Pojedynek Buczyński kontra Osiecki: Dni Sochaczewa – radość czy udręka

/ 6 komentarzy
Zdjęcia i foto: Pojedynek Buczyński kontra Osiecki: Dni Sochaczewa – radość czy udręka Wybory samorządowe 2018 sochaczew

Kiedy nadchodzą Dni Sochaczewa wielu mieszkańców ucieka z miasta. Już w piątek z okolic stadionu dobiega ogłuszający jazgot i huk. To zaczyna się impreza organizowana przez pana burmistrza.


Dni Sochaczewa, które powinny być świętem i radością dla wielu mieszkańców stają się piekłem nie do wytrzymania. Zamiast muzyki słychać piekielny huk i jazgot, który przez 3 dni jest niezwykle uciążliwy. Przez 3 dni i noce jesteśmy torturowani piekielnym hałasem unoszącym się nad miastem i okolicą.

Będąc tego świadom ja i wielu moich znajomych po prostu wyjeżdżamy z miasta uciekając gdzie pieprz rośnie. Bierzemy na sobotę i niedzielę dyżury w pracy, a inni po prostu wyjeżdżają na weekend. Kolega, który mieszka w bloku obok stadionu opowiadał, że w niedzielę do późnej nocy wyli na scenie, a do 5 rano tłukli żelaznymi elementami rozbieranych konstrukcji. A przecież można ustawić normalnie nagłośnienie. Ale nie! Musi być słychać w całej okolicy jak pan burmistrz imprezuje.

Kto był na koncercie w Żelazowej Woli, z radością słuchał muzyki Chopina. Cudownym dźwiękom towarzyszy często śpiew ptaków i delikatny szum wiatru w gałęziach drzew. I ludzie siedzą zasłuchani kontemplując muzykę i wracają do domu uspokojeni, zadumani, zrelaksowani i wypoczęci. Ale takie imprezy tworzą ludzie Kultury.

Natomiast pan Osiecki z panem Robertem  serwują nam piekielny huk i jazgot nie do wytrzymania. Nigdy nie widziałem na Dniach Sochaczewa pana Osieckiego czy Małolepszego. Być może mijaliśmy się, chociaż jak co roku niewielu ludzi kręci się po stadionie. Gdyby pan burmistrz osobiście raczył pospacerować w tym hałasie może by kazał ustawić normalnie nagłośnienie, ale zapewne zarówno on jak i pan Robert siedzieli sobie spokojnie w swoich rezydencjach za miastem, a my musieliśmy przez 3 dni wysłuchiwać piekielnego jazgotu.

Wielu z nas pamięta Dni Sochaczewa organizowane przez panów burmistrzów Czubackiego i Żelichowskiego na Podzamczu. Jest to miejsce idealnie przystosowane niczym amfiteatr w starożytnej Grecji. Muzyka grała normalnie. Ludzie siedzieli na ławeczkach lub na kocach rozłożonych na trawie całymi rodzinami. Rozstawione w pobliżu stragany dostarczały napojów, jedzenia czy lodów, a ludzie spacerowali spokojnie i radośnie, ciesząc się słonecznym dniem. Całość imprezy tworzyła atmosferę pikniku i rodzinnego spotkania. I były to piękne dni. Być może dlatego, że organizowali je ludzie Kultury, jakimi byli burmistrz Czubacki i Żelichowski. Obaj spokojni i życzliwi. Wiele dobrego zrobili dla naszego miasta.

Niestety na nasze nieszczęście wybory wygrał pan Osiecki i razem z panem Małolepszym zamiast kultury i radości przynieśli nam brutalne zwyczaje z boisk do gry w rugby, gdzie dominuje bezmyślna fizyczna siła, brutalne przepychanki, rozpychanie się łokciami, a wszystko to przy krzykach, wyciach i gwizdach kibiców na trybunach. I takie panują zwyczaje w ekipie pana burmistrza do dziś. Nie pamiętamy też, że pan Osiecki został wyrzucony ze stanowiska dyrektora MOSIR-u, bo nie radził sobie z powierzonymi obowiązkami, a wszyscy pracownicy odetchnęli z ulgą. Podobnie teraz pan Osiecki nie radzi sobie z Dniami Sochaczewa. Jak odejdzie wreszcie i my odetchniemy z ulgą.

Po 8 latach jest nowy pomysł pana Osieckiego i Małolepszego, aby Dni Sochaczewa znów odbywały się na Podzamczu. Sami je przecież wiele lat temu przenieśli na Orkan! Sami wszystkich przekonywali, że to świetne rozwiązanie! Teraz po cichu się wycofują i liczą na to, że sochaczewianie nie zauważą kto wyprowadził najważniejsze święto miasta z Podzamcza na stadion. Ale mądre głowy, ale inteligencja! Ale co się dziwić. Podobno obaj panowie mają wyższe wykształcenie. Plotka głosi, że zdobyte na boryszewskiej uczelni, a tam wykładają podobno światowej sławy luminarze, ale papier to papier. Musi się zgadzać! Niestety mądrości nie zdobywa się za pieniądze na uczelniach. Dlatego też odebrano nam radość świętowania, którą zamieniono na udrękę wysłuchiwania piekielnego hałasu i okropnego jazgotu, w nieodpowiednim do tego miejscu.

Co daje człowiekowi mądrość tego nikt nie wie…

Biblijni Patriarchowie, król Dawid czy Salomon słynęli z mądrości i cieszyli się niepodważalnym autorytetem, chociaż byli prostymi pasterzami owiec. Biblia przekazuje, że byli ludźmi prawymi i przestrzegali prawa. Być może prawość, uczciwość i przestrzeganie Prawa Boskiego dawało im mądrość, bo byli doskonałymi przywódcami Narodu. Nigdy nikogo nie zawiedli i zawsze postępowali uczciwie.

Czy polscy politycy są prawi i uczciwi, czy to cwaniaki i kombinatorzy? Czy widzimy w nich dostojnych, szlachetnych mężów stanu, czy raczej przypominają przedwojennego Nikodema Dyzmę? A Wam sochaczewianie kogo przypomina pan Osiecki i pan Robert? Czy są to ludzie dostojni, szlachetni, uczciwi i prawi?

Być może na co dzień nie widać efektów nieudolności burmistrza. Niemniej dalekosiężne skutki już widać doskonale. Dobrym do zobrazowania tego i wcale nie tak odległym przykładem jest żenujący występ na piłkarskich Mistrzostwach Świata polskiej reprezentacji. Polscy piłkarze po prostu nie potrafią grać w piłkę. „Na więcej nie było nas stać” – stwierdził Robert Lewandowski. I taka jest prawda.

Skąd mamy brać dobrych piłkarzy?

Kluby i akademie piłkarskie dostają największe dotacje oraz nagrody i przecież szkolą dzieci, a także młodzież. Ale widocznie jest to złe szkolenie skoro Bzura po licznych perypetiach ma zagrać z wiejskimi drużynami w A klasie, Orkan zaczyna od zera, a pan burmistrz porozdawał im dotacje i nagrody „za dobrą pracę”. To kpina i cyrk! W innych placówkach jest podobnie co pokazuje wciąż aktualny „Piłkarski poker”.

Skąd więc trener Nawałka czy inny selekcjoner ma wziąć piłkarzy do Narodowej Reprezentacji? Ja pokazałem, że można zdobywać medale na Mistrzostwach Świata i Europy. Pan Małolepszy wyśmiał mnie, że to podwórkowe zawody. Teraz za moim przykładem zawodnicy „Dragona” zdobyli medale na Mistrzostwach Świata. Panie Robercie czy to też zawody podwórkowe? Zawodnicy „Dragona” są Mistrzami Świata, bo są doskonale szkoleni przez braci Cyplów. Bo i zawodnicy, i trenerzy są pracowici, ambitni, waleczni. Niech piłkarze i inni biorą przykład z klubów sztuk i sportów walki. Jak się chce to można. I taką Polskę mamy budować na miarę Mistrzów Świata. I ja i bracia Cyplowie udowodniliśmy wszystkim, że to jest możliwe!

Polacy nie chodzą na wybory bo nie mają na kogo głosować. Ciągle na plakatach i ulotkach te same „wredne gęby”. I ja nie chodzę z tych samych powodów. Nie ma na kogo głosować. Dlatego wstąpiłem do Kukiz 15 i będę kandydatem na burmistrza!

Jestem vice Mistrzem Europy i Świata. Przepłynąłem kajakiem Bałtyk. Jestem człowiekiem Kultury i Sztuki. Napisałem książkę i maluję obrazy. Szukam mądrości, studiując światowe filozofie i religie, ale przede wszystkim przestrzegam prawa wzorem Patriarchów Biblijnych. Jestem człowiekiem sukcesu. Nie mam żony oraz rodziny i nie muszę dla nich zdobywać pieniędzy. Nie mam swoich ludzi do obsadzenia stanowisk.

Wystarczy mi 10 000 zł wynagrodzenia burmistrza, z których przynajmniej 1000 zł od razu przeznaczę na comiesięczne nagrody dla wyróżniających się pracowników Urzędu Miasta. Ale przede wszystkim będzie życzliwie, spokojnie i uczciwie. Być może narażam się na docinki, kpiny, szykany i nieprzyjemności. Ale w ten sposób wypełniam swój obywatelski obowiązek wobec prawa i kiedy wkrótce stanę przed Majestatem Stwórcy, nie będę się bać jak inni, których czeka „płacz i zgrzytanie zębów”.

Ale jak znam życie znów niewielu pójdzie, aby zagłosować. Bo słyszałem i wciąż słyszę od 50 lat nieustannie powtarzaną formułkę: „Nie interesuję się polityką (czyli Polską) i mam to wszystko gdzieś"!

Krzysztof Buczyński

 



2.5
Oceń
(6 głosów)

 

Opinie i komentarze użytkowników (6)

ojtam ojtamojtam ojtam
0
Krzyś znowu aktywny. Biada nam biada.Trzeci chyba raz na tym portalu piszę -Krzysiu tak mi Cię szkoda-. Ale cóż teraz sam autor tekstu ubolewa, że nie ma żony i dzieci. Krzysiu, która by z Tobą wytrzymała. Rano karate, w południe przez Bałtyk, wieczorem biblia, poezja i filozofowanie o walkiri a w nocy siedzenie na mrozie w Puszczy Kampinowskiej. Zadna tego nie wytrzyma. (2018-07-15 21:49)
robroyrobroy
0
Panie Krzysztofie,w złą stronę pan zajeżdża -nie mam rodziny,wystarczy mi 10 tys zł.. ,tysiąc przeznaczę na nagrody dla pracowników....nie mam soich ludzi do opbasadzenia stanowisk (o to się Pan nie martw,zaraz po zycięstwie,(w co wątpię ale?...)znalazło by sie dziesiątki kumpli i kolezanek.To nie jest program wyborczy,jak zamierza pan ograniczyć rozbuchaną rozbudowaną strukturę i dublujące się wydziały w UM? jaki pomysł na dług Sochaczewa?.pływaniem kajakiem,malowaniem i poezją nie mozna porwać ludzi i przekonać ich ,żeby głosowali na Pana. (2018-07-16 18:32)
Pułkownik KwiatkowskiPułkownik Kwiatkowski
0
"kiedy wkrótce stanę przed Majestatem Stwórcy" - kolejny raz wróżenie sobie rychłego końca. To jest sens startować w tych wyborach? ;-) (2018-07-16 22:42)
linulinu
0
Jestem mocno zawiedziony tym co pan pisze....

Rozumiem ze mierzi pana RUGBY, czyli: jak zostanie pan burmistrzem będziemy napie***ać się na Taekwondo ?



Idąc tokiem pana myslenia, skoro obecny burmistrz to rugbista, to pan jak kolejny będzie karateką. Czyli nadal imprezy będą z przepychankami łokciami i gwizdami gawiedzi. Pewnie dojdzie jeszcze do tego kopanie po ryju ??

Marnie to widzę ....



Zaś polemika z p. Małolepszym jest tak bolesna, jak ogladanie komentowanego przez niego pucharu 6-ciu Narodów. Wrzask, podniecenie do granic niemozliwości, przekrzykiwanie współkomentującego i nagminne wchodzenie w słowo. ....



To sobie pan znalazł osobę do polemiki :-)

(2018-07-17 08:45)
APTEKARZAPTEKARZ
0
...czyżby zatem władza w ręce ludu?

(2018-07-17 12:39)
jojcojojco
0
Jak płytkim trzeba być człowiekiem by jakikolwiek sport nazywać bezmyślnym brutalnym przepychaniem i rozpychaniem łokciami przy krzykach, wyciach i gwizdach kibiców na trybunach.

Otóż Pani Krzysztofie - vice mistrzu europy i świata z resztą też! Dupa Pan jest a nie człowiek kultury i sportowiec jeśli o jakimkolwiek sporcie wypowiada się Pan w tak bezmyślny sposób. Nic Panu do tego, kto i jaki sport uprawia jeśli robi to z pasją i zaangażowaniem. Podobnie w Pana dyscyplinie tak w każdej innej (no poza grami karcianymi, szachami itp.) siłą fizyczna ma ogromne znaczenie, nie zawsze nadrzędne ale jednak jakieś ma. Swoją drogą ciekaw jestem czy zdje Pan sobie sprawę z tego jaką oglądalnośc ma Rugby. I jeśli to jest sport bezmyślny, to czemu stawia Pan przd tym typowe mordobicie pod tytułem MMA i wielbi Pan przy tej okazji braci Cyplów (tudzież Cypli lub Cypel, niepotrzebne skreślić) nomen omen bardzo przeze mnie szanowanych.



Reasumując...

O ile jako tako jestem w stanie zrozumieć Pana przesłanie i rozgoryczenie zaistniałą sytuacją w artykule, bo sam nie jestem czynnym uczestnikiem Dni Sochaczewa odkąd są tam gdzie są, tak twierdzę też, że poszedł Pan zbyt głęboko popełniając swoiste harakiri. Tak harakiri, bo na seppuku Pan niestety nie zasłużył. (2018-07-17 13:02)

skomentuj ten artykuł

e-Sochaczew.pl poleca filmy