Paweł Masłowski – kandydat na burmistrza

/ 7 komentarzy
Zdjęcia i foto: Paweł Masłowski – kandydat na burmistrza Wybory samorządowe 2010 sochaczew

Dziś gościem naszego cyklu wywiadów z kandydatami na burmistrza Sochaczewa jest Paweł Masłowski, który, przy poparciu SLD, po raz drugi będzie się ubiegał o ten fotel. Sprawdzamy, co Paweł Masłowski myśli o Sochaczewie, jego problemach i potrzebach mieszkańców.

Na początek proszę o krótkie przedstawienie: wiek, wykształcenie, zawód, pasje.

Mam 32 lata. Żona Magdalena, pracownik administracji, syn Kacperek skończy wkrótce 3 lata. Ukończyłem studia magisterskie na Wydziale Transportu Politechniki Warszawskiej. Właśnie kończę studia podyplomowe na Wydziale Architektury WSEiZ w Warszawie. Zawodowo związany jestem z jedną z lokalnych firm wchodzących w skład dużej grupy kapitałowej.
Od 2002 roku jestem radnym Rady Miejskiej z okręgu nr 3. Od 2009 roku działam w warszawskim stowarzyszeniu Klub Menedżera.
Moim sensem życia jest rodzina, szczególnie mój syn Kacper, który jest najwyższą dla mnie wartością i radością.
Od niedawna moją pasją są antyki i sztuka użytkowa, głównie z okresu, w którym panował styl art deco. Są to przybory codziennego użytku, zegary, jak również meble z tej epoki. Interesuję się technikami renowacji starych mebli. Ostatnio przeprowadziłem renowację zestawu do jadalni z 1938 roku. Wymagało to sporego nakładu czasu i sporo cierpliwości.
Interesuję się też nowoczesnymi technologiami, zwłaszcza w układach sterowania i zarządzania systemami w ruchu drogowych i kolejowym.

Dlaczego po raz kolejny zdecydował się pan ubiegać o fotel burmistrza Sochaczewa?

Zdecydowałem się, ponieważ poprzednie wybory w 2006 roku pokazały, że jest potrzeba innej wizji rozwoju społeczno-gospodarczego Sochaczewa. Tamten wynik był dla mnie nie tylko miłym zaskoczeniem, ale dał mi dużo siły do dalszej pracy w samorządzie. Mając wówczas 28 lat, byłem jedynym młodym kandydatem ubiegającym się o fotel burmistrza. W dodatku nie posiadałem tak dużego wsparcia medialnego, jak chociażby burmistrz Bogumił Czubacki czy Tomasz Połeć. Również notowania lewicy nie były w kraju najwyższe w stosunku do notowań PO czy PiS.
Dziś znów staję w szranki wyborcze. Dostrzegam i wiem, w jaki sposób poprawić szereg problemów, w takich działach jak edukacja, komunikacja, pomoc społeczna.
Sochaczew potrzebuje stabilnego i zrównoważonego rozwoju. Moim wyznacznikiem działań, jako burmistrza, i nowej rady będzie Wieloletni Plan Inwestycyjny. Ten dokument to drogowa mapa inwestycji, która stale się zmienia i dostosowuje do potrzeb mieszkańców.
Na zapisane i nowe zadania będę zabiegał o fundusze zewnętrzne.

W pana ocenie: najważniejsze problemy naszego miasta do rozwiązania przez burmistrza, jego współpracowników i radę miasta? Czego, pana zdaniem, mieszkańcy oczekują po gospodarzu miasta?

Nie będę odkrywczy. Głównym problemem jest układ komunikacyjny i notoryczny brak miejsc parkingowych w centrum miasta i w okolicy dworca PKP.
Jest to problem, z którym już obecna kadencja Rady podjęła walkę. Przebudowano ulicę Traugutta, zyskując dodatkowe miejsca parkingowe, wytyczono kilka zatok vis a vis kotłowni przy ulicy Żeromskiego. Jest plac św. Dominika z parkingiem. Zdaję sobie sprawę, że jest to kropla w morzu potrzeb, ale posiadam wiedzę i konkretny plan, który z naszymi urbanistami i wyłonionym w drodze przetargu biurem projektowym można z powodzeniem wdrożyć. Będzie to wymagało konsultacji z właściwymi zarządcami dróg i administratorami przyległych terenów. Myślę, że przy odrobinie dobrej woli ten problem uda się rozwiązać.
Pracy jest dużo. Presja społeczna i oczekiwania również. Stąd też mieszkańcy spodziewają się, że burmistrz i rada wraz z początkiem nowej kadencji ostro wezmą się wspólnie do pracy i zaczną realizować zarówno te zdania z WPI, jak też będą szybko reagować na bieżące problemy. Jest akcja, musi być i reakcja. Tu nie można sobie pozwolić na bezczynność, jak to miało miejsce po uszkodzeniu przeprawy na rzece Utracie.

Czy jakaś sfera życia naszych mieszkańców szczególnie wymaga dopieszczenia, większego niż dotychczas doinwestowania: drogi, a może przedszkola i żłobek, sport, rekreacja czy raczej kultura?

Patrząc globalnie, to zarówno drogi, przedszkola, żłobki, sport, rekreacja czy kultura wymagają zawsze dopieszczenia. W każdej dziedzinie życia społecznego coś jest do zrobienia.
Drogi wymagają ciągłego nadzoru i reagowania służb na wszelkie usterki. Tam gdzie są drogi gruntowe po ułożeniu mediów trzeba położyć nakładkę asfaltową, tam gdzie jeszcze nie ma infrastruktury, należy doraźnie utwardzić drogę tłuczniem. Przedszkola, żłobki to miejsca, gdzie wszystko się zaczyna w życiu młodego człowieka. Tu też jest jeszcze wiele do zrobienia. Termomodernizacja, nowoczesne place zabaw, pomoce naukowe i przyjazne warunki pracy.
Z pewnością potrzeba dobrego żłobka miejskiego. Już są prowadzone w tej sprawie dyskusje i próba rozstrzygnięcia, jaką formę będzie miał przyszły obiekt. Osobiście opowiadam się za czymś trwałym i będącym własnością miasta. Rozwiązanie modułowe, o jakim czytamy w prasie, nie przemawia do mnie.
Sport to ta część aktywności, która wymaga większej uwagi. Potrzeba większej liczby animatorów, a to z kolei pociąga za sobą między innymi finanse. Piłka halowa, rugby, siatkówka, tenis ziemny, stołowy i wiele innych dyscyplin, a także te niszowe jak skating czy wspinaczka, wymagają zarówno dobrej infrastruktury, jak i wsparcia finansowego ze strony samorządu miejskiego.
Jeśli chodzi o kulturę - wszyscy mamy na myśli przede wszystkim ofertę domów kultury. Tu obserwuję pewien postęp. Na miarę naszych możliwości finansowych i potrzeb zmodernizowaliśmy dom kultury w Chodakowie. Jeszcze wymaga on dopieszczenia, ale to już kwestia pewnej kosmetyki i wizualizacji. Na modernizację czeka jeszcze dom na Boryszewie, który też zyska nowe oblicze. W centrum trzeba poważnie się zastanowić nad dalszą współpracą z Cechem Rzemiosł Różnych lub pójść w kierunku budowy nowego obiektu, na przykład na polach czerwonkowskich. Mam tu na myśli duży obiekt - najlepiej halę sportowo-widowiskową z mniejszymi salami do ćwiczeń i prób, między innymi dla sekcji tanecznych. Na dużą uwagę zasługuje oferta kulturalna tworzona przez stowarzyszenia i osoby prywatne. Tu również potrzeba wsparcia samorządu i włączenia różnych imprez do kalendarza miejskiego. Naprawę warto to uczynić.
Niestety, jako samorząd, całkowicie straciliśmy dużą szansę na promocję w przypadającym właśnie Roku Chopinowskim. Miasto i powiat nie były w stanie przedstawić dobrej oferty.
Tu widzę porażkę. Dziś z mediów dowiadujemy się, że Żelazowa Wola jest koło Warszawy, a nie Sochaczewa. Jesteśmy wielkim nieobecnym. Widać to w Żelazowej Woli, na której wycieczki kończą swój program. Nie ma nas tam, a powinniśmy być obecni choćby z ofertą Muzeum Ziemi Sochaczewskiej i Pola Bitwy nad Bzurą czy Muzeum Kolei Wąskotorowej.

Jak pan ocenia to, co władzom miasta udało się zrobić w ostatnich latach dla Sochaczewa? Czy jakieś zadania, projekty chciałby pan kontynuować?

Wbrew wypowiedziom konkurentów, dostrzegam pewne postępy. Czuję się, jako radny dwóch kadencji, po ośmiu latach pracy w samorządzie, współautorem wielu inwestycji. Pierwsze cztery lata mojej pracy to czas, w którym były tworzone wszelkie plany związane ze strategią rozwoju miasta. To od tych planów i późniejszych dokumentów zależało, w jakim czasie uda nam się, jako samorządowi, pozyskać unijne dotacje. Patrząc na dotychczasowe dokonania, trudno mi się zgodzić z głoszoną przez obecnego burmistrza tezą, że Sochaczew jest liderem w pozyskiwaniu dotacji unijnych. Faktem jest, że tylko kilka inwestycji zostało dofinansowanych z funduszy UE, a możliwości mamy o wiele większe.
Efekt tych dwóch kadencji rady to między innymi rozbudowa Szkoły Podstawowej nr 4, termomodernizacja placówek oświatowych, przebudowa ulic Traugutta i Warszawskiej, plac Kościuszki, lodowisko, utwardzenie ulic tam, gdzie była położona kanalizacja. Ostatnio, jako samorząd, prowadzimy dużą inwestycję związaną z budową kanalizacji.
Nie jest to zbyt imponująca lista. Jestem przekonany, że burmistrz i jego zastępcy mogli wprowadzić więcej inwestycji do realizacji. Jednak zabrakło pomysłu i zbyt szybko spoczęli na laurach. Za dużo czasu poświęcano w urzędzie na wypełnianiu ankiet konkursowych celem zdobycia kolejnych dyplomów, zamiast formułować i składać wnioski o środki zewnętrzne.
Co do kontynuacji zadań, projektów, to, jako burmistrz, będę kontynuował dalszą budowę kanalizacji sanitarnej. Doprowadzę do końca temat z rewitalizacją kramnic miejskich. Przyspieszę układanie nawierzchni asfaltowych na osiedlach Malesin, Zatorze czy za rzeką Bzurą. Oprócz kontynuacji rozpoczętych inwestycji, mam też szereg nowych propozycji, które chciałbym zrealizować.

Co pan myśli na temat dyskutowanej od kilku lat koncepcji „przywrócenia” miastu rzeki w sensie kulturowym i rekreacyjnym? Jak pan ocenia, wstępne na razie, plany odbudowy zamku książąt mazowieckich w Sochaczewie?

Koncepcji pojawiało się kilka. Były przedmiotem dyskusji i konsultacji. Ostatnia prezentacja wzbudziła sporo emocji i kontrowersji, gdyż założenia końcowe były takie, że nie wnikamy w istniejący układ rzeki, pozwalając jej na czasowe zalewanie powstałych terenów rekreacyjnych w okresie wzmożonej aktywności Bzury. Przyznam, że to mnie niepokoi w kontekście przyszłych nakładów na urządzanie przestrzeni do rekreacji i później jej odtwarzaniu w przypadku wylewania rzeki. Nie jestem przekonany do tej koncepcji. Trzeba jeszcze raz do tego tematu usiąść i dokonać kilku zmian.
Co do odbudowy zamku książąt mazowieckich, to najbliższa mojemu wyobrażeniu o tej warowni jest propozycja zaprezentowana na jednej z sesji przez pana Łukasza Popowskiego (dostępna na www.esochaczew.pl). Forma i treść tego projektu najbardziej odpowiada temu miejscu. Będę dążył do tego, aby w porozumieniu z konserwatorem zabytków zrealizować tę właśnie koncepcję. Nie uda się to pewnie bez partnerstwa publiczno-prywatnego. Na dziś budżet miasta nie jest w stanie udźwignąć takiej inwestycji.

Jako radny zna Pan doskonale system i problemy związane ze skutecznym gospodarzeniem zasobami miejskimi, zarządzaniem publicznym budżetem. Jaką postawę powinien przyjmować burmistrz, by praca jego i rady miasta przynosiła wymierne efekty?

Każda współpraca wymaga dialogu. Będę na pewno prowadził dialog z radą, gdyż jest ciałem uchwałodawczym, doradczym i opiniotwórczym. Główne moje założenie to przedstawiać radzie jak najlepsze projekty i propozycje do dyskusji i akceptacji.
Na zasoby miejskie składa się duży majątek, o który trzeba dbać i nieustannie odtwarzać, gdyż ulega dekapitalizacji. Jak wiemy, każdy sektor w mieście ma duże potrzeby, a to już wiąże się z budżetem miasta. Tu również polityka, jaką będę prowadził, musi być realna, dostosowana do bieżących potrzeb, ale jednocześnie uzależniona od dochodów miasta.
Przypomnę, że to burmistrz jest głównym autorem projektu budżetu. Postawa burmistrza musi być zdecydowana i nie można pozwolić sobie na rozrzutność. Przy pracy nad budżetem głos rady powinien być brany pod uwagę. Dziś tak nie jest i mamy sytuację, że do podjęcia uchwały o przyjęciu budżetu podchodzi się kilka razy. To trzeba zmienić.

Jako członek i kandydat SLD ma pan, jak sądzę, lewicowe poglądy. Czy znajduje to przełożenie na koncepcję zarządzania miastem?

Polityka w samorządzie lokalnym od tej z ulicy Wiejskiej różni się znacznie. Utożsamiam się z pewnymi projektami z obszaru programu wyborczego lewicy, jak in-vitro, rozdział państwa od kościoła czy polityka prorodzinna. Właśnie z polityki prorodzinnej chciałbym realizować program związany ze żłobkami i edukacją przedszkolną.
Na pewno w swych zadaniach będę kierował się równymi zasadami wobec wszystkich, bez względu na to, czy to będzie tzw. zwykły Kowalski, stowarzyszenie NGO, prywatna firma czy proboszcz parafii X.
Z pewnością będę zwracał też większą uwagę na obszar związany z pomocą społeczną i aktywizowanie bezrobotnych. To ostanie zadanie będzie wymagało szerszej współpracy z powiatem i gminami.

Miałam okazję nie raz obserwować pana pracę, jako radnego i muszę stwierdzić, że nie jest pan zbyt aktywny podczas sesji, rzadko zabiera pan głos. Za to w komentarzach do tekstów zamieszczanych na naszym portalu e-Sochaczew nie raz zdradził pan bardzo sprecyzowane poglądy na nawet wąskie tematy. Zastanawiam się jednak, czy jako burmistrz będzie pan dość asertywny. Jaki, pana zdaniem, powinien być burmistrz, czy starczy panu siły przebicia, a może ta nie jest potrzebna?

Nie jestem typem gaduły. Sesja rady to miejsce nie tylko na dyskusje, ale podejmowanie już konkretnych przemyślanych decyzji. Nie lubię prowadzić jałowej polemiki, a takiej świadkiem byłem nie raz. Z obserwacji wie pani, jak wiele dyskusji prowadziło do braku konsensusu. Takie przelewnie z pustego w próżne. Na sesję przychodzę już z wyrobionym zdaniem i jeśli już zabieram głos, to jedynie wówczas, gdy udzielone przed sesją odpowiedzi na moje pytania przez merytorycznych pracowników budzą jeszcze moje wątpliwości.
Jednak nie pozostaję bierny i w sprawach istotnych zabieram głos, wypowiadając się m.in. na łamach tygodnika „Ziemia Sochaczewska” lub na portalu e-sochaczew.pl.
Przyznam, że moje wypowiedzi i sprecyzowane poglądy na wąskie tematy trafiają do odbiorców i często jest to wdrażane w życie jeszcze zanim uchwała trafi na stół. Taka aktywność przynosi więcej pożytku niż bicie piany na sesji za pięć dwunasta. Przez osiem lat pracy w samorządzie wykazałem, że jestem stanowczy. Taki też będę jako burmistrz. Zdecydowany, przygotowany i prezentujący dobre projekty, które będą najlepszym przykładem mojej siły przebicia na forum rady.

Spółka zajmująca się budową lotniska w Bielicach deklaruje rok 2013 jako termin ukończenia inwestycji. Czy wierzy pan w ten projekt, czy jako burmistrz będzie go pn popierał, jeśli tak, to w jaki sposób?

Jestem jednym z protoplastów tego projektu. Przypomnę, że praca, jaką wykonałem wraz z zespołem, na czele którego stała pani Beata Brymora, doprowadziła do tego, że dziś mamy spółkę, która prowadzi ożywione działania zmierzające do uruchomienia lotniska. Wprawdzie jeden z partnerów biznesowych wycofał się, ale z posiadanych informacji wynika, że cały projekt nie jest zagrożony.
Wierzę, że uda się sprawę doprowadzić do końca. To ważna dla Sochaczewa i Mazowsza inwestycja. Tu nie można sobie pozwolić na pominięcie żadnej wymaganej prawem procedury. Dlatego też uspokajam wszystkich, że jako burmistrz dopilnuję, aby wszelkie opinie i badania w zakresie oddziaływania tej inwestycji na środowisko były opracowywane przy otwartej kurtynie i na każdym etapie postępowania zainteresowane strony mogły wnosić uwagi.

Czy gazeta samorządowa „Ziemia Sochaczewska” powinna istnieć, bo coraz częściej mówi się o zbytecznym wydatkowaniu publicznych pieniędzy na jej utrzymanie w kontekście dość silnej prasy lokalnej w Sochaczewie?

Tygodnik „Ziemia Sochaczewska” to jedna z najstarszych gazet samorządowych w kraju.
Jej dorobek i wkład w rozwój społeczności lokalnej jest nieoceniony. Jestem za tym, aby ten tytuł nadal był obecny na lokalnych rynku prasy. Zasady i forma finansowania z pewnością będą przedmiotem analizy i debaty w nowej kadencji. Pamiętajmy, że przepisy ustawy o finansach publicznych dość dynamicznie się zmieniają i tu również trzeba reagować i dostosować się do nowych wymogów.

Czy jeśli zostanie pan burmistrzem – jakieś zmiany personalne czy też bardziej organizacyjne dotkną Urząd Miasta?

Przede wszystkim przeprowadzę audyt w obszarze gospodarki komunalnej. Takim audytem będzie również objęty cały urząd. Od wyniku będzie zależało, jakie podejmę dalsze kroki. Na pewno wprowadzę kilka zmian w obszarze podziału kompetencji. Dziś mamy tak, że zastępca burmistrza odpowiedzialny za projekty inwestycyjne nie ma w swym obszarze dwóch ważnych wydziałów tj. gospodarki gruntami i architektury. Obecny podział wprowadza bałagan i spowalnia proces decyzyjny. Nie może być tak, że jeden z zastępców burmistrza odpowiadający za projekty inwestycyjne przedstawia dane i analizy do projektów wiceburmistrzowi odpowiedzialnemu za pomoc społeczną i edukację tylko dlatego, że ten ostatni ma w swoim pionie dwa ważne działy jak gospodarka gruntami i architektura. Ten podział musi zniknąć.

rozm. figa

 



0
Oceń
(0 głosów)

 

Opinie i komentarze użytkowników (7)

karol997karol997
0

Ładna fotka...:) i nie ma odważnych do komentowania?


Mam pytanko co znaczy "Jest akcja, musi być i reakcja. Tu nie można sobie pozwolić na bezczynność, jak to miało miejsce po uszkodzeniu przeprawy na rzece Utracie."chodzi konkretnie o most na Utracie?



Niestety, jako samorząd, całkowicie straciliśmy dużą szansę na promocję w przypadającym właśnie Roku Chopinowskim. Miasto i powiat nie były w stanie przedstawić dobrej oferty.
Tu widzę porażkę. Dziś z mediów dowiadujemy się, że Żelazowa Wola jest koło Warszawy, a nie Sochaczewa. Jesteśmy wielkim nieobecnym. Widać to w Żelazowej Woli, na której wycieczki kończą swój program. Nie ma nas tam, a powinniśmy być obecni choćby z ofertą Muzeum Ziemi Sochaczewskiej i Pola Bitwy nad Bzurą czy Muzeum Kolei Wąskotorowej."  tu się całkowicie zgadzam chyba i Pan też stracił szansę promowania miasta?


Pozdrawiam Karol


(2010-10-18 15:39)
MasłowskiMasłowski
0

Tak, chodziło o most na Utracie.


Konkretnie, gdy była „akcja” MZDW z zabezpieczeniem uszkodzonej przeprawy, miasto i powiat powinno podjąć szybką reakcję np. wytyczając objazd dla ruchu lokalnego. Z góry było do przewidzenia, że zarząd powiatu nie porozumie się z zarządem MZDW. Miasto i powiat natychmiast powinno się zwrócić do zarządcy drogi ( ul. Aleja 600 –lecia) o zmianę organizacji ruchu na skrzyżowaniu  ulic:  600-lecia-Trojanowska-Staszica. Na początek, chociaż tyle można było zrobić. Dziś widać też problem w ciągu ul Młynarskiej np.  od mostu w kierunku skrzyżowania Młynarska-Chopina powinny być ustawione znaki zakazu parkowania. W tzw. „ dzień targowy” jest duże niebezpieczeństwo wystąpienia kolizji lub potrącenia pieszego w czasie manewru omijania.


W niedziele przy kościele sytuacja wygląda podobnie.


W kwestii promocji Roku Chopinowskiego, to o m.in., jako radny wyraziłem zgodę na promocje miasta i powiatu przez Lokalną Organizację Turystyczną, do której przystąpiło nasze miasto.


Jednak dziś widzę, że to był błąd.


Osobiście zachęcałem przyjaciół i znajomych spoza Sochaczewa do odwiedzin dworku w Żelazowej Woli i muzeów w mieście.


 

(2010-10-18 21:03)
karol997karol997
0

Panie Pawle objazdy to "trochę" za mało dla miasta. Most jego odbudowa powinna być sprawą priorytetową w tym przypadku.


Jeśli zaś chodzi o rok Chopinowski to już w noc sylwestrową z TV od prezydent W-wy dowiedziałem się, że Fryderyk Chopin jest rodowitym Warszawiakiem??? Sam jako mieszkaniec też promuję Żelazową Wolę wraz z naszym miastem. Jak widać nie trzeba być radnym by coś dobrego robić dla miasta.


Dziękuję za odpowiedź


Pozdrawiam Karol

(2010-10-19 08:22)
mefistomefisto
0
Fajny z Pana facet,ale czemu pan się zadał z SLD?Dla mnie to jest w Panu nie do przyjęcia. (2010-10-24 11:01)
MasłowskiMasłowski
0

 


Nie osądzam ludzi na podstawie ich poglądów, czy przynależności politycznej.


Kieruje się tym, co jest wartościowe w człowieku.


Zarówno w SLD, PIS, PO czy  PSL są ludzie wartościowi, a przede wszystkim wierni swym poglądom z poszanowaniem dla innych.


Lokalnie bywa różnie. Tu bardziej patrzy się na człowieka, a nie przynależność.


Choć to ostatnie dla niektórych wyborców, jest podstawą do oceny kandydata/ki jak podchodzi do realizacji swych obietnic w kontekście zmieniania z wyborów na wybory poglądów i ugrupowań. Takie skakanie z kwiatka na kwiatek może świadczyć o tym, że kandydat/ka startuje po to, żeby się załapać i dociągnąć do następnej kadencji.


W SLD w 2006 roku też obserwowałem sytuacje, gdzie odeszły postacie od lat związane z lewicą i wyborcy to ocenili jednoznacznie, dając czerwoną kartkę.


W tych wyborach wymagajmy wysokiego standardu.


Programy wyborcze są podobne, lecz ludzie, którzy chcą je realizować czasem skrajnie różni.


Wybierzmy mądrze, żeby potem nie narzekać przez kolejne cztery lata.


 


Pozdrawiam


Paweł Masłowski


Kandydat na Burmistrza i do Rady Powiatu


 


(2010-10-24 15:24)
mefistomefisto
0
Ja nie oceniam pana jako człowieka bo jak pisałem wcześniej uważam że jest pan fajnym facetem i darzę pana sympatią, pomimo że nie znam pana osobiście.Przynależność partyjna określa jednak pana poglądy pomimo że publicznie ich pan nie wypowiada.Legalizacja związków homoseksualnych,in vitro,i inne sprawy pod którymi pan się podpisuje nosząc legitymację SLD,a z którymi ja i wiele innych osób nie koniecznie się zgadzamy.Inna sprawa to starzy działacze PZPR i to że jesteście spadkobiercami tej partii powoduje że SLD jest partią postkomunistyczną a nie lewicową co pokazał już rząd Millera.Nieprawdą jest też że wybory lokalne to coś innego niż parlamentarne,tu też wskaźnik popularności danej partii jest bardzo istotny.Wy młodzi powinniście stworzyć coś nowego i odciąć się od betonu to wtedy na pewno będziecie inaczej postrzegani przez społeczeństwo. (2010-10-25 08:38)
AdanekAdanek
0
W każdej partii byli i są spadkobiercy PZPR - zarówno wśród członków jak i osób związanych. Ktoś, kto wysuw argument, że ten był w PZPR, a tamten dogadywał się z władzą musi być człowiekiem wielce nieszczęśliwym i nie mającym do wyboru chyba żadnego kandydata. Zarówno Mazowiecki, Kuroń, Jasiński, Sowińska -ta od teletubisiów, to osoby, które były w PZPR. Mało tego - jeśli jesteś fanatykiem ONR, to ludzie stamtąd licznie lądowali w UB. A sam Bolesław Piasecki -patron wielu fanatyków PiS i LPR był poukładany z władzą ludową, czemu dał wyraz w roku 1968, kiedy potępiając strajki studenckie stwierdził, że kościół powinien iść z linią partii.

Nie wiem co wspólnego z PZPR może mieć Pan Masłowski. Jest on politykiem lewicowym, mającym swój program dla poprawy sytuacji swojego miasta. Program dobry, bo papugowany przez innych, czym zainteresował się między innymi portal e-sochaczew.
(2010-11-11 19:31)

skomentuj ten artykuł

e-Sochaczew.pl poleca filmy