Ojczyzna wzywa, wszystkie ręce na pokład

Zdjęcia i foto: Ojczyzna wzywa, wszystkie ręce na pokład Historia i tradycja sochaczew

     Witam serdecznie zacnych Czytelników blogosfery. Kiedy ponad rok temu redakcja e-Sochaczew zaprosiła mnie do tego zacnego grona osób to nawet w pierwszej chwili ucieszyłem się. Nawet coś tam na początku napisałem. Ale potem! Zastanawiałem się co ja tu będę robił. Wśród zacnych blogerów znajdują się osoby, które sprawowały władzę, sprawują władzę lub którzy marzą o sprawowaniu władzy. Są tu zacni specjaliści w swoich dziedzinach: prawnicy, księża, sportowcy, artyści, działacze. Ale trzeba uczciwie powiedzieć, że ludzie władzy są najbardziej aktywni w pisaniu blogów. Wiadomo władza to pieniądze, posady, praca, prestiż, wyborcy. Niektóre jednak blogi są od dawna uśpione, inne z rzadka przejawiają aktywność. Pewnie jak ja nie widzą owi blogerzy bardzo siebie w tej codziennej walce o popularność, o posady, o wyborców i t.p.  

     Zastanawiałem się co ja tu będę pisał. Redakcja portalu proponowała bym pisał o historii miasta i jego okolicach. Ale tego tematu tutaj nie czułem i nie czuję. Piszę książki, artykuły historyczne, mam swoją niezależną autorską stronę historyczną (www.bkwiatkowski.pl), zatem o historii mam gdzie pisać i co pisać. Więcej pewnie bym nie zdzierżył. 

     Ale przyszedł czas, którego się nie spodziewałem. Ojczyzna wezwała. Piszę te słowa naśladując pewnego mojego znajomego radnego (z poza Sochaczewa by było jasne), który zawsze w środku kadencji sprawowania swego mandatu utyskiwał jaki to on jako radny ma ciężki żywot, że już więcej nie będzie kandydował. Ale gdy zbliżał się termin wyborów to brał zawsze w nich udział, mówiąc, że ojczyzna go wzywa. Śmiałem się trochę z niego. Mówiłem mu, że nie Ojczyzna cię wzywa, ale kasa. Przecież radny nawet szeregowy dostaje ładną pensję marzenie niejednej osoby pozostającej bez pracy. W nomenklaturze prawnej ta pensja zwana jest jak wiadomo dietą. Bardzo nie lubię tego określenia, gdyż słowo dieta kojarzy mi się z marnymi groszami. A jak taki radny jeszcze jest aktywny to i kasa większa. I tak przez lata żartowałem z niego, że mnie jakoś ojczyzna nie chce wezwać. Aż przyszedł czas, że poczułem, że i mnie Ojczyzna wzywa. Muszę przyznać dziwne to uczucie.

     A co mnie do tego skłoniło? Zaszczyt. Sam Pan Premier naszego rządu skłonił mnie, że rozpoczynam pisać swój blog. Nie, że osobiście. Nie chodzi nawet o to, że już dość mam rządów Platformy Obywatelskiej i tego co ta partia wyprawia – dłuższy okres pracy do emerytury, sześciolatki do szkół, próba wprowadzenia elastycznego czasu pracy, ale nie dla osób na państwowych posadach, brak ograniczenia handlu w niedzielę, ciągły brak okręgów jednomandatowych, ogarniająca kraj korupcja, brak likwidacji umów śmieciowych, brak likwidacji abonamentu telewizyjnego w obecnej formie, nepotyzm, nieuczciwe wybory, które zniechęcają do brania w nich udziału (o tym ostatnim będę pisał już niedługo) i wiele innych patologii, na które chyba nie ma już lekarstwa. Głównie wkurzyło mnie to, że Pan Premier kiedyś mówił, że na drugiej kadencji zakończy swoje rządy jako premier. A tu słyszę że będzie się starał dłużej pozostać u władzy. Tego już nie zdzierżyłem. Jestem zdecydowanie przeciwny dłuższym rządom wszelkiego typu niż dwie kadencje. Jestem za tym za czym była nawet kiedyś i platforma obywatelska, by każdy wójt, burmistrz, prezydent sprawował władzę maksymalnie dwie kadencje, ja bym od siebie dodał do tego zacnego grona jeszcze i posłów. Senatorów nie, gdyż instytucja ta powinna być zlikwidowana. Kraj jest w kryzysie.

     Sprawowanie zbyt długo władzy, niezależnie od szczebla prowadzi nieraz do patologii. Zresztą z trzech żądz jak mówi przysłowie ona jest najbardziej ogarniająca człowieka. Żądza seksu z wiekiem na ogół mija, pieniędzy też, ale władzy nigdy. Wystarczy spojrzeć na historię świata, choćby tą współczesną. Dyktatorzy chcą być u władzy jak najdłużej. A zatem Ojczyzna wzywa, wszystkie ręce na pokład.

     Jak już wcześniej pisałem długo zastanawiałem się co ja tu robię, albo co powinienem robić wśród tego zacnego grona blogerów. Wreszcie mój znajomy podsunął mi genialny pomysł. Że na e-Sochaczew wśród blogerów brakuje statystycznego mieszkańca Sochaczewa, szarego obywatela takiego jak ty. Pisałbyś z takiej właśnie pozycji. Co ciebie cieszy, co smuci, co irytuje, co wręcz wkurza.

     Zastanawiałem się również jaki dać tytuł na pierwszy tekst blogerski, żeby ktoś zauważył tekst statystycznego obywatela i zaczął wogóle czytać, a redakcja w czołówce umieściła na stronie startowej. Myślałem może ogłosić, że zamierzam kandydować na burmistrza Sochaczewa. Słyszałem, że młodsi czają się na to stanowisko. To by było nie głupie. W końcu wykształcenie mam nie najgorsze, jakieś języki obce znam, napisałem kilkanaście książek. Przez kilkanaście lat pracy jako dziennikarz samorządowość poznałem od podszewski, poczynając od tego co w niej najlepsze, kończąc na patologiach, o których informowali mnie ludzie. Do żadnej partii nie należałem. 

     Ten fakt to chyba nie atut, nie pisz tego, podpowiada mi mój znajomy. Dzisiaj, tak jak za Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, tylko partyjni mają dobrze. Przynależność do partii, czy innego ugrupowania politycznego na ogół daje pracę, wpływy, z głodu się nie umrze. Jak napiszę, że będę kandydował na burmistrza to będzie sensacja. Wreszcie jeden zadeklarował się jasno, że będzie kandydował, kiedy inni kandydaci kryją się jeszcze jak mogą z swoimi planami. Ale póki co uznałem to za nienajlepszy pomysł. Z ogłoszeniem swojej kandydatury zatem poczekam:)

     O czym zatem będę pisał jako statystyczny obywatel Sochaczewa, szary mieszkaniec grodu nad Bzurą. Czasem o historii miasta i okolic, ale głównie o tym co mnie cieszy, co smuci. Nie koniecznie w mieście. Tutaj chcę uśmiechać się do każdego i chcę by każdy uśmiechał się do mnie. Czy to możliwe? Tego jeszcze nie wiem. Zatem będę głównie pisał o szarej polskiej rzeczywistości, o wszechogarniającej nasz kraj korupcji, nepotyzmie, wielu innych patologiach i nieprawidłowościach. Czasem będę pisał i o tym co marzy mi się w mieście w którym mieszkam. I tu nie będzie nic odkrywczego. A marzy mi się parking przy dworcu PKP, a dopóki go nie będzie o tym by władze powiatu udostępniły swój przy biurowcu całodobowo i w weekendy, marzy mi się by obszar wokół boryszewskiej cegielni zmienił swoje oblicze. Tam jest krajobraz jak po bombardowaniu, istny sajgon i pekin. Dziś te stwierdzenia nie mają chyba racji bytu, gdyż oba wymienione miasta pisane z dużych liter kwitną że ach. A obszar po byłej cegielni dogorywa i dla mnie to największa ohyda w mieście.

     Cieszy mnie, że okolice zamku zmienią swoje oblicze, podobnie jak inne ulice w mieście. Już zacząłem pisać, że cieszy mnie, że opłaty śmieciowe będą wynosiły 12 i 6 zł. Ale właśnie przed chwilą przeczytałem, że za segregację prawdopodobnie trzeba będzie płacić 8,80 zł. Przy takiej stawce to już szkoda zachodu by segregować śmieci. Lepiej dać już te 3 zł więcej i nie zawracać sobie d… segregowaniem - jak mówi mój kolega Czesiek. Segregując śmieci nawet na alpagę się nie zaoszczędzi - żartuje. To na razie tyle. Zaczynam. Następny wpis prawdopodobniwe już w poniedziałek rano.

Statystyczny mieszkaniec Sochaczewa, szary obywatel

P.S. Przy okazji zapraszam Państwa na swoją autorską stronę historyczną (www.bkwiatkowski.pl) poświęconą dziejom Sochaczewa. Tam znajdziesz Szanowny Czytelniku kontakt mailowy z autorem bloga. Strona historyczna, zatem odpowiadam na korespondencję tylko o treści historycznej.   

 



0
Oceń
(0 głosów)

 

Autor tego artykułu: Blog Bogusława Kwiatkowskiego wyłączył możliwość komentowania.

e-Sochaczew.pl poleca filmy