Porwany przez grzybiarzy

Porachunki między braćmi doprowadziły do porwania, które udaremniła niespodziewana akcja sochaczewskiej policji.

Czwartek był dla pana Dariusza dniem tragicznych przeżyć. 50-letni były mieszkaniec Sochaczewa, obecnie mieszkający w Brzezinach, wywabiony został ze swego domu pod pozorem pomocy w wyciągnięciu zakopanego na drodze samochodu. Wyjechał więc swoim wozem, aby tamten wyciągnąć i pomóc samotnemu kierowcy.

W koszach były nawet grzyby

Gdy zabierali się do rzeczy, zbliżyło się dwóch wracających z lasu grzybiarzy z koszami. Zupełnie niespodziewanie, wspólnie z kierowcą, zaatakowali pana Dariusza. Otrzymał on cios drewnianą pałką i szprycę z rozpylacza gazu. Następnie obezwładniono go, grożąc przedmiotem przypominającym broń palną i skrępowano taśmą przemysłową. Mistyfikacja była do tego stopnia  precyzyjna, że  napastnicy mieli kosze wypełnione grzybami.

Ofiarę napadu wrzucono do jej samochodu i oba pojazdy ruszyły. Dotarli nimi do Sochaczewa, gdzie auto pana Dariusza ukryte zostało na jednej z posesji. Po drodze zmuszono go do podania numerów PIN kart płatniczych, które oczywiście również mu odebrano. Napastnicy skradli też jego dowód, dokumenty samochodu oraz dwa telefony komórkowe i pieniądze, jakie przy sobie posiadał. W Sochaczewie rola grzybiarzy dobiegła końca, do działania wkroczyło natomiast dwóch innych mężczyzn. Ofiarę porwania przewieziono  do opuszczonego budynku pod lasem w Plecewicach. Tam cała trójka, wraz z kierowcą, pilnowała go na zmianę całą noc.

Zaskoczenie było całkowite

Zapewne stojący na warcie Stanisław G. musiał być bardzo zdziwiony, gdy pod budynek, w którym przetrzymywany był pan Dariusz, podjechał rankiem policyjny patrol. Funkcjonariuszom, stojący w tej pustej okolicy osobnik wydał się podejrzany, zwłaszcza że był wyraźnie podenerwowany i mętnie tłumaczył swoją obecność w tym miejscu. W końcu, przez pęknięte okno, jeden z policjantów zauważył leżącego związanego człowieka z zakneblowanymi ustami. Bandyci mieli pecha, bo policja zjawiła się w tym miejscu, poszukując zupełnie kogoś innego, w zupełnie innej sprawie.

Stanisława G. zatrzymano, bo tylko on wówczas znajdował się w pobliżu budynku. W środku, jak podaje policja, znaleziono atrapę broni maszynowej, pistolet gazowy, pałkę przypominającą kij bejsbolowy oraz kominiarki. Jeszcze tego samego dnia nasi kryminalni urządzili zasadzkę, dzięki której zatrzymany został drugi ze sprawców. W trakcie następnych dni zatrzymano kolejne siedem osób w wieku od 18 do 47 lat, mających związek ze sprawą.

Brat porwał brata

 - Jeszcze przed zatrzymaniem - jak nam powiedziała prokurator rejonowa w Sochaczewie Beata Sobieraj-Skonieczna - brat pokrzywdzonego, który zorganizował napad i porwanie, posługując się odebranymi kartami, zaczął wypłacać z jego konta pieniądze. Zdążył podjąć 5,5 tys. zł i z naszych informacji wynika, że miał zamiar dalej czyścić konto brata, ale został zatrzymany. Jak wynika z zeznań, chciał w ten sposób odzyskać pieniądze, które wcześniej pożyczył pokrzywdzonemu na dom, a z których tamten się nie rozliczył.

Więcej w najnowszym numerze "ZS".

(bus)

 



0
Oceń
(0 głosów)

 

Opinie i komentarze użytkowników (0)

skomentuj ten artykuł

e-Sochaczew.pl poleca filmy