Zaloguj się do konta

Serce dla zwierząt – nominacja Jadwigi Wiśniewskiej z Sochaczewa - głosujmy

Redakcja
2015-05-06
Konkursy, plebiscyty

Większość sochaczewian kochających zwierzęta na pewno słyszało o Fundacji Nero, która od kilku lat skutecznie interweniuje i znajduje dom dla porzuconych i skrzywdzonych braci mniejszych. Jest to fundacja niezwykłej, bardzo skromnej Jadwigi Wiśniewskiej, która któregoś dnia postanowiła poświęcić swoje życie psom i kotom. Z dumą i radością informujemy, że Jadwiga została nominowana do nagrody „Serce dla zwierząt” w plebiscycie, który od 12 lat organizuje portal psy.pl. Teraz potrzebuje naszych głosów, by nagrodę zdobyć.

 

Portal i gazeta e-Sochaczew.pl z Fundacją Nero współpracują od kilku lat. To uprawnia nas do stwierdzenia, że to zdecydowanie najodpowiedzialniejsza i najskuteczniejsza organizacja w naszym mieście niosąca faktyczną i mądrą pomoc skrzywdzonym zwierzętom. Jadwiga Wiśniewska cały swój czas poświęca ratowaniu psów i kotów, którym los, a najczęściej człowiek zgotował prawdziwe piekło. Wszyscy podopieczni są po leczeniu sterylizowani i czipowani. Najważniejsze zaś, że staraniem Fundacji znajdują nowe, dobre rodziny. W domu Jadwigi na stałe mieszkają tylko te, które szans na adopcję nie mają – stare, okaleczone na zawsze, sparaliżowane, niesprawne.

 

Jak twierdzi redaktor naczelna portalu Psy.pl Paulina Król, już sama nominacja do nagrody „Serce dla zwierząt” jest wielkim wyróżnieniem. Organizowany od 12 lat plebiscyt cieszy się dużym prestiżem, a przede wszystkim opinią takiego, w którym dostrzec możemy tych najskromniejszych i najwartościowszych przyjaciół braci mniejszych, prawdziwe wzory do naśladowania. Teraz od naszych głosów zależy, czy Jadwiga Wiśniewska zdobędzie najważniejszy tytuł. Na pewno na niego zasługuje.

 

Głosowanie trwa do 2 czerwca do godziny 23.59. Wystarczy wysłać SMS pod numer 72012 (koszt: 2,46 zł z VAT). Jeśli chcecie zagłosować na Jadwigę Wiśniewską, w treści SMS-a należy wpisać: SERCE.D.

 

Laureata poznamy 9 czerwca podczas uroczystej gali, która odbędzie się w gościnnym Pałacu Sobańskich w Warszawie. Wyniki głosowania zostaną podane także na portalach Psy.pl i Koty.pl.

 

Dla głosujących czekają nagrody: ekskluzywne legowiska dla psów i pasjonujące książki.

 

Poniżej treść wywiadu z Jadwigą Wiśniewską, jaki niedawno przeprowadziła z naszą bohaterką Aleksandra Rymarz z klasy VI E Szkoły Podstawowej nr 3 (polecamy lekturę, rozmowa jest bardzo ciekawa):

 

Na czym polega pani praca?


Staram się zaopiekować zwierzętami. I nie dotyczy to wyłącznie psów, opiekujemy się różnymi zwierzętami. Ostatnio na przykład mieliśmy jeża, opiekowaliśmy się bocianem, mieliśmy też w Fundacji konia. A więc te zwierzęta, które są w jakiś sposób pokrzywdzone przez ludzi, źle traktowane. Staramy się im pomagać, zabierając je do siebie, lecząc, sterylizując. Później szukamy im nowych domów.

 

Co się Pani najbardziej podoba w tej pracy?


Tutaj nie można stwierdzić, co się podoba. To jest po prostu pasja. Zwierzęta potrzebują pomocy, ktoś musi im pomóc, no i to właśnie jest nasze powołanie. Musimy im pomagać. One są od nas uzależnione.

 

Jakie były początki Fundacji?


Fundacja istnieje od 2008 r. Zaczęło się od tego, że zginął mi pies. To była suczka, która była u nas wiele lat. Zdarzyło się, że pobiegła za jakimś ptakiem i zginęła. Pojechałam szukać jej między innymi do schroniska Azorek. Kiedy już tam weszłam, wiedziałam, że wrócę. I wracałam jako wolontariusz regularnie. Moja suczka się znalazła, a ja wkrótce zdecydowałam o założeniu Fundacji, by usprawnić opiekę nad zwierzętami.

 

Jak funkcjonuje Fundacja?

 

Fundacja to jest cały mechanizm. Jest na przykład Rada Fundacji składająca się z trzech osób, która sprawuje kontrolę nad tym, co robi zarząd. Na przykład: Czy prawidłowo wydawane są pieniądze. Mamy też pomoc w postaci wolontariuszy, którzy są tak naprawdę wszędzie, np. w Warszawie. Ci ludzie pomagają nagłaśniać sytuację konkretnych zwierząt.

[...] 


Czy ma pani w domu prywatnie jakiegoś psa albo kota albo jakieś inne zwierzę?

 

Nie, dlatego, że są u nas zwierzęta, o których mówimy, że się nie nadają do adopcji. W tej chwili na przykład mamy psa Nissana, który jest sparaliżowany, mamy sparaliżowaną suczkę Bambi, która również jest w trakcie diagnozowania. Tych zwierząt na pewno nikt nie zaadoptuje, ponieważ są bardzo schorowane i trudne w opiece. Tak samo są stare psy. I w związku z tym ktoś musi się nimi zaopiekować i one są po porostu moje. Zresztą wszystkie psy, dopóki nie znajdą domu, są nasze. Moją pasję podziela także mój syn, który odkąd pamiętam przynosił do domu chore zwierzątka, na przykład żółwie.

 

A gdy była pani dzieckiem, też lubiła Pani przebywać ze zwierzętami?

 

Tak, zawsze miałam jakiegoś psa i zawsze znalazł się jakiś zwierzak, którym trzeba było się zaopiekować. A więc to pasja trwająca od dziecka.

 

A mogłaby pani opowiedzieć o najciekawszej historii, jaka przytrafiła się pani podczas pracy?

 

Pierwszy do nas trafił kot, który siedział sobie na przystanku. Zawołałam go i okazało się, że zamiast łapki wisi mu kawałek skóry. Zaczął przeraźliwie miauczeć. Był bardzo poraniony i ten kot był bardzo długo u nas. Mamy psa, który był bardzo brutalnie bity. Boi się nawet miotły w ręku. Mamy sparaliżowaną suczkę, którą ktoś wyrzucił na mróz i leżała tam kilka dni. Przez długi czas nie podnosiła się wcale, teraz ciągnie za sobą tylne łapy. Każdy przypadek jest drastyczny i trudny do opowiadania. W rowie koło przystanku znaleźliśmy starego psa, który leżał tam trzy dni i którym nikt przez długi czas się nie zainteresował.

I takie opowieści są bardzo smutne i niestety dotyczą większości naszych podopiecznych. Trafiły do nas też suczki z lasu. Urodziła je matka, która też urodziła się w lesie. I prawdopodobnie jest to przekazane genetycznie, że te szczeniaki panicznie boją się ludzi i jedyną osobą, do której podchodzą, jestem ja. Są psami dzikimi. Być może za parę lat przekonają się do ludzi.

 

Czy każdy może zostać wolontariuszem?

 

Myślę, że tak. Każdy może na swój sposób opiekować się zwierzętami. Jeden może opiekować się psem sąsiadki, a inny może opiekować się ptakami w zimie. To też jest wolontariat i pomoc zwierzętom.

 

A czym karmione są zwierzęta?

 

Preferujemy suchą karmę, ale są na przykład zwierzęta stare, które jedzą karmę z puszek. Mamy też psiaki, które muszą jeść pożywienie gotowane, na przykład suczka, która cierpi na padaczkę. Jedzenie z puszki powoduje u nie częstsze napady choroby. Mamy psa, który choruje na trzustkę i on też musi dostawać specjalną karmę.

 

Czy jest pani przeciwna eutanazji zwierząt?

 

Uważam, że każde zwierzę ma prawo do życia. Jeżeli jest tylko taka możliwość, to pomagamy zwierzakowi, dając mu szansę do końca. Jeżeli już nie ma szans, aby zwierzę bezboleśnie żyło i jest tak bardzo chore i nie możemy mu pomóc, to wtedy pomagamy mu odejść godnie w ten właśnie sposób. Zawsze walczymy do końca. One mają zawsze wielką chęć życia i walczą do końca.

 

Skąd pochodzą pieniądze na działalność Fundacji?


Pieniądze pochodzą tyko i wyłącznie od darczyńców. Jest również możliwość podarowania corocznie 1% podatku. Na razie dajemy sobie jakoś radę.

 

Jak przebiega proces adopcji?

 

Poznajemy kandydata w ten sposób, że staramy się opowiadać jak najwięcej o psie; jaki ma temperament, jak się zachowuje, jakie ma potrzeby. Sprawdzamy warunki, w jakich ma pies mieszkać. Najtrudniejsze są pierwsze dni, podczas których psy uciekają. Rozmawiamy z członkami rodziny, czy wszyscy zgadzają się na przygarnięcie zwierzaka i spisujemy umowę. Fundacja cały czas monitoruje sytuację i sprawdza, co się z takim psem dzieje. Zdarzało się, że psy były bite i głodzone, choć są to bardzo rzadkie sytuacje. Bardzo pilnujemy, aby zwierzęta trafiły do dobrych ludzi.

 

A czy ma Pani jakąś złotą myśl, którą chciałaby Pani przekazać uczniom naszej szkoły?

 

Każdą decyzję dotyczącą zwierząt należy dobrze przemyśleć i należy wziąć na siebie odpowiedzialność. Należy dobrać sobie odpowiednie zwierzę do swojego temperamentu. Inne będzie dla sportowca, a inne dla domatora. Pies nigdy nie może być zabawką ani prezentem. Zwierzątka nie rzucimy w kąt. One cały czas potrzebują naszej miłości i opieki.

 

To już wszystkie pytania. Bardzo dziękuję za rozmowę.

 

Również dziękuję z rozmowę i było mi bardzo miło.

Informacje dodatkowe

  • Data: 2015-06-02

Opinie (6)

Router

głosujmy na tę kobiete ,poświęciła życie ,dom, a wszystko to dla zwierzat . [2015-05-06 12:06]

figa

Panią Jadwigę, zwaną Jagodą, znam osobiście. Nie tylko z racji współpracy z e-Sochaczew.pl. Mam dzięki Niej Żabkę, sunię numer dwa, którą Jagoda uratowała. Żabka wielkości pchły w zasadzie, unieruchomiona wrośniętym w łapkę drutem, mieszkała w polu kukurydzy w Budkach Piaseckich. Zmieliłby ją kombajn, gdyby nie Jagoda. Moja teściowa ma Sonię, która ktoś wyrzucił, bo okazała się nie do końca rasowym jorkiem. Nikt inny, spośród osób, które znam, nie zasługuje na nagrodę "Serce dla zwierząt". W Jagodzie jest piękne i autentyczne wszystko: miłość, rozsądek i skuteczność. Jagoda założyła Fundację Nero, bo kocha zwierzęta i chce im pomagać, bo nie jest w stanie obojętnie znosić ich krzywdy, a przy tym w mądrości swojej wie, jak działać skutecznie. Celem zasadniczym tego co robi jest ratowanie pojęte w dwojaki sposób: 1. odebranie oprawcy lub wyratowanie z śmiercionośnej sytuacji 2. znalezienie dobrej rodziny. Jagoda nie obstawiła się setką psów i kotów, z którymi nie wie, co zrobić. Doskonale zna swoje możliwości i sytuacja jej nigdy nie przerosła. Ta mądra, skromna kobieta znalazła rodziny dla setek wspaniałych stworzeń. Dobre rodziny. Ja wiem, że głosowanie kosztuje 2,46 z vatem. Sam fakt opłaty może zniechęcać. Ale Jadwiga Wiśniewska z Sochaczewa zasługuje na tę nagrodę. Plebiscyt jest prestiżowy, od 12 lat cieszy się dużym poważaniem, zdobycie tytułu, czyli nasze wsparcie, na pewno wzmocniłoby Jagodę w działaniu, choć ona sama te każde 2,46 wolałaby na pewno zamiast dla jakiejś nagrody dla niej przeznaczyć na karmę dla podopiecznych. Myślę, że nasz udział w tym plebiscycie to dobra forma dostrzeżenia i docenienia tego to co robi Jagoda i Fundacja Nero dla potrzebujących zwierząt z Sochaczewa i okolic. [2015-05-06 23:22]

jerzyk2205

Jestem przekonany, że o głos dla Pani Jadwigi i Fundacji Nero prosi m.in. wyjątkowy psiak ze skrzyżowania dróg we Wróblewie pod Płońskiem, słynny z telewizyjnego reportażu sprzed kilku lat, a którego los znany mi był z codziennych podroży tą drogą. Jestem ciekawy jego dalszego losu. Gratuluję nadzwyczaj trafnej nominacji. :) [2015-05-07 22:01]

szawel

Uratowany ze skrzyzowania pies WTOREK to jeden z wielu ,ktore ręce Pani Jadwigi przygarnęły pod swoj dach,kobieta o naprawde wielkim sercu,nie wspomne o trudzie jaki pokonuje by zwierzakom pozostawionym na pastwę losu żyło sie lepiej w nowych kochających domach.Moim skromnym zdaniem za to że istnieje fundacja NERO powinniśmy byc jej wdzieczni wszyscy. [2015-05-08 07:55]

izaura

Jestem pod wrażeniem jej wrażliwości dla zwierząt . Niechaj ta Pani będzie przykładem jak należy być ludzkim dla tych czworonogów. [2015-05-11 10:00]

Jola66

Z wielką przyjemnością oddałam głos na Panią Jagodę. Podziwiamy z sąsiadkami serce Pani Jagody. Trzeba być Wielkim, aby tyle serca oddać braciom mniejszym. Sama przygarnęłam suczkę odebraną pseudohodowcy. Pani Jadwigo podaję dalej nr SMS wszystkim znajomym. Trzymam kciuki.Pozdrawiam. [2015-05-11 17:31]

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze Internautów.

Portal Społeczności Sochaczewa 2000 - 2020 cmc