Powiat w stanie klęski

Komisja Rolnictwa Rady Powiatu i Powiatowa Rada Mazowieckiej Izby Rolniczej wystąpiły z apelem do wojewody Tomasza Kozińskiego o uznanie powiatu sochaczewskiego za teren klęski z powodu suszy. Gminne komisje powołane do szacowania strat codziennie odbierają zgłoszenia rolników o udzielenie wsparcia. Oblicza się, że ich straty w płodach rolnych wynoszą w tym roku od 30 do nawet 100%. Sytuacja jest dramatyczna, susza zniszczyła zboża, ziemniaki, kukurydzę, jabłka, brukselką, krowy zjadają zimowe zapasy siana. W tej chwili w zasadzie jedyną konkretną formą pomocy proponowaną przez państwo są kredyty preferencyjne. Tymczasem właściciele gospodarstw boją się pożyczek, tym bardziej, że wielu z nich zaciągnęło je z powodu klęski w zeszłym roku, proszą o pomoc socjalną, a nie kredyt.

Apel o uznanie powiatu za teren klęski zdecydowano się wystosować do wojewody mazowieckiego podczas ostatniego posiedzenia Komisji Rolnictwa i Ochrony Środowiska sochaczewskiej Rady Powiatu, w którym uczestniczyli przedstawiciele Mazowieckiej Izby Rolniczej. Jak czytamy w wystąpieniu, susza na terenie naszego powiatu nosi znamiona strukturalnej i spowodowała straty w płodach rolnych na poziomie od 30 do 100%. Wniosek nie ma natury wiążącej, ale może pomóc w działaniach podejmowanych dla dobra poszkodowanych rolników.

Członkowie komisji i powiatowej rady MIR-u apelują do wojewody mazowieckiego m. in. o wystąpienie w sprawie uruchomienia środków z UE na stan klęski, dopłat do materiału siewnego, o uproszczenie w rozliczeniach paliwa rolniczego, w tym odejście od obowiązku wykazywania faktur. Dla uniknięcia podobnych dramatów w przyszłości autorzy apelu chcieliby też, by wojewoda postarał się o przeznaczenie w budżecie państwa środków na budowę zbiorników retencyjnych oraz zastawek w ciekach wodnych i urządzeniach melioracyjnych oraz znacząco uprościł procedury związane z uzyskiwaniem pozwoleń wodnoprawnych na nawadnianie i budowę małych zbiorników wodnych.

Uczestnicy posiedzenia dyskutowali też nad atrakcyjnością pomocy, jaką w tej chwili oferuje państwo. Preferencyjne kredyty oprocentowane na poziomie 1,5% nie są skutecznym rozwiązaniem. Radny Adam Jeznach uznał wręcz, że zaciąganie pożyczki w obliczu kolejnej pogodowej niewiadomej w przyszłym roku to ekonomiczne samobójstwo. Wielu rolników z naszego powiatu wzięło takie kredyty w zeszłym roku z powodu niszczącego gradobicia i nie mogą sobie pozwolić na kolejne, jeśli tamte nie są spłacone. Zbigniew Tomaszewski, przewodniczący powiatowej rady MIR, powołując się na bezpośrednie rozmowy z rolnikami, twierdził, że oczekują oni prostej pomocy socjalnej, materialnej, a nie kredytu czy umarzania podatków.

Na formalne potwierdzenie, że region sochaczewski znajduje się w stanie klęski, jeszcze poczekamy. Najpierw takie stanowisko, na podstawie wniosków gminnych komisji, podejmie wojewoda mazowiecki. Ostatecznie zaś o klęsce na danym terenie orzeknie premier.
Czekając na decyzję, obok podajemy szczegóły dotyczące strat na terenie poszczególnych gmin, informujemy, jak szukać pomocy, o suszy rozmawiamy też z rolnikami.

figa

Gminy szacują straty
Wstępne dane wskazują, iż tegoroczne zbiory zbóż mogą być niższe od zeszłorocznych nawet o kilkadziesiąt procent. Straty szacowane są we wszystkich gminach naszego powiatu. Rolnicy zgłaszają szkody spowodowane suszą. Sytuacja przedstawia się wręcz tragicznie. Z pierwszych danych wynika, że sięgają one 50%, a na użytkach zielonych nawet 70%. Największe szkody widać w zbożach.

Na terenie gminy Iłów cały czas trwa szacowanie strat, komisje pracują w terenie. - Jest nieciekawa sytuacja na terenie naszej gminy - mówi wójt Roman Kujawa. - Zgłoszeń jest dużo, szczególnie w Okopowych. Straty sięgają tu do 70-80 %, szczególnie widoczne są w kukurydzy, a jeśli chodzi o brukselkę to nawet 100%. Z tego, co mówią ludzie, sytuacja wygląda tragicznie - dodaje. Wniosków wpłynęło już wiele, na pewno kilkaset.
Pan Krzysztof Rafalski ze wsi Emilianów specjalizuje się głównie w sadownictwie, trochę miał uprawy gorczycy, ale ona nie urosła nic. Jak twierdzi, w ogóle nie opłaca się tego nawet zbierać.
- W sadownictwie nowe nasadzenia padły zupełnie. Nie ma żadnych przyrostów. W sadach dorosłych, które już owocują, dużo owoców jest zrzuconych. Jabłka nie dorastają, na ten czas powinny być już większe. Obecna pogoda, deszcze, na pewno trochę nas wspomoże, ale nie wiem, czy podniesie plony. Podlewałem, zdążyłem założyć nawadnianie, ale letnie odmiany jabłek po prostu upiekły się na słońcu.

Na terenie gminy Brochów sytuacja jest podobna. Tu też susza rolników nie ominęła. Przez cały ubiegły tydzień przyjmowane były w gminie wnioski. Do minionego czwartku do Urzędu Gminy spłynęło 100 wniosków od rolników, a to jeszcze nie koniec. W większości przypadków rolnicy największe straty szacują w zbożach. Rozbieżność w stratach wynosi od 30, nawet do 100%. Prawdopodobnie w tym tygodniu komisje wyruszą w teren i będą weryfikować straty.

Do końca tygodnia przyjmowane były wnioski w gminie Nowa Sucha. Komisje, szacujące straty w gospodarstwach, pracowały już od 28 lipca. W tym tygodniu pozostaje już tylko papierkowa praca. Wniosków spłynęło bardzo dużo z terenu całej gminy. Jak się udało nam wstępnie dowiedzieć, dotknięte suszą zostały wszystkie rodzaje upraw, najbardziej łąki i pastwiska oraz zboża, gdzie odnotowano ok. 40-50% strat.

Trwa szacowanie strat w gminie Rybno. Tu, w ramach jednej komisji powołano trzy podkomisje, dla usprawnienia działań. Rolnicy wciąż zgłaszają szkody. Tylko do piątku wpłynęło 480 wniosków, a to jeszcze nie koniec. Trudno w tej chwili oszacować straty, gdyż wszystko zależy od bonitacji gleby w danej wsi, od agrotechniki, ale wstępnie można powiedzieć, że w gminie Rybno straty, jeśli chodzi o zboża jare, wynoszą ok. 50% i więcej, ozime ok. 30%, okopowe w granicach 50%, pastewne 30 do 50%. Natomiast w użytkach zielonych straty wynoszą najwięcej, bo ok. 70%.

A. Syperek

MIR o suszy
Mazowiecka Izba Rolnicza wystąpiła do wojewody mazowieckiego z wnioskiem o ogłoszenie stanu klęski żywiołowej na terenie całego Mazowsza. - Proponowana obecnie pomoc jest mało korzystna, ale wielu rolnikom bardzo pomocna - twierdzi Tadeusz Szymańczak, członek Zarządu MIR.

Na co mogą liczyć rolnicy? Na kredyty, ale T. Szymańczak przestrzega, bo niektóre banki doliczają sobie wysokie prowizje. - Rolnik, który nie spłacił jeszcze poprzedniego kredytu, nie będzie zaciągał kolejnego. Inny pomysł to umarzanie składki KRUS. Są to jednak kwoty nieduże, bo składka wynosi ok. 500 zł. Następnym elementem, który można zastosować to umorzenie podatku rolnego. Ale pamiętajmy o tym, że jest to dochód gminy i jeśli chodzi o pojedyncze przypadki, to wójt może to zrobić, jeśli chodzi o stan klęski żywiołowej to niestety, będzie to bardzo dużym obciążeniem dla gmin.

T. Szymańczak przypomina, że w przeszłości, kiedy mieliśmy stany klęski, w niektórych rejonach poprzez Agencje Rynku Rolnego rolnicy otrzymywali zboże. Była to rzeczowa pomoc, która przekładała się finansowo. - Jednym z elementów pomocy miało być paliwo rolnicze. I co? - pyta T. Szymańczak - Ponadto można było wcześniej wypłacić dopłaty obszarowe, a nie w czerwcu. Można pomyśleć o inwestycjach w gospodarce wodą, np. o zastawkach na zbiornikach wodnych. Ubezpieczenia to następny element. Jest rozwiązanie, które nie jest wdrażane. Należałoby wystąpić do UE z notyfikacją, tylko należy pamiętać, że tu na odpowiedź będziemy czekać 3 miesiące. Więc zanim ta notyfikacja przyjdzie, to zastanie nas zima i o suszy zapomnimy - tłumaczy T. Szymańczak.

Trwają żniwa rzepakowe i na ich przykładzie widać spadek zbioru plonów w granicach 30 do 50%. Straty widać już w niektórych zbożach ozimych, jak choćby jęczmień.
T. Szymańczak uważa, że w niektórych przypadkach upraw straty będą sięgały rzędu 50%, a nawet, w niektórych uprawach, więcej. - Te rośliny, które później wschodzą, jak np. kukurydza, może nie zawiązać kolby, górne liście kolby są zaschnięte. Właśnie w kukurydzy mogą być największe straty. Na niektórych polach plon bliski będzie zeru. Najgorszą sytuację mają rolnicy, którzy prowadzą gospodarstwa o charakterze mlecznym czy bydła mięsnego, bo nie zebrali drugiego pokosu siana, nie zebrali też sianokiszonek.

Zbiory są nawet o połowę mniejsze niż w ubiegłym roku. W związku z tym już na rynkach widać podwyżki w produktach. Drożeje jedzenie, a przede wszystkim warzywa i owoce. A to dopiero początek podwyżek - we wrześniu ceny mogą poszybować w górę o kilkadziesiąt procent.

A. Syperek

 



0
Oceń
(0 głosów)

 

Opinie i komentarze użytkowników (0)

skomentuj ten artykuł

e-Sochaczew.pl poleca filmy