Pojedynek Buczyński kontra Osiecki: Ballada o Rycerzu

/ 1 komentarzy
Zdjęcia i foto: Pojedynek Buczyński kontra Osiecki: Ballada o Rycerzu Wybory samorządowe 2018 sochaczew

Zawsze chciałem żyć pośród bohaterów. Ludzi pięknych, wspaniałych, odważnych, szlachetnych. Tacy ludzie istnieli na Ziemi ponieważ Bóg stworzył człowieka na swój obraz i podobieństwo. Przed potopem Great Ones kroczyli po Ziemi, a gigantyczne drzewa, które są teraz tylko legendą były ich domem i ich królestwem. Nie znali chorób, cierpienia i bólu i żyli po kilkaset lat. W starożytnej Grecji mieszkali Aristoi – doskonali, wspaniali. To oni zbudowali europejską cywilizację, kulturę i sztukę. W średniowieczu istnieli rycerze, od których pochodzi arystokracja. Ale to nie za urodzenie, ale za waleczność, odwagę i męstwo król nadawał szlachectwo i ziemię. I tacy ludzie uważani byli za dobrych!

Na kamieniach Wikingów czytamy: „Ragnar popłynął do Anglii, walczył w Bizancjum i zdobył bogactwo w Gardarike. Był dobrym człowiekiem”. To polscy rycerze zbudowali wspaniałą Rzeczpospolitą od morza do morza, mlekiem i miodem płynącą. Dlaczego upadła widać po dzisiejszych politykach. 60 lat temu z otchłani czasu przybyłem do Sochaczewa. Chciałem żyć jak rycerz i być dobrym człowiekiem. Niestety ludzie wokół mnie nie pozwalali mi na to. Nie przypominali szlachetnych bohaterów z legend. Nie budowali, nie tworzyli. Kłócili się, użerali. Bili się tylko o „michę”, o pieniądze, o ochłapy. Pracowali, narzekali i pili. Szara polska rzeczywistość nie była pociągająca. Masz chodzić do szkoły, uczyć się, potem założyć rodzinę i dorabiać się – takie nauki słyszałem od dziecka. Ale nikt mi nigdy nie wyjaśnił jak i kiedy mam żyć.

Moja babcia i ciotki opowiadały, że daleka praprababcia była arystokratką. Urodziła się i wychowała w pałacu. Był to wspaniały świat zupełnie inny niż nędzna komunistyczna Polska i zapewne miała zupełnie inną świadomość oraz mentalność. Obejmowała się w talii i miała piękne, długie, kręcone włosy. Ludzie zawsze oglądali się za nią z podziwem. Niestety uciekła z pałacu z kowalem. Pewnie po mojej szlachetnej prababci przejąłem artystyczną, romantyczną, duszę i rycerską naturę, a po moim pradziadku fizyczną siłę, upór i cierpliwość. To pewnie dlatego dokonywałem wyczynów niemożliwych do powtórzenia przez innych. Życie było szare, smutne i ponure. Ale był jeszcze sport. Namiastka rycerskości i walki. I w tej dziedzinie próbowałem się jakoś odnaleźć. Mając 7 lat rzucałem oszczepem na „kolejaku”, a na podwórku pięciokilogramową kulą. W Liceum Plastycznym w Nałęczowie rozpocząłem treningi Taekwondo. W 1978 roku zacząłem nauczać Taekwondo i Karate w klubie „Wiking”, co czynię do dnia dzisiejszego. Uczyłem się od najlepszych i wygrywałem z najlepszymi na świecie.

Ale to była namiastka, a rycerz pragnie prawdziwej walki. Dlatego przepłynąłem kajakiem Bałtyk, aby zmierzyć się z żywiołem jak mityczni bohaterowie, tytani, giganci. I walczyłem z rozszalałym żywiołem morskim jak równy z równym. Wiosłowałem bez odpoczynku trzy dni i dwie noce nieustannie pośród trzymetrowych fal. I moja siła przeważyła i zwyciężyłem. 

W ostatnich latach mojej działalności wspierali mnie burmistrzowie Sochaczewa: Pan Bogumił Czubacki i Pan Jerzy Żelichowski oraz Pan Krzysztof Jan Kaliński, burmistrz Łowicza. To dzięki nim zdobyłem vicemistrzostwo Europy i Świata. Moje ekstremalne wyprawy, sukcesy i zwycięstwa były opisywane w „Ziemi Sochaczewskiej” przez kilkadziesiąt lat. Nie nudziliście się Państwo w moim towarzystwie. To dlatego witacie mnie zawsze z uśmiechem i życzliwością, a często słyszę na powitanie: „pan to już jest legendą”. I cieszę się, że w tym niełatwym i uciążliwym życiu przynosiłem Wam odrobinę radości. I zawsze pytacie Państwo: „Jaka będzie następna wyprawa”? Nie chcecie wiedzieć, że nie jestem już młody i niezniszczalny, że mam  60 lat, a „Ballada o Rycerzu”, niedługo się skończy. 

Po 40 latach nieustannych walk chciałem wreszcie odpocząć, mieć dom, może dożyć emerytury, więc poszedłem do pracy. Stoję na wartowni w firmie „Helio” w Brochowie, produkującej najlepsze bakalie. Robię to bo jak zaznaczył Pan burmistrz Osiecki: „Nie ma dla mnie miejsca w Sochaczewie”. Ale i tu w Brochowie, i w Błoniu rozpoznajecie mnie w mundurze ochrony. Podchodzicie, witacie się, przypominacie, że trenowaliście u mnie, pytacie o następne wyprawy. Nie mogę uciec od swego losu, przeznaczenia, czy rycerskiej natury. Uświadamiacie mi, że „Ballada o Rycerzu” nie tak ma się zakończyć! 

Chcecie walki? Będzie walka! Ale nie gdzieś daleko na morzach, w górach, czy na arenach Europy i Świata. Walka będzie na miejscu, tu w Sochaczewie. Będziecie mogli Państwo oglądać ją „na żywo”, a nawet uczestniczyć osobiście i zadecydować o zwycięstwie. Okazją do walki są nadchodzące wybory samorządowe. Cel to zdobycie Ratusza, a przeciwnik to burmistrz Osiecki.

Zawsze wybieram godnych przeciwników i bardzo trudnych do pokonania. I znów słyszę jak 30 lat temu, że zwycięstwo jest niemożliwe. Pan burmistrz ma wszystkie atuty i asy w rękawie. Jak Cezar kupuje ludzi i media. Rozdaje stypendia, dotacje, nagrody. Ale są i tacy jak Brutus gotowi zabić Cezara. Walka jest bezwzględna. Nie ma tu miejsca i czasu na emocje czy sentymenty. Nie chodzi o nienawiść, wrogość, zemstę, obrazę, czy urażone ambicje. Pan Osiecki walczy o „michę”, o życie w bogactwie i luksusie. Ja walczę na życzenie mieszkańców Sochaczewa i to tylko Wy Szanowni Państwo możecie w tym pojedynku zwyciężyć jak i nasze miasto Sochaczew!

Burmistrzów szybko się zapomina. Legendarni bohaterowie są wieczni! Pan Osiecki już wkrótce będzie dumny z tego, że to właśnie jego wybrałem do pojedynku 100-lecia dla uczczenia odzyskania niepodległości Polski. Życzę Państwu dobrej zabawy i wielu niezapomnianych wrażeń, dopóki nie zakończy się ta krótka, ale ciekawa „Ballada o Rycerzu”. 

Krzysztof Buczyński

 



5
Oceń
(1 głosów)

 

Opinie i komentarze użytkowników (1)

adam11111adam11111
0
CHOROBA JEDNAK POSTĘPUJE. Szkoda tego konia że takie coś

dźwiga. (2018-09-05 21:18)

skomentuj ten artykuł

e-Sochaczew.pl poleca filmy