Pomóc w kryzysie

Zdjęcia i foto: Pomóc w kryzysie Radni i rady samorządowe sochaczew

O przypadkach przemocy, potrzebie pomocy w kryzysowych sytuacjach i niebieskim pokoju z Moniką Radwańską-Komosa, kierownikiem Powiatowego Ośrodka Interwencji Kryzysowej w Sochaczewie rozmawia Jolanta Sosnowska.
- Powiatowy Ośrodek Interwencji Kryzysowej istnieje pół roku, co spowodowało powołanie takiej placówki?
- Ustawa o pomocy społecznej oraz ustawa o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie obliguje powiaty do zakładania i prowadzenia takich ośrodków. POIK został powołany uchwałą Rady Powiatu z dniem 1 czerwca 2007 r., a samodzielnie funkcjonuje od 1 sierpnia. Te dwa miesiące były nam potrzebne na załatwienie wielu formalności, zatrudnienie kadry, przygotowanie lokalu i spięcie wszystkiego w organizacyjne ramy.
- Do kogo adresujecie waszą działalność?
- Głównie do osób skrzywdzonych, które stały się ofiarami przemocy domowej. Ale, jak sama nazwa wskazuje, także do osób dotkniętych jakimkolwiek kryzysem: osobowości, problemami w rodzinie, kłopotami wychowawczymi z dziećmi, utratą bliskiej osoby, uzależnieniami. Z tym, że jako placówka nie prowadzimy terapii osób uzależnionych od alkoholu czy narkotyków, ale kierujemy do odpowiednich instytucji czy organizacji. Prowadzimy natomiast grupy wsparcia w różnych zakresach tematycznych. W tej chwili np. odbywają się w placówce warsztaty Zimowej Szkoły Charakteru na temat ,,Jak być silnym i pewnym siebie?” Kierujemy je do dzieci, które chciałyby podnieść swoją samoocenę i zdobyć więcej pewności siebie. Pomagamy im w wypracowaniu pewnych zachowań, które mogą wykorzystać w trudnych sytuacjach życiowych. W najbliższym czasie odbędą się także warsztaty dla dorosłych pod hasłem ,,Jak być asertywnym?”. Dzięki współpracy ze specjalistami z różnych dziedzin, chcemy je tym razem połączyć z ćwiczeniami z zakresu sztuki.
- W jaki sposób trafiają do was osoby zainteresowane? Są przez kogoś kierowane, czy przychodzą prosto z ulicy?
- Większość osób przychodzi do nas z własnej inicjatywy, bo dowiedziały się, że tutaj można otrzymać pomoc. Część osób kierują kuratorzy sądowi, pedagodzy szkolni, ośrodki pomocy społecznej. Powoli ta współpraca z innymi instytucjami zaczyna się rozwijać.
- A czy nie ma pani wrażenia, że POIK powiela działania innych instytucji czy organizacji pomocowych w mieście i powiecie. Czym różni się wasza placówka, choćby od ośrodków pomocy społecznej czy centrum pomocy rodzinie?
- Przede wszystkim tym, że ośrodek interwencji kryzysowej udziela natychmiastowej pomocy. Nikt, kto trafi do nas w godzinach pracy lub zadzwoni na telefon interwencyjny, nie zostanie odesłany z kwitkiem. Pomoc ta jest bezpłatna i niezależna od korzystania z form pomocy w innych instytucjach. Poza tym u nas jest minimum formalności, nie żądamy zaświadczeń, podań, nie trzeba się zapisywać na wizytę. Jeśli uznamy, że potrzebna jest natychmiastowa pomoc, w formie porady czy konkretnego działania, to podejmujemy ją. Tym bardziej, że pracujemy w godz. 8.00-19.00, a w nocy i w dni wolne od pracy cały czas czynny jest telefon komórkowy, pod którym można zastać naszego pracownika. Nie zastępujemy innych instytucji, jedynie ułatwiamy do nich drogę.
- A czy zdarzały się już takie sytuacje, że wieczorem zgłasza się do was kobieta z dzieckiem, która np. uciekła z domu przed pijanym mężem?
- Mieliśmy dotychczas trzy takie przypadki.
- I co wtedy?
- Umieszczamy taką osobę w hostelu, który mieści się przy Domu Pomocy Społecznej na ul. Gawłowskiej. Mamy tam pięć miejsc hotelowych, w których przez tydzień możemy udzielić schronienia rodzinie. Ten tydzień to jest czas dla nas, aby udzielić kompleksowej pomocy osobom potrzebującym. To może być pomoc psychologa, pedagoga, jeśli są tam małe dzieci, prawnika, który niemal zawsze jest potrzebny, aby wskazać możliwości prawne pokrzywdzonej rodzinie. Szukamy także innych rozwiązań, mogących uwolnić rodzinę od podobnych sytuacji w przyszłości.
- Z tego co wiem zdarzają się, i to dosyć często, takie sytuacje, że kobieta skrzywdzona wycofuje oskarżenie przeciw mężowi, czy partnerowi i nie pozwala pomóc sobie, a co gorsza dzieciom żyjącym w takim związku.
- To prawda. Do nas trafiają tzw. niebieskie karty, a więc informacje z policji o interwencjach w sprawie przemocy rodzinnej. Nasz ośrodek monitoruje je z takim założeniem, aby dać wsparcie ofiarom, a jednocześnie zająć się sprawcą. Często bywa jednak tak, że kiedy docieramy do pokrzywdzonych kobiet, one odwołują wszystko, twierdzą, że to była pomyłka i że żadna pomoc nie jest im potrzebna. To jest bardzo delikatny i drażliwy temat. Trudno jest się przełamać i powiedzieć: „jestem bita”, ,,jestem poniżana”, czy „jestem żoną alkoholika”. Pocieszające jest jednak to, że przychodzą do nas kobiety, które chcą zmienić swoje życie, korzystają z naszych porad, z grupy wsparcia. Mam nadzieję, że takich osób będzie coraz więcej.
- Na waszej stronie internetowej wyczytałam, że poszukujecie wolontariuszy. Czym mieliby się oni zajmować?
- Rzeczywiście, szukamy młodych ludzi, którzy chcieliby nam pomóc w różnych zadaniach realizowanych przez ośrodek. Np. panie korzystające u nas z grupy wsparcia mają problem, z kim zostawić dzieci na czas spotkań w ośrodku. Mogłyby je zabierać ze sobą, ale potrzebujemy osób, które zajęłyby się przez ten czas dziećmi. Poza tym bywają takie dni, kiedy mamy dużo interesantów, przydałby się wtedy ktoś choćby do obierania telefonów, albo do pracy przy komputerze. Myślę, że z powodzeniem mogliby te zadania wykonywać wolontariusze.
- A wasze plany?
- Planów jest mnóstwo. Właściwie co dzień rodzą się nowe pomysły, które warto byłoby wcielić w życie. Takie, które mają już dosyć mocno nakreślone ramy to np. coroczna impreza „Urodziny u rodziny”. Myślimy o festynie rodzinnym organizowanym w czerwcu, a więc w miesiącu urodzin naszego ośrodka, każdorazowo w innej gminie. Byłaby to doskonała okazja do zaprezentowania placówki, tego co robimy, z jakimi problemami można się do nas zwracać. Większość osób, które nas odwiedzają są to mieszkańcy miasta, a chcielibyśmy dotrzeć z informacją także do mieszkańców gmin, do osób, którym trudniej do nas trafić. Chcielibyśmy taką akcję informacyjną połączyć z różnymi konkurencjami rodzinnymi, zawodami sportowymi, zabawą dla dzieci. Podczas takiej imprezy także przydaliby się wolontariusze.
Inny pomysł to warsztaty korekcyjno-edukacyjne dla sprawców przemocy, którzy będą do nas kierowani przez sąd. W wyrokach będą mieli zapis o obowiązkowym udziale w takich warsztatach, mających charakter resocjalizacji. Chodzi oczywiście o osoby, które otrzymały wyrok z tymczasowym zawieszeniem wykonania kary. Jest to nowy pomysł, który miejmy nadzieję upowszechni się na naszym terenie, a w konsekwencji ograniczy przemoc w rodzinie.
- W waszej placówce, znajdującej się przy ul. Ziemowita, w tzw. Kasztankach, są jak na początek dosyć miłe warunki, chociaż w miarę rozwoju działalności pewnie zacznie brakować pomieszczeń.
- Cieszymy się z tego, co w tej chwili mamy, a jest to moim zdaniem ośrodek z duszą, z bardzo dobrą kadrą. Wierzę, że w miarę potrzeb, będą się też poprawiać nasze warunki. W ciągu kilku miesięcy ubiegłego roku udzieliliśmy blisko 700 porad w różnych dziedzinach, ale najwięcej w związku z problemami prawnymi, pozyskaliśmy do współpracy wielu specjalistów, uruchomiliśmy telefon zaufania, własną stronę internetową. Myślę, że jak na kilka miesięcy funkcjonowania, to całkiem nieźle.
- Dysponujecie też tzw. niebieskim pokojem, służącym do przesłuchań dzieci, na czym polega idea takiego pokoju?
- Idea powstała w fundacji „Dzieci Niczyje”. Chodzi o to, aby dziecko będące ofiarą lub świadkiem przemocy można było przesłuchać w przyjaznych warunkach, a więc poza budynkiem sądu, tak by nie narażać takiej małej osoby na dodatkowy stres. Jako ciekawostkę mogę podać, że gorącą orędowniczką idei niebieskiego pokoju był sędzia Anna Maria Wesołowska. Ona też po raz pierwszy dopuściła jako dowód w sprawie zeznanie nagrane w niebieskim pokoju.
My również posiadamy takie pomieszczenie. W ubiegłym roku odbyły się w nim cztery przesłuchania dzieci. Wtedy nie posiadaliśmy jeszcze sprzętu do nagrywania, dlatego zeznania dzieci były spisane w formie protokołu. W przyszłości pokój zostanie wzbogacony o nowe elementy, min. zamontujemy tam lustro weneckie, tak by pokój spełniał wszystkie wymagane standardy, a jednocześnie, by dzieci czuły się w nim bezpieczne.
- Dziękuję za rozmowę i życzę realizacji wszystkich planów.

Powiatowy Ośrodek Interwencji Kryzysowej ma siedzibę przy ul. Ziemowita 8/10 (w budynku dawnego pogotowia). Jest czynny od poniedziałku do piątku w godz. 8.00-19.00, tel. 046 862-12-17, telefon interwencyjny (poza godzinami otwarcia) 0-512-033-051.
POIK uruchomił stronę internetową: www.poik.esochaczew.pl oraz mail zaufania: e-mail_zaufania@02.pl, telefon zaufania (046 862-12-17), pod którym czeka psycholog, jest czynny we wtorki w godz. 16.00-18.00, w środy w godz. 8.00-10.00.

 



0
Oceń
(0 głosów)

 

Opinie i komentarze użytkowników (0)

skomentuj ten artykuł

e-Sochaczew.pl poleca filmy