Pojedynek Buczyński kontra Osiecki: premier w Sochaczewie – kompromitacja burmistrza

Zdjęcia i foto: Pojedynek Buczyński kontra Osiecki: premier w Sochaczewie – kompromitacja burmistrza Wybory samorządowe 2018 sochaczew

Dla Sochaczewa mógł być to wielki dzień. Nie często zdarzają się wizyty znakomitych gości. Tym razem miał przybyć premier Polski, najważniejsza osoba w państwie. Spotkanie miało odbyć się jak zwykle na Placu Kościuszki, jako kolejna „impreza”  burmistrza. Miejsce odpowiednie. Każdy mógł przyjść, posłuchać, zapytać o ważne sprawy, o przyszłość Polski i naszego miasta. Ważne było dla mnie, ale myślę, że i dla innych samo spotkanie z tak niezwykłą osobowością i wybitnym człowiekiem jakim jest bez wątpienia Pan Mateusz Morawiecki. Burmistrz zapewne liczył, że osoba premiera pomoże mu zdobyć głosy w nadchodzących wyborach. Niestety „impreza” okazała się kompletną kompromitacją ekipy Ratusza. Ale czy Pan Osiecki zorganizował nam kiedyś dobrą imprezę ?

Gościnnym przyjęciem oraz serdeczną i ciepłą atmosferą mogliśmy jako gospodarze zaskarbić sobie przychylność oraz życzliwość premiera i być może pozyskać dodatkowe fundusze dla miasta. Niestety stało się zupełni na odwrót. Podczas przemówienia mieszkańcy krzyczeli i przeszkadzali cały czas. Premier przekrzykując przekonywał: „Daliśmy Wam 500+, 300+ i damy jeszcze więcej+”. „Kłamca!” – odpowiadali ludzie. „Konstytucja, precz z komuną, Edward Gierek itp". Tłum falował, ludzie przepychali się, krzyczeli. Trwały kłótnie i niesnaski. Panowała atmosfera wrogości, a nawet nienawiści. Tak ewidentnej kompromitacji jeszcze w Sochaczewie nie było.

A Pan burmistrz, który ma podobno wyższe studia oraz jego ekipa stali z tyłu bezczynnie, bezradnie gapiąc się na siebie i uśmiechając głupio. Nikt nie wyszedł do mikrofonu, nie przemówił do mieszkańców, nie poprosił o spokój, nie zaapelował o kulturę i zachowanie zasad demokracji. Nie widziałem też przemądrzałego Adama 11111, który czmychnął tchórzliwie, chowając się za plecami innych.

Panie Piotrze dość tej komedii, przynosisz wstyd nam sportowcom, jako były rugbista i wstyd naszemu miastu takimi nieudolnymi rządami. Ale co można się spodziewać po takiej „ekipie”? Jak mawiał mój ojciec: „Co się martwisz, co się smucisz. Ze wsi jesteś na wieś wrócisz!”. Jestem strasznie zbulwersowany tym wydarzeniem, ale jednocześnie jestem dumny z mieszkańców Sochaczewa, w których budzi się odwaga i być może „Rycerska Moc”. W ramach demokracji wygarnęliśmy prawdę premierowi i naszym „kacykom” oraz pokazaliśmy co o nich myślimy, nazywając ich kłamcami i pozostałością komuny. I tak zbulwersowani Sochaczewianie, niezadowoleni z rządów Prawa i Sprawiedliwości zachowali się kulturalnie i przyzwoicie, bo nie zniszczyli garniturów "polityków" za kilka czy kilkanaście tysięcy złotych i obrzucili ich zgniłymi i śmierdzącymi jajami jak to dawniej bywało.

Zaskoczyła mnie mała ilość uczestników. PIS wyraźnie traci zwolenników. Oczywiście w gazetach, a nawet w „Ekspresie” będzie to wspaniała „impreza”, na której wszyscy się doskonale bawili. I ta doskonała „zabawa” jak w kabarecie była niestety prawdziwa. Jest 100-lecie niepodległości Polski, a spotkanie z premierem to uroczysta chwila. Postanowiłem więc jako patriota przybyć w stroju Rycerza Rzeczpospolitej na białym koniu. Na szczęście Opatrzność uchroniła mnie przed ośmieszeniem i kompromitacją. Po prostu mój rumak się zbuntował.

– Dokąd jedziemy? – zapytał Mahalin.
– Na Plac Kościuszki na „imprezę”.
– O nie mój Panie, odmawiam. To nie walka ale komedia. Jestem rumakiem bojowym, a nie konikiem cyrkowym. I nie mogę już patrzeć na te same „wredne gęby” wciskające nam kit, ciągle na pierwszych stronach gazet, w które owijasz mi przynoszone marchewki.

Przyznałem rację szlachetnemu rumakowi i poszedłem „po cywilnemu”, pieszo. Stałem i patrzyłem na rozkrzyczany tłum. PIS-owcy przeciwko innym Polakom. Byli też goście z Baranowa, którym rząd chce odebrać ziemie za marne grosze, znowu „dla naszego dobra”. Byli zwolennicy „łamanej Konstytucji” i przeciwnicy ciągłego roztrwaniania i rozdawania pieniędzy „+”. Nie widziałem, aby w jakimś normalnym kraju rząd rozdawał „za darmo” pieniądze. Za to pracownicy są tam solidnie i uczciwie wynagradzani. Dlatego każdy ma dom, samochód i żyje dostatnio, w spokoju. Trzeba zobaczyć, aby uwierzyć. A dla wielu biednych Polaków ciągle brzmi to jak bajka.

Kłótnie i niesnaski są przyczyną słabości Polski. To nie Niemcy, Rosjanie, czy emigranci są naszym prawdziwym wrogiem. To my Polacy nie umiemy dobrze gospodarować „czy się stoi czy się leży” mawiano w komunie i nie umiemy prawidłowo zarządzać naszym krajem. Nie wystarczy biegać i harować od świtu do nocy. Trzeba mieć jeszcze głowę i rozum oraz sprawnych, a także uczciwych zarządców i administratorów. I trzeba ich odnaleźć w nadchodzących wyborach. Ale można też jak wielu Polaków „nie interesować się polityką” i mieć wszystko gdzieś. I to też jest przyczyną słabości Polski.

Spotkanie z premierem mogło wyglądać inaczej. Można było przewidzieć zachowanie ludzi. Burmistrz ma tylu pracowników, tylu zwolenników którym porozdawał nagrody, stypendia, wysokie wynagrodzenia. Ma tylu przyjaciół, a nikt go nie wspierał. Można było zapełnić szczelnie Plac Kościuszki samymi rugbistami, ich rodzinami i PIS-owcami itp. I zepchnąć opozycję do tyłu przed spotkaniem itp. Z jezdni czy chodnika usunęłaby ich policja za utrudnianie ruchu, a daleko od mikrofonów niewiele byłoby słychać. W Łowiczu razem z zawodnikami Klubu Wiking pilnowaliśmy porządku na imprezach i koncertach na Rynku, gdzie były wielotysięczne tłumy. Często sam wchodziłem w tłum i uspokajałem krzykaczy. I nigdy nie było problemów. Ale do tego trzeba trochę inteligencji, odwagi i profesjonalizmu. Być może zwolennicy Pana Osieckiego czując nadchodzącą klęskę już uciekają jak szczury z tonącego okrętu. Ale to nie koniec komedii.

Pan burmistrz, chcąc chociaż na zakończenie wyjść z „twarzą” i jakoś załagodzić kompromitację oraz niemiłe wrażenia dla naszego gościa, próbując przekrzyczeć tłum, wręczył Panu Morawieckiemu jajowatą piłkę, jako prezent od rugbistów „którzy tak jak premier są ludźmi odważnymi, konsekwentnymi, a nawet wrażliwymi”. „Wrażliwymi na kasę” – krzyknął znajomy piłkarz, „bo wyciągnęli z kasy miasta prawie pół miliona”. Nie wiem czy Pan premier, człowiek światowy, wybitny i kulturalny jest zadowolony z porównania go z prowincjonalnym rugbistą. Kolejna gafa burmistrza. Wierzę, że jedna z ostatnich. Po takiej „imprezie” honorowy burmistrz podałby się do dymisji. Ale to już nie będzie potrzebne!

Na szczęście niedługo wybory. Trzeba wyrzucić obecną ekipę i znaleźć odpowiedniego człowieka. Mamy na szczęście takiego kandydata. To Pan Marek Gołkowski. Dyplomata, człowiek z charyzmą, znający salony „wielkiego świata”, wyjątkowa i wybitna osobowość, zna się na zarządzaniu i administracji.
A Pana Osieckiego od dzisiaj możemy witać i pozdrawiać z dobrym humorem i zapytaniem: „jak to Panie burmistrzu ugościłeś premiera Rzeczpospolitej w Sochaczewie? Podobno była niesamowita impreza?". A wieczorami zamiast bajek na dobranoc „O królewnie Śnieżce” czy „Koniku Garbusku” nasze dzieci będą ze śmiechem prosiły: „Dziadku opowiedz nam bajeczkę o wesołym burmistrzu, jak to gościł naszego Pana premiera na Placu Kościuszki w Sochaczewie”.

Krzysztof Buczyński

 



3
Oceń
(2 głosów)

 

Opinie i komentarze użytkowników (0)

skomentuj ten artykuł

e-Sochaczew.pl poleca filmy