sobie takie wartości jak "kultura, sztuka, wolność słowa". Ale nie wszyscy cenią Młynarskiego. I git. Nie muszą. 

Co takiego by się stało, gdyby na jednej scenie w Opolu, obok siebie stanęli: wspierająca KOD Kayah, Zenek Martyniuk, Jan Pietrzak i Dr Misio a TVP by to puściła? A stałoby się to, że każdy w domowych pieleszach mógłby sobie wybrać czego chce posłuchać. Wolna wola. I każdy ma taki mały sprzęcik, który w tym pomaga – pilot do telewizora. A tak? Festiwal, na którym wychowały się całe pokolenia prawdopodobnie umarł. Szkoda.

 



5
Oceń
(4 głosów)

 

Opinie i komentarze użytkowników (1)

Zbigniew ZbychZbigniew Zbych
0
Na jednej scenie artyści z resortowymi pisu ? TVPiS dostała by kolejny materiał propagandowy, uczciwe postawienie sytuacji, jasno i wyraźnie przez artystów, z uzasadnieniem powodów odmowy wydaje mi się odpowiednie, i dobitnie zostało zrozumiane wśród osób zdających sobie sprawę w jakim kierunku podąża Polska kierowana przez KatoPrawicę   (2017-05-22 13:47)

skomentuj ten artykuł

e-Sochaczew.pl poleca filmy