Podpalili akta 200 spraw

/ 3 zdjęć
Zdjęcia i foto: Podpalili akta 200 spraw Kradzieże, oszustwa, korupcja sochaczew

Akta kilkudziesięciu spraw spłonęły doszczętnie. Trwa intensywne śledztwo i ustalanie skali zniszczeń pożaru w sochaczewskim sądzie. Policja schwytanie sprawców stawia sobie za punkt honoru, pracownicy Wydziału Karnego muszą zmierzyć się z zadaniem odtworzenia dokumentacji. Już wiadomo, że w niektórych przypadkach może to być bardzo trudne...

Sprawcy pożaru sprzed tygodnia zniszczyli akta 200 spraw, w tym niestety dokumentacja kilkudziesięciu spłonęła całkowicie. Trwa intensywne śledztwo, policja schwytanie sprawców stawia sobie za punkt honoru. Kto wie jednak, czy nie największa praca czeka teraz Wydział Karny Sądu Rejonowego w Sochaczewie, którego funkcjonowanie istotnie zakłócono. Nasuwa się jedno zasadnicze pytanie, czy w związku ze zniszczeniem akt, istnieje groźba, że któraś ze spraw się nie odbędzie, że podejrzanych nie sposób będzie osądzić?

Podpalenie
Przypomnijmy. Do zdarzenia doszło tydzień temu w nocy z niedzieli na poniedziałek. Sprawcy, wiadomo, że było ich co najmniej dwóch, dostali się do sochaczewskiego sądu po wybiciu szyby w oknie jednej z sal rozpraw znajdujących się na parterze. Stąd przeszli na pierwsze piętro, do Wydziału Karnego. Włamali się do sekretariatu, gdzie wyłamali drzwi czterech szaf metalowych, chroniących akta spraw. Dokumenty wynieśli na korytarz i tu podpalili. Straż pożarna została powiadomiona i przyjechała około 6.30. Niestety, dla dużej części akt było już za późno. Spłonęły całkowicie.

Akta 200 spraw
Choć ustalanie skali zniszczeń wciąż trwa, jak powiedział nam wiceprezes sochaczewskiego sądu, a jednocześnie przewodniczący Wydziału Karnego Jacek Woźnica, sprawcy podpalili akta około 200 spraw. Całkowicie spłonęła dokumentacja kilkudziesięciu z nich. Dodajmy, że jeden tom akt liczy przeciętnie około 200 kart. Pożar na pewno na wiele miesięcy zdezorganizuje pracę wydziału.

Spalone protokoły
Akta dotyczyły spraw publiczno-skarbowych, w których autorem aktu oskarżenia była najczęściej prokuratura. Znajdowała się w nich cała dokumentacja z postępowania przygotowawczego: zawiadomienia o przestępstwie, protokoły z przesłuchań świadków, podejrzanych, materiały dowodowe, ekspertyzy, opinie itp. Jak wyjaśnia Jacek Woźnica: - Sprawy dotknięte pożarem znajdowały się na różnym etapie rozpatrywania, niektóre z nich zostały już zakończone wyrokiem pierwszej instancji, inne były w trakcie procesu, pozostałe dopiero czekały na skierowanie na rozprawę.

Odtworzenie
Zniszczenie akt poważnie zakłóciło pracę wydziału, chociaż część spraw już nazajutrz odbywała się normalnie. Teraz najważniejszym i najtrudniejszym zadaniem jest odtworzenie dokumentacji. - Będziemy robić wszystko, by jak najszybciej powrócić do stanu wyjściowego - mówi Jacek Woźnica, przyznaje jednak, że odtworzenie niektórych dokumentów może być bardzo trudne. Chodzi przede wszystkim o ponowne przesłuchania świadków i samych podejrzanych, wiadomo, czas zaciera pamięć, z kolei rodzi się groźba, że podejrzani dla własnych korzyści będą próbowali zmienić zeznania.

Ograniczone możliwości
Niestety, akta nie są kopiowane, dokumentacja z postępowania przygotowawczego sporządzana jest w jednym egzemplarzu. - Możemy korzystać z ewentualnych zapisów komputerowych w prokuraturze, jeśli takie będą, indywidualnie będę się zwracał w każdym przypadku - mówi przewodniczący Wydziału Karnego. - Istnieją też akta podręczne prokuratora, które często zawierają dokumenty będące duplikatem tego, co jest w aktach głównych. Niektóre ze zniszczonych dokumentów dotyczyły spraw poprzerywanych i odroczonych na inne terminy, w ich przypadku istnieje możliwość odzyskania protokołów przesłuchań z sali rozpraw, gdyż te są zapisywane na komputerze.

Podejrzenia
Trudno dziś zakładać, że na skutek pożaru ktokolwiek z podejrzanych nie zostanie osądzony, na pewno jednak procesy są już teraz utrudnione. Rodzi się naturalne podejrzenie, że na tym właśnie zależało podpalaczom, więc być może powiązani są z oskarżonymi. Nie wyklucza się jednak, że ogień podłożono w akcie zemsty, że podpalacze mają związek ze sprawą, w której wyrok już zapadł.

Ochrona
Po zdarzeniu rodzi się też duża wątpliwość, czy sochaczewski sąd jest wystarczająco zabezpieczony. - Najwyraźniej nie, skoro doszło do tego zdarzenia - odpowiada Jacek Woźnica. Kwestia ochrony ustalana jest jednak z sądem okręgowym, a docelowo również apelacyjnym, gdyż budżet pochodzący ze skarbu państwa dzielony jest na poszczególne jednostki odgórnie. Jak nas poinformowano, w oknach sochaczewskiej siedziby na pewno zamontowane zostaną kraty. Do czasu pełnego zabezpieczenia obiektu, będą go całodobowo pilnować ochroniarze.

Monika Figut

 



0
Oceń
(0 głosów)

 

Opinie i komentarze użytkowników (0)

skomentuj ten artykuł

e-Sochaczew.pl poleca filmy