Rekrutacja do szkół powiatowych

/ 5 komentarzy / 3 zdjęć
Zdjęcia i foto: Rekrutacja do szkół powiatowych Edukacja sochaczew

Czy rekrutacja do szkół powiatowych przebiega bez problemów? 

Władze powiatu sochaczewskiego zapewniały radnych powiatowych podczas obrad Rady Powiatu, że szkoły powiatowe są przygotowane do rekrutacji. Szkoły robią co mogą, aby sprostać wyzwaniu tej pseudoreformy. Wyniki rekrutacji ogłoszone w Ogrodniku robią wrażenie. Takich ilości list kandydatów do szkół w ZSR CKU jeszcze chyba nie było. Szkoła dubluje kierunki: dla ośmioklasistów i gimnazjalistów. Podobnie jest w innych szkołach. Czy ta zwiększona ilość młodzieży pomieści się w budynkach szkolnych w tym samym czasie? Czy nie zaburzy to organizacji pracy w szkole? Czy wystarczy nauczycieli? Czy będą oni gotowi do możliwych komplikacji i wyrzeczeń po strajkowym niepowodzeniu? A co z budżetami szkół i finansami powiatu na oświatę? Wkrótce się okaże. Obawiam się, że wrzesień będzie "gorący" we wszystkich szkołach powiatu. To będzie kulminacyjna fala nieprzemyślanej "reformy" oświaty.


Jerzy Żelichowski, radny powiatowy - Bezpartyjni Samorządowcy


 



0
Oceń
(0 głosów)

 

Opinie i komentarze użytkowników (5)

jerzyk2205jerzyk2205
0
Związek Miast Polskich - "Rekrutacja do szkół średnich to dopiero początek problemów uczniów i nauczycieli"

https://www.portalsamorzadowy.pl/edukacja/rekrutacja-do-szkol-srednich-to-dopiero-poczatek-problemow-uczniow-i-nauczycieli,129137.html (2019-07-22 22:19)
zbigsochzbigsoch
0
Czemu służy podgrzewanie atmosfery wokół rekrutacji do szkół średnich?

Moim zdaniem problem (kłopot) mają dyrektorzy szkół, ponieważ muszą zorganizować pracę szkoły w systemie 4 klas(licea) i to nie jest problem podwójnego rocznika tylko pojawienia sie 4 klasy w szkole .Licea od tego roku stały się 4 klasowe i tak już będzie co roku.Nie jest to sytuacja nowa ,przecież przed wprowadzeniem gimnazjów tak było i uczniowie w tych szkołach się mieścili (problem infrastruktury jest chyba naciągany,szkoły przez ostatnie lata raczej się rozbudowały, a nie skurczyły a młodzieży chyba ubyło).Sprawa nauczycieli,po wygaszeniu gimnazjów nauczyciele, którzy tam uczyli są chyba wolni (jeszcze nie dawno p.Broniarz mówił o bardzo dużym bezrobociu wśród nauczycieli w związku z reformą edukacji)

No i na koniec,były 3 lata, żeby przygotować się do tej sytuacji, a więc elementu zaskoczenia też nie ma. (2019-07-23 10:08)
jerzyk2205jerzyk2205
0
@zbigsoch

Czy to tylko chodzi o 4 klasę w szkole? To Pańskie schładzanie atmosfery nic nie da. Problemy będą, oby jak najmniejsze i najmniej dolegliwe dla uczestników tej zdeformowanej oświaty. Absolwenci gimnazjum idą inną ścieżką edukacyjną, a ośmioklasiści inną. Ogrodnik zakwalifikował już ponad 400 nowych uczniów i chyba to jeszcze nie koniec rekrutacji. Były 3 lata, żeby się przygotować do tej sytuacji, stwierdził też p. Sasin. Powtarzają to również pisowscy akolici. Starostwo od 3 lat wiedziało, że będzie taki tłok, a mimo to zamieniło pomieszczenia szkolne na biura powiatowe.

http://wartowiedziec.pl/51613?fbclid=IwAR01Z2dYpzcKZHSJAKlbwsu8hJ7U5F0IO6VEAhiVyMXCmvebUuEBR67DqvI (2019-07-24 17:04)
zbigsochzbigsoch
0
Ja niczego nie schładzam,zauważam tylko ,że nie jest to jakaś nadzwyczajna sytuacja i taki stan rzeczy ,czyli cztery klasy w liceum będą już co roku.Czy to znaczy ,że co roku (zawsze) będą problemy z ,,upchnięciem" młodzieży w szkołach średnich? (2019-07-24 18:43)
jerzyk2205jerzyk2205
0
Czy tylko chodzi o upchnięcie młodzieży w szkołach? Pożyjemy, zobaczymy!

Stolica: Uczniowie nie chcą wracać do domu o 22.00 i wstawać o 4.00 rano

Uczniowie z “podwójnego rocznika” rezygnują z nauki w Warszawie, bo nie chcą się kształcić w ekstremalnych warunkach albo dostali się do szkół, które nie odpowiadają ich oczekiwaniom

TAGS: REKRUTACJA WARSZAWA

Młodzież, która rok czy dwa lata temu nie miałaby problemu, by dostać się do wymarzonej szkoły, teraz nie miała takiej możliwości – tak Renata Kaznowska, wiceprezydent Warszawy odpowiedzialna za edukację, podsumowała tegoroczny nabór do szkół średnich w Warszawie. Ratusz przedstawił najnowsze dane na temat pierwszego etapu rekrutacji.

Podwójny rocznik, czyli uczniowie klas ósmych szkół podstawowych i klas trzecich gimnazjów, to ogromna, bo ok. 730 tys. grupa, która od września trafi do szkół średnich. Około 47 tys. z nich ubiegało się o miejsca w szkołach w Warszawie. Dla stolicy było to ogromne wyzwanie. – W ubiegłych latach do szkół średnich przyjmowaliśmy ok. 19 tys. uczniów, w tym roku w wyniku podwójnego rocznika potrzebowaliśmy 47 tys. miejsc. Udało nam się przygotować 45 tys. z czego ponad 2 tys. w ostatnim momencie, gdy przypisywaliśmy młodzież do poszczególnych szkół. To było dostawianie ławek, krzeseł, organizowanie dodatkowych oddziałów – mówiła Renata Kaznowska.

Warszawie ostatecznie udało się znaleźć miejsce dla każdego, kto chciał się kształcić w stolicy, ale to nie oznacza, że uczniowie i rodzice mogą czuć się zadowoleni. Szkoły, do których trafią, nie były bowiem tymi, o których marzyli. – Nie byliśmy w stanie podwoić oddziałów w najlepszych szkołach o ponad 1400 osób. To oznacza, że znakomici uczniowie z czerwonymi paskami w liczbie 1400 osób w tym roku “przesunęli się” trochę niżej, do placówek uznawanych za “średnie” – wyjaśniła wiceprezydent Warszawy. Automatycznie “zepchnęli” w ten sposób kolejne grupy uczniów do szkół, które nie odpowiadają ich aspiracjom. – Mówimy o setkach tysięcy dzieci w całej Polsce skrzywdzonych w efekcie reformy edukacji. Mówimy o upychaniu młodzieży w szkołach, to jest bardzo bolesne – przyznała Kaznowska. W stolicy szczególnie odczuło to 3173 kandydatów, którzy po I etapie rekrutacji nie dostali się do żadnej ze szkół.

Kolejni kandydaci byli na tyle niezadowolonych z placówek, w których mieliby się kształcić od września, że ostatecznie nie złożyli w nich dokumentów. Mowa o 3578 osobach. – Nie było problemu z branżówkami, technikami, poza tymi znakomitymi, żeby dostać się do szkół technicznych. Problem był z liceami, bo młodzież nie chciała słuchać Anny Zalewskiej i wybrała naukę w liceach, a nie w szkołach branżowych – oceniła Kaznowska.

Spośród kandydatów, którzy nie złożyli dokumentów do szkół w Warszawie, aż 2619 stanowią osoby rezygnujące ze swojego miejsca w stołecznych liceach. W tej liczbie aż 60 proc., czyli 1570 osób, pochodzi spoza Warszawy. Według władz stolicy, uczniowie ci też są ofiarami reformy. – Tak jak mogliśmy zrobić wszystko, by upchnąć dzieci w szkołach średnich, tak nie mogliśmy np. upchnąć łóżek w bursach. Ok. 500 osób odprawiliśmy z kwitkiem właśnie z burs – przyznała wiceprezydent Warszawy. Miasto było w stanie przygotować w bursach tylko 169 miejsc.

Drugi powód jest taki, że młodzież będzie się musiała uczyć w szkołach do bardzo późnych godzin. Godzina 17.00 to minimum. Do tego dochodzą zajęcia dodatkowe. W niektórych szkołach nauka potrwa do godziny 19-20. Wyobraźmy sobie, co by się działo, gdyby dziecko musiało dojeżdżać do szkoły do Warszawy i wracać do domu o 21-22. To ogromny dyskomfort. A następnego dnia musiało wstać o 4.00 rano, by zdążyć dojechać do szkoły na 7.00 rano. Nic dziwnego, że uczniowie zrezygnowali z nauki w stolicy – wyjaśniła wiceprezydent Warszawy.

Uczniowie ze stołecznym meldunkiem też nie będą mieli lekko. Szczególnie, jeśli mieszkają np. na Ursynowie, a dostali się do szkoły na Targówku. – To ok. 40 km. Upchnięcie uczniów w szkołach to żaden sukces – przyznała Kaznowska.

Efekt jest taki, że mimo początkowego oblężenia stołecznych szkół średnich, nadal jest w nich wolnych 3514 miejsc, w tym ok. 900 w liceach, w szkołach branżowych – ponad 700, a w technikach – prawie 1800.

Problemem nie jest brak miejsc, ale to, że uczniowie nie dostaną się do tych szkół, do których chcieliby się dostać – stwierdziła Kaznowska.

Samorząd stanął na wysokości zadania i znalazł wystarczającą liczbę miejsc w szkołach średnich. Brakuje jednak miejsc w szkołach, do których uczniowie szczególnie chcieliby się dostać. Pójdą więc do szkół, które nie ciszyły się dotąd powodzeniem, które do tej pory otwierały np. dwie klasy pierwsze, a teraz uruchomiły ich dwanaście – wyjaśniła Dorota Łoboda, przewodnicząca Komisji Edukacji Rady Miasta St. Warszawy. – My w ogóle nie powinniśmy zajmować się szukaniem krzeseł i sal, by gdzieś upchnąć uczniów! Reforma miała wyrównywać szanse edukacyjne, a stało się dokładnie odwrotnie – dodała.

Łoboda odpowiedziała też na zarzut stawiany rodzicom i uczniom przez niektórych polityków, że źle oszacowali swoje możliwości i aplikowali do nie tych szkół, do których mieli szansę się dostać. – Ósmoklasiści przecież nie mogli oszacować progu trudności w rekrutacji do poszczególnych szkół, bo nie mieli się z czym porównać, nie było historii, tych progów wcześniej dla takiej grupy uczniów po prostu nie było. W poprzednich latach progi były zupełnie inne. To nie wina rodziców czy dzieci – podkreśliła.

To nie koniec problemów z rekrutacją. Według wstępnych danych, na Mazowszu ok. 10 tys. uczniów wystąpiło o wgląd w swoje prace egzaminacyjne. Ratusz uważa, że zdecydowana większość z nich ubiega się o miejsce w stołecznym liceum. W sytuacji, gdy często o powodzeniu w rekrutacji decydowało 0,25 pkt., odwołania mogą wywołać duże perturbacje w tegorocznym naborze. – Może się okazać, że “zabawa” zacznie się od nowa – przyznała wiceprezydent Warszawy. – Te 10 tys. uczniów to olbrzymia niewiadoma – dodała.

artykuł z głosnauczycielski (2019-07-26 19:48)

skomentuj ten artykuł

e-Sochaczew.pl poleca filmy