Przeklęty Katyń

Zdjęcia i foto: Przeklęty Katyń Komunikaty sochaczew

Sobotnie wydarzenia wstrząsnęły całą Polską. Katastrofa prezydenckiego samolotu to tragedia dla każdego z nas. W sposób szczególny przeżyli ją jednak ci, którzy 10 kwietnia rano oczekiwali w Katyniu na obchody 70. rocznicy zbrodni stalinowskiej. Wśród nich był komendant sochaczewskiego hufca ZHP Krzysztof Wasilewski, wraz z 6-osobową delegacja z naszego hufca. Na szczęście jechali pociągiem, tym samym co rodziny katyńskie.
„Myśmy jechali tam w zasadzie do obsługi uroczystości, tak jak robimy to w innych miejscach na świecie. Mieliśmy pod opieką rodziny katyńskie, często osoby starsze, którym potrzebna była pomoc. Poza tym wieźliśmy 500 krzeseł, które należało rozstawić na terenie cmentarza, mieliśmy ze sobą znicze, parasole na wypadek deszczu. Naszym zadaniem było także przygotowanie ołtarza polowego na miejscu – opowiada komendant Krzysztof Wasilewski.
Niepokój rozpoczął się w z chwilą, kiedy wszystko zostało przygotowane i pozostało oczekiwanie na przyjazd prezydenta. Dodam, że scenariusz uroczystości przewidywał, iż Prezydent najpierw odwiedzi znajdujący się obok cmentarz rosyjski, na którym leżą ofiary terroru stalinowskiego narodowości rosyjskiej, tam odmówi krótką modlitwę i złoży kwiaty, a następnie przejdzie na cmentarz polski. Wszyscy czekali już w gotowości – księża, chór, kompania reprezentacyjna Wojska Polskiego, część parlamentarzystów i przedstawicieli władz. Około 9.30 czasu polskiego, a 11.30 czasu moskiewskiego, zaczęliśmy się denerwować, bo o tej porze miała się rozpocząć uroczystość. W tym czasie zaczęły docierać pierwsze sygnały, że coś jest nie tak, sms-y z Polski, zdawkowe informacje od przedstawicieli władz. Najpierw mówiono o kłopotach samolotu z lądowaniem, o różnych ilościach ofiar. Wtedy bardzo pomocny okazał się ks. Konrad Zawiślak, kapelan naszego hufca, który przyjechał wraz z nami do Katynia. Zaintonował „Koronkę do Miłosierdzia Bożego”, do której włączyli się wszyscy obecni na cmentarzu. To była naprawdę wyjątkowa chwila i jak słyszałem transmitowała ją telewizja.
Dopiero po tej modlitwie wystąpili ambasador Polski Jerzy Bahr i prezydencki minister Jacek Sasin, którzy powiadomili oficjalnie o tragedii na lotnisku w Smoleńsku. To było straszne. Łzy, głośny szloch, omdlenia, niedowierzanie i w głowach mnóstwo pytań, na które nie znaliśmy jeszcze odpowiedzi – opowiada poruszony K.Wasilewski. – Jedno co się nasuwało wszystkim to fatum ciążące nad tą smoleńską ziemią – Katyń 70 lat temu i dziś” – dodaje komendant. – Wielu tych ludzi znaliśmy osobiście, spotykaliśmy się przy różnych patriotycznych okazjach. Myślę tu o Prezydencie Ryszardzie Kaczorowskim, kierowniku Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych Januszu Kupskim, Ordynariuszu Polowym Wojska Polskiego ks. biskupie Tadeuszu Płoskim. Więcej ich nie spotkamy”.
Spośród bogatego programu obchodów odbyła się tylko Msza św. Nawet składanie kwiatów, które ma zawsze uroczysty charakter, odbyło się w skromny, pozaoficjalny sposób. Zaraz po wspólnym obiedzie uczestnicy wyjazdu udali się do pociągu i w drogę powrotną do Polski.
Jolanta Sosnowska

 



0
Oceń
(0 głosów)

 

Opinie i komentarze użytkowników (0)

skomentuj ten artykuł

e-Sochaczew.pl poleca filmy