Schronisko Azorek: drzwi otwarte, drzwi zamknięte

/ 10 komentarzy / 3 zdjęć
Zdjęcia i foto: Schronisko Azorek: drzwi otwarte, drzwi zamknięte Interwencje i pomoc sochaczew

- Tak naprawdę pojawiłyśmy się w Azorku po apelu prowadzących schronisko. Prosili o pomoc wszelkiego rodzaju. O karmę, rzeczy i wolontariat. Z grupą koleżanek natychmiast przystąpiłyśmy do działania. Dzięki wsparciu wielu osób zebrałyśmy mnóstwo potrzebnych produktów. Przede wszystkim jednak ruszyłyśmy adopcję. Udało się znaleźć kilku pieskom dom. Niestety, zarządzającym schronisko przestało się podobać to, co robimy. Dziś nie mamy wstępu do Azorka – opowiada jedna z grupy wolontariuszek skonfliktowanych z sochaczewskim przytuliskiem dla bezdomnych zwierząt.

 

O sochaczewskim Azorku zrobiło się głośno po zamieszczeniu w internecie petycji do prezydenta RP w sprawie zmian w schronisku, pod którą podpisało się ponad tysiąc osób. Wolontariuszki, z którymi rozmawiamy, nie kryją, że są autorkami tego tekstu. To zresztą wynika bezpośrednio z tekstu petycji. Znajdujemy w niej sporo poważnych zarzutów co do sposobu kierowania przytuliskiem:

„Pomimo uwag z naszej strony, w schronisku nie zmieniło się nic, a my dostałyśmy zakaz tam wejścia. Najsmutniejszy przypadek to suczka Hienka z powyginanymi łapkami, która według schroniskowego lekarza miała zwyrodnienia, a gdy badał ją postronny lekarz, stwierdził, że są to źle zrośnięte złamania -w pełni operacyjne. Lecz to schronisko nie dało jej szansy na leczenie. Na szczęście piesek trafił pod opiekę fundacji i jest leczony” – czytamy między innymi. – „Niektóre psy szczególnie te duże są wychudzone, bo dostają za mało jedzenia, są zapchlone, mają tasiemce, grzybice, przerośnięte pazury itp.”.

- Nie wymyśliłyśmy sobie tych historii. O zaniedbaniach w kwestii zdrowia niektórych podopiecznych Azorka wiemy od weterynarzy badających psy przebywających już w domach adopcyjnych – mówi Asia. – To chyba nic złego, że zaczęłyśmy zwracać uwagę co do pieczołowitości opieki weterynaryjnej w Azorku. Kierownictwu nie podobało się to. Nie było też po ich myśli, że robimy zdjęcia psom starym i chorym. To miało szkodzić wizerunkowi schroniska. A nam zależało wyłącznie na daniu szansy na dom psom, które mają jej najmniej. Bo nie są ani śliczne, ani rasowe, ani młode. I udało się na tym polu sporo osiągnąć. Niestety, zarządzający Azorkiem mieli w tej kwestii inne zdanie. Przestano nas wpuszczać do schroniska, doszło do tego, że psa, którego miałyśmy wziąć na spacer, wyprowadzano nam pod bramę. Większość z nas nie dostała umów wolontariackich.

Jest ich sześć plus przyjaciele wspierający. Pracowały na rzecz podopiecznych Azorka od kwietnia br. Dziś stoją po drugiej stronie schroniskowej barykady, próbując nagłośnić problem, by przy uzyskaniu wsparcia społecznego, doprowadzić do pozytywnych zmian.

Sochaczewskich oddział Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami, który zarządza miejskim schroniskiem, odpowiada ostro: to pomówienia i kłamstwa. W specjalnym oświadczeniu, podpisanym przez Aldonę Kmiecińską reprezentującą TOnZna terenie naszego miasta, czytamy:

Przy nawale pracy na schronisku może zdarzyć się jakieś przeoczenie. Nie popełnia ich ten, co nic nie robi. Nam zapewne również to się zdarzało, ale NIGDY nie były to zaniechania czynione w sposób świadomy i zawsze przyjmowaliśmy wszelkie uwagi od różnych osób. Nie obrażaliśmy się za nie. Również przyjęlibyśmy wszelkie uwagi i od osób, które teraz tak nas szkalują. Ale im nie chodzi o współpracę. One chcą obrażać, wyzywać, iść na wojnę, na której jedynymi poszkodowanymi będą zwierzęta”.

I dalej:

Informujemy, że jesteśmy w kontakcie z Kancelarią Prawną TOZ i chcemy sprawę wnieść na drogę cywilno-prawną. Zażądamy od tych Pań RZETELNEGO UDOWODNIENIA WSZYSTKICH OSZCZERSTW POD NASZYM ADRESEM. Jeżeli nie potwierdzą się one, to wystąpimy o znaczne odszkodowanie pieniężne za naruszenie dóbr osobistych i wszystkie uzyskane środki przekażemy na rzecz Schroniska Miejskiego AZOREK w Sochaczewie”.

- Najdziwniejsze jest dla nas to, że każda uwaga, jaką wygłaszamy, przyjmowana jest jak atak, a przecież chodzi o dobro psów. Nie chcemy przejąć schroniska, nie mamy żadnych ukrytych celów, pragniemy tylko poprawić byt tych biednych zwierząt – podkreśla nasza rozmówczyni.

- Najbardziej zależy nam na tym, by nadal móc pomagać – dodaje Gosia. – Pragniemy wypracować warunki kompromisu, takiego, w którym uwzględnione zostaną nasze argumenty. Chcemy by nas w końcu wysłuchano. Tym bardziej, że wiemy, iż mamy rację. A te kilka miesięcy naszej pracy dały wymierne, niezwykle satysfakcjonujące efekty, bo kilka psów wydawałoby się bez nadziei na adopcję – znalazło dom, sięgnęłyśmy po pomoc behawiorysty.

- Jesteśmy poważnymi kobietami, czynnymi zawodowo, wiemy, co robimy – dodaje druga wolontariuszka. Obie swoją misję adopcyjną traktują bardzo poważnie. Nie tylko sprawdzają każdy potencjalny dom. Starają się najpierw poznać bardzo dobrze każdego psa, nie tylko po to, by dopasować rodzinę do jego temperamentu i wymagań. Również dlatego, że czuły, osobisty opis czworonoga i dobre zdjęcia zawsze ułatwiają znalezienie domu. - Ale tego nie da się zrobić przez zamknięte drzwi – mówią.

Schronisko nasze jest otwarte. Zapraszamy wszystkich ludzi DOBREJ WOLI, a nie pieniaczy, którzy straszą pracowników schroniska słowami „ ...będziecie biedni” lub innych wolontariuszy wyzywają od „... wstrętnej gnidy” (mamy na to dowody)” – czytamy w oświadczeniu Aldony Kmiecińskiej.

 

I co teraz?


figa

 

Pełna treść oświadczenia na stronie Azorka – TUTAJ

Pełna treść petycji w sprawie zmian w Azorku i możliwość podpisania - TUTAJ


a to przywołana w tekście Hienka



 

 



5
Oceń
(2 głosów)

 

Opinie i komentarze użytkowników (10)

DystopiaDystopia
0
Cieszę się, że są w tym mieście jeszcze media, które przedstawiają sprawy obiektywnie, pokazują zdanie obu stron konfliktu. Przykro mi czytać i słuchać relacji wyłącznie jednej ze stron, mam wrażenie, że inni tej drugiej strony w ogóle nie zapytali... (2016-08-16 13:18)
metasekwojametasekwoja
0
Jeśli wolontariusze nie mogą pracować w schronisku, albo maja utrudniana pracę , to daje do myślenia. Zwierzęta nie poskarżą się, a więc trzeba reagować na sygnały o złej pracy schroniska.
(2016-08-16 19:49)
szczypior87szczypior87
0
A ja odchodząc od samego schroniska chciałbym podejść do sprawy bardziej systemowo. Co się dzieje, kiedy w Socho biega bezpański psiak? Taką sytuację miałem w ciągu ubiegłego miesiąca:
Piątek ok godziny 20:30. W pobliżu ruchliwej drogi błąka się pies. Ewidentnie bezdomny, widać, że niedożywiony i zapchlony. Zwracam na niego uwagę, bo kilka dni wcześniej dokładnie w tym miejscu inny psiak był przejechany przez samochód. Pies okazuje się stosunkowo łagodny, można do niego podjeść. Karmiony zwraca uwagę na człowieka. Trzeba mu pomóc, sam mam już 3 psy i 3 koty, więc zabranie do domu nie wchodzi w grę. Od niedawna mieszkam w Sochaczewie, dlatego dzwonię do znajomej weterynarz, żeby powiedziała mi jaka jest procedura. Dostaję namiar na weterynarza zajmującego się bezpańskimi zwierzętami. Okazuje się jednak, że ten zajmuje się tylko poszkodowanymi zwierzętami i nie może mi pomóc, bo pies nie krwawi etc. Dostaję numer do odławiacza bezpańskich zwierząt - tutaj kolejne schody - czy to teren gminy, czy powiatu, bo to już dwie inne sprawy. W końcu jest numer telefonu, dzwonię. Wszystko się zgadza, pan odławia zwierzaki, ale na zlecenie urzędu. Mam sprawę zgłosić do urzędu, urząd zleci i sprawa załatwiona. Pięknie, bo przypominam, jest piątkowy wieczór. Do poniedziałku, kiedy możliwe jest załatwienie czegoś, pies może brutalnie mówiąc skończyć żywot pod kołami. Okay dzwonię do schroniska, może ktoś podpowie mi, jak załatwić sprawę, żeby pies nie wpakował się pod samochód. Udało się dodzwonić, męskich, chyba mocno zaspany głos wskazał, że poniedziałek to właściwy dzień i tyle. Później telefon był wyłączony. I zostałem z psiakiem w późny piątkowy wieczór. Trochę było mu wstyd, że narobił takiego zamieszania na początek weekendu, ale tłumaczył się tym, że w poprzednim domu zostawił kalendarz. W poprzednim, bo nowy już ma.
Zatem, może warto przy okazji dyskusji o bezdomniakach w Sochaczewie pomyśleć o samych procedurach, żeby zwierzęta mogły znajdować koc i miskę nie tylko od poniedziałku do piątku w godzinach urzędowych.
Pozdrawiam (2016-08-17 08:11)
dragon36dragon36
0
Osobiście jestem zdania że wszystko co związane jest ze zwierzętami jest do końca nie dograne.Samo schronisko jak czytamy nie spełnia pełnych wymagań aby tam być ,pewne spostrzeżenia wolontariuszek dają do myślenia,często ktoś kto jest tam dłużej więcej zobaczy niż potencjalny adoptujący,co do opieki poza godzinami urzędowania w razie wypadku itd,pozostawia wiele do życzenia,wiele by tu jeszcze można pisać tyle ze to zapewne nie pomoże skazanym na i tak okrutny zwierzęcy klatkowy los. (2016-08-17 09:21)
SzczawiuSzczawiu
0
z tego oświadczenia TOZu to niewiele wynika :) tylko takie powiedziałbym pitu pitu w stylu ciężko pracujemy a ktoś nam tu śmie mówić, że go nie chcemy wpuścić do schroniska a jeszcze nas wyzywa co mamy nagrane. A to wszystko dla dobra naszych zwierząt.
Bla bla bla żadnych argumentów przeciw drugiej stronie.
Zabrakło jeszcze idiotycznego argumentu, że ci co ich oskarżają to pewnie chcą przejąć schronisko i na nim zarabiać jak to zazwyczaj w takich konfliktach się pojawia :D (2016-08-17 13:12)
niemieszkaniecniemieszkaniec
0
Witam, Niestety mialam podobne zdarzenie ze Schroniskiem Azorek.
Pochodzę z małego miasta z woj.lubuskiego. Kilka lat temu wujek zapisał mi mieszkanie w Sochaczewie. Nieszczęśliwie się stało że wylądował w kwietniu tr.dość mocno poturbowany w szpitalu zostawiając w domu 3 psy. Ponieważ mieszkał sam co jakiś czas go odwiedzałam. Nikt nas nie poinformowal że jest w szpitalu. Traf chciał że przyjechałam w kolejne odwiedziny i.....myślalam że przysłowiowo szlag mnie trafi. Psy w domu zamknięte od 3 dni. Nikt ale to NIKT nie byl w stanie mi pomóc a podejrzewam że nawet nie chciał. nie znam Sochaczewa ani ich instytucji więc swoje kroki oraz telefony w pierwszej kolejności skierowałam na POLICJĘ. Zostałam potraktowana jak intruz. Przecież POLICJA nie jest od psów. Od pomagania chyba w Sochaczewie też nie jest. Ja chciałam po prostu uzyskać tylko telefon. Po wielokrotnych telefonach na POLICJĘ i wielogodzinnym czekaniu dodzwoniłam się w końcu do schroniska. Odebrał jakiś gburowaty Pan. Na moja prośbę czy nie zabrałby 3 psów (sama mam 2 psy i 3 koty i niestety mieszkam w bloku) odparł że tylko przez urząd miasta. na moja sugestię że jest już godzina 16 i że sobota odpowiedział że nic w takim razie nie poradzi i po chamsku się rozłączył. Byłam gotowa zabrać psy do naszego schroniska w Gorzowie Wlkp. Nawet zadzwoniłam i jakże odmiennie, bardzo miły Pan najpierw odpowiedział że nie ma problemu ale zadał zasadnicze pytanie czy jestem z Gorzowa. Niestety nie i dalej musiałam szukać miejsca dla psów. W końcu o 18 godz.zdegustowana sąsiadka postępowaniem miejscowych władz podała mi telefon do weterynarza opiekującego się psami w schronisku i po jego telefonie psy trafiły do schroniska. Odwiedzając je kupowałam karmę nie zmyśla o nich ale o wszystkich zwierzętach w przybytku. Dostałam odpowiedź od Pana że nie potrzebnie kupuję bo one maja co jeść.?????????????/ Pierwszy raz spotykam się ze stwierdzeniem że schronisko nie potrzebuje karmy??????/// Niczego.W tej chwili po kwarantannie psy są wystawione na stronie do adopcji ale nawet się nimi nie zajęto a wiem że potrzebuja bo po pierwsze nie wiedzą co się dzieje, a po drugi e były na pół zdziczałe. kro je zaadoptuje w takim stanie????????????/. Przecież schronisko to nie przechowywalnia. Trzeba tak opiekowac się psami aby znalazły swój NOWY CIEPŁY DOM jak najszybciej.
Podzielam zdanie WOLONTARIUSZEK, Uważam że należy wymienić towarzystwo wzajemnej adoracji które nie dba i nie mysli o dobru psa tylko o swoim stanowisku bo koleżanka w urzędzie jej zalatwiła. Schronisko powinno byc prowadzone przez ludzi którzy kochają zwierzęta i chca im pomóc ponad podziałami i WŁASNYMI PRYWATNYMI ANIMOZJAMI. PRZECIEZ SCHRONISKO NIE PROWADZA OSOBY PRYWATNE I YO NIE DYREKCJA DECYDUJE CZY WPUSZCZA KOGOŚ DO SCHRONISKA. JAK 3 OSOBY SA W STANIE WYPROWADZIĆ SETKĘ PSÓW???????????????/I ZADBAĆ O TO ABY MIALY WYSTARCZAJĄCO DUŻO JEDZENIA I KONTAKTU Z CZLOWIEKIM. TO ZWIERZĘTA PO PRZEJŚCIACH. CZY MY LUDZIE BĘDĄC NA ICH MIEJSCU CHCIELIBYŚMY BYĆ TAK OBSŁUGIWANI NA PRZYKŁAD W SZPITALU?????????????????? (2016-08-18 09:44)
dragon36dragon36
0
Osobiście polecam wolontariuszom jak i samym zarządzającym schroniskiem zapoznanie się ze stronami internetowymi schronisk w Polsce,porozmawianie telefonicznie z dyrekcja osobami opukującymi się w ochronkach ,naprawdę można się wiele ciekawego nauczyć dowiedzieć ,akurat wiem co pisze bo dzwoniłem do kilku takich instytucji i naprawdę polecam to samo zrobić .Dodam że nie które schrony maja po kilkanaście wolontariuszy i nie widzą problemu następnych.Tutaj to coś nie jest tak z tego co czytamy . (2016-08-18 10:17)
nutella30nutella30
0
"Niemieszkaniec" - czy mogę prosić o wskazanie, które konkretnie psiaki ma Pani na myśli?
Warto sprawdzić, czy psiaki rzeczywiście potrzebują pomocy.
Niepokoi mnie jednak stwierdzenie, że psy Pani wujka - trzymane w domu - były na wpół zdziczałe...
Połowa Pani wpisu dotyczy policji i spraw urzędowych - to tam powinna Pani więc zgłaszać zażalenia, a nie do schroniska.
Wyprowadzania i wolontariusze - skąd ma Pani informację, że jest ich tylko 3?

Zarzuty są dość spore i myślę, że należy tę sprawę wyjaśnić. Pozdrawiam (2016-08-26 11:04)
nutella30nutella30
0
Dystopia - mam nadzieję, że pisząc o pokazaniu relacji obu stron nie miała Pani na myśli tego artykułu, w którym 3/4 tekstu to rozmowa z jedną stroną, a wycinek oświadczenia ma być "relacją" drugiej strony...

Metasekwoja - nigdzie nie zostało napisane, że wolontariusze nie mogą pracować w schronisku. Zdaje się, że konflikt był pomiędzy schroniskiem, a jedynie kilkoma osobami, pozostali zaś wolontariusze nie mieli żadnych problemów z wejściem i współpracą.

szczypior - tu masz pełną rację, to jest bez sensu, że wszystko musi iść przez urząd, bo rzeczywiście poza godzinami pracy urzędu zwierzaki zostają bez pomocy, a schronisko ma związane ręce. Niestety tak sobie wymyślił urząd i to oni mogą coś zmienić w tej kwestii, o ile by zechcieli...
(2016-08-26 11:09)
monianomoniano
0
Niemieszkaniec - proszę o wskazanie o ktorych psach Pan pisze w swoim tekscie. (2016-08-26 11:18)

skomentuj ten artykuł

e-Sochaczew.pl poleca filmy